Mentionsy Mentionsy
Dudek o Historii
Dudek o Historii

Służba Bezpieczeństwa

26.11.2025 ·1 godz 7 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Wsparcie kanału:👍👍👍https://patronite.pl/DudekoHistoriihttps://buycoffee.to/dudekohistoriiWykorzystano utwory:Intro: ZitronSound - Wild WesternOutro: Rattlesnake Railroad by Brett Van Donsel 2015 - @BVanDonsel#historia #polska #polityka

0:13 · Szkoła Forberg 15

Pojemnik w kształcie specjalnie spreparowanego kamienia został otworzony, a w jego wnętrzu znaleziono instrukcje i zadania dotyczące zbierania przez agenta informacji z dziedziny wojskowo-obronnej, a głównie rozpracowania systemów i sprzętu łączności w jednostkach obrony powietrznej kraju, Planów i dokumentacji doskonalenia systemów dowodzenia, unowocześniania uzbrojenia jednostek OPK oraz rozwiązań w Wojsku Polskim w zakresie maskowania. 2 arkusze kalki do sporządzania tajnopisów. 20 tabletek do wywoływania tajnopisów. Instrukcja sporządzania i wywoływania tajnopisów.

To, co widzieliśmy przed chwilą, to fragmenty kilku filmów szkoleniowych tzw. Biura B Służby Bezpieczeństwa. Biuro B było wyspecjalizowaną jednostką zajmującą się właśnie inwigilacją i obserwacją tzw. figurantów. Figurantami nazywano w nomenklaturze Służby Bezpieczeństwa wszystkich tych ludzi, którymi Służba Bezpieczeństwa się interesowała z różnych powodów. Najczęściej tym powodem oczywiście było podejrzenie, że te osoby mogą prowadzić wrogą działalność polityczną z punktu widzenia Służby Bezpieczeństwa i zwierzchnika, czyli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Bowiem Służba Bezpieczeństwa narodziła się w konsekwencji zmian, jakie zaszły w ustroju Polski Ludowej za sprawą przełomu polskiego października 56 roku.

W związku z tym... Uznano to za zabieg socjotechnicznie celny i ja myślę, że tak rzeczywiście było. Powiedziałem, że nadzór nad służbą bezpieczeństwa sprawowała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i rzeczywiście ten nadzór był można powiedzieć znacznie skuteczniejszy niż nadzór PZPR nad aparatem bezpieczeństwa przed 56 rokiem. Co to znaczy? To znaczy oczywiście, że nigdy Służba Bezpieczeństwa i jej funkcjonariusze nie pozwalali sobie na działania wobec ludzi z aparatu PZPR takiego rodzaju jak te, które prowadzono na przełomie lat 40. i 50. Wszystkie instrukcje pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa zakazywały werbowania członków PZPR jako tajnych współpracowników.

Jakie było najważniejsze zadanie Służby Bezpieczeństwa wobec swojego zwierzchnika, czyli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej? Oczywiście, wydaje się oczywiste, policja polityczna jest od zwalczania wrogów, inwigilowania i eliminowania. I oczywiście to było główne zadanie. Ale obok tego Służba Bezpieczeństwa miała jeszcze na co dzień inne, w istocie rzeczy ważniejsze z punktu widzenia codziennego sprawowania władzy, bo tych przeciwników politycznych nie było aż tak dużo i oni się okresowo aktywizowali. A tak na co dzień najważniejsze było informowanie najważniejszych osób w państwie o sytuacji. I tak naprawdę w sytuacji pełnej kontroli nad prasą i jej cenzurowania, prasa nie była specjalnie ciekawym źródłem informacji o tym, co dzieje się w kraju, podobnie jak inne media.

Dodatek do właśnie informacji dziennej MSW z tego samego dnia 2 czerwca 89 roku o przebiegu spotkania wyborczego w Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku. I co tam mówili kandydaci Solidarności? Z jakiegoś dla mnie nie do końca jasnego powodu uznano, że ten dokument nie może dostać tych kilkudziesięciu ludzi, o których przed chwilą mówiłem, a jedynie i widzimy tu na końcu. Otrzymują towarzysz Wojciech Jaruzelski jako pierwszy sekretarz i towarzysz Mieczysław Rakowski jako ówczas urzędujący premier. Ale nawet Rakowski, choć był w tym czasie, można powiedzieć, odbiorcą numer dwa tych informacji po Jaruzelskim, nie dostawał wszystkiego i także tego samego dnia. Nie dostał kolejnego z załączników, który wam teraz pokażę, o sytuacji w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym, gdzie mamy zestaw informacji o sytuacji wewnętrznej w partii sojuszniczej.

W przypadku tłumienia rewolty robotniczej w grudniu 70 na Wybrzeżu, czy innych tego typu dramatycznych wydarzeń. No i wreszcie częścią Służby Bezpieczeństwa, choć autonomiczną i wydzieloną, było Biuro Ochrony Rządu, a więc ci funkcjonariusze, którzy zajmowali się ochroną najważniejszych funkcjonariuszy aparatu państwowego i partyjnego PRL, z wyjątkiem Ministra Obrony Narodowej, bo jego chroniła Wojskowa Służba Wewnętrzna, a więc kontrwywiad wojskowy. Jeśli chodzi o to, kto właściwie był w tej Służbie Bezpieczeństwa, no to można powiedzieć, że bardzo różni ludzie do niej trafiali, ale najczęściej ludzie, którzy chcieli zrobić karierę szybką, bo przynależność do Służby Bezpieczeństwa dawała różnego rodzaju przywileje. Po pierwsze dawała szansę na szybszy przydział mieszkania, z czasem jakiś talon na samochód.

Wprawdzie zapewne także i z powodu pewnych rozgrywek politycznych. Chodziło tu mianowicie o rozgrywkę z Mieczysławem Moczarem. Już po upadku Moczara Matejewski został właśnie oskarżony o działalność przestępczą, skazany przed sądem na 12 lat więzienia. Odsiedział oczywiście tylko część tego wyroku, ale niewątpliwie był to najwyższy rangą funkcjonariusz nawet już nie Służby Bezpieczeństwa, bo jak został wiceministrem, to był można powiedzieć nadzorcą Służby Bezpieczeństwa w jej dziejach. Oczywiście najważniejszym właściwie obszarem działania Służby Bezpieczeństwa było pozyskiwanie sieci agenturalnej. I podobnie jak liczba funkcjonariuszy w 1956 była znacząco mniejsza niż w latach poprzednich za sprawą załamania się, można powiedzieć, Urzędu Bezpieczeństwa w czasie polskiego października 1956 roku, tak później także i

No pewnie kilka tysięcy teczek osobowych źródeł informacji. To wiem, że najważniejszym źródłem informacji czy pozyskiwaniem był paszport. Otóż po 56 roku zliberalizowano nieco politykę wyjazdową i znacznie łatwiej było wyjechać za granicę, co nie znaczy, że łatwo, bo trzeba było mieć paszport, niż do roku 56, kiedy władze co do zasady starały się do absolutnego minimum ograniczyć liczbę wyjazdów z Polski. Bardzo wielu ludzi po prostu Było przy okazji przyznawania im paszportu werbowanych. Oczywiście bardzo wielu z nich kończyło tę współpracę na złożeniu deklaracji współpracy, po czym po powrocie z zagranicy nie chciało tej współpracy kontynuować. Tyle tylko, że wtedy zazwyczaj karano ich Nieprzyznawanie paszportu przez wiele kolejnych lat.

nie tyle możliwość pomożenia sobie, co zaszkodzenia komuś innemu. Znam konkretne przypadki ludzi, których tak naprawdę głównie interesowały, i to był głównym motywem rozpoczęcia współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, chęć zaszkodzenia konkretnej osobie i później w zależności od tego, czy ta SB tę konkretną osobę degradowała czy nie, te osoby albo kontynuowały tę współpracę, albo ją zrywały. Bo były rozczarowane, że ja już tu tyle wam informacji dostarczyłem, a ten X czy Y ciągle jest na tym miejscu, gdzie go już dawna być nie powinno, bo jest wrogiem Polski Ludowej i tak dalej i tak dalej. Innym sposobem oczywiście były różnego rodzaju materiały kompromitujące. Tutaj, jak wiemy, na masową skalę te Polacy niestety jeździli i jeżdżą po alkoholu, więc bardzo częstym powodem werbunku było zatrzymanie kogoś po spożyciu alkoholu i przedstawienie oferty, że albo traci prawo jazdy, zwłaszcza jeśli spowodował wypadek, to także ponosi odpowiedzialność karną, albo tu Służba Bezpieczeństwa służy mu pomoc.

Wszystko to było potwornie żmudne i czasochłonne i dlatego szukano w służbie bezpieczeństwa Sposobów na usprawnienie tego procesu obiegu informacji. Tu, jak się domyślacie, z końcem lat 60. do Polski zaczęły docierać informacje, że na Zachodzie wymyślono takie wspaniałe urządzenia jak komputery i że właściwie to mogłoby się Służbie Bezpieczeństwa przydać. I to właśnie Służba Bezpieczeństwa, a konkretnie nadzorujący ją w drugiej połowie lat 60. wiceminister Franciszek Szlachcic, później przez chwilę minister spraw wewnętrznych, był, można powiedzieć, człowiekiem prekursorem Zastosowania informatyki do pracy Służby Bezpieczeństwa.

I tutaj stopniowo podejmowano kolejne przygotowania, ale można powiedzieć, że taki zasadniczy krok w tym kierunku wykonano dopiero na początku lat 70. I tu uwaga, wtedy w ramach tych przygotowań do właśnie informatyzacji, ewidencji operacyjnej Służby Bezpieczeństwa Pojawił się pomysł zewidencjonowania wszystkich Polaków, bo do tego momentu władze Polski Ludowej nie miały w ogóle żadnej bazy danych o wszystkich obywatelach państwa. Były oczywiście akta stanu cywilnego, były gdzieś po parafiach różne księgi, ale wszystko było rozproszone. W związku z tym uznano, że wstępem do... że jakby stworzenie takiej ogólnej bazy danych będzie możliwe oczywiście z zastosowaniem narzędzi informatycznych.

I wtedy, proszę Państwa, pojawił się System, pomysł stworzenia powszechnego systemu ewidencji ludności, świetnie Wam kojarzącego się z dzisiejszym numerem PESEL, który posiada każdy obywatel Polski. Otóż to właśnie wtedy, na przełomie lat 60. i 70., postanowiono stworzyć system obejmujący stopniowo wszystkich obywateli Polski. W tym celu Ostanowiono stworzyć cały ogromny obiekt, którym właśnie te dane miały być przetwarzane. Proponuję, żebyśmy obejrzeli teraz fragment filmu Służby Bezpieczeństwa właśnie o tworzeniu systemu PESEL. Oczywiście to film propagandowy. Podkreśla się tam, że wszystko jest robione w oparciu o krajowe materiały, ale to dotyczyło budynku.

Jak zobaczycie na filmie, Są tam instalowane komputery produkowane przez niemieckiego Siemensa. Zwracam też Waszą uwagę na tytulaturę głównego gościa, który odwiedza uroczyście otwierane właśnie podwoje Centrum PESEL, które powstało w Warszawie w pierwszej połowie lat 70. Był to ówczesny minister spraw wewnętrznych Stanisław Kowalczyk, zaufany współpracownik Gierka, ale warto zauważyć jak on jest przedstawiany. Najpierw jest mowa o tym, że Pojawia się zastępca członka biura politycznego, a dopiero później minister spraw wewnętrznych Stanisław Kowalczyk. To było takie klasyczne oddanie hołdu partii PZPR jako zwierzchnicę Służby Bezpieczeństwa.

Wszystkim przyświecał jeden cel. Terminowo wykonać decyzję rządu zlecającą Ministerstwu Spraw Wewnętrznych zaprojektowanie i wdrożenie powszechnego elektronicznego systemu ewidencji ludności, a w pierwszym etapie uruchomienie podsystemu informatycznego Magister w roku 30-lecia Polski Ludowej. Już w marcu 1974 roku, a więc z piętnastomiesięcznym wyprzedzeniem normatywów budowlanych oddano do użytku pierwszy z budynków sześciokondygnacyjny biurowiec Lipsk. Warto podkreślić, że już następnego dnia rozpoczęto w nim normalną pracę, bowiem budynek był w pełni urządzony, a uniknięto tradycyjnych dla naszego budownictwa przeróbek i poprawek.

Otóż system Magister miał być pierwszą kompletną bazą danych, O Polakach posiadających wyższe wykształcenie. Miał być takim testem. Uznano, że jeżeli uda się zdobyć dane o wszystkich kilkuset tysiącach obywateli Polski posiadających wyższe wykształcenie i to będzie funkcjonowało dość dobrze, to ma sens dalsza rozbudowa systemu PESEL o wszystkich obywateli. No i tak się rzeczywiście stało. Na przestrzeni lat 70. zgromadzono dane o ponad 600 tysiącach Polaków posiadających wówczas wyższe wykształcenie i oni właśnie stworzyli system Magister. I kiedy funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa dowiedzieli się, że o dowolnym człowieku, jeśli mają tylko jego imię i nazwisko, nawet przy powtarzalności, w ciągu 8 sekund będą mieli wykaz wszystkich Janów Kowalskich

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.