Mentionsy Mentionsy
Ładne Bebe
Ładne Bebe

Między dzieckiem a nastolatkiem | Ładne Bebe

02.09.2025 ·37 min 57 s

„Ciało się zmienia, głowa też. O stresie, który nie siedzi tylko w głowie” Jak wspierać dziecko, które przechodzi przez burzę emocji i zmian w ciele? Jak rozpoznać, że stres nie siedzi tylko w głowie, ale również w brzuchu, śnie i nastroju? W pierwszym odcinku podcastu „Między dzieckiem a nastolatkiem” rozmawiamy o tym, co dzieje się z dziećmi w wieku przejściowym, między dzieciństwem a dorosłością. Naszą gościnią jest Agata Ziemnicka, dietetyczka, psycholożka i ekspertka, która potrafi mówić o ciele, jedzeniu i emocjach tak, że wszystko staje się prostsze. Prowadzi Bożena Kowalkowska. W tym odcinku rozmawiamy o stresie, który nie zawsze widać, ale często czuć – w brzuchu, w nastroju, w całym ciele. Dowiesz się:- jak objawia się stres u dzieci w wieku 10-14 lat i co dziś najbardziej je przytłacza,dlaczego ciało często reaguje pierwsze, od bólu brzucha po problemy ze snem,jak dieta, sen i odpoczynek mogą wspierać układ nerwowy dzieckakiedy stres wpływa na mikrobiotę i jelita oraz jak je wzmacniaćjak rozmawiać z nastolatkiem o emocjach i wspierać go, zamiast mówić „nie stresuj się”jakie proste kroki możesz zrobić już dziś, żeby pomóc swojemu dziecku lepiej radzić sobie ze stresemJeśli jesteś rodzicem, opiekunem albo po prostu chcesz zrozumieć swoje dziecko, ten odcinek jest dla Ciebie. Subskrybuj podcast i bądź na bieżąco z kolejnymi odcinkami! Podcast „Między dzieckiem a nastolatkiem” powstaje we współpracy z SANPROBI – producentem wysokiej jakości probiotyków wspierających mikrobiotę dzieci, młodzieży i dorosłych. Czytaj magazyn dla świadomych rodziców: https://ladnebebe.pl/ Bądź na bieżąco: https://www.instagram.com/ladnebebe/ https://www.facebook.com/ladnebebe/?locale=pl_PL Mail kontaktowy: [email protected]

Żyję brzuchem, w sensie wszystkie moje emocje są przeżywane brzuchem i ja sporo z tym brzuchem przeszłam. Probiotykoterapia jest moim zdaniem ważniejsza od skin care'u i probiotykoterapia jest chyba na równym poziomie co miłość i sen. Ciało się zmienia, głowa też. O stresie, który czuć całym sobą. Sponsorem podcastu jest Sam Probi, producent probiotyków. Witajcie w pierwszym odcinku nowego podcastu Między dzieckiem a nastolatkiem, który poświęcamy tak naprawdę temu, co dzieje się w tym bardzo trudnym okresie naszego dziecka, czyli między dziesiątym a czternastym rokiem życia, czyli między dzieciństwem a dorosłością. I dziś porozmawiamy o stresie, o tym stresie, którego bardzo często nie widać, ale bardzo mocno czuć.

I czasem czujemy to w emocjach, czasem czujemy to w brzuchu, a czasem czujemy to w całym ciele. Moją gościnią jest dzisiaj Agata Ziemnicka, dietetyczka, psycholożka, kobieta, która opowiada o ciele i o jedzeniu w taki sposób, że wszystko wydaje się proste. że klękajcie układy nerwowe. Witam bardzo serdecznie. Cześć. Masz bardzo duże doświadczenie gabinetowe. Pracujesz na co dzień z młodzieżą, z rodzicami. Masz też w domu nastolatkę, tak jak ja. No i teraz powiedz na bazie własnego doświadczenia, ale też tego, z czym się spotykasz na co dzień, co stresuje dzieci w wieku między dziesiątym a czternastym rokiem życia? Wszystko.

Wiadomo, że ten okres 10-14, mam dwie córki w domu w tym wieku. Ten okres to jest taki najtrudniejszy okres właściwie. Dlatego, że to jest w tej psychologii rozwojowej, nazywamy to kryzysem rozwojowym. I ten kryzys absolutnie nie jest niczym negatywnym, złym. No bo jak to wiemy, z każdego kryzysu jest rozwój. Dlatego też bez tego kryzysu dzieciaki nie mogą znaleźć jakoś identyfikacji swojej sami ze sobą. Czyli takie dziecko, które kończy 10 lat, chłopcy pewnie troszkę później, dziewczynki w okolicach 10, doznaje hormonalnych zmian. I te hormonalne zmiany wpływają na wszystko, to znaczy zmienia się ciało. Dziecka, dziewczynki mogą już mieć początek, mogą rosnąć piersi, a mogą po prostu bardzo urosnąć albo bardzo nie urosnąć, ale wszyscy inni urośli.

Chłopcy mają początki też zmian fizjologicznych, dzieci się zaczną pocić. To są takie drobne rzeczy, które są nowością. No i takie dziecko jest fizjologicznie w takim naprawdę torpedowym rozwoju, no ale emocjonalnie, no to ono jest jeszcze tym naszym dziesięciu, jedenastolatkiem. No i to jest trochę tak, że jesteś w samochodzie i musisz dojechać do szkoły samochodem, ale nie masz prawa jazdy i nie dosięgasz do pedałów. I to jest taka sytuacja... I to się dzieje z takim dzieckiem, czyli bardzo jest duży rozdźwięk pomiędzy tym, gdzie dziecko już teoretycznie powinno być, ale między tym, gdzie ono jeszcze jest, czyli jest naszym malutkim syneczkiem, malutką córeczką, no ale troszkę już ma prawo jazdy. Tylko, że nie ma. No tak, ale co najczęściej triggeruje te nasze nastolatki?

Wiesz, co jest tym takim wyzwalaczem, że one po prostu dostają... innej osobowości. No wiesz co, myślę sobie, że tak. Najpierw jakby to trzeba po prostu podzielić, że dziecko się budzi i od razu ma inną relację z ciałem. Natychmiast jest trochę wkurzone, zestresowane, zlęknione, idzie do szkoły, wszystko w tej szkole jest stresujące. No a to akurat powiedzmy... taki klasyk. No klasyk, no stresuje wszystko, bo trochę masz inne ambicje niż miałaś w klasach 1-3. No bo trochę już jest więcej wymagań. Wszyscy jakby więcej oczekują od ciebie, że sam to jedziesz autobusem do szkoły, a ty się trochę boisz, bo idziesz z mamą i z tatą. No więc wszystko po drodze jest denerwujące. Potem pojawia się w tej szkole poza stresem naukowym, który jest ogromny. I też trzeba powiedzieć, że w Polsce szkoła jest wymagająca i stresująca i dzieje się tam dużo trudnego.

Po prostu tempo jest bardzo... Bardzo szybkie. I też na poziomie programu, ale też na poziomie tych relacji interpersonalnych. Szczególnie między dziewczynkami jest potworna presja, jak to dzieciaki mówią, że jest ciągle drama. Jakby naprawdę ciągle dziewczynki mają dramę. No więc interpersonalnie... kim ja jestem w grupie, kim ja chcę być w grupie, czy chcę być szarą eminencją, czy ja chcę być liderką, czy ja w ogóle chcę mieć koleżankę, czy bardzo dużo emocji. No i to jest też taki moment, że musisz trochę wybrać, jaką strategię, czy uderzasz, walczysz o siebie, czy jednak się wycofujesz. No i też niewyobrażalna presja porównywania, niewyobrażalna za wyniki w szkole i te świadectwa i oceny nie pomagają. Za wygląd i tak dalej. Myślę, że dorośli też nie są często od tego wolni.

Nie, no to się wtedy zaczyna. To jest ten moment. I się już nigdy nie kończy. Nigdy się nie kończy. Dobra, ale z tym stresem, czyli z tymi strategiami, o których powiedziałaś, dziecko odczuwa to i po czym to rozpoznajesz? Jak to się objawia? że dziecko odczuwa stres? Tak, znaczy wiesz, oczywiście wiemy, że są te zmienne nastroje, wiemy, że są wahania, ale co jeszcze? Wiesz co, no tak naprawdę może się zadziać bardzo dużo zmian w każdym poziomie. To znaczy trzeba powiedzieć sobie, że stres jest przede wszystkim odczuwany w ciele. To znaczy zanim dziecko się zorientuje, że coś jest nie tak i nazwie to, bo dziecko zazwyczaj nie wie, co mu jest. Ono nie umie powiedzieć, że wczoraj ta koleżanka powiedziała, że ja z nimi nie idę na przerwę albo ten chłopak powiedział, że nie gram z nimi w piłę. to to dziecko zaczyna odczuwać napięcie.

No i teraz układ nerwowy reaguje, no nie ma tak bardzo dużo opcji reakcji układu nerwowego, więc trochę jak wiemy jako rodzice, to możemy obserwować, że albo się to dziecko kompletnie zamyka, odcina się, czyli po prostu jest to tak stresujące, że tak dystansuje to dziecko i po prostu wchodzi za taką szybę i po prostu nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie mowa. Wszystkie pytania odpowiada nie wiem i właściwie samo ono nie wie przed sobą, w sensie naprawdę ucieka Albo pojawia się bardzo silne napięcie związane z tym, że chcesz coś wygrać, więc idziesz walczyć. Organizm jest w pełnej mobilizacji, więc są złości, są kłótnie, krzyki. Może dochodzić do takich... Fizycznych czynów typu rzucanie butem, plecakiem, szklanką albo tam różnymi rzeczami.

Trzaskanie drzwiami. Oczywiście, trzaskanie drzwiami, to w ogóle wydaje mi się, że wcześniej. No i może dochodzić do takiej labilności, że jest płaczliwość, jest smutno i się po prostu dziecko jakby w taki depresyjny... nie depresyjne strony, tylko taki nastrój depresyjny. Więc albo jesteśmy w walce i się kłócimy, albo się kompletnie wyłączamy, czyli taki shutdown freeze na poziomie układu nerwowego. No albo po prostu jesteśmy w takim właśnie smutku. Więc to się może na wielu poziomach objawiać. I teraz wiem, że powinnaś zadać pytania, ale sama sobie tutaj pociągnę, bo żeby to powiedzieć, że taki układ nerwowy w tej gotowości, no to tam się może bardzo dużo dziać. To dziecko jest wciekłe, rzuca się, płacz. Więc zauważasz to, no po prostu ten dzieciak krzyczy, jest wściekły i sobie jakoś nie umie poradzić.

No a dziecko, które będzie w takim zamrożeniu, no musi to napięcie gdzieś wyjść, nie? Ta złość, ten lęk, on się, on nie wyparowuje. No więc dochodzi na przykład do bólu głowy. do bólu pleców, do bólu brzucha, najczęściej jednak zawsze są to objawy gastryczne. No właśnie widzisz, to jest właśnie to pytanie, które mi ukradłaś, bo chciałam właśnie przytoczyć historię z własnego życia, kiedy byłam nastolatką. I bardzo często towarzyszył mi ból brzucha. On był naprawdę... Prawdziwe. To było naprawdę bardzo mocne doświadczenie i oczywiście pierwsze takie skojarzenie rodziców było takie, że pewnie coś źle zjadłam, źle pogryzłam, takie sprawy. Dopiero potem, a tak naprawdę wiele lat potem i moi rodzice i ja gdzieś tam zdaliśmy sobie sprawę, że to były po prostu sytuacje stresowe, które przekładały się bezpośrednio na moje ciało i tak dawały znać.

No tak i wiesz co, ja myślę, że no wiesz, ja nie wiem, czy dla ciebie to jest jakoś zawstydzające albo zaskakujące, ale no ja też mam teraz ból brzucha. No dziewczyno. Jesteśmy w sytuacji, która jest bardzo mobilizująca. Jesteśmy w ekspozycji. Jakoś musimy tutaj dopiąć różne rzeczy. No więc ten układ nerwowy jest wspaniały, że on się tak mobilizuje. I ten układ nerwowy mówi, dobra, to teraz wiem, że dla ciebie najważniejsza jest ta szkoła dla dziecka. a dla nas teraz ta rozmowa. Więc ja wszystko wyłączę, wszystkim się zajmę, tak żebyś mogła teraz poradzić sobie z tym stresem. No i ten bolący brzuch jest wynikiem tego, że ciało w naszym imieniu chce nam jak najbardziej pomóc. I to dziecko tak naprawdę z bolącym brzuchem to jest dziecko ambitne, które chce sobie poradzić, które chce dać radę.

Natomiast ten bolący brzuch, to wiesz, może tak być, że cię boli brzuch przed klasówką, przed wyjazdem, jakimś przed obozem. Nawet przed czymś bardzo ekscytującym, czymś, czego bardzo chcesz. My się bardzo chciałyśmy dzisiaj spotkać. A i tak bolał mnie troszkę brzuszek. Ale też czasami objawia się to, wiesz, zaburzeniami snu. Dzieci albo nie potrafią zasnąć, albo się dużo budzą, mają dużo koszmarów. Tak, wiesz, to jest też tak, że pojawia się taka nieznana podliwość, mogą się pojawić nawet gorączki. Może się pojawić bardzo mały apetyt. Dziecko jest tak zestresowane, że nie może niczego przełknąć, ale może się też pojawić nadmierny apetyt. Nagle, nie wiadomo skąd, dziecko idzie do czwartej klasy, no bo to jest mniej więcej czwarta, piąta klasa i zaczyna po prostu jeść więcej, nie?

Zjada jedną porcję tam, nie wiem, śniadania, ale chce jeszcze więcej. Wraca ze szkoły, je obiad i jeszcze jeden. I to też jest jakby, to coś oznacza. Nie chce nagle chodzić na swoje ukochane zajęcia. Albo nagle bardzo chce chodzić więcej na te zajęcia. Czyli, nie wiem, bardzo często jest tak, że Ten okres jest naprawdę ogromnym wyzwaniem dla dziecka z identyfikacją z ciałem. No bo nagle to ciało w ogóle zaczyna być obok. Nie zawsze, ale zdarza się tak, że jakby wcześniej dziecko po prostu jest ciałem. Jest jakaś Kasia, jest jakiś Paweł. On się nad sobą nie zastanawia, po prostu wygląda jak wygląda. No a tu jest tak, że się dochodzi do tej dochotomii, że jakby ta główka mała dziecięca widzi, że to ciało nagle idzie w jakąś stronę. No i bardzo trudno jest się spotkać i być w tej jedności. Często to zostaje do dorosłości, aż do śmierci.

Trochę opowiem, żeby rozwinąć jakby temat, bo to jest naprawdę bardzo ciekawe i też w ogóle wspaniałe w kontekście naszej sprawczości, że można bardzo dużo zrobić w tej sprawie. Mamy połączenie między mózgiem a jelitami i między jelitami a mózgiem. To się nazywa oś mózg-jelito. I teraz, jeżeli ciało jest w bezpieczeństwie, czyli nie ma tych objawów dziecko-stresowych, albo dorosły, dobrze się czuje, dobrze śpi, nie boli głowa, nie ma napięć, Mózg wysyła informacje, wszystko jest w porządku i jelita dostają zielone światło, żeby produkować, nie produkować, jelita dostają zielone światło, czyli dokładnie bakterie, które są w jelitach, żeby produkować serotoninę i ona się produkuje w odpowiedniej ilości. Jelito jest bezpieczne, stabilne, nie ma stanu zapalnego.

Tam jest bardzo szczelnie, bo jeżeli jest dużo dobrych bakterii, tych odpowiednich, właściwych dla jelita, to one tworzą razem z tą wyściółką jelitową taką bardzo szczelną barierę. I wszystko, co do tego jelita wchodzi... To jest tam trawione, przerabiane, różne płyny wyskakują, wchłaniamy to, co potrzeba, a to, czego nie potrzebujemy, oddajemy. Natomiast jeżeli jest niebezpiecznie, czyli przechodzimy teraz na emocje, jest zagrożenie, źle się czuję w swoim ciele, bardzo trudno mi skoordynować nogi, ciągle boli mnie głowa, boję się obudzić, nie mogę zasnąć, nie mam apetytu, właśnie bardzo przytyłam. mój głos się zmienia, no to wtedy pojawia się taka informacja z mózgu, zagrożenie, zagrożenie, zagrożenie. I przez wysoki poziom stresu pojawia się wysoki poziom hormonów stresowych, między innymi kortyzolu, a to doprowadza do podwyższonego stanu zapalnego w organizmie i to doprowadza do tego, że te bakterie

mogą się troszeczkę pokłócić ze sobą nawzajem i zmniejsza się ilość tych dobrych bakterii, może się pojawić gorsza i to jelito nie jest takie szczelne, nie jest takie zabezpieczające i wtedy w organizmie dochodzi do chaosu. No a chaos plus hormony nastolatka zwykłe, płciowe, no to wiadomo, co tam za to. Czyli dlatego często właśnie ta reakcja stresowa przekazywana jest przez brzuszek. Miałam, że to jednak najczęściej czujemy ten stres w brzuchu. Słuchaj, to jest w ogóle jeszcze głębiej, dlatego że... Tak naprawdę my nie czujemy bólu brzucha. Tylko poziom... Ale zaraz, zaraz, zaraz. Ja naprawdę miałam bolący brzuszek. Nie, nie. Oczywiście, że boli. Oczywiście, bo już wiadomo. Chodzi mi o to, że to nie brzuch cię boli, tylko mózg jest w takim stanie, że to jest zagrażające.

Jakby generuje się ten ból w mózgu, natomiast to faktycznie nie jest jelito. Znaczy nic tu nie jest chore. Nic tutaj nie jest chore. Oczywiście może dojść do chorób, wiadomo, w jakimś późniejszym okresie. Natomiast jest taki, niestety bardzo znany i bardzo częsty, taki stan fizjologiczny, który nazywa się zespół lita drażliwego. Czyli twoje lito jest absolutnie bezpieczne, zdrowe, tam się nic nie dzieje, świetna wyściółka. Natomiast reakcja jelita jakby jest adekwatna do tego, co się powinno zadziać z mięśniami rąk i nóg. Czyli w momencie, kiedy jest bardzo duże zagrożenie. Czyli takie w miarę codziennie zestresowane dziecko ma jeszcze dodatkowo klasówkę z historii klasa piąta. Kto tam był? Wie, co to znaczy klasówka z sześciu. No albo z matematyki.

No i to jest bardzo trudne, bo dzieciaki dodatkowo mają napięty brzuszek, a właściwie brzuch, bo dziecku 12-13 lat, nie mówisz brzuszek, tylko brzuch, mają wzdęcia, mogą mieć te biegunki. To jest też ogromne... Mdłości. Mdłości, tak. I jest dyskomfort. I jeszcze najgorsze jest to, że zjedzenie najczęściej pomagających emocjonalnie rzeczy, czyli słodyczy, po prostu rujnuje to, bo to jeszcze gorzej działa na te bakterie. No i do tego, tak naprawdę przez błędne koło może dojść do ogromnego dyskomfortu, a idziesz do lekarza i z tym dzieckiem wszystko dobrze się dzieje. Ale na to są na szczęście rozwiązania. No właśnie powiedz teraz o tych rozwiązaniach, no bo wiemy, że to się dzieje w mózgu, idzie do brzucha, zaczynają się dziać te rzeczy. I co ty możesz zrobić jako rodzic?

Słuchaj, no jest bardzo dużo rozwiązań. I jako psychodietetyczka mówię, jako psycholożka i dietetyczka. To znaczy najważniejsze jest, żeby zrozumieć, że dziecko jest w zagrożeniu. No więc trzeba sprawdzić, jakie czynniki zagrażające możemy zmniejszyć. Jakby co możemy zrobić, żeby dziecko się tak nie bało. No i rozwiązań jest mnóstwo. W skrajnych przypadkach można zmienić szkołę, klasę. W przypadkach delikatniejszych więcej z tym dzieckiem spacerować, patrząc na zieleń. Dobra, zatrzymam cię tutaj, bo myślę sobie o tym punkcie jednak tym brzuszkowym, czyli tych wszystkich historiach, na które mamy wpływ jako rodzic w sensie takiej higieny codziennego życia. O emocjach porozmawiam za chwilę, a teraz jakby chcecie tutaj przytrzymać przy tym brzuszku, przy tym...

Jeżeli to się tam naprawdę dzieje, czy też zachodzi jakaś reakcja, to jak można to wspomóc? No właśnie, wiesz, najważniejsze jest, żeby wspomóc tak, żeby się dziecko przestało denerwować, czyli na przykład dużo spacerów, aktywność fizyczna, żeby to napięcie zeszło, bo tylko podczas jazdy na rowerze, nie wiem, biegania w lesie, czy tam na placu zabaw, jeżeli dziecko jeszcze ma ochotę. To jest najważniejsze i to w ogóle zanim cokolwiek dalej, jeżeli chodzi o dietetyczne aspekty, próbować redukować napięcie przez przyjemność, przytulanie, regulowanie układu nerwowego. Natomiast jeżeli chodzi o takie czysto żywe konkrety, no to tak, to dziecko musi być wyspane, więc totalna higiena snu, to jest fizjologiczny aspekt bardzo pomocny, bo jak dziecko jest niewyspane, to i tak nic nie zrobisz. No i aspekt dietetyczny. I to jest aspekt bardzo ważny, dlatego, że jeżeli to jelito jest takie biedne i ono jest takie stymulowane, to można temu jelitu pomóc.

Po pierwsze, dobrą dietą, czyli dobrymi produktami z błonnikiem, warzywami, owocami. Redukcją takiego totalnie prostego cukru. Naprawdę, ten cukier najgorzej psuje i to już nie jest kwestia tego, że dziecko przytyje, tylko naprawdę jeszcze gorsze są objawy. Więc odstawienie cukru prostego na rzecz fajnych deserów owocowych... Sama się dziwię, że to mówię, ale naprawdę nie ma innej opcji. No i można interweniować w sposób bardzo skuteczny w postaci probiotykoterapii. Czyli są przebadane, co jest fantastyczne, że mogę to powiedzieć, jako matka i jako dietetyczka. konkretne szczepy bakterii, które mają takie działanie łagodzące to całe napięcie. Czyli pojawiają się bakterie, które regulują tę huśtawkę, która jest w środku.

I to jest konkretny szczep. On się nazywa Lactobacillus plantarum 299V. I jeżeli kupujesz probiotyk, który jest dedykowany temu zespołowi lito-drażliwego, to ten szczep bakterii powinien w tym probiotyku być. I przez 2-3 miesiące dziecko stosując ten probiotyk, nawet dłużej niż 3, może tak 3 minimum, powinno się zauważyć różnica, że te bakterie po prostu się w taki naturalny sposób rozprzestrzenią tam i troszkę takim balsamem zadziałają. I to wtedy działa, wracamy teraz do tej osi, z mózgu idzie do jelita. jak się załagodzi w tym jelicie, to z jelita idzie do mózgu. I wtedy jak jelito jest... Ja sobie cały czas wyobrażam ten kisiel babciny, taki poziomkowy. Jak jest ten kisielek tam, te bakterie są bezpieczne, tam jest tak miło i różowo, no to wtedy odwrotnie.

Idzie wiadomość do mózgu, tutaj u nas jest okej, produkujemy sobie serotoninę, no i dziecko zaczyna po prostu odczuwać taką harmonię i to jest klucz. No tak, ale wiesz, na pewno pamiętasz taki, chyba nazwę to trend, kupowania czy też zjadania jogurtów. Jakby jedz jogurty, będziesz zdrowy, tam są te żywe kultury bakterii. Nie można takim jogurcikiem sprawę załatwić? To w ogóle myślę, że trend to był bardziej na kefir, no bo tam jest jeszcze więcej. Nieprawda. Jeszcze więcej bakterii. Nie, szły jogurty. I faktycznie są jogurty, które są, jak to się tak mówi, fortyfikowane, czyli wzmacniane bakteriami. Tylko, że taki jogurt, po pierwsze, nie wiadomo jakie ma bakterie, nie wiadomo ile ma tych bakterii, no i nikt nie przebadał tego, jaki to ma wpływ na jelito.

Może tak w ogóle być, że akurat dane dziecko na konkretne białka albo cukry, które są w nabiale, będzie reagowało jeszcze gorzej. Ja nie mówię o tym, że jogurt jest zły, bo jogurt jest dobrym produktem, a kefir jeszcze bardziej, tylko że... No tak, ale mówisz, że poszukujemy tego konkretnego szczepu. Oczywiście, no jakby to jest tak, że to jest trochę tak, jakbyś kupowała sobie buty do biegania i poszła do sklepu i kupiła sobie takie ci rzemki. No to są buty, no ale jakby one ci nie pobiegniesz. Dobra, gdzie ja ten szczep znajdę? Daj mi go. No, kupujesz po prostu probiotyk, który się nazywa po prostu IBS, no. Okej. I... No i co? Wiesz co, teraz mi się nawet przypomina, jak miałam kilka lat temu ja sama sytuację stresową i pamiętam, że powiedziałaś mi...

Hej dziewczyno, musisz wziąć probiotyk i musisz go pobrać tak dobrych kilka tygodni, żeby... Wiesz co, ja muszę ci powiedzieć, że jestem brzuchowym... Doradca? Nie, no nie, żyję brzuchem. W sensie wszystkie moje emocje są przeżywane brzuchem i ja sporo z tym brzuchem przeszłam. I probiotykoterapia jest moim zdaniem... ważniejsza od skin care'u i probiotykoterapia jest chyba na równym poziomie co miłość i sen. W sensie, że naprawdę wszystko dzieje się w tych jelitach i to jest tak niewyobrażalnie wspaniałe, że ludzie doszukują się takich konkretnych szczepów bakterii, które naprawdę bezpośrednio rozwiązują problem. Że ja mogę tej mamie, czy temu tacie, czy temu dziecku nawet opowiadać o tych błonnikach i o tych lignanach i o tym, że to siemię lniane.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.