Mentionsy Mentionsy
Dudek o Historii
Dudek o Historii

Służba Bezpieczeństwa

26.11.2025 ·1 godz 7 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Wsparcie kanału:👍👍👍https://patronite.pl/DudekoHistoriihttps://buycoffee.to/dudekohistoriiWykorzystano utwory:Intro: ZitronSound - Wild WesternOutro: Rattlesnake Railroad by Brett Van Donsel 2015 - @BVanDonsel#historia #polska #polityka

0:13 · Szkoła Forberg 11

Pamiętać jednak należy o kamuflażu obiektywu i aparatu. Na początku października 1979 roku, w oparciu o dane uzyskane w procesie rozpracowania rezydentury wywiadu USA w Polsce, Wydział I Departamentu II zlokalizował pojemnik z wyposażeniem szpiegowskim przeznaczony dla nieznanego agenta. Pojemnik ten znajdował się przy skupie telefonicznym obok jezdni jednokierunkowej. W rejonie wiaduktu trasy Warszawa-Lublin.

Głównym celem planu realizowanego przez Departament II i Biuro B było zatrzymanie osoby, która podejmie pojemnik z wyposażeniem szpiegowskim. Pojemnik złożono w to samo miejsce, a cały ten rejon poddano ścisłej kontroli. Przed służbą obserwacji postawiono następujące zadania. Stwierdzić podjęcie pojemnika i udokumentować ten fakt środkami techniki operacyjnej. Zatrzymać i przeszukać osobę podejmującą, a następnie odwieźć się do gmachu MSB-a w wypadku cudzoziemca lub dyplomaty do Komendy Stołecznej MO. Rejestrować samochody ambasady USA wjeżdżające w rejon wiaduktu oraz osoby, których pobyt i zachowanie się w pobliżu pojemnika stwarzają określone podejrzenia.

I to można powiedzieć, że Kania, który wcześniej był kierownikiem Wydziału Administracyjnego KC PZPR, właśnie odpowiedzialnego za resorty siłowe, był tym aparatczykiem partyjnym, który szczególnie mocno, można powiedzieć, sterował wręcz ręcznie służbą bezpieczeństwa. Później w latach osiemdziesiątych oczywiście generał Milewski, który próbował być takim nadzorcą dla generała Kiszczaka jako ministra spraw wewnętrznych, też niespecjalnie sobie z tym radził, więc można powiedzieć, że tutaj w różnych okresach ten nadzór partyjny był nad Służbą Bezpieczeństwa w różny sposób szczegółowości realizowany. Natomiast jedno nie ulegało wątpliwości, nigdy SB nie pozwalała sobie na takie działania jak choćby Departament X Ministerstwa Bezpieczeństwa

W roku 81, a więc w okresie rewolucji Solidarności, ta liczba wzrosła do 20 tysięcy i apogeum osiągnęła W połowie lat 80., kiedy w Służbie Bezpieczeństwa pracowało 25 tysięcy funkcjonariuszy. Większość z nich pracowała na tzw. etatach jawnych. Oczywiście one nie były jawne dla opinii publicznej. Nikt się nie chwalił, dopóki nie musiał, że jest w Służbie Bezpieczeństwa. Natomiast była pewna grupa funkcjonariuszy SB, która była utajniona nawet dla reszty służby i oni, każda komórka SB, może nie każda, ale większość tzw. operacyjnych komórek SB, miała, że tak powiem, swoich oficerów na tzw. etatach niejawnych w innych instytucjach. Najwięcej oczywiście miał ich Departament I, czyli wywiad.

Mianowicie schemat, który w tej chwili widzicie pokazuje, oczywiście uproszczony schemat Służby Bezpieczeństwa, pokazuje sześć departamentów Służby Bezpieczeństwa, które stanowiły trzon tego. O I Departamencie, czyli wywiadzie już wspomniałem. On był najbardziej wydzieloną, wyodrębnioną częścią odstałej struktury MSW. Starano się go z oczywistych względów najbardziej utajnić. Departament II to kontrwywiad. Departament III do 1962 roku zajmował się wszystkim, czym się nie zajmowały Pozostałe pierwsze departamenty, czyli wywiadem i kontrwywiadem. Zajmował się zatem przede wszystkim walką z opozycją, ale także pilnowaniem sytuacji w przemyśle, w rolnictwie, obserwowaniem kościoła i całym szeregiem innych zadań, bo to najpotężniejszy, największy departament.

I tutaj dość szybko okazał się departamentem dysfunkcyjnym, dlatego w 1962 roku Podjęto decyzję o wyodrębnieniu ze struktur Departamentu III, Departamentu IV, który wyspecjalizował się właśnie w inwigilacji kościoła katolickiego, ale także kościołów innych wyznań i oczywiście także ludzi świeckich związanych czy to z kościołem katolickim, czy z innymi wyznaniami. W 1979 roku, a więc u schyłku epoki gierkowskiej, pojawił się departament nazywany początkowo Departamentem 3A, który po dwóch latach w 1981 roku nazwano Departamentem 5. On znowu wypączkował, podobnie jak Departament 4 z Departamentu 3 i zajmował się generalnie ochroną gospodarki, czyli Największymi zakładami przemysłowymi, bo tu warto wspomnieć, że mówiłem o tym, że struktura SB sięgała do poziomu powiatu po likwidacji powiatów tzw.

rejonu, ale było też 200 wydzielonych największych przedsiębiorstw państwowych, których także były komórki służby bezpieczeństwa. To były tzw. przedsiębiorstwa pozostające w szczególnym zainteresowaniu władz partyjnych, a zatem także i służby bezpieczeństwa. Ostatnim Departamentem Służby Bezpieczeństwa był Departament 6, Departamentem Operacyjnym, bo były też tak zwane Departamenty Nieoperacyjne, o których tu nie mówię, żeby nie zaciemniać całego tego i tak już skomplikowanego obrazu. Był Departament 6, który pojawił się w 1984 roku. Nazywano go złośliwie Świńskim Wywiadem, a to dlatego, że zajmował się generalnie ZitronSound.

Miało to też uzasadnienie merytoryczne w tym, że chłopi byli tą najbardziej religijną częścią społeczeństwa, niemniej jednak uznano, że to wszystko nie ma sensu i w 1984 roku ostatecznie uformował się Departament VI. Obok tego, jak widzicie na schemacie, istniały też tzw. biura. Biura były, można powiedzieć, formacjami pomocniczymi dla departamentów operacyjnych. Oznaczane były w przeciwieństwie do departamentów nie rzymskimi cyframi, tylko literami alfabetu. I tak biuro A zajmowało się szyframi, dekryptażem, ale nie tylko łamaniem szyfrów na przykład, które gdzieś tam przechwyciło kontrwywiad. Ale także na przykład zajmował się obsługą placówek dyplomatycznych PRL-owskich, a zatem tak naprawdę właśnie ludzie z biura A byli zatrudniani w placówkach dyplomatycznych.

A teraz zobaczycie, co odpowiedziała Biuro C MSW na temat właśnie tego człowieka. No więc najpierw taka oczywista informacja, że posiada paszport wielokrotny i dalej. Porozumieć się z towarzyszem Majewskim z Wydziału VII Departamentu III z datą. I tutaj ten właśnie funkcjonariusz, który się zajmuje sprawą, dopisał na tej karcie. W dniu dzisiejszym porozumiałem się telefonicznie z towarzyszem Majewskim i teraz o tym naszym figurancie. Jest to ich kontakt operacyjny. Zastrzeżeń nie mają. Zastrzeżeń do sprawy, o której mówił nasz oficer zajmujący się tym figurantem do towarzysza Majewskiego.

Wyjazd popierają się. Teraz dowiadujemy, że chodziło o jakiś wyjazd. Gdzieś chodziło o wyjazd i cała procedura sprawdzeniowa dotyczyła wyjazdu. I teraz kluczowe zdanie. Chcą przekazać go na nasz kontakt w razie potrzeby. Otóż tu informuję, że chodziło o pismo Departamentu I, a więc wywiadu. Wywiad pytał Departament, w tym wypadku, kiedy się dowiedział, że ten figurant był rejestrowany przez Departament III jako ich kontakt operacyjny, czy może, prawda, co na ten temat wiadomo, no i dowiadywał się właśnie, że to jest ich kontakt operacyjny. Nie wiemy oczywiście, jaki był ciąg dalszy, czy skorzystano z tej propozycji przejęcia go, czy nie, zapewne tak. Służba Bezpieczeństwa. Names mentioned, Brett Van Donsel. Służba Bezpieczeństwa.

Służba, mówiąc krótko, w większym zakresie starała się trzymać dyscyplinę. To oczywiście nie znaczy, że się nie zdarzały w Służbie Bezpieczeństwa wielkie afery, choćby afera Żelazo dotycząca Departamentu I i przemytu na wielką skalę różnych rzeczy z Zachodu. To z kolei afera o kryptonimie Zalew, której bohaterem był Departament drugi. Tu warto wspomnieć właśnie, że afera Zalew, o której pewnie opowiem odrębnie, zresztą podobnie jak i o Żelazie, może w kolejnych wydaniach tego programu. Co jest istotne, głównym, można powiedzieć, oskarżonym w aferze Zalew był człowiek, który doszedł w Resorcie Spraw Wewnętrznych do stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych, a wcześniej przez wiele lat był dyrektorem Departamentu II MSW, czyli kontrwywiadu, Ryszard Matejewski.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.