Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Sceny zbrodni: #169. Kryminalna Holandia

04.06.2023 ·24 min 43 s · 10 rozdziałów

Porwanie Freddy#8217;ego Heinekena. Za uwolnienie szefa słynnego browaru zażądano rekordowego okupu. Nicky Verstappen. Letni obóz dla dzieci zakończył się ogromną tragedią. Najdroższe śledztwo w historii Niderlandów.

0:00 · Porwanie Alfreda Heinekena 6

W namiocie chłopca zostały jego buty. Nagle podbiegają do niego zamaskowani mężczyźni. Sceny zbrodni w RMF FM. Dziś o sprawach, którymi swego czasu żyła Holandia. Musi pojawić się więc porwanie Alfreda Heinekena, jednego z najbogatszych ludzi w Europie. Okup jakiego zażądali porywacze był rekordowym w historii porwań. Ta sprawa kryje wiele niezwykłych wątków. Te najciekawsze oczywiście Wam dziś przedstawimy. A później letni obóz dla dzieci, który zakończył się ogromną tragedią. Sprawa Nicka Verstappena.

Wyrok w tej sprawie zapadł w minionym roku. Dzisiejszego wieczoru pokażemy Niebezpieczne oblicze kraju tulipanów. Sceny zbrodni w RMF FM Dzisiaj zajmujemy się kryminalną Holandią i zaczynamy od jednej z najbardziej znanych spraw w Niderlandach. Porwanie Heinekena. Nazwisko to nie jest przypadkowa zbieżność. Chodzi o tego Heinekena z piwowarskiej rodziny. Alfred Heineken w czasie porwania w 1983 roku był jednym z najbogatszych ludzi w Europie. Ale musimy dwa słowa, jak do tego doszło i nie o porwaniu myśli, a o majątku. Urodził się 4 listopada 1923 roku w Amsterdamie.

Otrzymał imiona Alfred Henry, ale wolał, gdy się do niego zwracano Freddy. Rodzina bardzo bogata. Ten słynny browar założył w 1864 roku jego dziadek, Herard Adrian Heineken. A dokładniej kupił. Dziadek Herard miał 22 lata, gdy wpadł na pomysł kupienia największego wówczas browaru w Amsterdamie, The Hoiberg, czyli Stuxiana. Pożyczył pieniądze od mamy i 15 lutego 1864 roku został właścicielem zakładu piwowarskiego. 9 lat później nazwę Stuxiana zmienił na swoje nazwisko i rozwinął produkcję. No więc wydawałoby się, że skoro Alfred przyszedł na świat w takiej rodzinie, skazany jest na przyszłość w browarnictwie i tak się oczywiście stało.

Całe lata 70. i 80. XX wieku był prezesem zarządu tej holenderskiej firmy. Co ciekawe, gdy jako dorosły wchodził na rynek pracy i w 1941 roku został zatrudniony w Heinekenie, browary od roku nie były już własnością jego rodziny. Nie chciał się z tym pogodzić. I każde zarobione pieniądze przeznaczał na zakup akcji firmy. Po kilku latach zdobył ponad połowę udziałów i znów jego rodzina przejęła kontrolę nad browarem. W ciągu kolejnych lat rozwinął firmę, znaną wówczas głównie w Niderlandach, w koncern międzynarodowy. Dziś jest to, dodajmy, drugi co do wielkości browar na świecie. Musimy jeszcze wspomnieć z przymrużeniem oka, że miał związki także z innym alkoholem. Ożenił się z Lucille Cummins, Amerykanką pochodzącą z rodziny producentów Bourbonus Kentucky.

W roku 1983, bo ten rok nas interesuje wieczorem, Freddy Heineken miał za sobą wielką karierę w biznesie. Był prezesem zarządu, był dyrektorem generalnym Heinekena. Zbliżały się jego 60. urodziny. Jego fortuna była niewyobrażalna dla przeciętnego Holendra. I grupa przeciętnych Holendrów postanowiła co nieco z tej fortuny uszczknąć. To miały być tak zwane easy money. No to teraz będę sobie łamał język. Czterej Holendrzy. Cor van Hout, Willem Holleider, Franz Meyer i Jan Bullert postanowili wzbogacić się bardzo i bardzo szybko. Wpadli na pomysł porwania jednego z najbogatszych ludzi w kraju i jednego z najbogatszych w Europie. Dziedzica fortuny Heinekenów.

Większościowego udziałowca jednego z najbardziej znanych koncernów świata. Później dołączył do nich również Martin Erkamps, bo plan wymagał piątego człowieka. Wszystko było gotowe. Wystarczyło tylko włamać się do rezydencji Heinekena i po prostu zaczekać, aż pan domu wróci z pracy. Wyznaczyli datę, zaczaili się w posiadłości Alfreda Heinekena w Nordvik. Miejsce idealne, na uboczu, z dala od cywilizacji, po prostu samotnia, w której odpoczywał ten potentat. Wiedzieli, że mogą tu pozostawać niezauważeni, nie zwrócą niczyjej uwagi. Zaczaili się i nic. Heineken nie wrócił na noc do domu. Interesy go zatrzymały. Zawiedzieni wrócili do siebie z niczym. Postanowili spróbować jeszcze raz.

4:14 · Zorganizowane porwanie 2

Tym razem jeszcze lepiej sprawdzili plany swojej przyszłej ofiary. Wyznaczyli kolejną datę. Znów zaczaili się na terenie posiadłości Heinekena w North Wake. Znów nie wrócił wówczas do domu. Ta sytuacja powtarzała się. Wyobrażamy sobie, że musieli być mocno sfrustrowani, bo plan porwania obmyślali przez około 2 lata. Mieli sprzęt, maski, urządzenie do zmiany głosu, rękawiczki, napisali listy z precyzyjnymi żądaniami o kupu. Obmyślili sposób, w jaki te pieniądze do nich trafią. Ukradli samochód, przemalowali go tak, by nikt go nie rozpoznał. No i przygotowali idealne więzienie. W takim opuszczonym budynku gospodarczym w Kłonset, który należał do lokalnej firmy produkującej drewno, wybudowali tam podwójną ścianę.

W niej znajdował się głośnik z podsłuchem cel. W celach zamontowali kajdanki przytwierdzone do ściany długim, mocnym łańcuchem. Na tyle długim, że przebywający tu człowiek mógł w miarę komfortowo skorzystać z przygotowanej dla niego toalety, mógł spokojnie się położyć na przygotowanej pryczy, mógł się poruszać na niewielkiej przestrzeni, jeść, pić, ale nie mógł dotrzeć do drzwi celi. Zresztą pewnie i to by nie pomogło. Zamykane były na solidny zamek. Wszystko gotowe. No, tylko brakowało lokatorów tych cel. No właśnie. Cele były dwie, bo chcieli porwać nie tylko Freddy'ego Heinekena, ale także jego przyjaciela, kierowcę i ochroniarza w jednym, Abdo Derrera. Po początkowych niepowodzeniach, porywacze zmienili plan. Skoro dom w North Wake nie wypalił, zaryzykowali i przygotowali napaść

6:32 · Zakłócenia i plan modyfikacji 2

W Amsterdamie. Chcieli uprowadzić swoje ofiary sprzed biura Heinekena w centrum miasta, w obszarze Veitering-Planson. Jest 9 listopada 1983 roku, godzina 18.56. Kierowca AB Doderer czeka w samochodzie na szefa. Alfred Heineken wychodzi z budynku w towarzystwie pracownic. Nagle podbiegają do niego zamaskowani mężczyźni. Łapią 60-letniego milionera. I prowadzą w stronę zaparkowanego auta dostawczego. W tym czasie podobna akcja z kierowcą. Kobiety w panice krzyczą i odbiegają, ale one nie interesują porywaczy. Wepchnęli mężczyzn do furgonetki. Założyli im na głowy kaski, tak przygotowane, by przez nie niczego nie widzieli.

Założyli kajdanki. Samochód ruszył z piskiem opon. Stolica Holandii. Środa. Wczesny wieczór. Jest już ciemno, ale na ulicach spory ruch. Porywacze przejechali kilka przecznic i zmienili samochód na inny, tak by zmylić ewentualny pościg. Dotarli do zachodniej części obszaru portowego w Amsterdamie, do chaty Quonset. Tu przetransportowali więźniów do cel i przykuli ich kajdankami do łańcuchów zakotwiczonych w ścianach. Przygotowany wcześniej list z żądaniem okupu wrzucili do skrzynki pocztowej lokalnej policji. Do koperty włożyli także charakterystyczny zegarek porwanego Heinekena, tak by nikt nie miał wątpliwości, że go rzeczywiście porwali, że nie blefują. Zażądali najwyższego w historii okupu – 35 milionów guldenów, czyli przeliczając na powszechniejszą walutę 11 milionów dolarów.

8:12 · Porwanie i zamknięcie w celu 2

Pod mostem oczywiście czekało auto z porywaczami. Zapakowali worki i pojechali na przygotowane wcześniej miejsce. Pieniądze wrzucili do plastikowych beczek, a te zakopali w ziemi. Postanowili nie ruszać pieniędzy, by ich śladem, po numerach seryjnych, policja nie dotarła do napastników. Ukrywają się, planują przeczekać ten kryminalny chaos jaki panuje w Holandii i wyjechać za granicę. A co z porwanymi? Alfred Heineken i jego kierowca Abdo Derer spędzili w ciasnych celach trzy tygodnie. Nie zanosiło się na to, by porywacze po otrzymaniu okupu chcieli ich uwolnić. Ale i to do dziś pozostaje jedną z największych tajemnic tej sprawy. Policja otrzymuje anonimowy telefon.

Nigdy nie ujawniono, kto wtedy zadzwonił. Rozmówca przekazał informację o miejscu uwięzienia porwanego biznesmena. Policja na sygnałach dociera do budynku gospodarczego Quonset, ale nie zastają nikogo. Pomieszczenie jest zupełnie puste. Szukają jakiegoś włazu, piwnicy, w której mogliby zostać uwięzieni porwani mężczyźni, ale niczego nie znajdują. Nie przyszło im do głowy, że ściana kończąca pomieszczenie skrywa dwie cele. Być może odjechaliby z miejsca zdarzenia, uznając, że informator sobie z nich zakpił. Przez zupełny przypadek jeden z policjantów uruchamia głośnik. I słychać w nim jakieś dziwne odgłosy, jak później się dowiedzieliśmy z celi. Freddy Heineken mówi coś do siebie. Słychać, że jest wycieńczony, bliski obłędu.

11:07 · Odkrycie i uwolnienie 2

Po wyjściu z zakrad przeżył dwa nieudane zamachy na jego życie. W końcu został zamordowany 24 stycznia 2003 roku w Amstelven. Prasa podkreślała, że jego pogrzeb odbył się w stylu mafijnym. Biały karawan, zaprzęg ośmiu koni fryzyjskich, za nimi orszak piętnastu białych limuzyn. Van Houta nakazał zamordować jego najlepszy przyjaciel, z którym planowali porwanie Heinekena. Willem Holleider, pseudonim Nohal, wówczas już gangster, który rządził półświatkiem Amsterdamu, kazał zlikwidować swoją mafijną konkurencję. Zatrzymano go w 2014 roku. W 2019 usłyszał wyrok dożywocia za zamordowanie jednej osoby i zlecenie morderstwa pięciu innych.

Został przewieziony do holenderskiego więzienia dopiero w 2003 roku. Po wyjściu na wolność i dla niego los nie był łaskawy. W 2018 roku holenderska policja przy okazji innej sprawy kryminalnej zastrzeliła Fransa Meyera. A Alfred Heineken? Zmarł na zapalenie płuc 3 stycznia 2002 roku w wieku 78 lat, w otoczeniu rodziny, w swym domu w Northwake. W tym, w którym bezskutecznie czyhali na niego kilka razy porywacze. Dodajmy, że tą sprawą porwania milionera żyły całe Niderlandy. Powstało kilka książek na ten temat, okazały się bestsellerami. Nakręcono także dwa filmy, w tym z 2015 roku Porwanie Heinekena.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.