Mentionsy Mentionsy
Gęsia Skórka
Gęsia Skórka

PROCES DEMONA - OPĘTANIE Z BROOKFIELD!| ODCINEK 36

04.11.2024 ·1 godz 1 min

PROCES DEMONA - OPĘTANIE Z BROOKFIELD! Zapraszamy Was na mrożącą krew w żyłach historię z Brookfield, która zainspirowała film Obecność 3. Czy rzeczywiście istnieje "Diabeł w Connecticut"? W tym odcinku odsłaniamy kulisy paranormalnych wydarzeń, jakie miały miejsce w latach 80., i analizujemy prawdziwe dokumenty, fakty i relacje świadków z tamtego okresu. Dowiedz się, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy – i co o tym mówi historia…

Para w szybkim czasie zakochała się i zaczęła planować wspólną przyszłość, pełną marzeń o spokojnym, szczęśliwym życiu. Jednak wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy Ernie poznał Davida Gleitzela, 11-letniego brata Debbie, z którym rodzina wprowadziła się do Brookfield w 1980 roku. Był energicznym chłopcem, pełnym życia, choć jak każde dziecko czasem trochę bał się ciemności. Kiedy Gleicelowie wprowadzili się do nowego domu, radość Davida zamieniła się w coś przerażającego. Początkowo chłopiec zaczął zgłaszać niepokojące objawy, które rodzice i rodzeństwo interpretowali jako zwykłe koszmary.

Było jasne, że dom wzbudzał w nim lęk, lecz nic nie wskazywało, że jest to coś więcej niż tylko dziecięce obawy. Następnie mówili, że to objawy prawdopodobnie przeprowadzki i nowego miejsca. Jednakże z biegiem czasu i próbą pomocy lekarskiej oraz psychologów okazało się, że nie ma to podłoża medycznego. David w ciemnych korytarzach widział dziwne, przerażające postacie, a nocą budził się z krzykiem, twierdząc, że coś go obserwuje. Chłopiec opisywał przerażające wizje. Mówił także o czarnym mężczyźnie z rogami, który go prześladował. David zaczął doświadczać coraz bardziej przerażających wizji.

Oprócz tego rogatego mężczyzny wspominał również o starcu, o czerwonych oczach, ze złowrogim uśmiechem i rękami o długich, cienkich palcach, które wyciągały się w jego stronę, próbując go złapać. David każdego dnia doświadczał coraz bardziej przerażających wizji i snów, których szczegółowość była bardzo niepokojąca. Jego opisy były tak szczegółowe i pełne mroku, że trudno było uznać je jedynie za dziecięcą wyobraźnię. Koszmary Davida szybko przekształciły się w coś przypominającego opętanie. Chłopiec zaczął mówić obcymi głosami, wykrzykując słowa w nieznanych mu językach, które później rozpoznano jako łaciński, aramejski i hebrajski.

Na jego ciele pojawiły się tajemnicze rany i sieniaki, które tłumaczył jako efekty dotyku czegoś niewidzialnego. Rodzina była świadkiem jak David przyjmował nienaturalne pozy. Sztywniał, a jego oczy wydawały się zimne i obce, jakby patrzył przez nie ktoś inny. Przerażeni bliscy zaczęli obawiać się nie tylko o niego, ale także o własne bezpieczeństwo. Jednak przechodząc do tego szczegółowo... Chłopiec nagle stał się wycofany, skryty, a jego oczy nabrały dziwnego szklanego wyrazu. Czasem, gdy matka czy siostra próbowały go dotknąć, wzdrygał się jak rażony prądem.

W nocy krzyczał w niebogłosy, jakby w jego pokoju działo się coś potwornego. Coś, co wykraczało poza granice dziecięcych koszmarów. Wszyscy myśleli, że to chwilowy stan. Może po prostu etap rozwoju. Ale to był dopiero początek. Pewnego wieczora, David, który wcześniej wydawał się zamknięty w sobie, wybuchnął napadem furii. Zaczęło się od niewielkiego incydentu przy kolacji. Gdy matka podała mu talerz z jedzeniem, David wykręcił się na krześle i warknął na nią. Głos, który wydobył się z jego ust, nie przypominał dziesięcego. Brzmiał głęboko i złowieszczo, jakby nagle ktoś obcy mówił przez niego.

Jego oczy wcześniej spokojne, teraz liśniły mrocznym złowrogim blaskiem. Językiem, którego nigdy nie znał, wykrzykiwał niezrozumiałe słowa brzmiące jak przekleństwa w jakimś starodawnym języku. Ale to nie był zwykły gniew. David zaczął przejawiać coś, co przeraziło całą rodzinę. Nadludzką siłę. Tego dnia, gdy ojciec próbował go powstrzymać, David, chłopiec o odrobnej sylwetce, wyrwał się z uścisku, jakby był od niego o dwie głowy wyższy. Z łatwością odepchnął swojego starszego brata, który przy upadku złamał sobie rękę. Wydawało się, że w Davida wstąpiła jakaś niewidoczna, nieludzka siła, która dawała mu moc nieznaną człowiekowi.

Każdy kolejny napad stawał się coraz bardziej przerażający. Meble przemieszczały się same, a ściany domu zdawały się pulsować, jakby w środku gromadziła się nieopisana energia. Z każdym dniem rodzina Glejcelów stawała się coraz bardziej zdesperowana i bezradna. David miewał też momenty, kiedy niczym szmaciana lalka bezwładnie opadał na ziemię, a jego ciało w nienaturalny sposób wykręcało się pod dziwnymi kątami. Jakby jakaś siła próbowała przejąć nad nim kontrolę. Rodzina była świadkiem scen, których nikt nigdy nie powinien widzieć. Każda minuta z Davidem stawała się koszmarem, który przekraczał granice ludzkiego rozumu i wyobrazi.

W końcu, wyczerpana fizycznie i psychicznie, matka Davida zdała sobie sprawę, że tego co się dzieje nie można wytłumaczyć ani medycyną, ani psychologią. Wierząc, że ich syn jest ofiarą mrocznych sił, postanowiła zwrócić się o pomoc do Eda i Lorraine Warrenów. Pary znanych badaczy zjawisk paranormalnych, którzy specjalizowali się w przypadkach opętań. Była to decyzja, która miała na zawsze zmienić ich los. Kiedy Ed i Lorraine Warrenowie weszli do domu Gleicelów, od razu poczuli ciężką, przytłaczającą atmosferę. Lorraine mówiła, że w powietrzu wyczuwa coś demonicznego.

Coś, co nie należało do tego świata. David był już na skraju wyczerpania. Jego ciało wyglądało jak ciało starca. Oczy były pełne strachu, ale nie przypominały oczu dziecka. Jakby patrzył przez nie ktoś, kto znał tajemnice, których żaden człowiek nie powinien odkrywać. Pierwsza próba egzorcyzmu odbyła się w salonie. Ed trzymając Biblię w rękach zaczął modlitwy. a Lorraine starała się stworzyć barierę ochronną wokół rodziny. Ale w chwili, gdy Warrenowie zaczęli wypowiadać święte słowa, David uniósł głowę i wykrzywił twarz w grymasie, który wzmroził krew w żyłach obecnych.

Z jego ust wydobył się nieludzki, przerażający głos, pełen szyderstwa i gniewu. Zaczął wykrzykiwać słowa wypełnione wściekłością i nienawiścią, wypowiadając rzeczy, których chłopiec nigdy nie mógłby znać ani rozumieć. W miarę jak egzorcyzm trwał, napięcie w pokoju stawało się nie do zniesienia. Światła zaczęły migotać, meble wibrowały, a powietrze w pokoju stawało się ciężkie i zimne. Jakby coś wysysało z niego całe ciepło. W pewnym momencie David wpadł w trans i zaczął miotać się po pokoju. Przytrzymywany przez ojca i Eda wrzeszczał, a jego twarz wykrzywiała się w nienaturalnych grymasach.

Trzy dorosłe osoby ledwo były w stanie go utrzymać, bo siła, z którą walczył, zdawała się nie pochodzić z jego ciała. Kiedy Lorraine odczytywała słowa modlitwy, z oczu Davida zaczęły płynąć łzy. Ale nie były to zwykłe łzy. Były to ciemne, gęste krople, które wyglądały jak czarny tusz. Jakby jego ciało próbowało pozbyć się czegoś złego. David płakał i błagałby przestali, ale to, co przemawiało przez niego, nie miało w sobie cienia człowieczeństwa. On tu jest, wykrzyczał David, i nigdy nie odejdzie.

Egzorcyzm trwał wiele godzin. Kiedy David na chwilę opadał z sił, Lorraine poczuła jakby coś niewidzialnego dotykało jej ramienia. Chłodne, lodowate palce ostrzegały ją, by przestała. W takich momentach Ed trzymając krucyfiks czuł jakby walczył z czymś namacalnym. Z istotą, która była obecna w pokoju, choć niewidoczna. Kiedy David nagle chwilowo się uspokoił, cały pokój zamarł, jakby to zło opuściło jego ciało, ale tylko po to, by zaraz powrócić z jeszcze większą mocą. W egzorcyzmach uczestniczyła cała rodzina Davida, jego rodzice, rodzeństwo oraz chłopak jego siostry Debbie, Arnie Jane Johnson.

W obliczu tych przerażających wydarzeń, Arnie, widząc cierpienie młodego Davida, podjął decyzję, która, jak się później okazało, na zawsze zmieniła jego życie. Podczas jednego z ataków Davida przy Warrenach, Arnie w akcie desperacji złapał leżącego i wyginającego się chłopca na ziemi i rzucił wyzwanie demonowi, krzycząc... Zostaw go, weź mnie zamiast niego. To była tylko chwila. Słowa wypowiedziane z miłości, by odcalić młodego chłopca. ale Lorraine natychmiast go przestrzegła. Z siłami nadprzyrodzonymi nie należy igrać. Ernie jednak pewny siebie nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji, jakie miały nadejść.

Wkrótce po tym wydarzeniu koszmary Davida ustały, a on sam wydawał się wracać do zdrowia. Ale to, co opuściło Davida, znalazło sobie nową ofiarę. Ernie z dnia na dzień zaczął doświadczać niepokojących wizji. Widział cienie, słyszał kroki, które nikogo nie prowadziły, a nocami czuł, że ktoś obserwuje go, czekając aż zamknie oczy. Znaki, które wcześniej pojawiały się na ciele Davida, teraz zaczęły pojawiać się na ciele Erniego. Wszystko wskazywało na to, że jego koszmar dopiero się rozpoczynał.

Po długich tygodniach pełnych nadprzyrodzonych zdarzeń, rodzina Gleicelów oraz Ernie, Jane i Johnson mieli nadzieję, że najgorsze już za nimi. Egzorcyzmy Davida wydawały się skuteczne, choć wszyscy czuli, że coś wciąż jest nie tak. David dochodził do siebie i nic dziwnego już się u niego nie działo. Jednak Ernie, który podczas rytuału rzucił wyzwanie siłom nieczystym, odczuwał, że coś za nim podąża, choć starał się ukryć ten strach przed Debbie i jej rodziną. Niestety, to co wydawało się tylko przeczuciem, wkrótce zmieniło się w rzeczywistość. Ernie coraz częściej dostrzegał cienie.

Każdy, kto słuchał tych słów, czuł jak narasta wewnętrzny niepokój. Oto stało się coś, czego ani prawo, ani zdrowy rozsądek nie mogły objąć. Podczas procesu obrońca przywołał jako świadków Eda i Lorraine Warrenów, znanych badaczy zjawisk paranormalnych. Ich wejście na salę sądową wywołało poruszenie, a sam ich widok zdawał się jeszcze bardziej wzmocnić atmosferę grozy. Lorraine, drobna kobieta o przenikliwym spojrzeniu, stanęła przed ławą przysięgłych gotowa zeznawać. W swojej relacji szczegółowo opisała egzorcyzmy, którym poddany był David, brat dziewczyny Johnsona, Debbie.

Proces przeciągał się, a każde przesłuchanie zdawało się pogłębiać złowrogi nastrój. Przysięgli po każdej rozprawie wracali do domów z ciężarem w sercu, niepewni co powinni myśleć o tym wszystkim. Byli zmuszeni przemyśleć to czego doświadczyli i usłyszeli, zastanawiając się czym mogą wydać wyrok w sprawie tak niejednoznacznej. W trakcie procesu pojawiły się kolejne mroczne szczegóły. Lorraine Warren przywołała słowa Davida Gleicela, młodego chłopca, który mówił, że coś opuściło go i przeszło na Erniego. David, który był poddawany egzorcyzmom, wspominał, że demony często wspominały o krwi, którą chcą przelać i ofiary, której potrzebują.

Zaczął też szeptać w obcym języku, którego żaden z nich nie potrafił zidentyfikować. Jakby przywoływał coś, co nie należało do naszego świata. To były te same słowa i te same języki, których wcześniej używał David, młodszy brat jego dziewczyny. Podczas jednej z nocy, kiedy strażnicy usłyszeli przerazliwe krzyki dochodzące z jego celi, postanowili interweniować. Otworzyli drzwi i znaleźli Erniego Skulonego w kącie. drapiącego ściany do krwi, wyrywającego sobie włosy i drżącego na całym ciele. Na ścianie, którą drapał, pojawiły się symbole. Nie były to przypadkowe rysy, lecz precyzyjnie wyryte znaki, przypominające pieczęcie demoniczne, które Lorraine Warren później rozpoznała jako symbole przywołujące siły zła.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.