Mentionsy Mentionsy
Jednogłośna Decyzja
Jednogłośna Decyzja

Pierwsze deski w karierze Roya Jonesa - Roy Jones Jr. vs Lou Del Valle

21.09.2026 ·14 min 47 s · 3 rozdziały

Od sparingpartnera Jonesa do pierwszego człowieka, który posłał go na deski - Lou Del Valle w unifikacyjnym starciu o pasy WBA i WBC wagi półciężkiej nie zamierzał tanio sprzedać skóry.Roy Jones Jr. po wielu perypetiach z pasem WBC w końcu zmierzył się z innym mistrzem i jak zawsze zdominował rywala w ringu. Poza nokdaunem z 8. rundy Lou nie zdołał mu zagrozić, ale też nie dał się znokautować. To, że znał Jonesa z 38 wspólnie przeboksowanych rund sparingowych, wystarczyło, by na chwilę zburzyć mit „nietykalnego" Roya.Strength of the Titans" Kevin MacLeod (incompetech.com)Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 Licensehttp://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

0:03 · Historia Roya Jonesa Jr. - przed walką z Del Vallem 2

Dobra robota. Z lewej ręki przez De Valle. Nigdy wcześniej nie zniszczył. Roy Jones Jr. swoje pierwsze deski w karierze zaliczył w starciu z mistrzem WBA wagi półciężkiej Lou Del Vallem. Lou ustrzelił go mocnym lewym krzyżowym, a bezbronny Jones musiał przyjąć cios prosto na szczękę, w utrzymaniu równowagi nie pomogła mu przy tym śliska mata. Walka Jones kontra Del Valle z 1998 roku była pojedynkiem unifikacyjnym, Roy był wtedy mistrzem WBC, próbował wszystkiego, żeby skruszyć twardego Del Valla, ale ten wytrzymywał absolutnie wszystko. Jedyne co go lekko ruszało to uderzenia na ciało, nowość w repertuarze Jonesa po tym jak w ten sposób złożył Vergila Heela w poprzedniej walce. Po zaliczeniu desek Roy spokorniał, a Del Valle zyskał jego szacunek niemal do końca pojedynku. Bo w 12 rundzie Jones zaczął się już wygłupiać, biegał po ringu i odbijał się od Lin, tak bardzo był pewny swojego zwycięstwa na punkty.

Była to ciekawa zbieżność, bo sam Jones miesiąc przed walką spotkał się z Alim, gdy najwybitniejszy promował swoją książkę w rodzinnym mieście Roya w Pensacoli na Florydzie. W dziewiątej rundzie Griffin tracił już kontrolę nad walką i zszedł na kolano, żeby złapać oddech i spróbować nadrobić deficyt w trzech ostatnich rundach. Lecz Roy nie cofnął pięści, dobił bezbronnego rywala i został za to zdyskwalifikowany, tracąc tytuł WBC. Porażka to porażka, nawet jeśli w takim akurat stylu. Przez nią Jones stracił status najlepszego boksera świata bez podziału na kategorie wagowe, wyprzedził go złoty chłopiec Oscar De La Hoya. Po zwycięstwie Oscara nad numerem 3, Pernellem i Tuckerem po prostu nie było innego wyjścia niż umieścić go na szczycie. Roy został zrzucony z pierwszej lokaty również w samej wadze półciężkiej, bo Dariusz Michalczewski w czerwcu 1997 został mistrzem WBA i IBF, będąc jednocześnie czempionem WBO.

4:19 · Walka Roy Jones Jr. vs Lou Del Valle - opis starcia 9

Zapamiętajcie ten wątek, bo wrócimy do niego po omówieniu walki z Del Vallem. Wracając do 1997, gdy Michalczewski zwakował pas WBA, bo organizacja postawiła mu ultimatum, że albo ich pas, albo WBO, to o tytuł zmierzyło się dwóch najwyżej plasujących się pretendentów, Del Valle i Eddie Smulders. Lou wygrał i został mistrzem. Wcześniej w swojej karierze o włos przegrał z ówczesnym mistrzem WBA Virgilem Hillem, choć posłał go w drugiej rundzie na deski z kontry. Miał się z Hillem zmierzyć ponownie w lutym 98, ale doznał kontuzji i wycofał się z walki. Honey Boy, czyli Miodowy Chłopak. Był to taki slang, że mógł przyjmować ciosy, a one zeslizgiwały się po nim jak po miodzie. Pochodził z bokserskiej rodziny o portorykańskich korzeniach. Jego siostra Melissa w latach 2000 zostawała mistrzynią świata w wadze superpiórkowej i superkoguciej.

Gdy Lou miał 15 lat to trafił do aresztu dla nieletnich za kradzież, spędził tam rok. Mówił, że wyszedł stamtąd jako nowy człowiek i nie chciał już pod wpływem kumpli z ulicy robić głupich rzeczy. Zaczął boksować, a mając niespełnoroczne doświadczenie wygrał nowojorską edycję amatorskiego turnieju Golden Gloves. Roya i Lou łączyła wspólna przeszłość. W 1995 Jones za poleceniem wspomnianej Melissa Del Valle zaprosił Lou na swoje treningi i za 750 dolarów tygodniowo Del Valle został jego sparing partnerem. Przeboksowali wtedy 38 rund, przez co Lou uważał, że rozgryzł Jonesa bardziej niż Jones rozgryzł jego. Del Valle mówił, że od zawsze marzył o walce z Royem, co temu ostatniemu wcale się nie spodobało. Nie chodziło o samo marzenie, tylko, że Lou nigdy nie powiedział mu tego wprost, pokryjomo był jego fanem, a gdy nadszedł moment nagle wyskoczył z tym, że teraz to on z nim zawalczy i w oczach Jonesa Del Valle stał się przez to zdrajcą.

Jak możecie zauważyć, Roy w tamtym okresie stał się dość marudny, nie był zbyt podekscytowany wcześniej wspomnianą walką z Hillem i mówił, że nie stęsknił się za ringiem, wolał siedzieć w domu, łowić ryby i zajmować się swoimi kurami, ale biznes to biznes, choć i od tej strony popadł w konflikt z HBO. Telewizja ostatecznie dała mu nowy 3-letni kontrakt, pół miliona dolarów za sam podpis, 3,5 za walkę z Hillem, a do tego jeszcze Rolls Royce'a. Na walkę z Del Vallem odzyskał motywację stwierdzając, że nie musi już sobie zaprzątać głowy ludźmi w garniturach. Roy Jones Jr. i Lou Del Valle zmierzyli się 18 lipca 1998 roku w unifikacyjnym starciu o pasy WBA i WBC. Jones z bilansem 36-1, Del Valle 27-1. Miała to być pierwsza unifikacja w karierze Jonesa i to właśnie przy niej po raz pierwszy zaliczył deski.

Nie tylko Roy i Lou byli w bojowym nastroju, bo podczas wejścia Jonesa do ringu fani zaczęli między sobą szarpaninę. Del Valle był mańkutem, co miało stanowić dla Jonesa dodatkowe wyzwanie. Prawym prostym trzymał na odległość lewą Roya, wyczuwając dystans i szukając możliwości wejścia z lewym krzyżowym, głównie na brzuch, w ramach przyciśnięcia Jonesa do lin i rzucenia się na niego. Po takiej pierwszej akcji Roy się przebudził, nagle zaczął polować na rywala, rzucał odwrócone 1-2 i odpalił się na nogach, żeby wybić Del Valla z rytmu. Można było odnieść wrażenie, że przeskakuje pół ringu, byle tylko doskoczyć do Lou i upolować go czymś szalonym. Jones uważał przy tym na lewą Del Valla i był na nią gotowy, co mogło wynikać ze wspólnych sparingów, wiedział, że nie ma co ryzykować. Przez to dość niezgrabnie odchylał się, gdy znajdował się przy Lou po swoich seriach i wyglądało to zabawnie.

W drugiej rundzie Del Valle wymuszał walkę w clinchu, chcąc zamęczyć Roya ciosami na ciało, ale Jones cwanie trzymał jego prawą rękę uniemożliwiając mu ruch i sam w niego nawalał. Roy przerzucił się na odwrotną pozycję, co Del Valle z początku wykorzystywał, szarżując na niego, ale po chwili wstrzymał się z agresją, obserwując co ten Jones knuje. Roy zaczął w końcu jabować, a także mógł celować w rywala lewym prostym, który teraz leciał od tyłu i to gdzieś Lou zaskoczyło. Na początku trzeciej rundy Jones niezłą kontrą ucelował Del Valle'a, wyciągnął go i rzucił lewą, po czym obaj panowie się uśmiechnęli. To starcie minecoota z udawanym minecootem było dość chaotyczne. Jones sierpami z odległości trafiał Lou, który tylko zachęcał go do dalszej ofensywy. Gdy już ruszał, robił to trochę nieporadnie, obszernymi ciosami dociskał Jonesa do lin i liczył, że coś tam ugra. Była to próba powtórzenia taktyk McCalluma i Griffina i na początku czwartej rundy nawet zadziałała.

I tak jak z Griffinem mieliśmy przestoje, bo obaj czekali na ruch przeciwnika. Przez tę ostrożność Lou Jones zaczął szukać innych metod na przebicie się przez rywala i zaczął miksować ciosy dół-góra, co działało, bo Del Valle się odkrywał. W piątej rundzie coś opętało Jonesa i zaczął bez przerwy uderzać Lou swoją prawą, w kółko i w kółko. Del Valle chyba myślał, że ósmy raz z rzędu nie rzuci tego samego ciosu. Trzeba jednak przyznać, że Lou miał świetną wytrzymałość, a nawet siłę by prowokować Jonesa i udawać, że nic mu nie jest. Co naruszyło go mocniej to przypadkowe zderzenie głowami pod koniec siódmej rundy, po którym Jones rozbił mu łuk brwiowy. Roy od połowy walki ciągle ciągło prawym hakiem na brzuch, a Lou nie wyrabiał z obroną przed tym ciosem, na jego twarzy można było dostrzec tylko grymas bólu. Del Valle miał swój najlepszy moment pod koniec ósmej rundy, gdy Mańkuckim 1-2 posłał Jonesa na deski.

Pierwszy raz poczuł bokserskie dno, lewy krzyżowy Lou wszedł na czysto, a Jones po nim stracił równowagę, jednocześnie ślizgając się na macie. Mocny cios plus fakt, że Roy kompletnie go nie widział. Nie ma co się dziwić, że skończyło się knockdownem. Del Valle próbował dokończyć robotę, ale mu się nie udało. Wchodził z rojem wzwarcia i nie miał jak ponownie wyprowadzić takiej bomby. Co do wspomnianego ślizgania, w następnej rundzie Roy co kilkadziesiąt sekund miał problem z utrzymaniem równowagi, głównie dlatego, że narożnik oblewał go taką ilością wody, iż spływała ona na matę i ta przemakała. Po knockdownie Jones trochę spoważniał, zaczął bardziej polować na głowę Del Valle'a i już tak bardzo nie ryzykował z doskokami, pewnie też przez ten śliski parkiet. Spokojniejszy Roy bez problemu wygrywał z rywalem, ale tempo walki mocno spadło. Doszły do tego jeszcze przerwy na różne poprawki u Del Valle'a, taśmy od rękawic czy wypadał mu ochraniacz na zęby, więc powiem tak, jeśli chcecie na własną rękę obejrzeć to starcie, na knockdownie możecie spokojnie skończyć seans.

Jedyne co wydarzyło się później poważniejszego to powtórka tamtej akcji Lou w połowie jedenastej rundy, tym razem Jones ustał na nogach. W dwunastej Roy pobawił się jeszcze w wrestlera, pobiegł w liny i się od nich odbił, brakowało tylko żeby wyskoczył z jakimś supermenem jak Roman Reigns. Po prostu się wydurniał, bo miał za dużo sił, Del Valle już ich nie miał, a Roy sobie biegał i wpadał na rywala. Był to interesujący występ Jonesa, bo niczym ktoś freestylujący na deskorolce latał w te i z powrotem, żeby znaleźć sposób na znokautowanie Del Valle'a. Nie dał rady i nie wydaje mi się, żeby był tego choćby bliski. Ale jak na jego standardy był to w porządku występ, trochę niezgrabny, tak bym to określił. Dobrze, że Lou go pokarał, bo być może uratował się w ten sposób przed knockdownem po uderzeniach na ciało. Te wychodziły Jonesowi, podobnie jak prawe proste, tyle że tych ostatnich Del Valle mogły przyjąć jeszcze setki i nadal stałby na nogach.

Po latach Del Valle opowiadał, że gdy zobaczył Jonesa na macie, w głowie już wyobrażał sobie jak to jest być bogatym i liczył, że Roy nie wstanie. Przyznawał jednak, że był trochę zawiedziony własnym występem, spodziewał się, że będzie dla Jonesa większym wyzwaniem. Roy po walce mówił, że nie był zachwycony perspektywą starcia ze swoim byłym sparing partnerem, ale co najważniejsze, znowu polubił się z boksem, co wielu mogło zszokować. Twierdził, że miał przeczucie, iż może zaliczyć w tym pojedynku deski, nie zamierzał się wykłócać, bo uważał, że większą rolę odegrało poślizgnięcie niż sam cios. Skąd pomysł na walkę z odwrotnej pozycji? Chciał odebrać pewność siebie Lou i go zaskoczyć, bo Roy mówił, że Del Valle za dobrze zna jego sztuczki z prawej ręki. A co do ścięcia rywala i Jones tego nie skorzystał, to stwierdził, że byłoby to za duże ryzyko, Del Valle spodziewałby się tego i by go skontrował. Jones się zaśmiał, że i tak wpadł w jego sidła, więc nie uniknął niebezpieczeństwa.

12:25 · Rezultat starcia i unifikacja tytułów 1

Sąd zasądził 31 milionów dolarów za dość uczynienia, przez co organizacja miała zbankrutować. Po prośbach WBC, Graciano poszedł na ugodę, dzięki czemu federacja przetrwała do dziś. Chyba to jest najczęściej opowiadana historia na naszym kanale. Przepraszam. Del Valle miał jeszcze dwa podejścia do odzyskania tytułu WBA. W 2001 i 2002 roku zmierzył się z Bruno Girardem o pas WBA Regular. W pierwszym starciu zremisował, choć uważano to za domową decyzję na korzyść Francuza, a w drugim przegrał niejednogłośnie na punkty. Głównym mistrzem WBA był wtedy nadal Jones. To był ten okres, kiedy WBA zaczęło rozbijać swoje pasy na dwa, stąd dwóch czempionów. Po starciach z Girardem Lou wypadł z czołówki i tak sobie boksował aż do 2009 roku.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.