Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Milejowice w gminie Waśniów

20.09.2026 ·40 min 3 s

Miejscowość istniała już w XIV wieku. Mamy tu prawdziwe bogactwo królewskich dokumentów źródłowych. Sporo zawiłości wiąże się z przeniesieniem własności wioski z prawa polskiego na niemieckie.  Z czasem osada stała się własnością klasztoru na św. Krzyżu aż do jego kasaty w XIX wieku. Swoje miejsca znalazła też w kronikach Jana Długosza. Do Milejowic zapraszają Cezary Jastrzebski i Robert Szumielewicz.

Moc historii. Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś wybierzemy się do Milejowic w gminie Waśniów. To mniej więcej centralne tereny województwa świętokrzyskiego. Mała miejscowość, historia bardzo ciekawa. Myślę, że warto zwrócić uwagę na położenie, bo tutaj mamy pewne problemy, jeżeli chodzi o nawet mapy pokazujące naszą miejscowość. No tak, bo przede wszystkim trudno jest nam zrozumieć, za chwilę powiemy o takim ewenemencie, który wiąże się z naszą miejscowością i trudno jest nam to odebrać tak bezpośrednio i docenić, kiedy dzisiaj oglądamy Milejowice, ponieważ to jest właściwie taka wioska,

Poszczególnych miejscowości, tworząc kolonie odległe od tego, jaka była ta zasadnicza część wiosek. I dzisiaj często mamy na przykład tę nazwę Stara Wieś. I ta Stara Wieś to jest właśnie ta odwieczna wioska, a mamy później taki fragment, który był kolonią, ale już nawet dzisiaj się kolonią nie nazywa. Ale właśnie te działania Rosjan, później też po prostu kolonistów, którzy rzeczywiście sami się osiedlali w innych miejscach, one doprowadzały do tego, że te wioski się rozprzestrzeniły No i dzisiaj Milejowice nie są taką zwartą miejscowością, nie są w jednym miejscu, tylko rozciągnięte wzdłuż tych dwóch odnóg, co wprowadza pewne zamieszanie, no bo jednak, kiedy będziemy mówić o tym, że był tutaj dwór, to należałoby szukać tego właśnie miejsca.

I w dokumencie wskazano, że właścicielami tych trzech wiosek byli Maciej, kanclerz Dobrzyński i kanonik krakowski oraz jego bratankowie Jan i Tomasz, panowie ze Świeszkowic. Tak to wtedy zapisano. Natomiast musimy mieć świadomość, że chodzi o Śnieżkowice dzisiejsze. A więc to jest ta miejscowość w pobliżu się znajdująca. Mamy więc tutaj informacje o tych najstarszych mieszkańcach naszych Milejowic, czyli przede wszystkim o tym Macieju, no bo on jednak odgrywał główną rolę, chociaż ci jego bratankowie też byli właścicielami, zapewne mogło tak być również naszych Milejowic.

Jeśli chodzi o tych pierwszych właścicieli, do jakich rodów oni należeli? Bo dopiero u Jana Długosza mamy przynależność rodową wskazaną. I chodzi o Jastrzębców, czyli pod koniec XV wieku wiemy, że przedstawiciele rodziny posługującej się herbem Jastrzębiec, oni władali naszymi Milejowicami. Ale wcześniej nie wiemy, kto to mógł być, tym bardziej, że były różne zmiany. Więc to nie było tak, że tutaj jedna rodzina cały czas władała, a poza tym wspominaliśmy, że były te cząstki miejscowości należące do różnych właścicieli. Ale dla nas jest bardzo ważny ten fakt przeniesienia naszej miejscowości z prawa polskiego, tego zwyczajowego na prawo średnie, co oczywiście Wiązało się z takim immunitetem sądowym i ekonomicznym dla właścicieli tej wsi, czyli nasz Maciej, zapewne on był właścicielem, być może i tamtych pozostałych cząstkowo też, a może cząstki tylko, no już tego nie ustalimy, ale oni otrzymali prawa, tak jak to królowa zapisała, których wcześniej nie posiadali, ponieważ z dokumentu wynika, że

Prze to my, Elżbieta, z Bożej łaski starsza królowa Węgier i Polski, podajemy do wiadomości wszystkich, komu należy, iż zważywszy, że prawo niemieckie przynosi mieszkańcom naszego królestwa wiele pożytku ze względu na zasługi czcigodnego męża, pana Macieja, kanclerza Dobrzyńskiego i kanonika krakowskiego, oraz jego bratanków, mianowicie Jana i Tomisława, rodzonych braci, dziedziców ze Świeszkowic, czyli z tych Śnieżkowic naszych dzisiejszych, A także, za ich wierne usługi, wsie ich własne, mianowicie Milejowice, Mistrzowice i Nieczulice, położone w ziemi sandomierskiej, z prawa polskiego na prawo niemieckie średzkie, odtąd przenosimy, mające trwać na wieczność, znosząc tamże wszelkie prawa polskie, modły, zwyczaje i powszechne posługi polskie poddanych.

Ponieważ z tego 1379 roku dowiadujemy się, kto był właścicielem. I to tak do końca nawet nie wiemy, czy to cząstki jakieś były, czy w całości, na przykład do Macieja, tego kanclerza Dobrzyńskiego, nasze Milejowice należały. A potem już widać, że sytuacja się skomplikowała, ponieważ w roku 1417 Wydano dokument, zgodnie z którym Jan z Milejowic sprzedał swoją część dziedziczną, czyli część miał tylko, wiadomo wobec tego z dokumentu, że inni byli jacyś właściciele też. I on sprzedał tę swoją część Andrzejowi z Kościejowa za 300 grzywien. I jeśli teraz mówimy o tym Kościejowie i Andrzeju, no to o tyle on jest istotny, że po pierwsze Kościejów to są okolice Skalbmierza, ale dzisiaj sam Kościejów znajduje się na terenie województwa małopolskiego w gminie Racławice.

Natomiast bardzo blisko rzeczywiście granicy naszego województwa. I ten Andrzej z Kościejowa ewidentnie zapałał jakimś wielkim uczuciem albo miał na myśli jakieś interesy w odniesieniu do naszych Milejowic, ponieważ w 1417 roku kupił od Jana z Milejowic część tylko wioski za 300 grzywien, a w roku następnym, w 1418, Kupił kolejną część naszej wioski od Heleny, która była wdową potomku z Milejowic i wtedy wyłożył 200 grzywien, a więc w 17 i 18 roku wydał 500 grzywien. Jeśli chcemy powiedzieć o wartości pieniądza w tym czasie, no to teraz musielibyśmy te wszystkie matematyczne obliczenia wykonać.

Jedna grzywna to było 48 groszy, a za jednego grosza można było przez tydzień wyżywić człowieka. Wobec tego możemy sobie wyobrazić, ile to trwało, jaka to była wielka, gigantyczna kwota. No i na przykład dobrego bojowego konia Można było kupić za 15-20 grzywien w tym czasie, a za jedną grzywnę jedną krowę, czyli 500 grzywień, stado 500 krów. Więc rzeczywiście to była kwota duża i widać wyraźnie, że ten Andrzej był zainteresowany naszą miejscowością. Wspominaliśmy o dokumencie króla Władysława Jagieły, potwierdzenie, kolejny raz przeniesienie tych praw,

Więc mamy kolejną osobę, która wykazywała duże zainteresowanie jeśli chodzi o nasze Milejowice. Ale właśnie też ten Stanisław Żernicki zawarł takie porozumienie jeśli chodzi o sytuację w Milejowicach z innym człowiekiem, który dysponował częścią wioski, a był nim Jan z Milejowic. Zapewne inny niż ten Jan wcześniej już wymieniany, ponieważ ten bratanek Macieja, kanclerza Dobrzyńskiego, ponieważ już mamy rok 1438, a tam mieliśmy 1379, ale pojawia się kolejny Człowiek, który nosi imię Jan i jest właścicielem części Milejowic, ale też wtedy mamy bardzo dużo takich informacji dotyczących sytuacji samej wsi i możemy wyciągnąć mnóstwo interesujących wniosków, kiedy sobie tylko z łaciny przetłumaczymy ten dokument, który przechowywany jest w Warszawie.

Ale że nasi słuchacze mają taki komfort, że od nas mogą usłyszeć to przetłumaczenie, to spokojnie możemy to zrobić. I w wolnym przekładzie czytamy w tym dokumencie, pomijając już takie wstępne i końcowe informacje, które tam są zawarte, że zawarto transakcję 25 czerwca w Opatowie, 1438 rok. Zamiana, podział, ugoda była następująca. Najpierw Że tenże Żernicki, czyli Stanisław Żernicki, dał temuż Janowi, Janowi z Milejowic, ogród wokół dworu tegoż Jana. Czyli Jan miał dwór w Milejowicach. No ciekawe gdzie? Z późniejszych informacji już nie mamy żadnej lokalizacji.

I dalej pisze, czyli dał ogród wokół dworu wraz z sadem i tamtejszym pastwiskiem. A tenże Jan, no bo teraz była wymiana, a tenże Jan temuż Stanisławowi Żernickiemu z tytułu zamiany dał połowę stawu i połowę tamtejszego młyna. Więc nad tymi ciekami jednak pracowały młyny. I tutaj ta woda na pewno Była bardziej intensywna niż tylko ślady tych cieków, które dzisiaj obserwujemy. Czyli i połowę tamtejszego młyna, ogród należący do młyna, łąkę i tamtejsze łowisko ryb oraz inny ogród na końcu wsi i część roli należącą do tamtejszego zagrodnika w zapłociu.

I tenże Jan nie powinien mieć nic do tejże sadzawki. Z wyjątkiem pojenia bydła i trzody dla siebie i swoich ludzi, a na końcu stawu nie powinien mieć nic aż do granic roztylic. A więc chodziło o to, żeby tutaj to jasno określić. I tenże Stanisław Żernicki, teraz dla odmiany, uznał temuż Janowi, Iż nie powinien nigdy odmawiać ścieżki wokół wsi prowadzącej do karczmy tegoż Jana. Więc Jan miał oprócz dworu jeszcze karczmę, a Stanisław obiecał, że w ramach tego porozumienia nie będzie zabraniał Janowi korzystania z tej ścieżki. A tenże Jan może swobodnie brać wodę ze wsi do stawu.

Las zaś między sobą powinni utrzymać w taki sposób, mianowicie według znaków naszego podziału. Często robiono to w ten sposób, że stawiano albo kopce, albo też robiono oznaczenia na drzewach, czyli kaleczono specjalnie drzewa, żeby to wyraźnie było określone, gdzie są granice leśne. Które między sobą uczynili w tymże lesie, tamże w Milejowicach. To jest czwarta część całego dziedzictwa lasu i zarośli przypada Temusz Janowi, a Temusz Stanisławowi trzy części. To jest Janowi przypadło to przy granicy Witosławskiej, czyli Góry Witosławskiej. Takie więc były ustalenia tej transakcji. No i widzimy wyraźnie to, o czym wspominaliśmy, że jednak te cząstkowe fragmenty tutaj ciągle istniały i operowano nimi w różny sposób, w różnym czasie, kiedy te dokumenty wydawano.

Ale jednak do początku XVII wieku klasztor tolerował, że była tutaj własność rycerska, a potem już okazało się, że całkowicie przejął wioskę na własność. I w związku z tym od tego momentu mówimy już o własności duchownej, co oczywiście nosiło za sobą różnego rodzaju reperkusje. Ale między innymi wiązało się też to z taką dobrą organizacją, bo po to te wioski klasztor utrzymywał, żeby czerpać z nich dochody. No i to wiązało się również z tym, że mamy sporo różnych informacji, które dotyczą sytuacji takich właśnie wiosek częściowo folwarcznych, a częściowo dopiero wchodzących w jakieś nowe folwarki. I gdy one były własnością klasztorną. Natomiast, żeby też pokazać taką sytuację społeczno-ekonomiczną, bo mamy takie szczegóły, rzecz jasna musimy odnieść się do Jana Długosza, bo on tylko podawał w tych początkowych wiekach, konkretnie w wieku XV, tego typu informacje.

No to oczywiście nie możemy nie przejść do naszego legendarnego kronikarza, czyli Jana Długosza. No i Długosz pisał tak. Milejowice, wieś położona na terenie parafii Momina, której większa część należy do klasztoru św. Krzyża na Łycej Górze. Czyli już tak sytuacja wyglądała, no a później ostatecznie na początku XVII wieku klasztor przejął całość. W której to części znajdują się trzy łany kmiece oraz jedna karczma posiadająca rolę, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową na rzecz biskupstwa krakowskiego. Musimy od razu też powiedzieć, że później też w XVII wieku był taki proces, który rozpoczął proboszcz Skrynek i on twierdził, że nie, dziesięcina się należy też kościołowi w Krynkach.

A sięgnięto po pamięć jedenastu Włościan, którzy powiedzieli, że no, ale oni sobie w ogóle nie przypominają, żeby kiedykolwiek dziesięcina szła nie do biskupstwa krakowskiego i również dwóch zakonników złożyło przysięgę, że sobie nie przypominają takiej sytuacji. No i pozew oddalono. Ale Długosz jeszcze dopisał, druga zaś część, która jest mniejsza, należy do rycerzy Mikołaja i Piotra z rodu Jastrzębców, czyli już tu Jastrzębczyków mamy, Możemy więc o herbie i o konkretnej rodzinie powiedzieć. W której to części znajdują się łany kmiece, a ze wszystkich płaci się dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła i plebana w Mominie, a wartość jej szacuje się na... No i tu niestety trzy kropeczki Długosz nam nie wpisał, ale więcej informacji takich szczegółowych podał w przypadku, gdy opisywał uposażenie klasztoru świętokrzyskiego.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.