Mentionsy Mentionsy
Enigma
Enigma

Ruhollah Chomejni

27.03.2026 ·24 min 27 s

Dla świata zachodniego był mało znaczącym duchownym, ale w Iranie był uważany za osobę świętą. To on wywołał rewolucję, obalającą poprzednią władzę, której skutki odczuwamy do dnia dzisiejszego...

1 lutego 1979 roku o godzinie 9.30 czasu lokalnego na lotnisku w Teheranie ląduje czarterowy Boeing 747 francuskich linii Air France. Gdy do maszyny zostają podstawione schodki, w drzwiach ukazuje się starszy mężczyzna w czarnej todze i turbanie. Kapitan Jean Moine sprowadza go pod rękę na płytę lotniska. Tłum skanduje na powitanie. Święty przybył! On jest światłem naszego życia! W drodze na cmentarz, gdzie Khomeini ma zamiar pomodlić się na grobach ofiar rewolucji, ludzie zatrzymują kolumnę i biorą go na ręce. Interweniuje ochrona. Tłum jest tak wielki, że dalszą drogę musi przebyć helikopterem. Dwa tygodnie wcześniej z tego samego lotniska odleciał specjalny samolot, którym na leczenie w Egipcie udał się szach Iranu, Mohamed Reza Pahlavi.

Tyle, że nie władz, bo te czerpią korzyści z dyktatury Pahlaviego. 2 czerwca 1967 roku podczas jego wizyty w Berlinie Zachodnim w geście solidarności z irańskimi studentami na ulicę wychodzą studenci Frajes Universität. Podczas zamieszek od kuli policjanta ginie Beno Onezoge, co będzie jednym z wydarzeń dających początek grupy nazwanej Frakcją Czerwonej Armii bądź Badr Meinhof. Poważna opozycja wobec Szacha rodzi się poza granicami Iranu. Jej przywódcą jest nieznany na zachodzie Ruhollah Mustafavi Mustavi Khomeini. Ruhollah, czyli Duch Allaha urodził się w 1900 roku w mieście Khomeini. Pochodzi z rodu drobnych właścicieli ziemskich, duchownych i kupców, którzy od pokoleń przeciwstawiali się brytyjskiej dominacji na Bliskim Wschodzie i w Indiach.

Wajalate Fakih daje mu pozycję czołowego uczonego szyickiego islamu i wykładowcy w seminariach w Najafie i Qom. Pod koniec XIX wieku duchowieństwo islamskie miało duży wpływ na życie społeczne, jak choćby podczas wspomnianego protestu tytoniowego, który zmusił Brytyjczyków do ustępstw. Chomejni zauważa, że w początku lat 60-tych postępująca westernizacja i świecka władza spycha je coraz bardziej na margines. Uzyskanie przez niego tytułu ajatollaha, wysokiego uczonego, zbiega się z ogłoszeniem przez szacha Białej Rewolucji, szerokiego programu reform, w tym reformy rolnej, nacjonalizacji lasów, sprzedaży państwowych przedsiębiorstw w prywatne ręce, zmian w systemie wyborczym, w tym nadania praw wyborczych kobietom i umożliwienia niemuzułmanom sprawowania urzędów.

Chomejni postrzega Białą Rewolucję jako atak na islam. Zwołuje starszych marczów z KOM i przekonuje do wydania dekretu o bojkocie referendum w sprawie Białej Rewolucji. A 22 stycznia 1963 roku wydaje deklarację potępiającą Szacha i jego reformy. Dwa dni później Reza Pahlavi jedzie do KOM w pancernej kolumnie, by wygłosić przemówienie atakując szyickie duchowieństwo. To nie zniechęca Khomeiniego, który wraz z ośmioma innymi starszymi szyickimi duchownymi wydaje manifest, głosząc, że szach narusza konstytucję i oskarża go o uległość wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela. 3 czerwca, w święto Ashura, Khomeini mówi w medresie Feizyeh, że Reza Pahlavi to nędzny człowiek i porównuje go do tyrana Kalifa Jazyda I, władcy na terytorium obecnego Półwyspu Arabskiego, części Afryki i Azji Środkowej.

Ostrzega, że jeśli nie zmieni postępowania, nadejdzie dzień, w którym ludzie złożą mu dziękczynienie za jego odejście z kraju. Dwa dni później Chomejni zostaje zatrzymany i przewieziony do Teheranu, co wywołuje trzydniowe zamieszki, w których ginie 400 szyitów. Shah czuje jednak respekt i choć bez wahania morduje przeciwników, nie ma odwagi podnieść ręki na Ayatollaha. Uznaje, że cztery miesiące aresztu domowego wystarczą, aby go zdyscyplinować. Bardzo się myli. 26 października 1964 roku Reza Pahlavi podpisuje porozumienie o statusie Sił Zbrojnych stanowiące, że amerykańscy żołnierze oskarżeni o przestępstwa w Iranie mają być sądzeni przed amerykańskim sądem wojskowym, a nie przed sądem irańskim. Tu mała dygresja, ta sama zasada obowiązuje od 1951 roku wobec amerykańskich żołnierzy stacjonujących w krajach NATO.

Chomejni nazywa to prawem kapitulacji, za co ponownie trafia do więzienia. Premier Hassan Ali Mansour nakłania go, by publicznie przeprosił szacha, a gdy Khomeini odmawia, Mansour uderza go w twarz i wydala z Iranu. Dwa miesiące później w drodze do parlamentu zostanie zaatakowany przez członków szyickiej milicji i zginie z rąk zamachowca. 4 listopada 1964 roku Khomeini dociera do Turcji, a po niespełna roku przenosi się do Najafu w Iraku. Spędza tam 12 lat, ale nie traci kontaktu z szyitami w Iranie. Do kraju wciąż docierają kasety z jego kazaniami, w których potępia Amerykę i Izrael, a o szachu mówi, że to żydowski agent, amerykański wąż, któremu głowę należy roztrzaskać kamieniem. W końcu jego obecność staje się problematyczna i w październiku 1978 roku zostaje wydalony z Iraku przez wiceprezydenta Saddama Husajna.

Szyjici w Iranie powtarzają słowa rzekomo wypowiedziane w 799 roku przez siódmego imama Musial Kazima, że z kom wyjdzie człowiek i wezwie ludzi na właściwą drogę. Wybucha pogłoska, że twarz Khomeiniego można zobaczyć w pełni księżyca. Miliony ludzi miały to widzieć, a wydarzenie jest obchodzone w tysiącach meczetów. Khomeini potrzebuje jednak wsparcia. Zwraca się do świeckiej opozycji islamskich reformatorów i socjalistów z ofertą wspólnego obalenia dyktatury. 9 listopada 1978 roku William Sullivan, ambasador USA w Iranie, zawiadamia administrację Cartera, że Shah jest skazany na zagładę. Sullivan proponuje, by Stany Zjednoczone nakłoniły szacha do opuszczenia kraju i zawarły porozumienie między irańską armią a Khomeinim.

Carter nie chce o tym słyszeć, nadal ufa Brzezińskiemu. Ten w końcu dostrzega błąd i Carter wysyła do Iranu generała Roberta Hussera, aby zapobiegł wojskowemu przewrotowi. Działania Hussera przynoszą przeciwny skutek. Szach oskarża go o neutralizowanie działań armii i torowanie drogi Khomeiniemu. 9 stycznia 1979 roku doradca Cartera, David Aron, mówi Zbigniewowi Brzezińskiemu, że jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem będzie wojskowy zamach stanu przeciwko premierowi Iranu, Bakhtiarowi i porozumienie między dowódcami wojskowymi a otoczeniem Khomeiniego, które odsunie Szacha od władzy. Pięć dni później administracja Cartera postanawia nawiązać bezpośredni kanał komunikacji z otoczeniem Khomeiniego.

A następnego dnia Mohamed Reza Pahlavi opuszcza Iran. Robi to na polecenie Cartera, który już 11 stycznia zatelefonował, by powiadomić go, że utracił władzę. Przed śmiercią Reza Pahlavi napisze we wspomnieniach, że już w 1963 roku mało znany Khomeini, wspierany przez zagranicznych agentów i prezydenta Johna Kennedy'ego, wywołał demonstrację w Iranie. Stwierdzi również, że prezydent Jimmy Carter to kolejny liberalny prezydent przypominający mu Kennedy'ego, który chciał ingerować w sprawy Iranu. Na rok przed rewolucją wygasły kontrakty Big Oil z Iranem. Nigdy nie starano się o ich odnowienie, co według niego dowodzi groźby szantażu. Ostatecznie Shah uzna, że Amerykanie i Brytyjczycy zmówili się przeciwko niemu z powodu nacjonalizacji i podwyżek cen ropy w 1973 roku.

Tu należy dodać, że w 1973 roku kraje arabskie nałożyły embargo na eksport ropy naftowej do USA. Z embarga wyłamał się jedynie Shah Iranu, ale nie za darmo. Podniósł ceny ropy z niespełna 3 dolarów do 12, za co Amerykanie zapłacili recesją i inflacją. A obalenie rezy Pachlawiego jest jeszcze większą katastrofą. Cena baryłki ropy szybuje do 30 dolarów, a inflacja w Stanach Zjednoczonych sięga 13%. A o tym, co wydarzy się po powrocie Khomeiniego z emigracji, opowiem już za chwilę. To jest Enigma w RMF Classic. Sekrety życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek. Przemysław Semczuk.

To jest Enigma w RMF Classic. 1 lutego 1979 roku na pokładzie samolotu Air France Chomejniemu towarzyszy 120 dziennikarzy z całego świata. Peter Jennings z amerykańskiej stacji ABC pyta, a ja to lachu, czy byłby pan tak uprzejmy i powiedział nam co pan myśli o powrocie do Iranu? Chomejni odpowiada. Hitch, nic. Być może nic nie czuje, ale ma już gotowy plan. 9 lat wcześniej w Iraku napisał 74-stronicowy projekt surowej, fundamentalistycznej Republiki Islamskiej, który przez lata krążył po kraju. Ale CIA przetłumaczy dokument dopiero za 2 miesiące i ze zdumieniem odkryje, że składane w Paryżu zapewnienia o stworzeniu demokratycznego państwa były blefem.

Khomeini zacznie tworzyć teokrację opartą na Vleyat Fatih. Choć będzie mieć przeciwników. Jego najpotężniejszy rywal Ayatollah Sayyed Kazem Sharyan Mandari stwierdzi z sarkazmem, że ukryty Enimmam rzeczywiście kiedyś powróci, ale nie w Boeingu 747. Khomeini natychmiast sprzeciwia się tymczasowemu rządowi Shapura Bakhtiara mówiąc, wybije im zęby. Ja mianuję rząd. Kilka dni później wyznacza swojego tymczasowego premiera. Mehdiego Bazargana. Ostrzega przy tym, że to rząd Boga, a nieposłuszeństwo wobec niego samego lub Bazargana będzie uważane za bunt przeciwko Bogu, a bunt przeciwko Bogu jest bluźnierstwem. Ogłasza też, że żołnierzy, którzy nie przejdą na jego stronę spotka nieszczęście.

W listopadzie zostaje przyjęta w referendum. W myśl konstytucji Khomeini zostaje najwyższym przywódcą Iranu, ale nie sprawuje władzy bezpośrednio. Usuwa się do Qom i jest doradcą. Choć urząd prezydenta obejmuje Abolhassan Bani Sadr, nikt nie ma wątpliwości, że to on wydaje wszystkie decyzje. Jeszcze przed zatwierdzeniem konstytucji w październiku 1979 roku Stany Zjednoczone przyjmują wygnanego i chorego szacha. Irańczycy żądają, by został wydany. Chcą go postawić przed sądem i rozliczyć za wymordowanie 100 tysięcy ludzi. Amerykanie ani myślą się na to godzić, a protesty organizowane w Teheranie mało ich obchodzą. Do czasu. 4 listopada grupa pod nazwą Muzułmańscy Studenci Naśladowcy Linii Immama wdziera się do amerykańskiej ambasady i bierze 66 zakładników – pracowników dyplomatycznych.

Tłum na ulicach pali amerykańskie flagi i wymachuje amerykańskim godłem z domalowanym wizerunkiem szatana skandując, Ameryka nic nam nie może zrobić. I niestety jest to prawda. Ameryka nic nie może zrobić. 7 stycznia magazyn Time ogłasza, że tytuł Człowieka roku 1979 przyznano Ayatollahowi Khomeiniemu. Ponury starzec, lat 79, w kapciach bez obcasów, wkracza na dach i apatycznie macha do tłumów otaczających jego skromny dom w świętym mieście Qom. Przymknięte powieki tak złowieszczo spoglądają spod czarnego turbanu, często zwrócone są ku górze, jakby szukały inspiracji z wysoka, którą jako religijny mistyk rzeczywiście jest.

Dla irańskich szyitów jest immamem, ascetycznym przywódcą duchowym, którego nauki są niepodważalne. Dla setek milionów innych jest fanatykiem, którego osądy są surowe, rozumowanie dziwaczne, a wnioski surrealistyczne. Jest wykształcony w dziedzinie szariatu, prawa islamskiego i filozofii platońskiej, a jednak zdumiewająco nieświadomy i obojętny wobec kultury niemuzułmańskiej. Rzadko który przywódca tak wstrząsnął światem. A jednak w 1979 roku szczupła postać Ayatollaha Ruhollaha Khomeiniego górowała złowieszczo nad całym światem. Jako przywódca irańskiej rewolucji dał światu XX wieku przerażającą lekcję druzgocącej siły irracjonalności, łatwości z jaką terroryzm może zostać przyjęty jako polityka rządu.

Tak rozpoczyna się tekst redakcyjny magazynu TIME. Autorzy ostro oceniają, że rewolucja, której przewodzi Khomeini, grozi zachwianiem światowej równowagi sił bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie polityczne od czasu podboju Europy przez Hitlera. Rewolucja niemal bezprzemocowa, która obaliła dyktatora i nie była inspirowana z zewnątrz. To dziwie autorów, bo jak pamiętamy w 1953 roku to CIA wszczęła rewolucję osadzając na tronie Reze Pahlaviego. Tym samym Time wyraża obawy o zdolność Ameryki do wpływania na wydarzenia za granicą. I o to, że przekształcenie Iranu w Republikę Islamską zagraża stabilności całego regionu. Dostarczającego ponad połowę importowanej ropy naftowej do świata zachodniego, regionu, który znajduje się na strategicznym skrzyżowaniu rywalizacji supermocarstw.

Skutkiem tego Stany Zjednoczone, Europę Zachodnią i Japonię dotkną kryzys, inflacja i rosnące bezrobocie. A co gorsza, grozi widmo konfrontacji amerykańsko-radzieckiej. Choć owa groźba niesie też zagrożenie dla Związku Radzieckiego, w którym, jak informuje Time, żyje 50 milionów muzułmanów. Im także może się zamarzyć niepodległość, ale jeśli Iran stanie się pretekstem do interwencji w Afganistanie, Ameryka będzie musiała szukać sposobu przeciwdziałania takiej agresji. Time nie ogranicza się bynajmniej do prognoz politycznych. Na amerykańskich czytelników działają bardziej przyziemne przykłady, jak choćby opis Teheranu pod rządami Khomeiniego, procesy i egzekucje generałów i zauszników szacha, odwoływane koncerty zagranicznych gwiazd, alkohol sprzedawany w astronomicznych cenach, butelka szkockiej kosztuje 90 dolarów, tyle co trzy baryłki ropy, równowartość obecnych 400 dolarów.

Dyskoteki jeszcze działają, ale po cichu. Homoseksualizm i gwałt są karane śmiercią. W telewizji nie ma już amerykańskich filmów. Zastępują je modlitwy i programy instruktażowe uczące obsługi pistoletów maszynowych. Znikają salony samochodowe oferujące amerykańskie wozy. A z nazwy restauracji KFC znika Kentucky. Kilkunastostronicowy tekst redakcyjny uzupełnia wywiad, którego Chomejni udzielił Bruce'owi von Forstowi, szefowi biura blisko wschodniego Time, który trzy dni po spotkaniu z Ayatollahem został wydalony z Iranu. Chomejni wyjaśnia Forstowi, że to nie on, a studenci wzięli za zakładników pracowników ambasady. Sprawę da się szybko rozwiązać, wystarczy wydać Irańczykom rezę Pahlaviego, który w pewnym sensie został porwany, by nie ujawnić sekretów współpracy z amerykańskim rządem.

Rządem, który jego zdaniem jest gotów nawet użyć broni atomowej byle tylko zyskać. I to nie Amerykanie są wrogami Iranu, a amerykański rząd. Oczywiście, gdy Amerykanie dowiedzą się, co zrobił ich prezydent, nie będą już na niego głosować. Naszym zdaniem Carterowi zależy tylko na drugiej kadencji w Białym Domu i jest gotów zrobić wszystko, nawet poświęcić amerykański honor narodowy, aby osiągnąć swój cel. Amerykanie powinni odsunąć Cartera od władzy, powinni wybrać odpowiedniego prezydenta. Wówczas Irańczycy, jeśli będą przekonani, że rząd USA nie zamierza ich skrzywdzić, będą mieli normalne stosunki z USA, takie jakie mamy z innymi krajami. Forst przytacza jeszcze wiele innych wypowiedzi. Khomeini mówi, że amerykańskie lotniskowce nie robią na nikim wrażenia i że Ameryka może zniszczyć Iran, ale nie zniszczy rewolucji.

Wreszcie pyta Ayatollaha o ekonomię i stosunki międzynarodowe, zarzucając, że ich nie rozumie. Ten przyznaje mu rację, kończąc, że jest mu z tym dobrze. Cóż, wypada dodać, że przynajmniej w części słowa Chomejniego okażą się proroctwem. Zlekceważenie irańskiej rewolucji i nieudaną próbę odbicia zakładników Carter przypłacił tratą fotela w Białym Domu na drugą kadencję. Na szczęście zakładnicy zostaną zwolnieni po śmierci Rezy Pahlaviego, który umrze w Egipcie. Po objęciu władzy Khomeini wzywa do rewolucji islamskich w całym świecie muzułmańskim, w tym w sąsiednim Iraku, gdzie szyici stanowią większość. Jednak Saddam Hussein, świecki sunnitsko-arabski nacjonalista, przywódca partii Ba'ath, wykorzystuje osłabienie irańskiej armii i atakuje trzykrotnie większy Iran.

Gdy proceder ujawnia libańska prasa, poparcie dla Regana spada z 76 do 47%, co jest porównywalne z aferą Watergate z czasów Nixona. W lipcu 1988 roku Chomejni mówi, że podpisując rozejm z Irakiem wynegocjowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, wypił kielich trucizny. Po ośmiu latach wojna zabiera życie od pół do miliona Irańczyków i kosztuje 300 miliardów dolarów. Ale mimo początkowych porażek wzmacnia Iran i poważnie szkodzi Irakowi, który z sojusznika Stanów Zjednoczonych staje się wrogiem, co jak wiemy Hussein przypłaci w przyszłości śmiercią. 3 czerwca 1989 roku, po 5 zawałach serca w ciągu 10 dni, Ruhollah Chomejni umiera.

Ponownie na ulicę Teheranu wychodzą tłumy. Co najmniej 10 żałobników zostaje stratowanych na śmierć, a ponad 400 jest ciężko rannych. 5 czerwca trumna zostaje wystawiona na widok publiczny, ale przeniesienie jej na cmentarz jest niemożliwe, bowiem kilka milionów żałobników kompletnie zablokowało ulicę. Tak jak przed laty, gdy Khomeini powrócił do Iranu, teraz w swoją ostatnią drogę wyrusza ponad głowami wiernych helikopterem. Na cmentarzu jednak tłum przełamuje kordon Gwardii Rewolucyjnej. Ludzie chcą dotknąć ciała swojego proroka. Żołnierze strzelają w powietrze i wpychają trumnę z powrotem do helikoptera, który nie może mimo wszystko wystartować, trzymany przez wyznawców. Sytuację udaje się w końcu opanować i Khomeini zostaje pochowany 5 godzin później.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.