Sympatia, apatia (24.08.2025)
Kolejne kazanie z serii Słuchajcie a Znajdziecie! Słowem dzielił się z nami pastor Maciej Liziniewicz.
Wszyscy byli zajęci swoją codziennością i jakby zapomnieli o tym, że jest uczta, która jest za dara. I oni zostali na nią zaproszeni, żeby wyłączyć swoją apatię dnia codziennego, zajętość dnia codziennego i żeby skorzystać z tego, co ma Bóg. Celem dzisiejszego kazania, i to wam powiem, jest to, żebyśmy wyłączyli swoją apatię i wierzę, że Duch Święty to zrobi. Kto dzisiaj doświadczył wspaniałego uwielbienia? Kto dzisiaj doświadczył wspaniałej modlitwy? Świetnie. To teraz piłka jest po Twojej stronie, ponieważ Bóg już nam to daje. Zrobił dla Ciebie wspaniałą ucztę, żeby wziąć ten pokarm, który masz i zrobić z niego użytek w swoim życiu, zrobić z niego użytek w Królestwie Bożym i zrobić z niego użytek tam, gdzie nie ma światła i zanieść to światło. Okej? W I wieku, wtedy kiedy żył Jezus, zaraz wam powiem, jaki jest punkt, ale w I wieku, kiedy żył Jezus, uczta to było coś więcej niż jedzenie.
Chcemy, żebyś był częścią naszej wspólnoty. Chcemy, żebyś doświadczył dobroci Boga. Przy powieści, której nie będziemy czytać, bo już ją czytaliśmy w lipcu, wszyscy zaproszeni byli na liście, ale w kluczowym momencie każdy znalazł ważniejszą sprawę. Tak jak mówię, pole, krowa, ślub. I to nie są źli ludzie, i to nie byli źli ludzie, to trzeba pamiętać, to po prostu byli rozproszeni ludzie przez pole, krowę, ślub. I dziś to my jesteśmy rozproszeni przez wiele rzeczy. One są pożyteczne, tak jak krowa, pole i ślub, ale mogą nas rozpraszać. Na przykład jesteśmy dzisiaj rozproszeni przez kalendarze, dzieci, media społecznościowe, kredyty, scrollowanie do drugiej w nocy, a Jezus mówi, to już wszystko jest gotowe. Ja wiem, że jesteś zajęty. Wiecie, ktoś ostatnio napisał taki haniebny troszeczkę... sms w stosunku do naszego Kościoła, że to jest właściwie nie Kościół, tylko stand-up.
Ja sobie myślę, Pan Bóg naprawdę ma poczucie humoru i używa humoru do tego, żebyśmy zrozumieli najgłębsze treści. Także jeżeli się zaśmiejecie kiedyś, to potem nie piszcie jednej gwiazdki na Google, że to stand-up, a nie Kościół, tylko ucieszcie się z tego, że Pan Bóg ma poczucie humoru i ludzi, których powołuję do tego, żeby głosili Ewangelię, też mają poczucie humoru. Przyjmijcie to jako dobry znak, że Kościół jest w zdrowym miejscu, skoro potrafi się śmiać. Amen? Amen. Dziękuję za ten głos. Więc tak, ta nasza zajętość, uwaga, tylko coś tłumaczę, nie sprawia, że jesteś złym człowiekiem. To, że masz zajęty kalendarz, nie sprawia, że jesteś złym człowiekiem. Ale, ale, kochani, Jezus mówi, już wszystko jest gotowe, chciałbym, żebyś był tutaj ze mną. Chciałbym, żebyś była tutaj ze mną. Na uczcie, żebyś doświadczyła dobroci Boga. Apatia, rozumiem apatię, ale ja mam coś dobrego dla ciebie.
W świecie żydowskim odrzucenie, kochani, uczty, a zaproszenie do uczniów, to była zniewaga. Jak... Jak zniewadżyłeś gospodarza, to on stwierdził, kurde, to zaproszę kogoś innego. Ja dla siebie tutaj gotuję, tyram się, stoję, a ty po prostu odrzucasz to, co robię. Jezus pokazuje, że Boże zaproszenie jest większe niż nasza kultura, bo on pokazuje, że Bóg jest ponad to wszystko. Bóg nadal nas zaprasza na swoją ucztę. Na uczte łaski, miłosierdzia, uczte bycia częścią relacji z Nim, ze Stwórcą. Nie wiem, czy się dzisiaj czujesz zaproszony, ale ja Ci tylko przekazuję to, co mówi do nas Pismo. Bóg zaprasza do życia z Nim teraz, nie kiedy będziesz gotowy, bo gotowy to Ty nigdy nie będziesz, szczerze Ci powiem. Nigdy nie będziemy gotowi na to, żeby być doskonali. odpowiednim czasie, odpowiednio ułożeni, z odpowiednim charakterem. Już teraz Bóg cię wyciąga z tym twoim niedoskonałym charakterem.
Przecież to jest wina Boga. Są ludzie, którzy mówią, ale ten świat jest zabiegany, nie ja. to deadline'y są nie ode mnie, tylko od mojego szefa. Ja nie mam czasu. To wszystko można oczywiście sobie wziąć i potłumaczyć, tylko Jezus nas nie zaprasza ani nie mówi ogarnij się i wtedy przyjdź. Jezus nigdy nie powiedział ogarnij się i wtedy przyjdź. Jezus mówi tak. Wszystko już jest gotowe. Również dla Twojego zmęczenia i chaosu to nie ma znaczenia. Wszystko już jest gotowe. Po prostu przyjdź. Znajdź tą chwilę, żeby pobyć z Bogiem. Mateusza 25, 26. Kolejna przypowieść, która mówiła o sługach, którzy dostali talenty do Zakopania i tam mamy taki fragment. Wówczas Pan odpowiedział do jednego ze sług, który nie zainwestował w ogóle tych talentów, tylko go zakopał. Mówi tak, sługo, zły i leniwy, wiedziałeś, że zbieram tam, gdzie nie posiałem i gromadzę tam, gdzie nie rozsypałem i mimo wszystko nawet się tego nie posłuchałeś i w lęku zakopałeś te talenty, zamiast je pomnożyć, zamiast spróbować je zainwestować, zamiast zrobić coś z nimi, zakopałeś.
To generalnie jest owoc, na który każdy chciałby czekać. Po prostu zasiałem i widzę od razu wzrost. Każdy lubi efekty natychmiastowe. Nikt nie lubi inwestować długoterminowo. W tamtej kulturze, żebyśmy się zrozumieli, w tej żydowskiej kulturze, w której żył Jezus, kiedy mówił tą przypowieść, zakopanie czegoś cennego było formą zabezpieczenia. Czyli co? Co tutaj tak naprawdę Bóg zganił? Co tak naprawdę Bóg skrytykował? Nie braku wiary, ale ostrożność. Tu nie chodziło o brak wiary, ale ostrożność, która wręcz przeradziła się w lęk. My możemy być ostrożni w życiu, przezorny, ubezpieczony. Wszystko jak najbardziej super. Ale jeżeli ta ostrożność staje się filozofią i rytmem Twojego życia, ona zaczyna zamieniać się w lęk. Od ostrożności do lęku jest bardzo krótka faska. Bardzo krótka.
Trzeci sługa, kochanie, o którym jest mowa, nie był leniwy. On był przerażony. Bał się porażki, bał się oceny, bał się straty, ale Jezus nazywa to... To jest takie piękne, stare słowo. Chciałbym mieć taki t-shirt kiedyś. Gnuśność. Jezus nazywa to gnuśnością w starym tłumaczeniu, bo lęk może być duchowo paraliżujący. Kto jest sparaliżowany lękiem dzisiaj? Nie musicie podnosić ręki. Dziękuję za tę rękę. Ale ubiegłem, fakt. Jesteśmy sparaliżowani, każdy z nas w jakiś sposób, rzeczami, które się boimy, że się wydarzą często, które sobie wyobrażamy. I dzisiaj zakopujemy swoje talenty, które daje nam Bóg, to, co dał Ci Bóg do tego, żebyś poszerzał swój potencjał. Poszerzą swój potencjał, ale nie dla siebie, tylko dla Królestwa Bożego. Poszerzą talenty i marzenia, które są w kontekście Twojego powołania.
My je zakopujemy. My je zakopujemy, bo jesteśmy przerażeni tym, że jeżeli ja spędzę czas nad tym, jeżeli ja zaryzykuję i oddam i zainwestuję to, co Bóg mi dał, to być może znowu nie będę miał czasu, być może to nie wyjdzie, być może ludzie mnie skrytykują, być może... Być może coś się wydarzy. Dzisiaj zakupujemy swoje talenty pod płaszczykiem perfekcjonizmu. Mam takich przyjaciół. Wypalenia. Mam takich przyjaciół. Porównania się z innymi. Mam takich przyjaciół. I choć niczego nie zniszczyliśmy, Jezus mówi, ale też niczego nie pomnożyłeś. Apatia sprawia, że nic nie mnożysz i nic nie niszczysz. Ci, którzy dużo robią, popełniają dużo błędów, ale też mają większe owoce. I ci są krytykowani zazwyczaj przez tych, którzy nic nie robią. Mówią, aha, popełnił błąd. To jest taka, wiecie, ludzka zawiść.
czy tam talentami, czy sztabkami złota, czy okruchami złota. Oni je zakopywali pod jakimiś drzewami na pustyni. To był klasyk. Jak oglądałeś Breaking Bad, film o narkotykach i pustyni, serial, przepraszam, to wiesz, że oni tam zakopywali dużo pieniędzy narkotyków na pustyni. To tak dokładnie wyglądało w I wieku. Dostałem worek, zarobiłem, zakopię. Nie ma banku. Nie mogę trzymać tego w mojej aplikacji na telefonie. Nie mogę tego wrzucić w krypto. Moim krypto jest pustynia. I nikt nie zarzucałby jakiemukolwiek słudze brak rozsądku, że coś zakopał. Ale Jezus odwraca logikę. Jezus odwraca logikę bezpieczeństwa. I to jest niesamowite w tej przypowieści. Główna myśl jest taka. Brak działania to też decyzja. Bóg oczekuje wzrostu, a nie stagnacji. Jeżeli decydujesz się na stagnację w swoim życiu i decydujesz się, w tym roku się nie zapisuję na żadną live grupę.
Nie założy tej wspólnoty. Rozmawiam z takim chłopakiem, który miał w sercu od lat, żeby założyć wspólnotę w zachodniopomorsku. Nie, nie. Jednak Bóg mi przekonuje ostatnio. Bóg cię przekonuje, żebyś nie założył wspólnoty. Bóg nie przekonuje do takich rzeczy. Bóg zawsze nas przekonuje do tego, żebyśmy poszerzali królestwo. To jest dobre. Chcę Ci powiedzieć, nie zawiedziesz Boga. Twoje powołanie nie potrzebuje perfekcji. To jest, chyba dzisiaj mówię do ludzi, którzy naprawdę się zmagają z perfekcją. Twoje powołanie nie potrzebuje perfekcji, tylko odwagi. I Bóg potrafi pomnożyć nawet mały krok, jeśli Mu zaufasz. Mateusza 25, 13 to jest piękna przypowieść o pannach, które miały pilnować lamp, ale tam część zgasła, bo nie ogarnęły. Miały pilnować lamp, aż przyjdzie narzeczony, czyli Jezus. Tam mamy taki fragment, w którym Jezus sumuje tę przypowieść 25-13 Mateusza.
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny. Nie możesz po prostu stwierdzić, dobra, olewam, dzisiaj się zachowuję jak najgorszy człowiek na świecie, bo dzisiaj chyba Jezus nie przyjdzie. Wydaje mi się, że Jezus ma dzisiaj gorszy dzień, to nie patrzy. Macie tak czasami? Każda, a tam, zrobię jakiś fikumiku w swojej głowie, zrobię coś niedobrego, będę trochę naughty. No Jezus nie patrzy dzisiaj. Mój punkt do tego wersetu jest taki... Zasnęłam jak ta panna i nie zauważyłam, że go nie ma. Na żydowskich weselach, kochani, narzeczony, czyli oblubieniec, mógł przyjść o każdej porze. Czyli uwaga, to nie tak jak teraz mamy, że wchodzi panna. Wszyscy czekają, panna się spóźnia 15 minut, fotograf już tam pada, bo już mu wiszą te trzy aparaty.
Bo wejście, kochani, do sali uczty weselnej zamykano, gdy zaczynała się ceremonia. Więc jak Pan Młody wszedł, to zamykano salę weselną i już nikt, nawet spóźniony gość, nie mógł wejść. I o tym jest ta przypowieść. Wszystkie panny czekały na tego oblubieńca, ale tylko część miała oliwę w lampach. Tylko część była gotowa, żeby te lampy im nie zgasły. I to mocny obraz duchowej ospałości, apatii, którą prezentujemy często, kiedy oddalamy się od Boga, szczególnie po wakacjach, myślimy sobie, a zaczyna się nowy sezon, pewnie znowu będą w live się mówili o tym, żeby się włączyć, żeby pójść na live grupę, żeby się gdzieś tam zakorzenić, jak oni to mówią, zakorzenić, zakorzeń się, zakorzeń. Ja mówię, zakorzeń się, wyłącz apatię, oczywiście, że tak. I to mocny obraz, kochani, duchowej ospałości. Można być fizycznie blisko Jezusa, ale nie mieć w sobie Jego życia.
Można być fizycznie blisko Jezusa, możesz chodzić do kościoła, ale oliwa Ci się już dawno skończyła. Kto Ci nie dolał oliwy? Twoja relacja z Duchem Świętym. Potrzebujesz naprawdę mocy Ducha Świętego Oliwy, która sprawia, że kochasz lepiej ludzi, kochasz lepiej siebie, kochasz lepiej Boga. Jesteś w stanie udźwignąć więcej, kiedy masz Ducha Świętego. Masz Jego życie. Dzisiaj to my śpiewamy sobie w niedzielę. Znamy teksty piosenek albo nie znamy, ale zazwyczaj znamy, bo się wyświetlają. Ale wiecie co? Jest oliwa w niedzielę, a poniedziałek już jest suchutki. Już jest suchutki. Oliwy, czyli symbolu obecności Ducha Świętego, nie da się pożyczyć na ostatnią chwilę. Trzeba o nią dbać. Musisz chodzić w życiu wspólnoty, musisz powiedzieć, chcę więcej, chcę się zakorzenić, chcę pójść na live grupę w tym nowym sezonie, chcę dołączyć do kursu Alfa, chcę się dowiedzieć więcej o Bogu, o Jezusie i o tym, co mam robić, żeby żyć owocnie.
Potrzebujesz oliwy, Bożej obecności i nie da się jej pożyczyć. Musisz ją gromadzić codziennie, przez codzienne rytuały. Chcę czytać słowa, chcę się modlić, chcę się spotykać ze znajomymi, chcę wysłuchać sobie podcastu, chcę posłuchać kazania. Czy twoja lampa się świeci, czy tylko ją po prostu zatrzymasz? To tak jakbyś miał, no nie wiem, mam to przyrównać, no latarki bez baterii, no. Co z tego, że masz latarkę? Nie masz baterii. I nie da się, kurde, pastorze, tak by powiedziało wiele osób, nie da się być cały czas na duchowym haju. Nie można tak. Co ty gadasz? Przecież ty wiesz, masz dzieci. Jesteś na duchowym haju, jak ci krzyczą do ucha? Nie, nie jestem. Nie znaczy, że oliwa mi się skończyła. I czy Jezus, kochani, bo to jest pytanie, które sobie zadaję dzisiejsze pokolenie, czy Jezus naprawdę oczekuje, że będę stale gotowy, ale tak naprawdę Pan Jezus tak by oczekiwał, przecież jak stale gotowy, jak ja śpię, jak ja mam swoje życie, jak mam być stale gotowy?
I to nie chodzi o emocje, ani o hiperaktywność duchową, że teraz skaczę od konferencji do konferencji, od koncertu do uwielbienia, do koncertu do uwielbienia. I chodzi o takie coś. To nie jest gotowość duchowa. Chodzi o codzienne pielęgnowanie relacji z Jezusem. Ostatni punkt. Łukasza 13 mówi tak. Mówi o figowcu, który nie wydawał owocu i pan, który zobaczył tego figowca w skrócie, powiedział, pozbądźmy się tego drzewa, zetnijmy je i spalmy, ono nie wydaje owocu. Mamy tutaj taki fragment. Ogrodnik stanął w obronie tego drzewa i mówi, panie, pozostaw je jeszcze na ten rok. Okopię je i obłożę nawozem. Może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości je wytniesz. Jak nie wyda owocu za jakiś czas, to po prostu podejmiesz decyzję. Figowiec, kochani, drzewo figowe w tamtej kulturze było symbolem Izraela, narodu.
To też już mówiłem w lipcu. Przesłuchajcie sobie tych kazań. I ten figowiec miał przynosić owoce wiary. On miał pokazać, że jeżeli figowiec kwitnie, to z Izraelem będzie dobrze. Jak figowcy mają gorszy sezon, to znaczy, że będzie źle z Izraelem. Drzewo, które nie rodziło owocu przez trzy lata pod rząd, było uważane za bezużyteczne. I właściciel miał prawo je wyciąć. Jezus pokazuje nam cierpliwość Boga. Daje czas. Jezus zawsze nam daje czas. Już trzy lata jestem w tym kościele. Chodzę, korzystam. Rok jestem już, alfę skończyłem rok temu, chodzę, korzystam. Ale Bóg naprawdę Cię nie powołuje do tego, żebyś po prostu siedziała i siedział i korzystała i korzystał. Bóg Cię powołuje do tego, żebyś naprawdę zaczął wydawać owoc, który zbuduje innych, nakarmi innych, przyciągnie innych spoza.
Ludzi, którzy potrzebują światła i nadziei. Jezus pokazuje nam cierpliwość Boga w ten sposób, że mówi, daję czas jeszcze na nawożenie. Dam czas, niech kwitnie. Daję wszystko, spokojnie. Tylko, że ten czas ma cel. Bóg daje ci czas, żeby zobaczyć co? Wzrost. Wydanie owoców. Jak ci daje czas, a ty bezużytecznie nadal siedzisz i kipisz i nic się nie dzieje, to to nie jest wzrost. To to jest czas na to, żeby podjąć decyzję, czy cię wyciąć. Bóg jest naprawdę dobrym Bogiem. I jeżeli masz możliwości, jeżeli masz dwie ręce i jesteś zdrowy w ciele, na umyśle, to znaczy, że masz więcej niż jakaś część ludzi na tym świecie. I możesz coś z tym zrobić. I to jest dobra wiadomość. Jeśli Bóg rozgrzebał ziemię wokół ciebie i cię nawozi i ci mówi, dobra, to było złe, to trzeba wyrzucić tą martwą glebę, to znaczy, że jeszcze wierzy w twoje owoce.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejne kazanie z serii Słuchajcie a Znajdziecie! Słowem dzielił się z nami pastor Maciej Liziniewicz.