Milejowice w gminie Waśniów
Miejscowość istniała już w XIV wieku. Mamy tu prawdziwe bogactwo królewskich dokumentów źródłowych. Sporo zawiłości wiąże się z przeniesieniem własności wioski z prawa polskiego na niemieckie. Z czasem osada stała się własnością klasztoru na św. Krzyżu aż do jego kasaty w XIX wieku. Swoje miejsca znalazła też w kronikach Jana Długosza. Do Milejowic zapraszają Cezary Jastrzebski i Robert Szumielewicz.
Prze to my, Elżbieta, z Bożej łaski starsza królowa Węgier i Polski, podajemy do wiadomości wszystkich, komu należy, iż zważywszy, że prawo niemieckie przynosi mieszkańcom naszego królestwa wiele pożytku ze względu na zasługi czcigodnego męża, pana Macieja, kanclerza Dobrzyńskiego i kanonika krakowskiego, oraz jego bratanków, mianowicie Jana i Tomisława, rodzonych braci, dziedziców ze Świeszkowic, czyli z tych Śnieżkowic naszych dzisiejszych, A także, za ich wierne usługi, wsie ich własne, mianowicie Milejowice, Mistrzowice i Nieczulice, położone w ziemi sandomierskiej, z prawa polskiego na prawo niemieckie średzkie, odtąd przenosimy, mające trwać na wieczność, znosząc tamże wszelkie prawa polskie, modły, zwyczaje i powszechne posługi polskie poddanych.
Zwalniamy, wyjmujemy i na wieczność czynimy wolnymi dziedziców wyżej wymienionych, sołtysów i wszystkich kmieci zamieszkujących rzeczone wsie. Tak, iż wspomniani dziedzice nie przed kim innym, jak tylko przed nami i naszym sądem i to, gdy przez nasze pismo zostaną wezwani, będą zobowiązani odpowiadać z oskarżeń ich dotyczących prawem rycerskim. Ludzie zaś ich przed swoimi panami i dziedzicami będą odpowiadać. Sołtysi zaś rzeczonych wsi, ciesząc się prawem niemieckim i zwolnieniem od wszystkich kasztelanów, wojewodów, sędziów i ich urzędników, jakimkolwiek mianem byliby określani, nie przed kim innym jak przed swoimi panami będą odpowiadać.
Rok po roku sytuacja się zmieniała. 1420 rok. Sąd Ziemski Sandomierski stwierdził, że Andrzej z Milejowic, czyli prawdopodobnie ten Andrzej Gładki, ale piszący się już z Milejowic, sprzedał trzy części w Milejowicach za 400 grzywien, pół groszy polskich, czyli wtedy były grosze, Jako jedna moneta, ale stosowano również pół grosze. W związku z tym, jeśli 48 groszy to była jedna grzywna, no to pół groszy było dwa razy tyle, czyli 96 pół groszy. I teraz 96 tych monet należy pomnożyć przez 400. No i wyjdzie nam worek monet, które trzeba było do tej transakcji przygotować.
No i wreszcie, żeby już spróbować jakoś puentować te niezwykle ciekawe, no bo rzeczywiście one nas przenoszą jak w kapsule czasu. Właśnie do Milejowic z XV wieku i możemy sobie będąc w tej miejscowości wyobrażać, czy to było tutaj, jeśli chodzi o staw, o rzekę, o ogród, o młyn, czy też w jakimś innym miejscu. Ale żeby już to spróbować jakoś uporządkować, to musimy powiedzieć o tym, że w Agadzie, czyli w Archiwum Głównym Agdawnych przechowywane są też dokumenty, z których wynika, że pojawiła się ta klasztorna własność. A więc na przykład jest taki dokument z 1440 roku, w którym Sąd Ziemski Sandomierski stwierdził zamianę wsi Jagnin na wieś Wierzbontowice i Milejowice, czyli nasze Milejowice też, między Maciejem, opatem klasztoru benedyktynów na św.
Znajduje się tam młyn klasztorny ze stawem i płaci jedną kopę, czyli 60 groszy. Również drugą część mają Mikołaj i Piotr, powtarza to rycerze z rodu Jastrzębców. Tę wieś, a dokładniej jej trzy części, kupił opat Maciej dla klasztoru od Żernickiego i Bogusławskiego. Czyli tutaj mamy kolejnego właściciela, jakiegoś Bogusławskiego, który razem z tym Stanisławem Żernickim czy Żernickim Musiał być właścicielem części Milejowic. No i opat Maciej od nich obydwu kupił. Graniczy z Rostylicami, Nagorzycami, Witosławicami, Kraszkowem, Janowicami. Tak jak jest podobnie. Stąd ciekawe dokumenty.
No ale pozostałe też zasługują na to, żeby się im przyjrzeć. Nie mamy już na to czasu, a warto pamiętać, że majątek podzielił los wszystkich tych osad, które po skasowaniu klasztoru przeszły na własność rządową. No i te sprawy to już oczywiście jest inna całkiem kwestia. Natomiast mamy nazwiska tych ludzi, którzy byli dzierżawcami nawet przez długi czas, bo nawet przez 12 lat, a o sytuacji już bliższej naszym czasom Świadczy taki zapis w kalendarzu opatowskim, który został wydany w 1918 roku, czyli w tej historycznej chwili, gdy odzyskiwaliśmy niepodległość. I w tym kalendarzu podano, że jednym z właścicieli wielkiej własności ziemskiej, tak to określano,
Henryk Cichowski. Myśmy kiedyś o rodzinie Cichowskich wspominali w przypadku Linowa, czyli okolice Sandomierskie oraz w przypadku Skórnic, czyli okolice Końskich. To jest właśnie ta sama rodzina. Henryk Cichowski był wymieniony wówczas jako właściciel dworu w Milejowicach. A do tego dworu należało 196 murk ziemi. Jednocześnie był właścicielem majątków dworskich w Wierzbontowicach, w Nagorzycach i Witosławicach. Łącznie miał 1009 murk ziemi. On zmarł w 1955 roku w Radomiu. W Radomiu też jest pochowany. Też w tej plejadzie różnych osób, które były związane z Milejowicami, również te bardzo współczesne.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.