Dziadek do orzechów rozdz. 9
O tym, jak dokonała żywota wstrętna Mysibaba.Jeśli podoba Ci się to, co robię, będzie mi miło, jeśli postawisz mi kawę: https://buycoffee.to/cierpkawisnia
Koniec bajki o twardym orzechu. Następnego wieczoru, kiedy tylko zapalono świece, zjawił się ojciec chrzestny i opowiadał dalej. Nadworny zegarmistrz i astronom od piętnastu lat byli już w drodze, a jeszcze nie natrafili na ślad orzecha krakatuka. Przez całe cztery tygodnie mógłbym wam opowiadać, moje kochane dzieci, jakie kraje zwiedzili i jakie niezwykłe mieli przygody. Ale nie uczynię tego. Powiem wam tylko, że Drosselmayera opanowała wreszcie wielka tęsknota za ukochaną Norymbergą.
Ale czemuż, szanowny kolego, siedzimy tu i płaczemy? Dlaczego nie udamy się do Norymbergi? Czyż nie jest nam wszystko jedno, gdzie będziemy szukać tego fatalnego orzecha Krakatuka? – To prawda – odrzekł pocieszony zegarmistrz. Wstali więc obaj, wyrzucili swajek resztki popiołu, opuścili gęsty las w głębi Azji i udali się prościutko do Norymbergi. Zegarmistrz pobiegł natychmiast do swojego kuzyna, tokarza lalek, lakiernika i złotnika Krzysztofa Zachariasza Drosselmayera, którego nie widział od wielu, wielu lat. Po czym opowiedział mu historię księżniczki Pirlipaty, mysi, baby i orzecha Krakatuka, Krzysztof Zachariasz aż klaskał w ręce z wielkiego zdumienia i wołał raz po raz – ach, kuzynie, kuzynie, cóż to za dziwaczna historia.
Jeden za drugim podchodziły żółtodzioby i łamały sobie zęby i szczęki o orzech krakatuka, nie przynosząc tym najmniejszej ulgi księżniczce. Każdy z nich, wynoszony przez dentystów, wzdychał bliski zemdlenia. To był twardy orzech do zgryźnienia. A kiedy król z rozpaczą w sercu obiecał córkę i królestwo temu, kto odczaruje księżniczkę, wystąpił grzeczny i delikatny syn Krzysztofa Zachariasza Drosselmayera i poprosił o pozwolenie przystąpienia do zawodów. Żaden z młodzieńców nie podobał się księżniczce Pirlipacie tak jak syn tokarza lalek. Przycisnęła do serca swoje drobne rączki i westchnęła głęboko.
Ach, gdyby to on rozgryzł orzech krakatuka i został moim mężem. Młody Drosselmeier złożył grzeczny ukłon królowi i królowej, a także księżniczce Pirlipacie, wziął z rąk najwyższego mistrza ceremonii orzech Krakatuka, włożył go między zęby, pociągnął mocno za warkocz i krach! Skorupa rozpadła się na drobne kawałki. Zgrabnie oczyścił jądro orzecha z przylegającej skórki i z dworskim ukłonem podał je królewnie. Potem zamknął oczy i począł się cofać. Księżniczka natychmiast połknęła orzech i o cudzie cała brzydota znikła, a na miejscu potworka stała dziewica anielskiej urody, o twarzy jak gdyby utkanej z płatków lilii i róży, o wspaniałych błękitnych oczach i pysznych, złocistych włosach.
Głosy trąb i bębnów zmieszały się z okrzykami radości wznoszonymi przez tłum. Król, a z nim cały dwór, tańczył w kółko na jednej nodze, jak w dniu, w którym urodziła się Pirlipata, a królową musiano pokropić wodą kolońską, bo z radości i zachwytu wpadła w omdlenie. Głośny hałas zmieszał nieco młodego Drosselmayera, który odliczył kroki, lecz zdołał się jeszcze opanować. Właśnie wysunął w tył prawą nogę, by uczynić siódmy krok, gdy nagle z odrażającym piskiem wyskoczyła ze szpary mysi baba, a Drosselmayer, który w tej chwili właśnie miał stąpnąć na podłogę, przydeptał mysi babę i potknął się tak nieszczęśliwie,
O losie straszliwy! Piękny młodzieniec przekształcił się nagle w takiego samego potwora, jakim była przed chwilą księżniczka Pirlipata. Tułów jego, drobny i w wiotki, zaledwie mógł utrzymać wielką, bezkształtną głowę z ogromnymi, wypukłymi oczami i szeroko rozdziawionymi ustami. Zamiast warkocza zwisał mu z ramion wąski drewniany płaszczyk połączony mechanizmem z dolną szczęką. Zegarmistrz i astronom przerazili się straszliwie, ale po chwili spostrzegli, jak mysi baba wiła się w kałuży krwi na podłodze. Złośliwość jej została ukarana, bo młody Drosselmeier tak mocno nadepnął na nią końcem swojego pantofla, że wyzionęła ducha.
W lęku przedśmiertnym piszczała i kwiczała żałośnie. Twardy orzechu krakatuka, przez ciebie śmierć już do mnie puka. Pi, pi, pi. Lecz dziadek długo nie pożyje, bo mysi król go wnet zabije, niestraszne mu złośliwe dziadki. On pomści śmierć swej drogiej matki. Pi, pi, kwi, kwi. Z tym okrzykiem umarła mysi baba i ciało jej zostało wyniesione przez nadwornego palacza. Nikt się nie troszczył o młodego Drosselmayera, ale królewna przypomniała ojcu jego obietnicę i król rozkazał przywołać bohatera.
Dopiero wówczas jednak będzie mógł odzyskać swą postać. Gdy zabije siedmiogłowego syna mysi baby, króla myszy, i gdy pomimo jego brzydoty pokocha go pewna dama. I rzeczywiście tak się stało. Gdyż podczas świąt Bożego Narodzenia widziano młodego Drosselmayera w Norymberdze, w sklepie jego ojca, wprawdzie w postaci dziadka do orzechów, jednak jako prawdziwego księcia. Oto moje dzieci koniec bajki o twardym orzechu. Wiecie już teraz, dlaczego ludzie mówią tak często, to był twardy orzech do zgryzienia i dlaczego dziadki do orzechów bywają takie brzydkie. Na tym sędzia zakończył swe opowiadanie.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O tym, jak dokonała żywota wstrętna Mysibaba.
Jeśli podoba Ci się to, co robię, będzie mi miło, jeśli postawisz mi kawę: https://buycoffee.to/cierpkawisnia