FreeRun 5
Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej (21.10.2025)
No tak, ze wszystkimi Szmitami, jakich znamy. Na przykład Ericiem Emanuelem Szmitem. Tak jest, tak również, zgadza się. No a jego muzyka, jak byście mogli ją zdefiniować? To może Mateusz. To może ja. W kluarach rozmawiałem z przywodem, że akurat ten utwór i ta płyta mi się kojarzy trochę z twórczością Michała Lorenza. Ale generalnie Piotr Schmidt mi się kojarzy z Piotrem Schmidtem, bo myślę, że jest na tyle swoisty, że ciężko go pomylić z kim innym. Tak jest i Schmidt, wiecie, to Schmidta... powiedzmy, można się jakoś czepiać, ale on tworzy swój świat muzyczny. I on jest bardzo konsekwentny w kreowaniu tego brzmienia. On to doprowadza do perfekcji i on z płyty na płytę jest lepszy w tym, co robi. Jakby widzę konsekwencje i doceniam to w jego działaniach. Wiecie co? On mi się z kolei kojarzy, jestem zaskoczony, że to słowo nie padło, ale on mi się kojarzy właśnie z takim jazzem mainstreamowym. No tak, tak.
Piotr Schmidt, Andrzej Święc, Sebastian Frankiewicz. Utwór Ether Part II z płyty Ether. Mateuszu, powiedziałeś, że słyszysz tutaj jakieś takie nawiązania do muzyki Michała Lorenza. Słyszę do Michała Lorenza, słyszę też do Tomasza Stańko w takiej bardziej mainstreamowej wersji, na przykład soundtracki, Pożegnanie z Marią, Reich, jak najbardziej. Tak, i myślę, że taki właśnie szeroki, romantyczny jazz, trochę soundtrackowy, to jest taki leitmotiv tej płyty. Tak, ale wiecie co, na tym utworze przynajmniej, na całej płycie zresztą też, to jest fajne słychać trochę takiej skandynawskości nawet. To zresztą też nie jest jakieś tro podległe od Tomasza Stańki, bo to jedni odmieniają, drudzy nie odmieniają tego nazwiska, bo przecież raz na jakiś czas Stańka nagrywał takie mocno zanurzone w skandynawskim zariedem, andresenem, chociaż płyty Blues chyba ta płyta się nazywa, nie?
Butelka z wodą, przestrzenie, dużo oddechu. Nie, wiesz co, my jesteśmy zmęczeni i już brakuje nam metafor. I tlenu. Nie, na pewno. Jest za dużo tych metafor. No właśnie, tak mi się wydaje, że powiedziałbym wam waszym językiem, ulewa wam się tymi metaforami po prostu. Ulewa się, dokładnie, tak. Słuchaj, w końcu jesteśmy profesorami. Profesorami, tak. Nie wiem czego, Szymon, nie mów czego. Ty jesteś profesorem. Jeszcze mogę tylko dodać, bo jak mówię o tym Lorencu Michale, zresztą to może dla niektórych słuchaczy, którzy nie są w temacie, to chodzi mi bardziej o twórczość Michała Lorenca, tą starą, bo on potem trochę w inną stronę skręcił, taką bardziej soundtrackowo-klasyczną, ale właśnie te jego stare soundtracki są takie jazzowe. Sugerujesz, że nasi słuchacze Michała Lorenza kojarzą głównie z meczów Widzewa-Łódź?
To by było niepuszczalne. Może tak być. Kolejna audycja jest w Łodzi nagrywana. Bo z Santrachiem do bandyty chciałeś powiedzieć, tak? No tak, no właśnie. A też swoją drogą, który Santrach Michała Lorenza podoba wam się najbardziej i dlaczego to psy? Ja już powiedziałem, wcale nie psy. Wcale nie psy. Właśnie który? Bandyta. Bandyta, zdecydowanie. Za jakąś taką taneczność, śpiewność, nie wiem co. No super, to jest naprawdę w ten sposób. Dla mnie to jednak psy, też przez moje wychowanie i też przez to, że jedna scena z psów była kręcona gdzie? W Widawie. W Widawie, zgadza się, zgadza się. Tak jest, tak jest. Rozmarzyliśmy, ale trzeba wracać do realu. Na ziemię, tak jest. A na ziemi Dajana Crowell. Dajana Crowell. No właśnie Mateusz, czemu Dajana Crowell? Diana Krall, no właśnie skorzystałem z tego, że audycja ma charaktery free run i nie musimy się martwić o spójność wypowiedzi, więc Diana Krall będzie zupełnie innym momentem.
O, właśnie. Orientation. I zespół się nazywa Moloch Moon. Nie wiem, czy coś wam mówi nazwa tego zespołu. Mi się Molok kojarzy, jest taki fiński wytwórca kontenerów na nieczystości. Nie wiem, czy to od tego się wzięła ta nazwa. A Mun, no to grzyby Mun, tak? Możemy przyjąć, że od tego jest nazwa. Jest też taki zespół Moloko. Jest też taki zespół Moloko. Bardzo ciekawy zresztą. Bardzo fajny. I panowie, no to jest sprawa ciekawa, bo wydałem wytwórnia Antena Non Grata. Antena Non Grata znana jako eksploratorzy w ogóle dźwięków nieoczywistych. Jak mówi nasz serdeczny przyjaciel Michał Kowalczyk, pozdrawiam go zawsze, takich powszechnie uznanych za nieprzyjemnych dźwięków. W antenie non-graci macie tam dużo tego, dużo nojzu, ale też dużo improwizacji, takiej elektroakustycznej. Wydaje mi się, że to jest taki trop, który definiuje teraz tę antenę, że dużo właśnie improwizacji akustycznej, co jest nietypowe, bo improwizacja kojarzy nam się często z jakimś cyfrowym przetwarzaniu dźwięka, tutaj takim akustycznym graniem.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.