Diabeł tam był i patrzył na zbrodnię
Pomóż mi stworzyć halloweenowy odcinek Krzyk Horror Podcast! Podziel się swoim strachem. Szukam prawdziwych, mrożących krew w żyłach świadectw. Mogą to być dziwne przeżycia, niepokojące koszmary, paraliżujące fobie. Twoja historia może wybrzmieć w mrocznym „koncercie życzeń” w Halloween. Wyślij swoją historię w wiadomości prywatnej na Instagramie lub mail na adres: [email protected] Gdy policja odkryła ciało Corriann opuszczonym mieszkaniu, symbole na ścianach i brutalne obrażenia sugerowały, że to był satanistyczny rytuał. Dwóch nastolatków z Teksasu twierdziło, że zawarło pakt z diabłem. Jego ceną było życie ich 15-letniej znajomej.Prawda była bardziej przerażająca.
To był moment, w którym wszystko się zmieniło. Agapita napisała wiadomość na Facebooku do funkcjonariusza, którego znała. Powiedziała mu, że wie, kto zabił Corian Cervantes. Podała nazwisko. Był to Jose Reyes. Siedemnastoletni chłopak, znajomy Corian. Ktoś, kogo nastolatka widziała dziesiątki razy i ufała mu. Skąd Agapita wiedziała? Otóż Hose sam jej to powiedział. Wyznał swojej siostrze, powiedział także Agapicie, nie szeptał tego w tajemnicy, nie ukrywał. Opowiadał o tym znajomym otwarcie, jakby to była historia, którą warto znać. Detektywi przyjechali do domu Hose, aresztowali go następnego dnia. Wtedy zaczęło się coś jeszcze bardziej niepokojącego niż sama zbrodnia.
Jose zaczął mówić. Nie potrzebował przesłuchania z lampą w oczy rodem z kryminałów. Nie było tutaj psychologicznej gry. On po prostu zaczął mówić. Opowiedział swojej siostrze Hisel szczegóły, które sprawiły, że ta poczuła mdłości. Powiedział, że uprawiał seks z Corian i że ona go ugryzła, a więc ją uderzył. A Wiktor, jego przyjaciel, owinął pasek wokół jej szyi i ciągnął przez 35 minut, aż jej twarz stała się niebieska. Następnie wbili pręty od żaluzji w jej ciało, a także użyli śrubokręta jako broni. Powiedział to także swoim przyjaciołom. Następnego dnia po morderstwie, kiedy jego przyjaciel Leo przyjechał go odebrać, Jose wyglądał blado. Narzekał na obolałą rękę.
Pytał, co powinien zrobić ze swoimi ubraniami. Leo obserwował, jak wyrzuca je zakrwawione do śmietnika. A potem, tego samego popołudnia, Jose zaczął rapować. Wyobraź sobie tę scenę. Nudny dzień. Grupa nastolatków. Ktoś zaczyna freestylować. Inni się dołączają. To sposób, w jaki młodzi ludzie spędzają wolny czas. Ale to, co Jose wypluł z siebie tamtego dnia, nie było normalne. Miał recytować. To był mój pierwszy raz, więc kumpel pokazał mi, jak się to robi. I pociągnęliśmy tę *** na zmianę. Potem mój kumpel wziął pasek i zaczął ją dusić. A *** zapytała, dlaczego to robicie? Kazaliśmy się jej zamknąć, a potem ją biliśmy. A ona próbowała uciec, więc ją złapaliśmy. I zaczęliśmy dźgać.
I pytała nas, dlaczego? A my powiedzieliśmy, że pomagamy ci sprzedać nasze dusze. Wszyscy w pokoju zamilkli. Leo później zeznał, że to był inny rodzaj rapu, że Jose nigdy wcześniej tak nie śpiewał. Brzmiało to zbyt realistycznie, aby było zmyślone. Jose pokazywał ludziom zdjęcia w swoim telefonie. Trzech ludzi uprawiających seks. Powiedział, że to on jej zrobił. Śmiał się opowiadając szczegóły, mówiąc swojej przyjaciółce Marandze, że wbił pręty w nią, aż poczuł jak jej wnętrzności pękają. Kiedy Maranda zapytała go, dlaczego to zrobił, odpowiedział, żeby zakończyć jej cierpienie. Ale to nie była prawda, bo kiedy Agapita zapytała wprost, dlaczego zabił Corian, Jose dał inną odpowiedź.
A w innym liście napisał. Byłem chory psychicznie. Dźgęste dźgę 60 razy. Ale w porządku. To jest to, czego diabeł chciał. Policja miała swojego mordercę. Sprawiedliwość wydawała się triumfować. Ale Jose ciągle powtarzał jedno zdanie, które... Nie dawało spokoju detektywom. Powtarzał, nie byłem sam. Był w końcu z nim Wiktor. Drugim mordercą okazał się Wiktor Alas. Szesnastolatek, przyjaciel Corian. Ktoś, komu ufała i kogo lubiła. Ktoś, kto był z nią w ciągu ostatnich godzin jej życia. I teraz śledczy musieli skonfrontować się z drugą połową tego morderczego duetu. Chcieli usłyszeć wersję Wiktora, która była pełna kłamstw, wymówek i desperackich prób samooczyszczenia.
Bo jeśli Jose był gotów mówić o diable, paktach, sprzedaży duszy, to co Wiktor miał do powiedzenia? I czy prawda, którą nosił w sobie była jeszcze bardziej przerażająca i okrutna niż to, co usłyszano do tej pory? 9 lutego aresztowano Jose Reyesa. 11 lutego Wiktora Alasa. Dwóch nastolatków w kajdankach. Dwóch chłopców prowadzonych przez korytarze aresztu. Sprawa zamknięta, prawda? Potwory zostały złapane. Sprawiedliwość zadziałała szybko i sprawnie. Rodzina może wreszcie oddychać spokojnie. Oczywiście trudno tu mówić po takiej zbrodniu uldze, bo nie będzie jej nigdy. ale przynajmniej mogli mieć pewność, że ci, którzy zabili ich dziewczynkę, zapłacą za swój czyn.
To jest moment, który w filmach oznacza zwycięstwo. Detektyw zamyka teczkę. Koniec drugiego aktu. Ale tak nie było. To dopiero połowa drogi do zrozumienia, jak głęboko sięga ludzka deprawacja. Bo widzisz, mieć mordercę w areszcie to jedno, a zrozumieć, co naprawdę się wydarzyło tamtej nocy, to coś zupełnie innego. Wiktor miał 16 lat. Twarz jeszcze dziecięcą. Oczy, które umiały udawać niewinność. Siedział naprzeciwko detektywów. Opowiadał swoją wersję wydarzeń. Brzmiał niemal przekonująco. Powiedział, że to Jose wszystko zrobił. Że to on wpadł w furię i chciał zawrzeć pakt z diabłem. On sam był tylko przypadkowym świadkiem, kimś, kto znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie.
Xanax, marihuana, alkohol. Nie pamiętał wszystkiego dokładnie. Był w jakimś transie, mglistym stanie, w którym rzeczy po prostu się działy. Ale szczegóły, które podawał, były zbyt precyzyjne jak na kogoś, kto nic nie pamiętał. Wiedział na przykład dokładnie, gdzie wyrzucił śrubokręt. W krzakach przy kościele. Policja pojechała tam i znalazła ten przedmiot w ciągu godziny. Dokładnie tam, gdzie powiedział. Oprócz tego Jose dokładnie opisał, jak Corian próbowała uciec. Wiktor i on powstrzymali ją. W swoich listach z więzienia napisał, że diabeł tam był. Że stał i patrzył, jak oni wykonują swoją pracę. Ale czy naprawdę mieli do czynienia z diabłem? Pozwól, że zabiorę cię jeszcze raz do tamtej nocy, 4 lutego 2014 roku.
Corian spędzała czas z przyjaciółmi. Poszli do mieszkania starszej kobiety, którą znali jako Candy Tracy Ann Shively. Pozwalała nastolatkom palić marihuanę i pić alkohol w swoim domu. To było ich bezpieczne miejsce, gdzie dorośli... Nie pytali, a każdy mógł być sobą. Tego wieczoru Corian wzięła Xanax po raz pierwszy. Połowę tabletki najpierw, a później więcej. Popiła to alkoholem. Candy później zaznawała, że wszyscy pili tej nocy, ale Corian wypiła najwięcej. Była bardzo zjarana. To określenie Randy'ego i jej przyjaciela. O dziewiątej wieczorem przyszedł Jose. Był zły. Szukali Corian. Poszedł do sypialni, gdzie ona leżała. Ledwo przytomna, odurzona mieszanką środków, których jej piętnastoletnie ciało nie potrafiło przetworzyć.
Randy wyszedł chwilę później. Jego matka przyjechała po niego. Powiedział Victorowi, żeby zabrał Corian do domu. Ale Wiktor i Jose nie zabrali jej tam. Wzięli ją do opuszczonego mieszkania w tym samym kompleksie. Było to miejsce, tak jak już mówiłem, bez prądu, światła, wody czy ogrzewania. Mieszkanie, które było idealną, pustą sceną dla tego, co mieli zamiar zrobić. Candy widziała, jak Wiktor i Jose pomagają Corian zejść po schodach. Dziewczyna ledwo szła, potykała się, opierała się na nich ciężko. Franklin Flores, kuzyn Wiktora, poszedł z nimi. Myślał, że idą zapalić trawkę. W środku mieszkania wszyscy poszli do garderoby na dole. Franklin wyszedł po 30 sekundach, bo zrozumiał, że zamierzają zrobić coś innego niż palić narkotyki.
Zostawił ich tam. Corian, Wiktora i Jose. A sam poszedł do domu. Nie wiedział, że właśnie skazał swoją przyjaciółkę na śmierć. Co dokładnie się wydarzyło w tej garderobie, nikt nie wie na pewno. Hose mówił o seksie, Korean go ugryzła i o tym, że się wściekł. Ale zastanów się przez chwilę nad tym, co wiemy na pewno. Korean była tak pijana i naćpana, że ledwo chodziła. Potrzebowała pomocy, żeby wejść po schodach. Była w ciemnym mieszkaniu z dwoma chłopakami, którzy byli trzeźwiejsi, silniejsi i bardziej świadomi. Czy mogła wyrazić zgodę na cokolwiek? Doktor Gonsulin, lekarz sądowy, znalazła ślady urazu w okolicach jej narządów rozrodczych. Nie mogła stwierdzić definitywnie, czy to był gwałt, ale powiedziała, że stosunek musiał być brutalny.
A fotografie znalezione w telefonie Jose pokazują coś, co sprawia, że żołądek podchodzi do gardła. Trzech ludzi w akcie seksualnym. Metadane potwierdzają, że zdjęcia zostały zrobione tuż po dziesiątej wieczorem tego dnia. Śledczy zidentyfikowali na nich Corian, Jose i Wiktora. Ale to, czego nie widać na tych zdjęciach, to krwi, która jeszcze nie została przelana. Bo po tym, jak Jose zrobił tę fotografię, coś się zmieniło. Może Corian zaczęła rozumieć, gdzie jest, albo zaczęła płakać i prosić, aby ją wypuścili. Wtedy Jose uderzył ją. Najpierw popielniczką, potem pokrywką od spłuczki, masywnym kawałkiem porcelany, który stał się bronią w jego rękach. Dowody kryminalistyczne opowiadają własną historię.
W garderobie znaleziono krew na suficie. Ślad, który powstał, gdy jej zakrwawione włosy uderzyło o ścianę. Były też ślady na drzwiach garderoby. Corian z niej wyszła. Na ścianach salonu znaleziono kolejne ślady krwi. Każdy cios pokrywką pozostawiał swój ślad na ścianie. Piętnaście razy Jose uderzył ją w głowę. Porcelana pękła w jego rękach, tworząc ostre krawędzie, które miażdżyły i kryły jednocześnie. Kości czaszki rozpadały się pod naporem siły napastnika. A Wiktor? Wiktor owinął pasek wokół jej szyi. Świadkowie później mówili, że Jose twierdził, że Wiktor dusił ją przez trzydzieści pięć minut, aż jej twarz stała się niebieska. Dziewczyna krzyczała, próbowała uciekać. Jej ciało znaleziono kilka stóp od drzwi.
Tak blisko wolności, tak blisko życia. Ale oni ją złapali. Hose uderzył ją w gardło z taką siłą, że jego ręka była spuchnięta przez kilka dni. Potem był śrubokręt. 61 ran kłutych. W twarz, szyję, pierś. Przepił jej tętnicę szyjną tak głęboko, że narzędzie niemal dotknęło kręgosłupa. Czterokrotnie przebił jej żyłę szyjną. Wbił metal w jej prawe oko z niewyobrażalną siłą. Lekarz sądowy zeznał, że te obrażenia zostały zadane, gdy Corian wciąż żyła. Krwawienia wewnętrzne wskazywały na ciśnienie krwi. Serce jeszcze biło, gdy oni to robili. A potem w ruch poszły pręty żaluzji. Jose powiedział o tym Marandzie, swojej przyjaciółce, że wbijał je, aż poczuł, jak jej wnętrzności pękają.
Procesy Jose Reyesa i Wiktora Alasa toczyły się oddzielnie, ale w obu chodziło o to samo pytanie. Czy ci młodzi mężczyźni zasługują na najsurowszy wyrok, jaki prawo w Teksasie mogło im wymierzyć? Obrona Jose próbowała argumentować, że był pod wpływem narkotyków. Że diabeł go opętał. Że to nie był on, tylko coś, co w niego weszło. Jego listy z więzienia były pełne tych usprawiedliwień. To nie byłem ja, on stał i patrzył, wykonywaliśmy jego pracę. Idealne zrzucenie odpowiedzialności na chorobę psychiczną. Ale ława przysięgłych słuchała też innych świadectw. Słuchano relacji Leo i Marandy, którzy opisywali jak Jose rapował o morderstwie, jak się śmiał i chwalił szczegółami.
Ława przysięgłych słuchała jego siostry, która zeznawała o tym, co jej powiedział, zanim jeszcze ciało zostało znalezione. Wszyscy na sali sądowej usłyszeli detektywa Condona opisującego, jak Jose dokładnie wiedział, gdzie wyrzucił śrubokręt, jak jego DNA było na ciele ofiary, w jej ustach i na ubraniu. Obrona Wiktora była bardziej wyrafinowana. Próbowano przedstawić go jako ofiarę manipulacji Jose, jako przestraszonego nastolatka, który został wciągnięty w coś, czego nie rozumiał. Wiktor zeznał, że był w szoku. Chciał odejść, ale bał się, bo Jose groził mu. Ale potem pojawiły się kolejne dowody. DNA Wiktora na śrubokręcie. Jego obecność na wszystkich fotografiach. Szczegółowa wiedza o obrażeniach, które rzekomo widział tylko z daleka, chowając się w kuchni.
I to, co powiedział detektywom na początku, zanim jeszcze miał prawnika, zanim ktoś mu powiedział, co powinien mówić. Przyznał się do użycia paska. Mówił też o prętach od żaluzji. Widział rzeczy, których nie mógłby widzieć, gdyby naprawdę był tylko przerażonym świadkiem. Ława przysięgłych w obu procesach stanęła przed tym samym wyzwaniem. Mogli zdecydować, czy to było zwykłe morderstwo, jeżeli w tej sprawie można użyć słowa zwykłe, albo mogli uznać, że było to zabójstwo kwalifikowane, za które grozi nawet kara śmierci. W obu rozprawach werdykt był taki sam. Winni zabójstwa kwalifikowanego. Jose Reyes usłyszał wyrok. Dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Miał 17 lat, gdy stanął przed sądem.
17 lat, gdy usłyszał, że spędzi resztę swojego życia w więzieniu. Wiktor Alas początkowo usłyszał taki sam wyrok, ale potem w apelacji nastąpiła korekta. Był nieletni w momencie zbrodni, bo miał 16 lat. Zgodnie z prawem stanu Texas, nieletni skazani na dożywocie muszą mieć możliwość warunkowego zwolnienia. Jego wyrok więc został zmieniony. Czy to sprawiedliwość? Zależy kogo zapytasz. Dla rodziny Corian żaden wyrok nie był sprawiedliwy. Ukochana nastolatka nie wróci, nie będzie świętować szesnastych urodzin, nie pójdzie na studniówkę, nie zakończy szkoły, nie zakocha się i nie założy własnej rodziny. To wszystko wraz z nią zginęło bezpowrotnie. A Jose i Wiktor? Oni żyją, oddychają, jedzą, śpią, może żałują, a może wciąż wierzą w swoje wymówki.
Ale wróćmy teraz do miejsca, od którego zaczęliśmy. Do mitu i legendy. Do paktu z diabłem. Powiedziałem o Faustie, Robercie Johnsonie. To wielkie romantyczne opowieści o ludziach, którzy sprzedali swoją duszę za coś niezwykłego. Za wiedzę przekraczającą ludzkie pojmowanie. Za talent, który zmienia świat. To były opowieści o transakcjach paranormalnych, o spotkaniach z siłami, które przekraczają nasze rozumienie. Diabeł w tych historiach jest majestatyczny, przerażający, ale też w pewien sposób szlachetny. Dotrzymał umowy. Dawał to, co obiecał. Cena była wysoka, ale przedmiot transakcji, dusza, wydawał się tego wart. A teraz spójrz na Jose i Wiktora. Co oni mieli dostać za swoją transakcję? Gdzie jest moc, wiedza?
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pomóż mi stworzyć halloweenowy odcinek Krzyk Horror Podcast!
Podziel się swoim strachem. Szukam prawdziwych, mrożących krew w żyłach świadectw. Mogą to być dziwne przeżycia, niepokojące koszmary, paraliżujące fobie. Twoja historia może wybrzmieć w mrocznym „koncercie życzeń” w Halloween.
Wyślij swoją historię w wiadomości prywatnej na Instagramie lub mail na adres: [email protected]
Gdy policja odkryła ciało Corriann opuszczonym mieszkaniu, symbole na ścianach i brutalne obrażenia sugerowały, że to był satanistyczny rytuał. Dwóch nastolatków z Teksasu twierdziło, że zawarło pakt z diabłem. Jego ceną było życie ich 15-letniej znajomej.
Prawda była bardziej przerażająca.