Radio Wieś: Zawrotny sukces pomidora
Niewiele owoców stało się tak popularnych w tak krótkim czasie. Historia pomidora nie jest długa, ale przypomina amerykański sen – w ciągu kilkuset lat stał się on nieodłącznym elementem potraw niemal na całym świecie. Niestety jego sukces pociągnął za sobą rewolucję w sposobach jego uprawy. Pomidory, które na co dzień kupujemy w sklepach, pochodzą z wielohektarowych szklarni i coraz częściej są uprawiane w sposób bezglebowy. Z krajobrazu Polski znikają małe rodzinne gospodarstwa, które od kilkudziesięciu lat uprawiają pomidory w gruncie i sprzedają je na lokalnych targach. W piątym odcinku Radia Wieś Patrycja Wanat odwiedza jedno z takich gospodarstw prowadzonych przez rodzinę Blajerów.
Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień. Adio pomidory śpiewał Wiesław Michnikowski w kabarecie starszych panów. Tak, tak, kiedyś pomidorów nie było okrągły rok na półce w supermarkecie. Co z tego, że twarde i bez smaku teraz są. Nie trzeba na nie czekać pół roku w wieczory sałatki niejedzonej, tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej w pół. To jest piąty odcinek podcastu Radio Wieś. Ja nazywam się Patrycja Wanat i opowiem dziś Państwu o zawrotnej karierze tego wspaniałego czerwonego owocu. Zaznaczmy to na początku, żeby już do tego nie wracać. Pomidor według naukowej klasyfikacji jest mięsistą jagodą. Powstaje z kwiatów, zawiera nasiona, więc klasyfikujemy go jako owoc, podobnie jak
Jednak nie o takich uprawach w Radiu Wieś opowiadamy. Odwiedzimy dziś rodzinę Blajerów pod Kozienicami, którzy w swoim niewielkim gospodarstwie od kilkudziesięciu lat uprawiają pomidory gruntowe i sprzedają je na lokalnym targu. Nie oszukujmy się, takich małych producentów jest coraz mniej, bo pomidory jako ponoć najpopularniejszy owoc na świecie, choć tu doniesienia są różne, więc powiedzmy, że jeden z najpopularniejszych, jest też od kilkudziesięciu lat wykorzystywany przez wielki biznes i uprawiany na tysiącach hektarów podciągnącymi się po horyzont szklarniami. Kto produkuje najwięcej i w jaki sposób i jak ma się do tego Polska i wreszcie nasza rodzina z Podkozienic? Zaraz o tym wszystkim opowiem, ale zanim zaleję Was tym ogromem wiedzy, to kilka ciekawostek.
Zawrotny sukces pomidora. Names mentioned. Ketchup pochodzi z Chin, gdzie nazwano tak sos zmarynowanych ryb. Zostawmy to jednak, bo dla masowej produkcji ważne jest to, że 150 lat temu imigrant, który przybył do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia, niejaki Henry John Heinz, zaczął wytwarzać chrzan w słoiczkach, a później przerzucił się na przetwory z pomidorów. I tak to ponad wiek później ketchup znajduje się niemal Tak, taki to amerykański sen skromnej roślinki uprawianej początkowo przez rdzenną ludność Ameryki Południowej.
Teraz tu krówki nie ma na swojej wsi. Są tylko duże gospodarstwo. Nie wiem, czy pani widziała tam takie... Albo już mają plantacje ogórków, gdzie się zbiera takie te urządzenia, tak zwany samolot, gdzie leży 15 osób na brzuchach i zbierają ogórki. Żadnych Polak nie chce, tylko to są Ukraińcy. Na przykład na naszej wsi To niby są rolnicy, ale oni nie uprawiają. Tylko to wyspecjalowali się tacy, akurat z innej takiej wsi, którzy wydzierżawiają, mają coraz więcej, mają 100 hektarów. A to są tacy niby rolnicy, którzy po prostu biorą dzierżawę.
Opóźniamy się, wszyscy dzwonią, kiedy to nasze pomidory będą. No tak, no tak w tym roku. Wiele telefonów jest. Ta pani, co była, no to ona... W ogóle jest niesamowita. To jest mama takiej mojej koleżanki na sąsiednicy i robi przetwory. I po prostu nie możemy uwierzyć, że ona co tydzień bierze 20 kilo pomidorów. I to przerabia wszystko? I to przerabia. Potem rozdaje, ma jedną córkę, która chyba tyle nie zjada tych pomidorów, ale nie wiem czy znajomym. Niech mi pani powie, po co pani tyle pomidorów? Pani Elu, ja to wszystko przerobię. Jakąś maszynę sobie przywiozła, taki gar jakiś taki z Ameryki, do gotowania tego, do przecierania jakiegoś tam specjalnego.
Mieliśmy bardzo duże. Ja po prostu, jak zaczynał się targ, to od 6 rano nie można było, wie pani, zjeść kanapki. Tyle było ludzi. Z chwilą, kiedy powstała biedronka, niestety to się zmieniło. Biedronka, no i te inne markety w Kozienicach. Tak, mniejsze są. Kiedyś sprzedawałyśmy wielkie ilości na targu pomidorów. Ogromną ilość, tonę pomidora potrafiliśmy sprzedać, tonę. A to była haruła, to jest ciężka praca. No teraz idę. Bo tu trzeba liście nałożyć. A teraz sprzedaje się tam 300 kilo. Markety zmieniły naprawdę dla takich producentów, No zabrały nam, zabrali nam klientów.
Przywiozywanie, to było makabryczne. Ja pamiętam, jak myślałam, że mi te pomidory... Teraz pomidorki od razu się odsprzedają. Koniec pola widzę, to wiem, że to szybko. A jak końca pola nie widziałam, to stawałam i mówię, Boże, znów takie. No i posłuchał się w tym roku. Nie no to dlatego, że po prostu już wiwani no... Sił brakuje. No ale powiedzieliście właśnie o tych kwiatkach też. Znaczy rozumiem, że Ciebie bardziej interesują kwiatki niż pomidory? Jeśli chodzi o uprawę? Tak. Tak? A dlaczego? Że jest większa opłacalność, czy jest... Tak. To głównie. Tak i mniejszy na przykład prac można powiedzieć. No krócej trwają, więcej może pieniędzy z tego jest. A pomidory od siewu do końca zbiorów to praktycznie to...
Produkcja szklaniała bardzo się zwiększyła. Nie można tego zostawić na tydzień. Jak zostawi Pani na tydzień, wraca Pani, to już... Kiedyś mieliśmy taki rok i wyjechaliśmy wszyscy do Grecji, no bo mieliśmy tam imprezę w Grecji weselną. No to jak, pamiętam jak wróciliśmy po tygodniu akurat, no tam w Grecji nie padało, ale tu w Polsce była pogoda taka przekropna, więc to rosło, więc po tygodniu czasu po prostu do dziś mam widok, wie pani, jak te krzaczory urosły i ile było pracy. A wy przed, nie wiem, gradem jakimś, no bo rozumiem, że można zrobić opryski na choroby i tak dalej, ale jak jest grad albo nawałnica, no to to jest koniec jakby. U nas tu rzadko jest grad właśnie.
Z nadmiaru tej wilgoci też pękają, wtedy no to jest taka uprawa, no bo pod osłoną no to mogę posterować, a tu no niestety nie. Liczymy na szczęście, że albo jest albo nie ma, tak? A tu było dużo rolników w okolicy, we wsi? No bo Ola mi mówiła, że już w zasadzie to wy zostaliście i... Każdy dom był rolniczych. Tak, wszystko. A teraz też mało kto. Młode powstanie nie chce robić. Jeszcze jest taka wieś w Samwodzie, tam bliżej Wisły. Tam jeszcze, no tam mają takie większe areały niż na Lombrówkach, nie? Tylko tam po prostu przez taką rywalizację, jeden przez drugiego, oni mieli dobre ziemie tam.
No ale dlaczego w sumie? Znaczy nie wiem, a Łukasz dla ciebie to jest atrakcyjne, czy lubisz to w ogóle robić i tak faktycznie sobie myślisz, że okej, zostanę tutaj, założę rodzinę i... Nie lubię. Nie lubi, no on właściwie... Nie lubi, ale robisz. Nie, Łukasz lubi na swoim tak coś. No dobrze, przestań, ty mu wymawiasz to. No to też się pani dowie rodzinnych tych. Jak ja rządzę, to on nie lubi, a jak coś sam... No a ty właśnie jesteś za bardzo rządzący. Toż, dlaczego niektóre gospodarstwa, no... Z pokolenia mojego ojca, jego koledzy niektórzy, bardziej rozwinęli. Poszli na większą skalę, im się to udało. I rzeczywiście ci synowie tam zostali, no bo może było co.
No ale to już jest przedsiębiorstwo w zasadzie. No tak, to już są faktycznie firmy. No bo mieli olbrzymie hektary, o wiele większe i produkcję taką, wie pani, poszli... Ci, co zostali, no to widzieli, że tam jest pieniądze jakieś, tak? Przetwórstwo ogórów i kapust. To zostali w tym. Ale jeśli młodzi tak, żeby mieli zaczynać od zera, no to już nie chcieli tego rozwijać. A ty jak sobie myślisz, jakbyś tutaj został, to chciałbyś to właśnie rozwinąć, czy na przykład iść bardziej w kwiaty, albo nie wiem, w mechanizację, czy... Zgaduję teraz. No to już bardziej w kwiaty, nie pomidory, to bardzo są pracochłonne. No ale co, ale macie takie poczucie, że jak wy przestaniecie te pomidory robić, no to już jakby tyle, koniec, już będzie tylko szklarniowy na plantacjach?
Ja tak uważam, za ileś, za 20 lat może. Nie będzie producentów takich, no chyba, że no... Ktoś, kto ma pojęcie i chce, no to sobie zrobi. Jak ma kawałeczek działeczki ziemi, no to sobie zrobi dla siebie. Dla siebie, no właśnie. No tak ludzie robią, no. Ten, kto ma możliwość, to sobie... Każdy robi pomidory. Wysłuchaliście piątego odcinka podcastu Radio Wieś. Kolejne i poprzednie możecie znaleźć na stronie OKO.press oraz w serwisach podcastowych. Subskrybujcie, polubcie i piszcie do mnie radiowiezpatrycjamaupa.gmail.com.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Opowieść o pochodzeniu pomidorów, ich popularności i rozmowa o ich klasyfikacji.
Opis uprawy pomidorów w Polsce, z fokusem na uprawy w gruncie i pod osłonami.
Rozmowa z rodziną Blajerów o ich 40-letniej historii uprawy pomidorów i techniki uprawy.
Opis technik uprawy pomidorów, zbiornictwa i strategii sprzedażowych.
Bo często gęsto kusi promocja, no niestety.
Rodzina Blajerów opisuje strategie sprzedaży i reklamowania swoich pomidorów, w tym wpływ markietów na ich sprzedaż.
Opisani trudności związane z pracą na polach pomidorowych i ryzyko z powodu niepewności pogody.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Bo często gęsto kusi promocja, no niestety."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Niewiele owoców stało się tak popularnych w tak krótkim czasie.
Historia pomidora nie jest długa, ale przypomina amerykański sen – w ciągu kilkuset lat stał się on nieodłącznym elementem potraw niemal na całym świecie. Niestety jego sukces pociągnął za sobą rewolucję w sposobach jego uprawy. Pomidory, które na co dzień kupujemy w sklepach, pochodzą z wielohektarowych szklarni i coraz częściej są uprawiane w sposób bezglebowy.
Z krajobrazu Polski znikają małe rodzinne gospodarstwa, które od kilkudziesięciu lat uprawiają pomidory w gruncie i sprzedają je na lokalnych targach. W piątym odcinku Radia Wieś Patrycja Wanat odwiedza jedno z takich gospodarstw prowadzonych przez rodzinę Blajerów.