Mentionsy Mentionsy
Kreatura
Kreatura

Julia Kamińska

07.07.2025 ·1 godz 0 min

Julia to artystka wszechstronna, aktorka, scenarzystka, wokalistka, działaczka społeczna — długo by wymieniać. Rozmawiamy o podążaniu własną drogą. O szołbiznesie. O ciągłym zderzaniu się ze ścianą zbudowaną z tego, co kobieta powinna, a czego nie powinna. O bronieniu twórczej ekspresji i reagowaniu na krytykę. I jak w tym wszystkim słuchać swojego ciała. 

I to jest takie, wiesz, strasznie frustrujące, że jak to jest możliwe, że w dzisiejszych czasach tyle się o tym mówi? Ale też mam wrażenie, że ja żyję w jakiejś takiej bańce, bo mam znajomych, którzy gdzieś tam myślą podobnie jak ja, ja się czuję z nimi bezpiecznie, czytam jakąś literaturę, nawet rzeczy, które obserwuję w mediach społecznościowych, to są takie silne, feministyczne. Profile. Tak samo, tak. Wiesz, że tak czuję się fajnie, a potem nagle następuje to zderzenie z rzeczywistością i ktoś mi teledysk na YouTubie komentuje w jakiś tak żenująco patriarchalny sposób, że ja nie będę odpisywać, no bo to chyba nie ma sensu, bo my się nigdy nie porozumiemy i to też mnie trochę martwi, że tej płaszczyzny porozumienia czasami po prostu nie ma, że ja chcę być wolna, ja chcę się wyrażać tak jak chcę,

Dokładnie tak. I wysysa energię, jeżeli dopuścimy do siebie, no to to jest taki wampiryzm po prostu. A jak obracasz się wśród tylu ludzi, robisz tyle rzeczy i angażujesz się w bardzo wiele ich charytatywnych wydarzeń, Jak właśnie dbasz o swoją energię, żeby nie być dętką każdego dnia? Wiesz co, wydaje mi się, że ja mam szczęście takie, że ja mam naturalnie bardzo dużo energii. Mamo mówiła, że jak się budziłam rano jako dziecko, to mówiłam, trzeba wstawać, trzeba się bawić. Miałam taki cel. I teraz w sumie mam taki sam. Też chcę się bawić, tylko teraz chcę się bawić na swoich zasadach. Także jak dbam o to? Staram się wyjeżdżać na fajne wakacje, staram się otaczać ludźmi też takimi, którzy mnie ładują pozytywnie, co nie jest łatwe.

Ale idzie mi to coraz lepiej i staram się robić takie fajne, miłe rzeczy dla siebie. Na przykład dzisiaj byłam rano na przymiarce i miałam jeszcze trochę czasu i pomyślałam, a powinnam jeszcze zrobić to, załatwić, pójść do operatora sieci komórkowej i stwierdziłam nie, zostanę sobie w takim ładnym miejscu obok teatru, usiądę i poczytam książkę. No i to mnie naładowało. Super. I tak mnie trochę uspokoiło, też staram się. Założyłam sobie ograniczenia na social media, bo byłam dramatycznie uzależniona. Po prostu te godziny, które mi tam wyskakiwały, były przerażające. I to ograniczam i to mi bardzo dobrze też robi. Już zawsze małymi krokami, ale przede wszystkim staram się po prostu siebie nie bitchować za to, jeżeli coś mi nie wyjdzie, bo nie wychodzi mi coś średnio 15 razy dziennie.

I czuję, kiedy ta muzyka zaczyna mnie irytować. I wtedy znajduję w sobie już siły na to, żeby ją wyłączyć, żeby jechać po prostu w ciszy. W ogóle mam dosyć trudną relację z ciszą. Nie jest mi łatwo w niej siedzieć, ale coraz bliżej, coraz bliżej. Wyciszasz się? Mówisz jakieś medytacje, tego typu rzeczy? Jakiś mindfulness? Słuchaj, próbowałam kiedyś zrobić medytację i to była wielka porażka. To tak jak ja. No, tak. Nie, to było straszne, bo to była prowadzona medytacja i taka pani dobrze prowadziła tę medytację, bo ona polegała na tym, że miałam wejść do jakiegoś ogrodu, zamknąć furtkę na klucz i tam obserwować sobie piękno przyrody. Słuchaj, to było dramatyczne przeżycie, bo natychmiast zaczęły mnie gonić jakieś pterodaktyle, jakiś taki, wiesz, tak jak z tych horrorów, taki bluszcz, co łapie za nogę.

To na mnie działa, że jest ten wysiłek bardzo duży i obserwuję sobie, bo biegam w parku i tu widzę wiewiórkę, tam widzę fajną rzeźbę, tutaj jakieś ładne drzewo, to sobie zauważam. I potem dostaję taki strzał dopaminy. Nie wiem, czy to dopamina, czy to serotonina. Dostaję jakiś strzał, w każdym razie. Dopamina, no. Możliwe, że dopamina. I wtedy jest mi dobrze i jestem zmęczona i jednocześnie tak psychicznie wyczyszczona, wypoczęta. To mi bardzo pomaga. A propos tego, że dużo rzeczy robisz. Bardzo różne, abstrakcyjne powiedziałabym rzeczy, z punktu widzenia zwykłego człowieka, w cudzysłowie. A to jesteś, a to estrada, a to telewizja, twoja twarz brzmi znajomo, albo taniec z gwiazdami, albo robisz dubbingi.

Które z tych wszystkich rzeczy, które zrobiłaś, były dla ciebie najbardziej odrealnione? Odrealnione, ale w sensie odrealnione, że od mojego wnętrza, że najmniej moje, czy odrealnione, jak to rozumiesz, odrealnione? Może która z tych wszystkich rzeczy, które zrobiłaś, była dla Ciebie największą przygodą? Największą przygodą... Zresztą teraz to mi tak do głowy wpadło, że chyba największą przygodą był musical Zorro w Teatrze Komedia. Bo ja miałam marzenie, żeby zagrać w musicalu. Chociaż nie jestem wielką fanką musicali jako widz, ale miałam takie marzenie, żeby to zrobić. I to było tak...

Nie wiem. Ale mi umknęło. Ostatnio mnie zdiagnozowali na ADHD, więc teraz jest to ciekawe bycie w takich warunkach dźwiękowo-przestrzennych. Ale w sumie całkiem działa ten mózg. Bo odkrywam ostatnio sposoby na skupienie albo na rozproszenie, co mnie skupia, co rozprasza i czasem są to sprzeczne rzeczy. Typu, że właśnie więcej bodźców czasem pomaga mi się skupić. A, to ciekawe. Muszę wypróbować. Ale ja tutaj się zmagałam i to wydaje mi się, że zupełnie naturalne. To było bardzo trudne, tak się skupić na odpowiedziach, żeby to wszystko było sensowne. Kiedy rozpakowywali tutaj te kartony. Tak, tak, te paczki, olej, słuchajcie, przyjechała mozzarella. Coraz więcej rzeczy tutaj jest obok nas. Ja zaczynam dobierać ochotę na pizzę.

Państwo przyjmują akurat koło nas. Usiadłyśmy w kąciku, który okazał się punktem takim przerzutowym. Tak, nie najlepiej, żeśmy to zorganizowały. Kto to mógł wiedzieć? Kto by się spodziewał. A jakbyś mogła sobie zażyczyć jakąś jeszcze kolejną działkę, czy to sztuki, czy jakiejś twórczości, to za co byś się jeszcze wzięła? Coś cię korci? Chyba nie. Wydaje mi się, że już spróbowałam większości rzeczy i najlepiej To było dla mnie w ogóle zaskoczenie, że najlepiej się czuję pisząc w jakiejś cichej kawiarni.

I myślę, że jeszcze niedawno bym w ogóle tego nie zauważyła. Hmm, ale teraz słuchasz ciała, tak jak mówisz i zauważasz to po prostu. Tak, że takie rzeczy się dzieją, że mam jakieś takie napięcie, że zaczynam mieć jakieś takie nerwowe ruchy rękami. Nosem zaczynam ruszać, takie nerwowe mi wracają w momencie, kiedy jestem w jakimś takim tłoku i nie wiem w sumie czego się boję, czego się obawiam, bo nie potrafię tego nazwać, ale że faktycznie tak jest i że muszę posiedzieć w cichości. To jak jesteś na jakichś eventach, to później tak samo? Musisz sobie pójść w ciszę? Tak. I się zdekompresować? Tak. Siedzę w domu w zupełnej ciszy, bo jeszcze do niedawna to były jakieś seriale na Netflixie albo podcasty.

Plus robienie jakichś rzeczy takich domowych, tam pranie, prasowanie i tak dalej, że to mi się tak fajnie potrafiło mnie uspokoić, że robię, że ogarniam chaos wokół siebie i to mnie uspokajało, a teraz staram się to robić już bez żadnych dźwięków. Hmm, czyli jednak cisza, z którą masz trudną relację. Tak, tak, tak. To jest też ciekawe, dlaczego nie chcę siedzieć w ciszy. Boję się czegoś usłyszeć z wnętrza, ale jeszcze nie wiem. Ale też wiem, że jak już mi się uda w tej ciszy posiedzieć, to to jest wielka ulga. Wielka. A jak to się stało, że zaczęłaś się zajmować dubbingiem? Dostałam po prostu propozycję przyjścia na casting.

I nie miałam pojęcia, jak to się robi. To była jedna z tych rzeczy, które przyszły jakby na bazie tej popularności, którą zyskałam w pewnym momencie bardzo dużą i wtedy dostałam zaproszenia w parę miejsc. I potem się okazało, że okej, że mogę to robić, że to wyszło. No i tych dubbingów nie robię jakoś dużo, ale faktycznie od czasu do czasu coś robię i lubię to. To jest wielka radość, najbardziej jeżeli jest to kreskówka, bo w kreskówce zawsze można sobie najwięcej pozwolić i troszkę zaszaleć. Interpretacyjnie jakoś więcej przechodzi, a jak jest to film No nie wiem, ze trzy może takie filmy nagrałam nie kreskówkowe, które dubbingowałam i to już było nudne.

No, trochę obrażacką i różnych... miała przyjaciół, przeróżne przygody i wtedy, jeżeli narrator jest dzieckiem, to wtedy też mogę inaczej spostaciować dorosłych. Jak są jacyś nieprzyjemnie, to wtedy mogę sobie się troszkę pobawić, ale najlepiej jest, jak są takie postaci w ogóle wymyślone. Kiedyś dopingowałam... nie dopingowałam, tylko nagrywałam audiobooka, gdzie bohaterami byli piskrzaci, czyli skrzaci piraci. I to było super, ich było pełno i w ogóle ci piskrzaci mówili innymi głosami, potem mi się pochrzaniło, który jak mówił, ale już stwierdziłam, dobra, nieważne. I to są takie radosne momenty. Ale super. Czyli to są takie najradośniejsze rzeczy, które robisz?

Chyba tak. Czyli tutaj masz w audiobookach, w dubbingu masz rzeczy radosne, w muzyce, w tekstach masz wyrażanie gniewu, a co ci daje scena? Bo też mówisz, że nie jest to najbardziej komfortowe miejsce do bycia. Zależy, co na tej scenie robię, bo na przykład jak gram spektakl taki objazdowy, komercyjny, no to to jest dla kasy. No jasne, to daje hajs. To daje hajs i to jest przyjemne, ale staram się robić to tak, żeby zawsze był to spektakl, który mi by się spodobał, chociaż trochę. I do tej pory jakoś udaje mi się dosyć konsekwentnie tego trzymać, no ale wiadomo, jakby było jakoś bardzo źle, to pewnie bym

Może po prostu ludzie bardziej doceniają, jak się skupią na tym, co mają przed sobą, a nie kiedy mają 15 rzeczy każdego dnia do wyboru. Jest taka szansa. Natomiast w ogóle najfajniejsza reakcja w ogóle w życiu, jakie miałam, to były podczas spektakli, które graliśmy dla Polonii, poza Polską. To jest szał. Boże, jak oni się śmieją pięknie. To jest fantastyczne uczucie. Ja raz grałam dla Polonii w Sydney i to było impro. I było to bardzo ciekawe, bo ci ludzie głównie byli w wieku tak około 60 lat myślę, także długo już nie byli w Polsce i oni od nas poprzez scenę tak zasysali informacje o Polsce w ogóle i tego jaka ona teraz jest i dzielili się swoimi wspomnieniami, swoją wizją Polski sprzed tych 30 lat na przykład.

I tam możesz sobie ustawać właśnie takie małe cele. Ja sobie ustawiłam ostatnio, żeby odłożyć jedną rzecz na miejsce. I to nie jest, to są właśnie takie maluteńkie, oczywiście można sobie dać duże, ale taki maluteńki cel mi robi, bo to od razu poprawia mi nastrój, nie? Że a, dzisiaj odłożyłam tę jedną rzecz, albo żeby posiedzieć łóżko. Wiesz, taka praca u podstaw. I to bardzo dobrze mi robi i fajnie wpływa na takie zadowolenie z siebie. Na ADHD to może też dobrze robić, bo jest taki paraliż wykonawczy, jak masz dużo rzeczy do zrobienia. Tak. I nie zaczniesz, dopóki nie wskażesz sobie, to zacznij od tej jednej małej, to widzisz tylko wielki ogrom tego, więc... To mój tata mówił, że słonia w plasterkach.

Oj tak. Ale no właśnie, no to to jak się zabrać? Myślę, żeby zachować czujność na okoliczności. Bo te okoliczności są, jak się zaczyna robić jakieś rzeczy, na przykład, nie wiem, idziemy na spacer i widzimy, ostatnio zobaczyłam na spacerze takie ogłoszenie, że jest dom kultury niedaleko miejsca, w którym mieszkam i że tam są warsztaty lepienia z gliny. I jeszcze na nich nie byłam, ale ja na nie pójdę, bo to mi się kojarzy z takim spokojem, ja czuję, że tego spokoju potrzebuję i żeby nie rezygnować z takich rzeczy, które po prostu do nas przychodzą. Albo jeżeli nagle poczujemy, że może fajnie byłoby coś narysować,

No to można przecież rysować długopisem w kalendarzu. I to już też jest stworzenie czegoś fajnego, coś, co może być jakimś początkiem. O, albo ostatnio byłam na bardzo fajnych warsztatach, wyświetliło mi się ogłoszenie na Instagramie, warsztaty kolażu erotycznego. Wow! Fantastyczne warsztaty organizowane przez Rzeczy Stefana. To jest fantastyczny sklep, w którym można nabyć różne rzeczy, które należą do Stefana. Między innymi są to stare świerszczyki. No i tych starych świerszczyków chyba niespecjalnie nikt nie kupował. I Stefan wymyślił taką fantastyczną rzecz, jak warsztat Skrażu Erotycznego i ludzie tam zapłacili jakieś pieniądze nieduże. Spotkaliśmy się, były nożyczki, kleje.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.