Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 24. Olśnienie

27.07.2025 ·21 min 44 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Płyta otwarła się. Wewnątrz było widać strome schodki, które wiodły w coraz głębsze ciemności. Inny rzuciłby się w dół, radośnie krzyknął. Dantes zaś znów stanął, poobladł i zawahał się. — No, dalej — rzekł do siebie. — Odwagi. Przywykłszy do przeciwności, nie dajmy się powalić rozczarowaniu. Przecież inaczej cierpiałbym tyle na darmo. Serce pełne nadziei pęka, gdy zetknie się z zimną rzeczywistością. Faria miał tylko sen, spada nic, w tej grocie nie ukrył, może nigdy tu nawet nie był. A jeżeli by się tu nawet pojawił, Cezar Borgia, ten nieustraszony awanturnik, nigdy nie znużony łotr, przybył tu zaraz zanim, trafił na te same co ja ślady, podniósł ten głaz przede mną, wdarł się do środka i nic już dla mnie nie zostawił.

I stał przez chwilę zamyślony, nieruchomy, ze wzrokiem wlepionym w tę ciemną, niekończącą się jamę. A teraz, skoro już na nic nie liczę, gdy powiedziałem sobie, że szaleństwem byłoby żywić jeszcze jakąś nadzieję, dalszy ciąg tej przygody to tylko chęć zaspokojenia ciekawości. I to wszystko. I nadal stał nieruchomo zamyślony. Tak, to naprawdę przygoda znaleźć dla siebie miejsce w historii pełnej cieni i blasków tego królewskiego bandyty w tym splocie dziwnych wypadków, które składają się na barwny wątek jego życia. Tak, Borgia przybył tu którejś nocy z pochodnią w jednej ręce, a mieczem w drugiej, a o dwadzieścia kroków u stóp tej oto skały czuwało dwóch ponurych, groźnych zbirów, którzy bacznym wzrokiem penetrowali ziemię, powietrze i morze, podczas gdy ich pan zagłębiał się w jaskini, tak jak ja to zaraz uczynię, niszcząc ciemności ramieniem zbrojnym w płonącą pochodnię.

Tak, ale co zrobił ze zbirami, którzy poznali w ten sposób jego tajemnice? To, co zrobiono, tu uśmiechnął się do siebie z grabarzami Alaryka, których pochowano razem z tym, którego grzebali. Jednakże, gdyby Borgia tu był, ciągnął Edmund, gdyby znalazł i zabrał skarb, to przecież ten człowiek, który porównywał Włochy do karczocha, I pożerał je cząstka po cząstce, zbyt dobrze umiał używać czasu i nie traciłby go na powtórne zatykanie tego otworu głazem. Wejdźmy więc. I wszedł, choć uśmiech niedowierzania trwał mu ciągle na ustach, szepcąc najważniejsze słowo ludzkiej mądrości. Może. Ale zamiast spodziewanych ciemności, zamiast zepsutego i zgniłego powietrza, Edmunda otoczyła błękitnawa poświata.

Zbliżył przenikliwe oko do ściany i rozpoznał, czego nikt prócz byłego więźnia by nie dokazał, że w tym miejscu musiał znajdować się otwór. Aby jednak nie trudzić się na próżno, Edmund, który jak Cezar Borgia nauczył się cenić czas, zabrał się do ostukiwania pozostałych ścian. Zbadał kolbą strzelby ziemię, rozkopał ją w podejrzanych miejscach, ale nie znalazłszy nic, powrócił do miejsca, w którym usłyszał ów pocieszający głos. Uderzył jeszcze raz, wytężając siły. I nagle ujrzał szczególną rzecz. Od uderzeń łopaty na powierzchni muru wydymał się i opadał płatami jakiś rodzaj tynku, podobny do tego, jaki nakłada się na mur.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.