Mentionsy Mentionsy
Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon

Dziadek do orzechów rozdz. 9

24.12.2025 ·15 min 46 s

O tym, jak dokonała żywota wstrętna Mysibaba.Jeśli podoba Ci się to, co robię, będzie mi miło, jeśli postawisz mi kawę: https://buycoffee.to/cierpkawisnia

Ale czemuż, szanowny kolego, siedzimy tu i płaczemy? Dlaczego nie udamy się do Norymbergi? Czyż nie jest nam wszystko jedno, gdzie będziemy szukać tego fatalnego orzecha Krakatuka? – To prawda – odrzekł pocieszony zegarmistrz. Wstali więc obaj, wyrzucili swajek resztki popiołu, opuścili gęsty las w głębi Azji i udali się prościutko do Norymbergi. Zegarmistrz pobiegł natychmiast do swojego kuzyna, tokarza lalek, lakiernika i złotnika Krzysztofa Zachariasza Drosselmayera, którego nie widział od wielu, wielu lat. Po czym opowiedział mu historię księżniczki Pirlipaty, mysi, baby i orzecha Krakatuka, Krzysztof Zachariasz aż klaskał w ręce z wielkiego zdumienia i wołał raz po raz – ach, kuzynie, kuzynie, cóż to za dziwaczna historia.

W tej chwili nadjechał wysoko naładowany wóz ciężarowy i zmiażdżył wszystkie orzechy oprócz jednego. Który mi obcy sprzedawca zaoferował pod warunkiem, że zapłacę za niego złotą monetą dwudziestomarkową z 1720 roku. Nie mogłem wprost zrozumieć, jak to się stało, że właśnie taką monetę znalazłem w kieszeni. Kupiłem więc orzech i pozłociłem go, sam nie wiedząc, dlaczego tak drogo za niego zapłaciłem i dlaczego tak wielką wagę do niego przykładam. Wątpliwości co do tego, czy orzech tokarza lalek był istotnie orzechem Krakatuka, ustąpiły, kiedy nadworny astronom zeskrobał ostrożnie po złotę.

Na orzechu widniało słowo Krakatuka wyryte w korze chińskimi literami. Wielka była radość podróżnych, a Tokarz był najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Zegarmistrz bowiem zapewnił go, że przyszłość jego od tej chwili jest zabezpieczona, że będzie pobierał pokaźną pensję, a w dodatku całe złoto do swego warsztatu będzie otrzymywał bezpłatnie. Zegarmistrz i astronom przywdziali już swoje nocne czepki i chcieli udać się na spoczynek, gdy astronom odezwał się nagle. Najdroższy kolego, szczęśliwe przypadki idą parami. Wierz mi, żeśmy znaleźli nie tylko orzech Krakatuka, lecz także młodego człowieka, który go rozgryzie i księżniczce Pirlipacie poda jądro piękności.

Jest nim Syn twojego kuzyna. Nie pójdę spać, ciągnął dalej uradowany, gdyż pragnę jeszcze tej nocy przepowiedzieć młodzieńcowi przyszłość. Mówiąc to, zerwał z głowy swój nocny czapek i natychmiast przystąpił do obserwacji gwiazd. Syn tokarza lalek był ślicznym i zgrabnym młodzieńcem, który jeszcze nigdy w życiu nie golił się i nie nosił butów. Był wprawdzie za czasów wczesnej młodości pajacem na kilku gwiazdkach, ale nie było tego wcale po nim widać. W czasie świąt Bożego Narodzenia nosił piękny czerwony tużurek, obramowany złotem, pałasz przy boku, kapelusz pod pachą i miał kunsztowną fryzurę zakończoną z tyłu woreczkiem do włosów.

Wyczytałem bowiem w przepowiedni, że najpierw wielu młodych ludzi połamie sobie na tym orzechu zęby bez skutku. Wtedy król obieca księżniczkę i następstwo tronu temu, kto rozgryzie orzech i przywróci księżniczce utraconą urodę. Kuzyn Tokarz ucieszył się niezmiernie, słysząc, że syn jego ma poślubić księżniczkę Pirlipatę i zostać księciem, a nawet królem. Oddał go więc bez zastrzeżeń w ręce wysłanników. Warkocz, który zegarmistrz przyprawił swojemu młodemu i obiecującemu siostrzeńcowi, spełniał doskonale swe zadanie. Młodzieniec rozgryzał bez trudu najtwardsze pestki brzoskwini. Zegarmistrz i astronom natychmiast po znalezieniu orzecha Krakatuka zawiadomili o tym stolicę.

Jeden za drugim podchodziły żółtodzioby i łamały sobie zęby i szczęki o orzech krakatuka, nie przynosząc tym najmniejszej ulgi księżniczce. Każdy z nich, wynoszony przez dentystów, wzdychał bliski zemdlenia. To był twardy orzech do zgryźnienia. A kiedy król z rozpaczą w sercu obiecał córkę i królestwo temu, kto odczaruje księżniczkę, wystąpił grzeczny i delikatny syn Krzysztofa Zachariasza Drosselmayera i poprosił o pozwolenie przystąpienia do zawodów. Żaden z młodzieńców nie podobał się księżniczce Pirlipacie tak jak syn tokarza lalek. Przycisnęła do serca swoje drobne rączki i westchnęła głęboko.

A gdy nieszczęśliwy wystąpił z tłumu w pełni swojej brzydoty, królewna zakryła twarz obiema rękami i zawołała – precz, precz z tym wstrętnym dziadkiem do orzechów. Marszałek dworu schwycił go za drobne ramiona i wyrzucił za drzwi. Król był oburzony na zegarmistrza i astronoma, że takiego potwora chcieli przeznaczyć mu na zięcia i kazał im na zawsze opuścić stolicę. Taki obrót rzeczy nie był przewidziany w przepowiedni. Astronom zaczął więc na nowo obserwować gwiazdy i wyczytał z nich, że syn tokarza lalek pomimo swego potwornego wyglądu zostanie księciem, a nawet królem.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.