Ruhollah Chomejni
Dla świata zachodniego był mało znaczącym duchownym, ale w Iranie był uważany za osobę świętą. To on wywołał rewolucję, obalającą poprzednią władzę, której skutki odczuwamy do dnia dzisiejszego...
Tłum na ulicach pali amerykańskie flagi i wymachuje amerykańskim godłem z domalowanym wizerunkiem szatana skandując, Ameryka nic nam nie może zrobić. I niestety jest to prawda. Ameryka nic nie może zrobić. 7 stycznia magazyn Time ogłasza, że tytuł Człowieka roku 1979 przyznano Ayatollahowi Khomeiniemu. Ponury starzec, lat 79, w kapciach bez obcasów, wkracza na dach i apatycznie macha do tłumów otaczających jego skromny dom w świętym mieście Qom. Przymknięte powieki tak złowieszczo spoglądają spod czarnego turbanu, często zwrócone są ku górze, jakby szukały inspiracji z wysoka, którą jako religijny mistyk rzeczywiście jest.
Tak rozpoczyna się tekst redakcyjny magazynu TIME. Autorzy ostro oceniają, że rewolucja, której przewodzi Khomeini, grozi zachwianiem światowej równowagi sił bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie polityczne od czasu podboju Europy przez Hitlera. Rewolucja niemal bezprzemocowa, która obaliła dyktatora i nie była inspirowana z zewnątrz. To dziwie autorów, bo jak pamiętamy w 1953 roku to CIA wszczęła rewolucję osadzając na tronie Reze Pahlaviego. Tym samym Time wyraża obawy o zdolność Ameryki do wpływania na wydarzenia za granicą. I o to, że przekształcenie Iranu w Republikę Islamską zagraża stabilności całego regionu. Dostarczającego ponad połowę importowanej ropy naftowej do świata zachodniego, regionu, który znajduje się na strategicznym skrzyżowaniu rywalizacji supermocarstw.
Skutkiem tego Stany Zjednoczone, Europę Zachodnią i Japonię dotkną kryzys, inflacja i rosnące bezrobocie. A co gorsza, grozi widmo konfrontacji amerykańsko-radzieckiej. Choć owa groźba niesie też zagrożenie dla Związku Radzieckiego, w którym, jak informuje Time, żyje 50 milionów muzułmanów. Im także może się zamarzyć niepodległość, ale jeśli Iran stanie się pretekstem do interwencji w Afganistanie, Ameryka będzie musiała szukać sposobu przeciwdziałania takiej agresji. Time nie ogranicza się bynajmniej do prognoz politycznych. Na amerykańskich czytelników działają bardziej przyziemne przykłady, jak choćby opis Teheranu pod rządami Khomeiniego, procesy i egzekucje generałów i zauszników szacha, odwoływane koncerty zagranicznych gwiazd, alkohol sprzedawany w astronomicznych cenach, butelka szkockiej kosztuje 90 dolarów, tyle co trzy baryłki ropy, równowartość obecnych 400 dolarów.
Dyskoteki jeszcze działają, ale po cichu. Homoseksualizm i gwałt są karane śmiercią. W telewizji nie ma już amerykańskich filmów. Zastępują je modlitwy i programy instruktażowe uczące obsługi pistoletów maszynowych. Znikają salony samochodowe oferujące amerykańskie wozy. A z nazwy restauracji KFC znika Kentucky. Kilkunastostronicowy tekst redakcyjny uzupełnia wywiad, którego Chomejni udzielił Bruce'owi von Forstowi, szefowi biura blisko wschodniego Time, który trzy dni po spotkaniu z Ayatollahem został wydalony z Iranu. Chomejni wyjaśnia Forstowi, że to nie on, a studenci wzięli za zakładników pracowników ambasady. Sprawę da się szybko rozwiązać, wystarczy wydać Irańczykom rezę Pahlaviego, który w pewnym sensie został porwany, by nie ujawnić sekretów współpracy z amerykańskim rządem.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.