Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Sympatia, apatia (24.08.2025)

29.08.2025 ·29 min 50 s

Kolejne kazanie z serii Słuchajcie a Znajdziecie! Słowem dzielił się z nami pastor Maciej Liziniewicz.

Pierwszy punkt, ale zanim pierwszy punkt, to chciałbym przeczytać fragment Łukasza 14-17, ponieważ korzystamy z przypowieści w tej serii i dzisiaj użyję aż czterech przypowieści, ponieważ one mówią dokładnie o tym samym. Zrobię takie combo, skompiluję je dla Was i zrobimy sobie dzisiaj nauczanie kompilacje z czterech przypowieści, a wezmę tylko fragmenty z tych przypowieści, które mówią dokładnie o apatii. Pierwszy fragment Łukasza 14-17, a to jest fragment o Wielkiej Uczcie, ja o tym nauczałem w lipcu. I ten fragment mówi o tym, że kiedy nadszedł czas uczty, Pan, czyli Bóg, posłał swojego sługę, by powiedział, zaproszę o tym, chodźcie, wszystko już jest gotowe. Potem mamy taką sytuację, że ludzie stwierdzili, nie, nie mamy czasu, jesteśmy zajęci swoim życiem. Rozmawialiśmy sobie o tym, jeden kupił pole, drugi brał ślub, jeden tam miał krowę.

Wszyscy byli zajęci swoją codziennością i jakby zapomnieli o tym, że jest uczta, która jest za dara. I oni zostali na nią zaproszeni, żeby wyłączyć swoją apatię dnia codziennego, zajętość dnia codziennego i żeby skorzystać z tego, co ma Bóg. Celem dzisiejszego kazania, i to wam powiem, jest to, żebyśmy wyłączyli swoją apatię i wierzę, że Duch Święty to zrobi. Kto dzisiaj doświadczył wspaniałego uwielbienia? Kto dzisiaj doświadczył wspaniałej modlitwy? Świetnie. To teraz piłka jest po Twojej stronie, ponieważ Bóg już nam to daje. Zrobił dla Ciebie wspaniałą ucztę, żeby wziąć ten pokarm, który masz i zrobić z niego użytek w swoim życiu, zrobić z niego użytek w Królestwie Bożym i zrobić z niego użytek tam, gdzie nie ma światła i zanieść to światło. Okej? W I wieku, wtedy kiedy żył Jezus, zaraz wam powiem, jaki jest punkt, ale w I wieku, kiedy żył Jezus, uczta to było coś więcej niż jedzenie.

Ty możesz być zupełnie niegotowy i możesz być w apatii, możesz być obciążony, zajęty, ale Bóg i tak Cię zaprasza. Bóg Cię zaprasza w swojej łasce, w swoim miłosierdziu, w swojej świętości. On wie lepiej od Ciebie zawsze. Możesz odwrócić się do sąsiada i powiedzieć, Bóg wie lepiej. Bóg wie lepiej. Zaproszenie kochani na ucztę, chociaż ludzie nie byli na nią gotowi, oznaczało należysz do mnie, jesteś częścią mojej historii. Pan... gospodarz, ktokolwiek to organizował, czy to była duża uczta, czy skromna uczta, mówił, należysz do mnie, ale w taki sposób przyjacielski. Chcę, żebyś korzystał z dóbr, które mam. I to zaproszenie było bardzo ważne, ponieważ mówił, jesteś częścią mojej historii. Dzielę z tobą moje życie. Więc kogokolwiek zapraszamy i będziemy zapraszać w tym nowym sezonie, chcemy ci powiedzieć, nie jesteś nam obojętny. Chcemy, żebyś był częścią naszego życia.

Chcemy, żebyś był częścią naszej wspólnoty. Chcemy, żebyś doświadczył dobroci Boga. Przy powieści, której nie będziemy czytać, bo już ją czytaliśmy w lipcu, wszyscy zaproszeni byli na liście, ale w kluczowym momencie każdy znalazł ważniejszą sprawę. Tak jak mówię, pole, krowa, ślub. I to nie są źli ludzie, i to nie byli źli ludzie, to trzeba pamiętać, to po prostu byli rozproszeni ludzie przez pole, krowę, ślub. I dziś to my jesteśmy rozproszeni przez wiele rzeczy. One są pożyteczne, tak jak krowa, pole i ślub, ale mogą nas rozpraszać. Na przykład jesteśmy dzisiaj rozproszeni przez kalendarze, dzieci, media społecznościowe, kredyty, scrollowanie do drugiej w nocy, a Jezus mówi, to już wszystko jest gotowe. Ja wiem, że jesteś zajęty. Wiecie, ktoś ostatnio napisał taki haniebny troszeczkę... sms w stosunku do naszego Kościoła, że to jest właściwie nie Kościół, tylko stand-up.

Ja sobie myślę, Pan Bóg naprawdę ma poczucie humoru i używa humoru do tego, żebyśmy zrozumieli najgłębsze treści. Także jeżeli się zaśmiejecie kiedyś, to potem nie piszcie jednej gwiazdki na Google, że to stand-up, a nie Kościół, tylko ucieszcie się z tego, że Pan Bóg ma poczucie humoru i ludzi, których powołuję do tego, żeby głosili Ewangelię, też mają poczucie humoru. Przyjmijcie to jako dobry znak, że Kościół jest w zdrowym miejscu, skoro potrafi się śmiać. Amen? Amen. Dziękuję za ten głos. Więc tak, ta nasza zajętość, uwaga, tylko coś tłumaczę, nie sprawia, że jesteś złym człowiekiem. To, że masz zajęty kalendarz, nie sprawia, że jesteś złym człowiekiem. Ale, ale, kochani, Jezus mówi, już wszystko jest gotowe, chciałbym, żebyś był tutaj ze mną. Chciałbym, żebyś była tutaj ze mną. Na uczcie, żebyś doświadczyła dobroci Boga. Apatia, rozumiem apatię, ale ja mam coś dobrego dla ciebie.

W świecie żydowskim odrzucenie, kochani, uczty, a zaproszenie do uczniów, to była zniewaga. Jak... Jak zniewadżyłeś gospodarza, to on stwierdził, kurde, to zaproszę kogoś innego. Ja dla siebie tutaj gotuję, tyram się, stoję, a ty po prostu odrzucasz to, co robię. Jezus pokazuje, że Boże zaproszenie jest większe niż nasza kultura, bo on pokazuje, że Bóg jest ponad to wszystko. Bóg nadal nas zaprasza na swoją ucztę. Na uczte łaski, miłosierdzia, uczte bycia częścią relacji z Nim, ze Stwórcą. Nie wiem, czy się dzisiaj czujesz zaproszony, ale ja Ci tylko przekazuję to, co mówi do nas Pismo. Bóg zaprasza do życia z Nim teraz, nie kiedy będziesz gotowy, bo gotowy to Ty nigdy nie będziesz, szczerze Ci powiem. Nigdy nie będziemy gotowi na to, żeby być doskonali. odpowiednim czasie, odpowiednio ułożeni, z odpowiednim charakterem. Już teraz Bóg cię wyciąga z tym twoim niedoskonałym charakterem.

Ja jestem bardzo niedoskonały. Bardzo. Mam bardzo wiele takich rzeczy, które są strasznie dysfunkcyjne, ale co Pan Bóg mnie zaprosił. Wziąłem, stoję, jestem, żyję. Używa mnie Pan Bóg. I ciebie też będzie używał, tylko po prostu przestań patrzeć na swoje niedoskonałości. I w świecie przyładowanym informacjami, które dzisiaj mamy i powiadominiami, które macie na telefonikach, najłatwiej jest przeoczyć największe zaproszenie, czyli zaproszenie od Boga. Bo nie mam czasu na Kościół, nie mam czasu na wspólnotę. Nie mam czasu, żeby eksplorować i eksperymentować i zanurzyć się więcej w tą duchową głębię. Wolę to moje płytkie scrollowanie. To jest niestety coś, co się z nami dzieje. My jesteśmy wręcz oziębieni na głębie. I dzisiaj chciałbym wam powiedzieć, że jeżeli jesteś częścią wspólnoty, jeżeli zapraszasz ludzi, jeżeli wiesz, że oni potrzebują głębi, bo ludzie potrzebują głębi, bo ludzie są przerażeni tym, jak czasami płytka jest informacja i to, co do nich dociera.

Potrzebują głębi, więc mamy szansę zaprosić ich na bardzo głęboką ucztę. Zaproszenie, kochani, nie zależy od Twojej gotowości. Nigdy Ty, ani Twoi znajomi, ani Twoja rodzina, ani ludzie, których chciałbyś zaprosić, nie będą gotowi. Tylko zaproszenie zależy od Jego łaski. I kluczowe pytanie, które ludzie sobie często zadają, to to, czy moje priorytety pozwalają mi powiedzieć, że pójdę za Bogiem. Ale ktoś może powiedzieć, pastorze, to nie jest apatia u mnie absolutnie, to jest zmęczenie, ty nie wiesz, ile ja pracuję, nie masz absolutnie zielonego pojęcia o moim życiu, ledwo ogarniam życie, ledwo wiążę koniec z końcem, nie mam przestrzeni na absolutnie żadną duchowość. Mam przestrzeń na TikToczka, ale już absolutnie nie mam przestrzeni na to, żeby duchowo się karmić. A poza tym, czemu Bóg, możemy sobie zadać takie pytanie, wymaga ode mnie decyzji teraz, skoro stworzył mnie w tak zabieganym świecie?

Przecież to jest wina Boga. Są ludzie, którzy mówią, ale ten świat jest zabiegany, nie ja. to deadline'y są nie ode mnie, tylko od mojego szefa. Ja nie mam czasu. To wszystko można oczywiście sobie wziąć i potłumaczyć, tylko Jezus nas nie zaprasza ani nie mówi ogarnij się i wtedy przyjdź. Jezus nigdy nie powiedział ogarnij się i wtedy przyjdź. Jezus mówi tak. Wszystko już jest gotowe. Również dla Twojego zmęczenia i chaosu to nie ma znaczenia. Wszystko już jest gotowe. Po prostu przyjdź. Znajdź tą chwilę, żeby pobyć z Bogiem. Mateusza 25, 26. Kolejna przypowieść, która mówiła o sługach, którzy dostali talenty do Zakopania i tam mamy taki fragment. Wówczas Pan odpowiedział do jednego ze sług, który nie zainwestował w ogóle tych talentów, tylko go zakopał. Mówi tak, sługo, zły i leniwy, wiedziałeś, że zbieram tam, gdzie nie posiałem i gromadzę tam, gdzie nie rozsypałem i mimo wszystko nawet się tego nie posłuchałeś i w lęku zakopałeś te talenty, zamiast je pomnożyć, zamiast spróbować je zainwestować, zamiast zrobić coś z nimi, zakopałeś.

Punkt, który mam na myśli jest taki. Zasypałeś to, zasypałem to, co mi dano, bo się bałem. Coś w swoim życiu zasypałeś z powodu apatii. Być może spróbowałeś życia z Chrystusem na maksa, być może spróbowałeś rozmowy z Bogiem, być może spróbowałeś modlitwy, może spróbowałeś jakiegoś działania Boga w swoim życiu, jakiegoś zaangażowania się we wspólnotę, chodzenia na live grupy, ale się wyłączyłeś, wyłączyłaś. Bo stwierdziłeś, ja nie wiem, czy ja w ogóle jestem w stanie to pomnożyć, ja nie wiem, czy to przyniesie jakieś wymierne owoce, bo my lubimy bardzo wymierne owoce. Lubimy widzieć, jak coś zasieje, to mi wykwitnie od razu. Miałem przyjemność pracować nad swoim ogrodem razem z firmą ogrodniczą w te wakacje, ponieważ jak już, wiecie, mija 20. rocznica ślubu, więc pomyślałem, że mojej żonie zrobię kilka prezentów. Jednym z nich jest ogród. No i to było niesamowite, bo dosłownie jak orali wszystko, tak w trzy dni, oprócz tam wszystkich podłączeń, które potem trwały i w ogóle, w trzy dni posadzili gotowe kwiaty, drzewka i trawkę.

To generalnie jest owoc, na który każdy chciałby czekać. Po prostu zasiałem i widzę od razu wzrost. Każdy lubi efekty natychmiastowe. Nikt nie lubi inwestować długoterminowo. W tamtej kulturze, żebyśmy się zrozumieli, w tej żydowskiej kulturze, w której żył Jezus, kiedy mówił tą przypowieść, zakopanie czegoś cennego było formą zabezpieczenia. Czyli co? Co tutaj tak naprawdę Bóg zganił? Co tak naprawdę Bóg skrytykował? Nie braku wiary, ale ostrożność. Tu nie chodziło o brak wiary, ale ostrożność, która wręcz przeradziła się w lęk. My możemy być ostrożni w życiu, przezorny, ubezpieczony. Wszystko jak najbardziej super. Ale jeżeli ta ostrożność staje się filozofią i rytmem Twojego życia, ona zaczyna zamieniać się w lęk. Od ostrożności do lęku jest bardzo krótka faska. Bardzo krótka.

Trzeci sługa, kochanie, o którym jest mowa, nie był leniwy. On był przerażony. Bał się porażki, bał się oceny, bał się straty, ale Jezus nazywa to... To jest takie piękne, stare słowo. Chciałbym mieć taki t-shirt kiedyś. Gnuśność. Jezus nazywa to gnuśnością w starym tłumaczeniu, bo lęk może być duchowo paraliżujący. Kto jest sparaliżowany lękiem dzisiaj? Nie musicie podnosić ręki. Dziękuję za tę rękę. Ale ubiegłem, fakt. Jesteśmy sparaliżowani, każdy z nas w jakiś sposób, rzeczami, które się boimy, że się wydarzą często, które sobie wyobrażamy. I dzisiaj zakopujemy swoje talenty, które daje nam Bóg, to, co dał Ci Bóg do tego, żebyś poszerzał swój potencjał. Poszerzą swój potencjał, ale nie dla siebie, tylko dla Królestwa Bożego. Poszerzą talenty i marzenia, które są w kontekście Twojego powołania.

My je zakopujemy. My je zakopujemy, bo jesteśmy przerażeni tym, że jeżeli ja spędzę czas nad tym, jeżeli ja zaryzykuję i oddam i zainwestuję to, co Bóg mi dał, to być może znowu nie będę miał czasu, być może to nie wyjdzie, być może ludzie mnie skrytykują, być może... Być może coś się wydarzy. Dzisiaj zakupujemy swoje talenty pod płaszczykiem perfekcjonizmu. Mam takich przyjaciół. Wypalenia. Mam takich przyjaciół. Porównania się z innymi. Mam takich przyjaciół. I choć niczego nie zniszczyliśmy, Jezus mówi, ale też niczego nie pomnożyłeś. Apatia sprawia, że nic nie mnożysz i nic nie niszczysz. Ci, którzy dużo robią, popełniają dużo błędów, ale też mają większe owoce. I ci są krytykowani zazwyczaj przez tych, którzy nic nie robią. Mówią, aha, popełnił błąd. To jest taka, wiecie, ludzka zawiść.

Haha, dużo robi, ale zobacz, ile błędów popełnia. Bo dużo robi, dużo błędów popełnia. Lepsza jest, kochani, pasja dla Chrystusa z popełniania błędów w rozwoju Królestwa, chociażby z takiego prostego błędu, jak to, że chce się podzielić Ewangelią jeden na jeden. I popełnię błąd. I może będę zbyt gorliwy, może będę zbyt dziwny, ale próbuj dalej. Może Bóg do ciebie coś mówi i boisz się powiedzieć, że Bóg coś do ciebie mówi, do jakiejś konkretnej osoby. Może Duch Święty ci coś pokazuje, a ty boisz się powiedzieć, że Bóg ci coś powiedział, ale próbuj. Bo być może to coś, co Bóg ci powiedział, zmieni kogoś innego życie. Może zachęci kogoś innego do modlitwy, do transformacji myślenia. Bądźmy odważni, pomnażajmy to, co mamy. Kontekst historyczny tego wszystkiego, o czym mówię, jest następujący. Zakopywanie wartości było w tamtym I wieku standardem bezpieczeństwa. Ludzie, jak mieli naprawdę sakiewkę z jakimiś tam cekinami,

czy tam talentami, czy sztabkami złota, czy okruchami złota. Oni je zakopywali pod jakimiś drzewami na pustyni. To był klasyk. Jak oglądałeś Breaking Bad, film o narkotykach i pustyni, serial, przepraszam, to wiesz, że oni tam zakopywali dużo pieniędzy narkotyków na pustyni. To tak dokładnie wyglądało w I wieku. Dostałem worek, zarobiłem, zakopię. Nie ma banku. Nie mogę trzymać tego w mojej aplikacji na telefonie. Nie mogę tego wrzucić w krypto. Moim krypto jest pustynia. I nikt nie zarzucałby jakiemukolwiek słudze brak rozsądku, że coś zakopał. Ale Jezus odwraca logikę. Jezus odwraca logikę bezpieczeństwa. I to jest niesamowite w tej przypowieści. Główna myśl jest taka. Brak działania to też decyzja. Bóg oczekuje wzrostu, a nie stagnacji. Jeżeli decydujesz się na stagnację w swoim życiu i decydujesz się, w tym roku się nie zapisuję na żadną live grupę.

W tym roku nie będę chodził regularnie do kościoła. w tym roku nie chce wzrostu duchowego, to decydujesz się na stagnację, bo Bóg cię powołuje do absolutnie owocnego życia z Bogiem. Bóg chce zobaczyć wzrost twoich darów, talentów, chce zobaczyć wzrost błogosławieństwa. On to wszystko robi dla nas jako dzieci. Ja chcę widzieć, jak moja córka się rozwija i takie samo serce ma Bóg. On chce widzieć, jak się rozwijamy duchowo. Apatia to jest najgorsza rzecz. Nie miejmy stagnacji. Weźmy to, co mamy i powiedzmy, idę na ucztę. Boże, nie wiem, co z tym robić, ale pomóż mi to pomnożyć. Chcę widzieć, jak moje życie z Tobą rośnie. Chcę widzieć, jak ludzie mnie kształtują wokół, którzy wierzą w Ciebie i chcę być częścią Kościoła, który się rozwija. Wielu z nas zakopuje swoje powołanie przed lękiem, że będziemy ocenieni albo że to nie będzie perfekcyjne. Wiecie, ile razy sabotażysta, to jest takie popularne słowo tych wszystkich psychotiktokerek, mój sabotażysta dzisiaj mi powiedział, że brzydko wyglądam.

Wszystko rozumiem. Kłamstwo. Wielokrotnie mi powiedziało, że się nie nadaję do swojego powołania. Żebym przestał nagrywać jakieś instastory, żebym przestał mówić o rzeczach, które są ważne. I często się nad tym łapię i myślę, nie, nie nagram. Zobacz, jak ja wyglądam. Krzywy ząb. Nagle mi się przypomina, że mam krzywy ząb. Przez cztery tygodnie mi nie przeszkadza, ale nagle się uśmiechnę i myślę, o kurde, krzywy ząb. Mam go cały czas. Ale są dni, kiedy po prostu Pan Bóg rozpala we mnie to, żebym zrobił coś konkretnego i wtedy myślę sobie, nie mam sympatii z moją opatią, a są momenty, w którym lęk mi mówi, wiesz, zobacz Maciek, jaki masz krzywy ząb. Kto będzie słuchał pastora z krzywym zębem? Wiecie, jakie są głupie kłamstwa? Maciek, jesteś brzydki. Zobacz, jak Maciek... No spójrz na siebie, Maciek. Nagrałem coś sensownego ostatnio i sympatia, apatia siedząca na moim ramieniu powiedziała Maciek, zobacz jakie masz wory pod oczami, weź ty się zastanów.

Kto cię będzie oglądał? Macie tak? Że chcecie coś wyprodukować dla świata dobrego, jakiś owoc kreatywny albo nawet nie. Upiec czas to dla znajomego. A potem sobie myślę, nie no, gdzie ja takiego sernika mu zaniosę? Tutaj się ukruszyło, no nie to. I pójdę z pustymi rękoma. A on by się ucieszył z ukruszonego sernika. Ja bym się ucieszył. Ale wy rozumiecie, co ja teraz do was mówię, bo to jest głęboko duchowe. Poddajemy się za wcześnie i myślimy sobie, Pan Bóg na pewno tego nie wykorzysta, a On to wykorzysta. On cię użyje nawet w najdrobniejszym geście. Dzisiaj zrobiłem eksperyment, aż Milena mi zwróciła uwagę, co ja robię. Każdemu dzisiaj powiedziałem, że pięknie wygląda. Oprócz Dawida Szucie, bo on zawsze pięknie wygląda. Każdemu dzisiaj powiedziałem, że ładnie wygląda, że masz fajny t-shirt, że dobrze, że schudłeś, że coś tam, wiecie, klasyczne komplementy.

bezcenne jest to, jak dajesz komuś coś małego i widzisz po prostu, jak się uśmiechają. A druga rzecz, taka psychologiczna, od razu myślą, że jestem sympatycznym pastorem. Mała rzecz, a robi dużo. Rób małe rzeczy, rób większe rzeczy, nie zakopuj tego, co ci Bóg dał. Dobrze? Bóg nie pyta o to, ile masz. Nigdy. Bóg nie pyta o to, czy masz worki pod oczami, żebyś się tam nie nagrywał, bo jesteś brzydki. Bóg pyta, co robisz z tym, co ci powierzył. Czy twój strach dzisiaj nie stał się grobem twojego daru? Czy twój strach dzisiaj nie pogrzebał twojego daru i talentu? Pastorze, ale ja nie mam siły się angażować. Nie mam siły, jestem zarobiony. Nie chcę zawieść Boga. Ja też takie słyszę. Nie chcę zawieść Boga. Lepiej nic nie robić, niż zrobić źle. Nie zrobimy. Nie, nie, nie.

Nie założy tej wspólnoty. Rozmawiam z takim chłopakiem, który miał w sercu od lat, żeby założyć wspólnotę w zachodniopomorsku. Nie, nie. Jednak Bóg mi przekonuje ostatnio. Bóg cię przekonuje, żebyś nie założył wspólnoty. Bóg nie przekonuje do takich rzeczy. Bóg zawsze nas przekonuje do tego, żebyśmy poszerzali królestwo. To jest dobre. Chcę Ci powiedzieć, nie zawiedziesz Boga. Twoje powołanie nie potrzebuje perfekcji. To jest, chyba dzisiaj mówię do ludzi, którzy naprawdę się zmagają z perfekcją. Twoje powołanie nie potrzebuje perfekcji, tylko odwagi. I Bóg potrafi pomnożyć nawet mały krok, jeśli Mu zaufasz. Mateusza 25, 13 to jest piękna przypowieść o pannach, które miały pilnować lamp, ale tam część zgasła, bo nie ogarnęły. Miały pilnować lamp, aż przyjdzie narzeczony, czyli Jezus. Tam mamy taki fragment, w którym Jezus sumuje tę przypowieść 25-13 Mateusza.

Bo wejście, kochani, do sali uczty weselnej zamykano, gdy zaczynała się ceremonia. Więc jak Pan Młody wszedł, to zamykano salę weselną i już nikt, nawet spóźniony gość, nie mógł wejść. I o tym jest ta przypowieść. Wszystkie panny czekały na tego oblubieńca, ale tylko część miała oliwę w lampach. Tylko część była gotowa, żeby te lampy im nie zgasły. I to mocny obraz duchowej ospałości, apatii, którą prezentujemy często, kiedy oddalamy się od Boga, szczególnie po wakacjach, myślimy sobie, a zaczyna się nowy sezon, pewnie znowu będą w live się mówili o tym, żeby się włączyć, żeby pójść na live grupę, żeby się gdzieś tam zakorzenić, jak oni to mówią, zakorzenić, zakorzeń się, zakorzeń. Ja mówię, zakorzeń się, wyłącz apatię, oczywiście, że tak. I to mocny obraz, kochani, duchowej ospałości. Można być fizycznie blisko Jezusa, ale nie mieć w sobie Jego życia.

Można być fizycznie blisko Jezusa, możesz chodzić do kościoła, ale oliwa Ci się już dawno skończyła. Kto Ci nie dolał oliwy? Twoja relacja z Duchem Świętym. Potrzebujesz naprawdę mocy Ducha Świętego Oliwy, która sprawia, że kochasz lepiej ludzi, kochasz lepiej siebie, kochasz lepiej Boga. Jesteś w stanie udźwignąć więcej, kiedy masz Ducha Świętego. Masz Jego życie. Dzisiaj to my śpiewamy sobie w niedzielę. Znamy teksty piosenek albo nie znamy, ale zazwyczaj znamy, bo się wyświetlają. Ale wiecie co? Jest oliwa w niedzielę, a poniedziałek już jest suchutki. Już jest suchutki. Oliwy, czyli symbolu obecności Ducha Świętego, nie da się pożyczyć na ostatnią chwilę. Trzeba o nią dbać. Musisz chodzić w życiu wspólnoty, musisz powiedzieć, chcę więcej, chcę się zakorzenić, chcę pójść na live grupę w tym nowym sezonie, chcę dołączyć do kursu Alfa, chcę się dowiedzieć więcej o Bogu, o Jezusie i o tym, co mam robić, żeby żyć owocnie.

Chcę przychodzić regularnie na nabożeństwa, chcę służyć w Kościele. Ja potrzebuję wspólnoty, potrzebuję praktycznie się włączyć. Tego potrzebuje. Nie da się pożyczyć oliwy na ostatnią chwilę. Nie możesz być po prostu last minute Christian. W starożytnym Izraelu, kochani, wesela były centralnym wydarzeniem społecznym. Rozumiecie? Spóźnienie oznaczało wykluczenie na zawsze. Traktowano bardzo poważnie to, że nie pilnowałeś tego, żeby być gorliwym na najważniejszym wydarzeniu społecznym. A potem przychodzimy często do kościoła i myślimy sobie, nie wiem, gdzie się tak jakoś Bóg do mnie mówi. Bóg zawsze do Ciebie mówi, tylko po prostu oliwy Ci zabrakło. Nie w głowie, tylko mówię o duchowej oliwie. Możesz być w kościele, ale to nie znaczy, że twoja lampa płonie. Niestety religijne nawyki nie zastąpią żywej relacji z Bogiem. Chodzenie do kościoła, bo znajomi chodzą, nie sprawi, że będziesz płonął dla Boga, który cię powołał do wspaniałego życia.

To też już mówiłem w lipcu. Przesłuchajcie sobie tych kazań. I ten figowiec miał przynosić owoce wiary. On miał pokazać, że jeżeli figowiec kwitnie, to z Izraelem będzie dobrze. Jak figowcy mają gorszy sezon, to znaczy, że będzie źle z Izraelem. Drzewo, które nie rodziło owocu przez trzy lata pod rząd, było uważane za bezużyteczne. I właściciel miał prawo je wyciąć. Jezus pokazuje nam cierpliwość Boga. Daje czas. Jezus zawsze nam daje czas. Już trzy lata jestem w tym kościele. Chodzę, korzystam. Rok jestem już, alfę skończyłem rok temu, chodzę, korzystam. Ale Bóg naprawdę Cię nie powołuje do tego, żebyś po prostu siedziała i siedział i korzystała i korzystał. Bóg Cię powołuje do tego, żebyś naprawdę zaczął wydawać owoc, który zbuduje innych, nakarmi innych, przyciągnie innych spoza.

Ludzi, którzy potrzebują światła i nadziei. Jezus pokazuje nam cierpliwość Boga w ten sposób, że mówi, daję czas jeszcze na nawożenie. Dam czas, niech kwitnie. Daję wszystko, spokojnie. Tylko, że ten czas ma cel. Bóg daje ci czas, żeby zobaczyć co? Wzrost. Wydanie owoców. Jak ci daje czas, a ty bezużytecznie nadal siedzisz i kipisz i nic się nie dzieje, to to nie jest wzrost. To to jest czas na to, żeby podjąć decyzję, czy cię wyciąć. Bóg jest naprawdę dobrym Bogiem. I jeżeli masz możliwości, jeżeli masz dwie ręce i jesteś zdrowy w ciele, na umyśle, to znaczy, że masz więcej niż jakaś część ludzi na tym świecie. I możesz coś z tym zrobić. I to jest dobra wiadomość. Jeśli Bóg rozgrzebał ziemię wokół ciebie i cię nawozi i ci mówi, dobra, to było złe, to trzeba wyrzucić tą martwą glebę, to znaczy, że jeszcze wierzy w twoje owoce.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.