Mentionsy Mentionsy
Kryminalia
Kryminalia

ZABÓJCA TEJ RODZINY DŁUGO POZOSTAWAŁ NA WOLNOŚCI | Podcast kryminalny

09.03.2025 ·46 min 14 s · 7 rozdziałów

#polskaW tym odcinku podcastu kryminalnego przedstawiam Państwu sprawę rodziny McStay.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia

0:00 · Wprowadzenie 6

Dzień dobry wieczór wszystkim słuchaczom. Ja mam na imię Kuba i prowadzę podcast Kryminalia. Zapraszam Was na dzisiejszy odcinek, w którym weźmiemy na tapet jedną z najgłośniejszych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Rodzina McStayów, 40-letni Joseph i jego 43-letnia żona Summer oraz ich dwaj synowie, 4-letni Gianni i 3-letni Joseph Junior zaginęła 4 lutego 2010 roku. Przedstawię Wam tę sprawę w sposób szczegółowy i chronologiczny. Od tła społeczno-kulturowego życia rodziny, przez okoliczności zaginięcia i wieloletnie śledztwo, po proces sądowy zakończony wyrokiem.

A teraz powróćmy już do tematu dzisiejszego odcinka. Falbrook to niewielka miejscowość w północnej części hrabstwa San Diego w Kalifornii. To miasto zamieszkiwane przez około 32 tysiące ludzi znane jest przede wszystkim z plantacji awokado. Z tego też powodu określa się je mianem światowej stolicy awokado. Joseph i Summer McStayowie przeprowadzili się do nowego domu wraz z dziećmi w 2009 roku. Szukając spokojnego miejsca do wychowywania synów, zdecydowali się zamieszkać właśnie we wspomnianym Fallbrook. Joseph McStay prowadził własną firmę Earth Inspired Product, zajmującą się projektowaniem i sprzedażą ozdobnych fontan i wodospadów do wnętrz.

Był przedsiębiorczy i kreatywny, odnosił bowiem spore sukcesy na rynku dekoracji ogrodowych i domowych. Jego żona Summer McStay z domu Virginia Lisa Aranda, lecz wcześniej znana też pod nazwiskiem Summer Martelli, posiadała licencję agenta nieruchomości, lecz po przeprowadzce skoncentrowała się na prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi. Znajomi opisywali McStayów jako kochającą się rodzinę, wiodącą zwyczajne, szczęśliwe życie. Ponieważ przeprowadzili się zaledwie kilka miesięcy wcześniej, nadal trwały prace wykończeniowe i urządzanie nowego domu. Wnętrza były jeszcze częściowo nieumeblowane, a Summer zajmowała się drobnymi remontami i dekorowaniem pomieszczeń. Relacje rodzinne McStayów były dość bliskie.

Utrzymywali oni stały kontakt z rodzicami Josepha, Patrickiem i Susan oraz jego bratem Michaelem i matką Summer. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek poważne problemy osobiste czy konflikty. Joseph był opisywany jako człowiek rodzinny, a Summer jako oddana matka. Pasją mężczyzny była jego firma. Wkładał wiele energii w rozwijanie biznesu, często spotykał się z kontrahentami i współpracownikami. Codzienność rodziny upływała więc na pracy, zajmowaniu się dziećmi i spotkaniach z bliskimi. W styczniu i na początku lutego 2010 roku McStayowie planowali dalsze prace wokół domu i nie sygnalizowali zamiarów nagłego wyjazdu. Dlatego ich nagłe zniknięcie w pierwszych dniach lutego 2010 roku było całkowicie niespodziewane i trudne do wytłumaczenia dla rodziny i znajomych.

Czwartek 4 lutego 2010 roku zapowiadał się w rodzinie McStayów jak każdy inny, zupełnie zwyczajny dzień. Joseph miał po południu umówione spotkanie biznesowe, o czym wspomniał w rozmowie telefonicznej z ojcem. Spotkał się tego dnia również ze swoim wspólnikiem biznesowym Charlesem Chase'em Merrittem, aby omówić sprawy związane z firmą. Merit współpracował z nim przy produkcji Fontan. Summer natomiast zajmowała się domem. Wiadomo, że rozmawiała przez telefon ze swoją siostrą, która niedawno urodziła dziecko. Nic nie wskazywało na to, by miało się zdarzyć coś niezwykłego czy niepokojącego. Niestety, tego dnia czteroosobowa rodzina McStayów rozpłynęła się w powietrzu.

Podwieczór kamera monitoringu sąsiada zarejestrowała fragment dolnej części pojazdu przejeżdżającego ulicą w okolicy domu McStayów około godziny 19.47. Analiza nagrania zasugerowała, że był to biały rodzinny SUV Isuzu Trooper z 1996 roku. Na nagraniu nie było widać pasażerów ani kierowcy, ale był to ostatni znany moment, gdy pojazd McStayów widziano w pobliżu ich domu. Niedługo potem o godzinie 20.28 z telefonu komórkowego Josepha wykonano połączenie do wspólnika Chase'a Merritta. Merritt nie odebrał telefonu. Mężczyzna zeznał później, że zignorował połączenie, ponieważ oglądał wówczas film.

5:12 · Podstawy rodziny McStayów 5

Logi sieci wskazywały, że komórka Josepha zalogowała się do nadajnika telefonii komórkowej w Fallbruck o 20.28. Po tej godzinie wszelka aktywność rodziny nagle ustała. Nikt z przyjaciół ani krewnych nie miał już kontaktu z Josephem, Summer ani dziećmi, a używane przez nich karty płatnicze i telefony zamilkły. W kolejnych dniach bliscy zaczęli odczuwać narastający niepokój. Joseph był zwykle w regularnym kontakcie z rodziną, prowadził biznes, a także odbierał telefony od klientów i współpracowników. Gdy 5 i 6 lutego nikt nie mógł się do niego dodzwonić, a telefony do Summer również pozostawały bez odpowiedzi, krewni zaczęli przeczuwać, że coś jest nie w porządku.

Brat Josepha, Michael McStay, mieszkał kilka godzin drogi dalej, ale w obliczu braku kontaktu postanowił pojechać do Fallbrook, sprawdzić sytuację. 13 lutego 2010 roku, a więc 9 dni po zaginięciu, Michael przybył do domu brata przy Avocado Vista Lane. Na posesji zauważył niepokojący znak. W ogrodzie błąkały się bowiem dwa psy należące do rodziny. Zwierzęta były głodne i spragnione, co wskazywało, że nikt się nimi nie opiekował od dłuższego czasu. Dom z zewnątrz wydawał się zamknięty, lecz Michael znalazł otwarte okno z tyłu budynku. Wszedł ostrożnie do środka, wzywając brata i jego rodzinę, lecz w środku panowała jedynie cisza.

Ten trop w połączeniu z odnalezieniem auta przy granicy spowodował, że śledczy zaczęli poważnie rozważać hipotezę dobrowolnego wyjazdu rodziny do Meksyku. Weryfikując tę możliwość 5 marca 2010 roku, policja opublikowała nagranie z kamery monitoringu przejścia granicznego dla pieszych w San Isidro, zarejestrowane wieczorem 8 lutego 2010 roku. Na nagraniu widać czteroosobową rodzinę, w tym dwoje małych dzieci przechodzącą pieszo przez granicę ze Stanów Zjednoczonych do Meksyku. Postacie na filmie są dość niewyraźne, ale widok mężczyzny trzymającego za rękę chłopca, kobiety obok z drugim dzieckiem oraz ogólny wygląd, wzrost i sylwetki pasowały do McStayów.

Dla części obserwatorów był to sygnał potwierdzający, że rodzina mogła dobrowolnie opuścić kraj. Mimo braku pewności co do tożsamości osób z nagrania, władze postanowiły nie wykluczać scenariusza ucieczki. 19 lutego 2010 roku Nadługo przed odnalezieniem nagrania, ale po zlokalizowaniu samochodu, policja zgłosiła rodzinę McStayów jako zaginioną do Interpolu i poinformowała służby międzynarodowe o możliwości wyjazdu rodziny za granicę. Sprawa McStayów trafiła też do mediów. Apele o pomoc w odnalezieniu rodziny ukazywały się w prasie i telewizji w całym kraju. Krewni, zwłaszcza rodzice Josepha i Summer, z jednej strony łapali się nadziei, że może faktycznie rodzina gdzieś się ukrywa lub wyjechała i jest cała i zdrowa.

Z drugiej zaś mieli poważne wątpliwości co do teorii dobrowolnego wyjazdu. Ojciec Josepha Patrick McStay oraz matka Summer argumentowali, że Joseph i Summer raczej nie zdecydowaliby się na wyjazd do Meksyku spontanicznie, zwłaszcza z małymi dziećmi. Znali bowiem ich ostrożność. Rodzina unikała podróży do Meksyku ze względu na ówczesne zagrożenie związane z wojnami karteli narkotykowych i doniesieniami o przemocy w rejonach przygranicznych. Ponadto w banku na kontach McStayów pozostało ponad 100 tysięcy dolarów, których nie wypłacono przed zniknięciem. Gdyby planowali ucieczkę lub nowy start, zapewne sięgnęliby po te środki finansowe. Paszport Summer również budził wątpliwości.

12:36 · Zaginięcie rodziny 9

Okazało się, że był przeterminowany, co utrudniałoby jej ewentualny powrót do Stanów Zjednoczonych. Najbliższa rodzina argumentowała, że Summer nie ryzykowałaby przekraczania granicy z nieważnym paszportem i narażania dzieci na problemy. Matka Josepha, Susan Blake, po obejrzeniu nagrania z przejścia granicznego, stanowczo stwierdziła, że nie wierzy, iż widoczne na nim osoby to jej syn z rodziną. To nie jest jego sylwetka, nie ten hud, mówiła wyrażając przekonanie, że nagranie przedstawia kogoś innego. Mimo tych zastrzeżeń śledztwo w 2010 roku utknęło w martwym punkcie, natomiast w kwietniu 2010 roku biuro szeryfa Sandiego ogłosiło publicznie, że według ich oceny McStayowie mogli udać się dobrowolnie do Meksyku.

Sprawa została przekazana pod nadzór FBI, które dołączyło do poszukiwań wiosną 2010 roku, lecz brak było nowych, konkretnych tropów. W kolejnych miesiącach pojawiały się sporadyczne zgłoszenia rzekomych widzeń rodziny. Ktoś twierdził, że widział podobną rodzinę w jednym z kurortów w Meksyku, inni donosili o spotkaniu Josepha w Ameryce Środkowej. Każdy z takich śladów był weryfikowany, ale żaden nie potwierdził się w sposób jednoznaczny. Równocześnie zaczęły mnożyć się spekulacje medialne i teorie tworzone przez tzw. internetowych detektywów. Sprawa rodziny McStayów stała się tematem licznych dyskusji na forach i blogach poświęconych zaginięciom. Rick Baker, lokalny dziennikarz radiowy z San Diego, przeprowadził dziesiątki własnych rozmów z ludźmi znającymi McStay'ów.

Jeździł nawet ich śladem do Belize, Dominikany czy Haiti w poszukiwaniu tropów, a w 2013 roku wydał książkę pt. No Good Vice – The Mysterious Disappearance of the McStay Family, co można przetłumaczyć jako Żadnych Pożegnań – tajemnicze zniknięcie rodziny McStay'ów. W publikacji tej Baker wysunął kontrowersyjną hipotezę, jakoby to Summer miała zamordować męża i dzieci, po czym uciec. Wskazywał między innymi na zmiany nazwisk Summer i rzekome problemy natury psychicznej. Te sensacyjne teorie nie miały jednak poparcia w dowodach. Mimo braku przełomu, sprawa McStayów regularnie pojawiała się w mediach przez kolejne lata, a rodziny ofiar, zwłaszcza Patrick McStay, apelowały by nie zapominać o poszukiwaniach.

Podczas gdy część opinii publicznej skłaniała się ku wierze, że rodzina zniknęła z własnej woli, nie wszyscy śledczy byli do tego przekonani. Nieformalnie uwagę śledczych od początku przykuwała osoba Charlesa Chase'a Merritta, ostatniego znanego znajomego, który widział Josepha żywego. Merritt był partnerem biznesowym Josepha przy produkcji Fontan i to on sam zgłosił się do rodziny zaniepokojony brakiem kontaktu z Josephem kilka dni po zaginięciu, co czyniło go zarazem pierwszą osobą, która zauważyła zniknięcie poza rodziną. W trakcie wstępnych rozmów z policją Merritt podkreślał swoją przyjaźń z Josephem i zapewniał, że nie ma pojęcia co mogło się stać.

Dobrowolnie poddał się nawet badaniu wariografem, które, jak twierdził, przeszedł pomyślnie. Z czasem wyszły jednak na jaw fakty z jego przeszłości, rzucające cień podejrzeń. Dokumenty sądowe ujawniły, że Merritt był wcześniej karany. Miał na koncie wyroki za kradzieże i paserstwo. Między innymi w 2001 roku został skazany za kradzież sprzętu spawalniczo-wiertniczego wartego 32 tysiące dolarów z firmy w Kalifornii. Znajomy Merita w rozmowie z reporterem lokalnych wiadomości powiedział wprost, policja powinna mu się przyjrzeć oraz każdemu kto jest z nim związany. Merit stanowczo zaprzeczał, by miał cokolwiek wspólnego ze zniknięciem rodziny. Twierdził, że 4 lutego 2010 roku spędził z Josephem ponad godzinę na omówieniu interesów i że ostatni raz rozmawiał z nim telefonicznie, gdy Joseph wracał wieczorem do domu.

Merritt utrzymywał, że nie wie nic o dalszym losie rodziny i wręcz wyrażał chęć pomocy. Ojciec Josepha, Patrick, pytany w tamtym okresie, czy podejrzewa Merritta o udział w zaginięciu, odpowiadał – muszę wierzyć Chase'owi, bo mój syn mu ufał. Czy myślę, że Chase jest zamieszany? Nie sądzę i mam nadzieję, że nie. Mimo różnych podejrzeń i tropów, do jesieni 2013 roku nie znaleziono żadnych dowodów ani śladów pozwalających wyjaśnić, co stało się z McStayami. Sprawa była praktycznie zamrożona, choć formalnie FBI i szeryfowie kontynuowali dochodzenie. Przełom nastąpił niespodziewanie dopiero pod koniec 2013 roku dzięki przypadkowemu odkryciu daleko od Fallbruck.

Wstępnie oceniając ubrania i przedmioty znalezione przy zwłokach, między innymi ubranka dziecięce i biżuterię, śledczy przypuszczali, że mogą mieć do czynienia z poszukiwaną rodziną McStayów. Wiadomość o odkryciu czterech ciał na pustyni szybko dotarła do krewnych. Ojciec zaginionego Josepha odebrał tego dnia telefon od śledczych z informacją o odnalezieniu szczątków i prawdopodobnym przełomie w sprawie. Dwa dni później, 13 listopada 2013 roku, przeprowadzono badania, wykorzystując między innymi dokumentację dentystyczną, I oficjalnie potwierdzono, że odnalezione szczątki należą do Josepha i Summer McStay oraz ich dwóch synów. Informacja ta została publicznie ogłoszona podczas konferencji prasowej szeryfa hrabstwa San Bernardino.

Sprawa McStayów, dotychczas traktowana jako zaginięcie, stała się śledztwem w sprawie poczwórnego morderstwa. Już wstępne oględziny miejsca zbrodni dostarczyły ważnych dowodów. W jednym z grobów, oprócz szczątków Samer i jednego z chłopców, znaleziono zakopany, ciężki przedmiot – młot kowalski o wadze około 3 kg. Był to tzw. młot ślusarski. Narzędzie to było splamione i uszkodzone, co wskazywało, że mogło być użyte jako narzędzie zbrodni. Sekcje zwłok, na ile pozwalał ich stan, wykazały, że wszystkie ofiary zginęły od silnych urazów zadanych tępym narzędziem. Obrażenia czaszek były bowiem bardzo rozległe, szczególnie u dzieci. Według późniejszych zeznań biegłych, jedno z dzieci doznało co najmniej siedmiu uderzeń w głowę.

Czaszka Summer również miała pęknięcia świadczące o silnych ciosach. Z kolei przy szkielecie Josepha znaleziono owinięty wokół kości szyjnych fragment białego przedłużacza elektrycznego, co sugeruje, że mógł on zostać unieruchomiony lub duszony przed śmiercią. Wszystkie te fakty potwierdzały brutalny charakter zbrodni. Śledczy ogłosili, że rodzina została pobita na śmierć i że prawdopodobnym narzędziem mordu był znaleziony młot. Co istotne, detektywi z hrabstwa San Bernardino poinformowali, że ich zdaniem zabójstwa dokonano w domu McStayów w Fallbruck. To tam ofiary miały zostać zaatakowane, a następnie ich ciała przewieziono na pustynię. Świadczyć o tym miał fakt, że na miejscu znaleziska nie było śladów sugerujących mord, poza szczątkami i młotem.

21:00 · Przeszukanie domu 5

Rodzina zniknęła przecież z własnego domu bez śladów walki, co mogło oznaczać, że zostali zaskoczeni i na przykład obezwładnieni, po czym zabici, a ślady zatarte. Policja hrabstwa Sandiego nigdy wcześniej oficjalnie nie stwierdziła, iż w domu doszło do zbrodni. Nie było bowiem oczywistych dowodów ku temu podczas przeszukań. Ale po odkryciu grobów, nowi prowadzący sprawę przychylili się do teorii, że morderca zaatakował McStayów w ich własnym domu. Ze względu na dobro śledztwa, władze nie ujawniały publicznie szczegółów dotyczących motywu ani podejrzanych, ale zapewniały, że intensywnie pracują nad zebraniem dowodów i wkrótce wyjaśnią, kto stoi za tą okrutną zbrodnią.

Wiadomość o odnalezieniu ciał McStayów wstrząsnęła lokalną społecznością i całym krajem. Wielu ludzi, którzy śledzili sprawę od lat, miało nadzieję, że rodzina może jednak żyje gdzieś za granicą. Odkrycie grobów przekreśliło tę nadzieję. Media ogólnokrajowe, od CNN po People Magazine, szeroko relacjonowały przełom w sprawie. Publicznie wyrażano smutek i oburzenie skalą przemocy, jaka dotknęła tę idealną amerykańską rodzinę. Podczas konferencji prasowej, na której ogłoszono identyfikację ofiar, obecny był m.in. Michael McStay, brat Josepha. W imieniu rodziny podziękował on wszystkim zaangażowanym w poszukiwania i śledztwo oraz stwierdził ze wzruszeniem, ulga, że ich odnaleziono daje nam siłę.

Teraz przynajmniej spoczywają razem, w lepszym miejscu. Mężczyzna przyznał, że ostatnie lata były dla bliskich drogą przez mękę, a wiadomość o odnalezieniu brata z rodziną, choć tragiczna, kończy okres niepewności najgorszy dla każdej rodziny osób zaginionych. Zupełnie odmienną reakcję miał Patrick McStay, ojciec Josepha. Choć również przeżywał żałobę, nie krył gniewu wobec tego, jak prowadzono śledztwo w pierwszych latach. Zaraz po potwierdzeniu tożsamości ciał, Patrick publicznie skrytykował Departament Szeryfa Hrabstwa Sandiego, który prowadził sprawę zaginięcia do 2013 roku za rzekome zaniechania. Wiedziałem, że to schrzanili, mówił dosadnie w wywiadzie, zarzucając śledczym Sandiego, że od początku źle poprowadzili sprawę.

Pojawiły się pytania, czy gdyby od początku traktowano zaginięcie jako potencjalne morderstwo, np. badając dokładniej otoczenie ofiar, finanse czy współpracowników, to sprawcę ujęto by wcześniej. Teraz, po ujawnieniu zbrodni, presja na szybkie wskazanie winnych i postawienie ich przed sądem była ogromna. Gdy tylko potwierdzono, że ofiary to rodzina McStayów, śledztwo nabrało tempa. Śledczy z San Bernardino od razu skupili się na ponownej analizie wszystkich dowodów zgromadzonych wcześniej przez policję z San Diego oraz na szukaniu nowych tropów. Do dyspozycji mieli między innymi samochód McStayów jako potencjalny dowód rzeczowy. Wcześniej bowiem auto było przebadane tylko pod kątem poszlak wskazujących na pobyt rodziny w Meksyku.

Teraz traktując pojazd jako część miejsca zbrodni, gdyż prawdopodobnie sprawca użył go, by ostatecznie porzucić na granicy, przeprowadzono szczegółowe badania kryminalistyczne wnętrza Isuzu Troopera. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technik na kolumnie kierownicy oraz dźwigni skrzyni biegów wykryto ślady DNA należące do osoby trzeciej. Po analizie w bazach danych okazało się, że DNA odpowiada profilowi genetycznemu Charlesa Chase'a Merritta. Był to przełomowy dowód, który bezpośrednio wiązał tego mężczyznę, wspólnika biznesowego Josepha, z pojazdem ofiar w czasie, gdy już ich w nim nie było. Kolejnym krokiem było ponowne przesłuchanie wszystkich osób z otoczenia McStay'ów.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.