FreeRun (09.06.2026)
Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej Muzyka: Yazz Ahmed- Dawn Patrol, Tamikrest- Adagh Oyantid, Elina Duni, Rob Luft- […]
Wtorek, godzina 19.00, a to znak sygnał, że będzie jazz, a konkretnie będzie Kind of Jazz, który wyjątkowo dzisiaj poprowadzę dla Was ja, czyli Jędrek Janicki, bardzo mi miło. Śpieszę od razu donieść, że wasi ulubieni redaktorzy Mati i Szymon, przepraszam, redaktor Stępnik i redaktor Golami są w drodze do Wrocławia, a może nawet są w tym Wrocławiu, trudno powiedzieć, śpieszą na koncert Pata Metyniego. Co będą robić na tym koncercie Pata Metyniego, nie wiem, podejrzewam, że będą ciągnąć za włosy Pata Metyniego, więc można podejrzewać, że będą mieli pełne ręce roboty. Pięknie nam zapowiedział ten projekt Beisel dzisiejsze nasze spotkanie, w sumie to nie zapowiedział, bo przez przypadek ten utwór się pojawił. Ale dobrze, że się pojawił, bo to chyba nowość jest, o ile pamiętam, to Sweet Bombs, a ja wam dzisiaj też chcę trochę nowości pograć, bo zawsze w Kind of Jazz same starocie, może nie same starocie, ale tutaj panowie dali mi wolną rękę.
Ale nie tak znowu dużo, które są trochę w zwiedzaniu świata i z powrotem. Tam i z powrotem. Pamiętacie takie dzieło? No było, było. W każdym razie zacznijmy od Wielkiej Brytanii i Bahrainu. Zacznijmy od fantastycznej Yazz Ahmed.
Yazz Ahmed, utwór Dawn Patrol. Świetna rzecz, naprawdę, aż się trochę obudziłem, bo dzień taki senny niby wali tymi piorunami, a w sumie to nie wali, bardziej to ostrzegają alerty RCB, jak to się tam nazywa, czy jakoś tak straszem, jakby apokalipsa, koniec świata miał nastąpić, a tutaj trochę popryskało, trochę powiało i przywiało na jazz. A ten jazz specyficzny, Yazz Ahmed, to pochodząca z Bahrainu, mieszkająca w Wielkiej Brytanii i działająca generalnie w Wielkiej Brytanii, Głównie trębaczka, ale bardzo chętnie grająca też na flugelhornie. Chyba polski odpowiednik skrzydłówka, ile pamiętam flugelhornu. No i kultura arabska dla tej artystki jest dość ważna. I w tym utworze może tego tak potężnie nie było słychać, bo te przejścia takie elektroniczne, trochę rejwowe nawet momentami, ale taka ta elektronika wysmakowana, niedominująca nad całym utworem.
Natomiast repetytywny, bardzo potężny taki riff na początku, rozwijający się kolejnego i iteracje się tutaj pojawiające, takie trochę transowe, medytacyjne granie. Bardzo lubię taki klimat. W Polsce to bym powiedział, że coś takiego troszeczkę czasami ninja-episkopat, która coraz bardziej jakieś takie rzeczy idzie transgresywne, co mi się też zresztą podoba, i obrazoburcze, co mi się bardzo podoba. No na świecie tutaj ewidentną inspiracją, zdecydowaną inspiracją, bo ponoć nie ma takiego słowa jak ewidentna, Jest Shabaka Hutchings, wydaje mi się, dla Yazz Ahmed i zespoły Comedy Scumming Sons of Kemet. Natomiast co charakterystyczne, moim zdaniem najlepszym fragmentem tego utworu jest jego środkowa część, czyli jakby powiedzieli fachowcy, czyli ci, co się znają na muzyce interludium, w związku z tym My tak nie mówimy, no bo tam jest rozpisane to na dwie trąbki i jedna z trąbek, a to w zasadzie chyba był flugelhorn czasami, te dwa instrumenty jest ciężko rozpoznać, na której grała Yazz Ahmed, jest trochę inaczej zbudowana.
Fajne i nie wiadomo jak. To zdecydowanie taki był ten utwór Yazz Ahmed. Natomiast tutaj to też nie jest przeładowane, tu jakby jest ten taki nurt tego grania europejskiego, takiego nawet trochę dyskotekowego, mocno elektronicznego grania europejskiego, bardzo napędzającego się. No to jest z takiej epki, to nawet nie jest płyta, którą Yazz Ahmed wydała w tym roku. Epka się nazywa Shinrin-yoku i tym razem mamy trop japoński, bo Shinrin-yoku po japońsku to znaczy kąpiel leśna, czyli coś na punkcie czego Japończycy są absolutnie zwariowani. Idą do lasu, robią zdjęcia, nie no już wtedy nie robią zdjęć, bo zazwyczaj robią zdjęcia, po prostu w tym lesie się kąpią. Znaczy nie chodzi o to, że tam wystawiają balie, mydełko i tak dalej, tylko zatapiają się w jakimś takim imersyjnym doznaniu. I chyba coś podobnego próbowała zrobić Yazz Ahmed na tej płycie.
Jeden dźwięk ponad ciszy. Elina Duni wokalistka Rob Luft, gitarzysta Luft jest z Wielkiej Brytanii, a Duni jest pochodzenia albańsko-szwajcarskiego. Natomiast sama ta piosenka, dlaczego ja wam o tym Neapolu mówiłem? Ano z tej prostej przyczyny, że Kamina Kamina w dialekcie neapolitańskim oznacza nie mniej, nie więcej, tylko idź, idź, chodź, chodź, coś takiego. No i pierwotnie ta interpretacja, którą słyszeliście, no to właśnie jest interpretacja. To jest pierwotnie utwór napisany przez niejakiego Pino Daniele, który zarejestrował go pierwszy raz w 1977 roku. Znakomita pieśń. W ogóle bardzo charakterystyczna dla takiej powojennej sceny neapolitańskiej. To było ciekawe miejsce. Bo w Neapolu po II wojnie światowej baza wojskowa amerykańska była, wyobraźcie sobie, i żołnierze amerykańscy mieli płyty, mieli stare, fajne winyle, czyli mieli blues, jazz, funk, disco.
No i robił niezłą karierę. W tym ECM-ie stawał się coraz bardziej taki dostrzegalny, jeżeli chodzi o ten ambientowy jazz, minimal, też granie solo, ale takie bardzo stonowane, bardzo właśnie operujące bardziej klimatem niż efekciarstwem. No i nagle taka zmiana. Zmienia wytwórnię, przechodzi do Naive Records. I co? I nie jest zaskakujące, że brzmi dobrze ta płyta, bo dobrał się z fachowcami. Nagrał tę płytę z takim perkusistą. Moim zdaniem to jest najmocniejszy element tej płyty. Jest w ogóle nie jazzowy ten perkusista i być może dlatego jest najmocniejszym elementem tej płyty. Matt Garstka, którego możecie znać, ci co lubią trochę mocniejsze odmiany hardkorowe, zwłaszcza z zespołu Animals as Leaders. Tam gra taki wirtuoz gitary absolutny Tosin Abasi. A na gitarze tutaj gra ta gitara, zwróćcie uwagę, to ciekawy zabieg, ona jest trochę schowana.
Dzięki piękne, to było Kind of Jazz, do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jędrek Janicki przedstawia redaktora i zaczyna rozmowę o Yazz Ahmed, artystce z Bahrainu, grającej jazz i elektroniczną muzykę.
Janicki przejmuje temat utworu Shinrin-yoku, opowiadając o inspiracjach i tematyce utworu.
Janicki omawia blues i muzykę tuareską, wskazując na jej polityczne i tradycyjne znaczenie.
Janicki przedstawia utwór Kamina Kamina z płyty Eliny Duni i Roba Lufta, opowiadając o jego historii i znaczeniu.
Janicki przedstawia utwór Digital Leviathan z płyty Hamasyana, analizując jego styl i inspiracje.
Janicki podziękowuje za uwagę i kończy rozmowę.
Rozmowa o pianistce Marti Sanchez, jej karierze i nowej płycie For The Space You Left. Omówiono jej eksperymenty z preparowanym fortepianem i inspiracje pochodzące z wierszy Rumi.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.