Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 84. Podróż

27.07.2025 ·24 min 8 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

84. Podróż. Monte Christo aż krzyknął z radości, widząc, że młodzieńcy przyszli razem. — No, spodziewam się, że wszystko już skończone i wyjaśnione. — Tak — odpowiedział Beauchamp. — Niedorzeczne pogłoski przycichły same, a jeśli zaczęłyby się znowu szerzyć, we mnie znalazłyby największego przeciwnika. Nie mówmy więc już o tym. — Niech Albert panu powie — rzekł hrabia — że dałem mu taką właśnie radę. Ale dobrze, że tu jesteście, bo spędziłem dzisiaj tak fatalny ranek, jaki mi się jeszcze nie zdarzył. — Ale co pan robi? — zapytał Albert. — Porządkuje pan swoje papiery? — Moje? Dzięki Bogu, nie. W moich papierach jest zawsze porządek. Po prostu dlatego, że ich nie mam.

Chyba tylko panna Eugenia, której najwidoczniej wcale nie spieszy się do małżeństwa, zachowała dla mnie trochę przyjaznych uczuć, bo zobaczyła, że nie mam zamiaru nastawać na jej ukochaną wolność. Mówi więc pan, że dojdzie do tego małżeństwa? O Boże, oczywiście. I to mimo tego, co na ten temat mówiłem. Ja wcale nie znam tego młodego człowieka. Mówi się, że jest bogaty i z dobrej rodziny, ale dla mnie to wszystko oparte jest na pogłoskach. Powtarzałem to panu Danglarsowi do znudzenia, ale jemu ten Toskańczyk zawrócił w głowie. Doszło do tego, że wspomniałem o pewnej okoliczności, która jest chyba dość istotna. Młodzieniec został jeszcze jako niemowlę porwany przez cyganów czy zgubiony przez guwernera.

Licho zresztą wie. Można być pewnym tylko jednego. Ojciec stracił go z oczu na co najmniej 10 lat. Co on robił przez te 10 lat? Gdzie się włóczył? Bóg jeden wie. Nie zrobiło to jednak na baronie żadnego wrażenia. Poprosił mnie tylko, żebym napisał do majora, aby przysłał papiery. I oto one. Odsyła mnie baronowi i jak piłat umywam ręce. A panna Armilly, jak się do pana odnosi teraz, kiedy jej zabierasz uczennicę? – spytał Beauchamp. Ech, skąd mogę wiedzieć? Wyjeżdża podobno do Włoch. Pani Danglar mówiła mi o tym i prosiła, abym dał jej listy rekomendacyjne do impresariów. Napisałem parę słów do dyrektora Teatru Vallée, który ma wobec mnie pewne zobowiązania.

To nędzna pocztowa szkapa. Boże, a jaka atmosfera panowała w domu, kiedy wyjeżdżałeś? Było dość spokojnie, ale kiedy wróciłem od pana Beauchamp, zastałem panią we łzach. Spytała mnie, czy nie wiem, kiedy pan wróci. Powiedziałem, że właśnie jadę, pojaśnię Pana z rozkazu Pana Beauchamp. W pierwszym odruchu wyciągnęła rękę, jakby mnie chciała zatrzymać, ale po chwili namysłu rzekła, dobrze, jedź natychmiast i powiedz, żeby wracał. Tak, Mamo, wracam, rzekł Albert. Wracam natychmiast, bądź spokojna i bia na tej kanali, ale przede wszystkim muszę wyjechać. Wrócił do pokoju, w którym został Monte Christo. Nie był to już ten sam człowiek. Pięć minut wystarczyło, by w Albercie dokonała się jakaś straszna zmiana.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.