Teatr otwarty dla wszystkich. DROGOWSKAZY
W kinach, galeriach sztuki czy salach koncertowych coraz częściej pojawiają się rozwiązania kierowane do osób z niepełnosprawnościami, a co z teatrami? To wyzwanie szczególne nie tylko dlatego, że często mieszczą się w zabytkowych budynkach, w których trudno jest likwidować bariery architektoniczne, ale także ze względu na specyfikę sztuki teatralnej. Nie oznacza to jednak, że teatry nie testują nowych rozwiązań, komunikując jasno: jesteśmy otwarci dla wszystkich. Co więcej, artyści zapraszają osoby ze specjalnymi potrzebami nie tylko do odbierania ich sztuki, ale także do jej tworzenia. Przykładem instytucji która działa w ten sposób, jest Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, a także jej Teatr, Collegium Nobilium. Jakie rozwiązania wdraża instytucja i jaka misja jej przyświeca, opowiedziała w Drogowskazach kanclerka uczelni, Beata Szczucińska. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.
O to będę pytała kanclerki Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, pani Beaty Szczucińskiej, która przyjęła zaproszenie i dzisiaj jest waszym i moim gościem. Witam w Drogowskazach. Dzień dobry, witam. Czy wprowadzanie zmian w teatrach, zmian dotyczących tego przystosowania, dostosowania do osób ze specjalnymi potrzebami, to rzeczywiście jest wyzwanie szczególne? Myślę, że to jest temat, który... W zależności od tego, do niego podejdziemy, bo możemy podejść do niego bardzo technicznie. To znaczy myśleć o tym, że jeśli... Dostosowujemy budynki, to właśnie znosimy bariery architektoniczne, zwiększamy dostępność cyfrową, zwiększamy dostępność komunikacyjną, jakby wypełniamy tylko to, co tylko albo aż, bo to wcale nie są łatwe obowiązki, narzuca na nas ustawa o dostępności. Ale tak naprawdę jest to też rozmowa o tym, na ile włączamy poszczególne kategorie społeczne naszych obywateli, naszych kolegów lub koleżanki także.
w działania artystyczne i na ile rzeczywiście myślimy o tym, że chcielibyśmy otworzyć się na najszerszą grupę odbiorców. I kiedy o tym tak pomyślimy, to zaczynamy zupełnie inaczej budować instytucje. I to jest wtedy myślenie o instytucji, nie tylko o tym właśnie, że musimy wykonać taki czy taki obowiązek, tylko myślimy o tym, że warto by było wykonać pewien wysiłek i pewne myślenie, żeby zastanowić się, w jaki sposób moglibyśmy włączyć innych ludzi, w jaki sposób moglibyśmy wzbogacić naszą ofertę, czego oni oczekują i też na ile ich percepcja i ich sposób myślenia mógłby wzbogacić język artystyczny, który wypracowujemy i na ile mogliby też wnieść coś do programu instytucji. Jak myślę o Akademii Teatralnej i o tym, jak ona realizuje swoją politykę prydostępnościową, to właśnie cały czas chyba funkcjonuje to w takiej dychotomii.
Myślę, że to jest bardzo ciekawy kierunek i też wpisujący się w takie pytanie, czy artysta tworzy dla siebie, czy to jest sztuka jednak dla odbiorców, dla ludzi. Tu jesteśmy wokół tego wątku. Ja jakiś czas temu w Drogowskazach gościłam panią Aleksandrę Laudańską, która zajmuje się między innymi pracą z osobami w wieku senioralnym i ona mówiła, że to jest bardzo duże wyzwanie, żeby zaktywizować osoby niezaktywizowane, żeby zachęcić do pewnych działań osoby, które... albo w ogóle o takich działaniach nie wiedzą, albo mają poczucie, że one są zupełnie nie do nich adresowane. Że to jest grupa, do której jest po prostu trudno dotrzeć. I mam wrażenie, że to też jest jedno z wyzwań, które stoi przed teatrami. W tym przypadku mówimy o Akademii Teatralnej i Teatrze Collegium Nobilium. Tak, oczywiście to jest duże wyzwanie. Myślę też, że poniekąd trudność polega na tym, że dostępność stała się tematem modnym, jakkolwiek źle by to zabrzmiało.
dają coś środowisku osób głuchych i niedosłyszących, a z drugiej strony my się nastawiamy na odbiór. To znaczy, to wy nam zaproponujcie, pokażcie nam swój sposób działania, pokażcie nam swoje metody pracy. Z tego wychodzą na takich bardzo indywidualnych czasami doświadczeniach, ale wychodzą jakieś dobre rozwiązania. Kiedy ktoś przychodzi i mówi, kurczę, nie miałam świadomości, że to tak działa. Nie wiedziałam, że tak się można skomunikować. Wydawało mi się, że to będzie bariera, a to nie jest bariera. I jeżeli się przełami pewne bariery, które my mamy psychicznie, to potem się okazuje, że w tych naszych praktykach artystycznych możemy zaproponować więcej. To będą takie praktyki, które będą bardziej oczywiste, jak na przykład przystosowanie spektakli teatralnych dla osób niedosłyszących czy niesłyszących zastosowaniem polskiego języka migowego. I na przykład teraz wprowadziliśmy do repertuaru spektakl Ruzia, spektakl dyplomowy czwartego roku o kierunku aktorstwo w reżyserii Jacka Braciaka. I on jest pokazywany zarówno w takim zwykłym trybie, jak i z użyciem polskiego języka migowego.
Oczywiście na początku był pewien sceptycyzm do tego pomysłu, pewnie wynikający i z odpowiedzialności za dyplom jako taki, i z odpowiedzialności za projekt jako taki, z taką może niepewność, która jest absolutnie zrozumiała. Ale to na co patrzymy, to patrzymy też na to jakiego rodzaju doświadczeniem dla osób aktorskich biorących udział w tym dyplomie jest właśnie granie w obecności tłumacza polskiego języka migowego. w jaki sposób oni widzą ten komunikat, bo to też daje im, taka jest moim zdaniem misja uczelni, wyobrażenie, co ewentualnie w przyszłości można by było zaproponować. Znaczy, że kiedy będę tworzył swoją sztukę, że będę myślał o swoich projektach, to już mam to doświadczenie i być może coś mi zaświta, że aha, mógłbym to włączyć tu. A to nie było źle, ale zobaczcie, jest taki rodzaj komunikacji, to też można włączyć.
Osoby ze szczególnymi potrzebami, wtedy jeszcze definiowaliśmy jako osoby z niepełnosprawnościami, mogą być uczestnikami procesu kształcenia, szczególnie na tych kierunkach najbardziej takich pożądanych, czyli aktorstwo i reżyseria. Myśląc o tym, o tworzeniu kultury dostępnej, uświadomiliśmy sobie, że jeśli będziemy o tym myśleć tylko na poziomie właśnie takich technikaliów, to troszkę to będzie taki listek figowy, że żeby rzeczywiście zacząć myśleć o kulturze włączającej, a uważamy, że jako uczelnia Teatralna jako Akademia Teatralna, czyli jednostka akademicka, to do nas należy zadanie wyznaczania trendów jednak i takiego wskazywania pewnych rozwiązań. Więc uznaliśmy, że czas jest na taką rozmowę właśnie o możliwości obecności osób ze szczególnymi potrzebami, osób z niepełnosprawnościami w teatrze czy w filmie.
I to była bardzo trudna rozmowa. Na szczęście mieliśmy też wspaniałego partnera, czyli Fundację Teatr XXI, który pracuje od wielu, wielu lat z osobami z niepełnosprawnościami. Część osób, które w Fundacji Teatr XXI pracują, jak Justyna Sobczyk, czy Justyna Lipko-Konieczna, to są także osoby, które w jakiś sposób były związane z Akademią Teatralną. W związku z tym ten link był naturalny. I z nimi podjęliśmy próbę rozmowy na temat tego, w jaki sposób osoby o alternatywnej wrażliwości, alternatywnej motoryce, alternatywnym sposobie komunikowania się mogłyby być włączone albo w jaki sposób mogłyby uczestniczyć w świecie artystycznym, w takim tak zwanym mainstreamie. To się zderzyło oczywiście z takim pojęciem aktora jako osoby omnipotentnej, takiej pełnosprawnej.
To znaczy staramy się bardzo jasno zobaczyć, na ile myślenie o innych potrzebach jest myśleniem nie tylko skierowanym tym, że będziemy tam mieli widzów, tylko o innych potrzebach, ale możemy je zobaczyć, także zinterpretować, skorzystać być może z tych innych sposobów komunikowania się. Pracujemy po prostu z pewnym nowym wachlarzem możliwości. Tak na to popatrzyliśmy. Nawet w sposobie, w jaki pani mówi w trakcie naszej rozmowy, słyszę już zupełnie nowe podejście, dlatego że o tej Inności, mówi pani coraz mniej, to są specjalne potrzeby, alternatywne możliwości, nowe możliwości. Mam wrażenie, że następuje pewna zmiana. Tym bardziej cieszę się, że zaproszenie do dzisiejszej rozmowy przyjęła kanclerka Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, pani Beata Szczucińska, z którą rozmawiamy o kulturze dostępnej.
O tym, w jaki sposób teatry mogą reagować i aktywizować osoby ze specjalnymi potrzebami. Ten wątek będziemy kontynuować także w drugiej części naszego spotkania. Właśnie dlatego zachęcam was, abyście zostali z nami, z Drogowskazami, no i z Eską Rok. Do usłyszenia. Aleksandra Galant. Drogowskazy. Rozmowy o życiu. Druga odsłona Drogowskazów rozpoczyna się właśnie na antenie Eski.rok. Ja się nazywam Aleksandra Galant i bardzo cieszę się, że po raz drugi mogę przedstawić panią Beatę Szczucińską, która jest kanclerką Akademii Teatralnej imienia Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Rozmawiamy o tym, jak instytucje kultury w Polsce mogą się zmieniać, żeby włączać w swoje działania osoby ze szczególnymi potrzebami i żeby z doświadczenia tych osób i ich perspektywy również korzystać.
Kiedyś rozmawiałam z fotografem, który mówił, że w niektórych teatrach toczą się dyskusje, czy fotograf nie zaburza tego procesu, kiedy on dokumentuje to, co się dzieje na scenie. I jak w takim razie w tym wszystkim chociażby ten tłumacz? No cóż, myślę, że zaczynamy się do tego powoli przyzwyczajać. Cały czas w głowie mam takie doświadczenie moje, pewnie z przed 15 lat, kiedy byłam na festiwalu w Sarajewie i wtedy po raz pierwszy widziałam taką sztukę, to znaczy, kiedy odbywał się normalnie spektakl dramatyczny, a obok siedziała tłumaczka języka migowego. No i tłumaczyła to dla osób głuchych bądź niedosłyszących. I kiedy przyjechałam do Warszawy, wtedy dyrektorem był jeszcze Andrzej Strzelecki i powiedziałam mu o tym, a wtedy przygotowywaliśmy jeszcze międzynarodowy festiwal szkół teatralnych i powiedziałam mu, wiesz, w Sarajewie takie rzeczy robią i tak dalej. To popatrzył na mnie tak życzliwie, ale popukał się w głowę.
Nie wiem, czy ona się mieści w jakichś ramach, które można opisać w projekcie, ale zmiana ogólnego nastawienia. To jest bardzo długi proces. U nas był realizowany od momentu tej uczelni dostępnej, to znaczy od momentu, kiedy zaczęliśmy tę debatę o tym, czy w jakikolwiek sposób osoby ze szczególnymi potrzebami mogą funkcjonować także u nas w społeczności Akademii, bo to się od razu przeniosło na uwrażliwienie, na tego naszego odbiorcę i także ich inną perspektywę albo inną wrażliwość czy inną motorykę. I za tym potem poszedł cały cykl u nas warsztatów, to znaczy zarówno tych, które prowadziliśmy z Fundacją TRT21 w ramach takiego programu, sympozjum Pokaż Język, do którego zaprosiliśmy na przykład m.in. Daniela Kotowskiego, który opowiadał o swojej praktyce i też nam zupełnie naświetlił zupełnie inną perspektywę osoby głuchej, która w zasadzie wybrała sobie swój własny sposób na tworzenie sztuki i nie taki, jak my byśmy sobie myśleli, że mógłby być, prawda?
I także na głębszym już takim poziomie, w jaki sposób przygotowywać materiały, w jaki sposób przygotowywać właśnie podstawowe treści komunikacyjne, co jest istotne przy przygotowywaniu chociażby produkcji teatralnej z punktu widzenia takich potrzeb, opracowanie całej chociażby procedury trigger warningów, przemyślenie spektaklu i produkcji pod kątem różnych odbiorców i różnych ich potrzeb. Więc cały pakiet tego typu warsztatów jest też w tym projekcie przewidziany. w parze z tymi przebudowami, z nowym systemem elektroakustycznym, z myślą o tym, żeby troszeczkę na przykład uspokoić akustykę, chociażby foyer, które jest w tej chwili bardzo trudne akustycznie. I to nie chodzi tylko o osoby, które nie dosłyszą, ale chodzi o osoby, dla których ten szum komunikacyjny jest trudny do usłyszenia, co realnie jest. Większość z nas ma z tym kłopot, żebyśmy siebie lepiej...
Zwracamy też dużą uwagę na to, żeby w kwestiach ewakuacyjnych osoby ze szczególnymi potrzebami, a tu szczególnie właśnie osoby z niepełnosprawnościami były uwzględnione, czyli też przewidujemy takie rozwiązania na wypadek kryzysów ewakuacyjnych, żeby były to osoby zaopiekowane i żeby były procedury, które umożliwią bądź ułatwią im bezpieczną ewakuację. Ogrom wątków wzięli państwo pod uwagę. Ogrom wątków i zadań do wykonania znajduje się też w projekcie, o którym rozmawiamy, który jest pewną podstawą naszego dzisiejszego spotkania. Spotkania, w którym, jak mam nadzieję, udało nam się do tej pory zająć tym, w jaki sposób instytucje kulturalne, szczególnie teatry, Mogą wyjść naprzeciw i zachęcić do udziału i dzielenia się swoimi doświadczeniami osoby ze specjalnymi potrzebami. Wątku tego oczywiście nie udało nam się w pełni wyczerpać, jak żadnego w trakcie godzinnej rozmowy.
Mam jednak nadzieję, że do tej pory udało nam się potwierdzić, że to jest ważne zagadnienie, które może przynieść korzyści bardzo wielu stronom. Nie tylko tym, które przychodzą nam na myśli jako pierwsze. Ale sądzę też, że wątkiem, który pojawiał się dosyć często i w jakiś sposób spinał to, o czym rozmawiamy, jest bezpieczeństwo. To, żeby wszystkie osoby w instytucjach kultury czuły się nie tylko potrzebne, ważne i chciane, ale też po prostu bezpieczne. I temu bezpieczeństwu, bezpiecznej przestrzeni, którą jest Akademia Teatralna w Warszawie, chciałabym poświęcić trzecią część naszego spotkania. w którym w dalszym ciągu będzie gościć pani Beata Szczucińska, kanclerka Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, no i do której wysłuchania was w dalszym ciągu zapraszam. I mam nadzieję, że słyszymy się już za chwilę w Drogowskazach na antenie Eski.rok.
Do usłyszenia, Aleksandra Garant. Drogowskazy. Rozmowy o życiu. Czas na finałową odsłonę dzisiejszego spotkania w Drogowskazach. Słyszymy się na antenie Eski.rok. Ja się nazywam Aleksandra Galant, a naprzeciwko mnie w dalszym ciągu siedzi pani Beata Szczucińska, która jest kanclerką Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Jak mam nadzieję pamiętacie, do tej pory rozmawiałyśmy o dostępności, o kulturze włączającej i tym, jak teatry zmieniają się po to, żeby jak największą grupę osób zachęcić do udziału w ich projektach, w ich działaniach. Nie mam ochoty wracać do przeszłości, dlatego że ten temat został w drogowskazach kilkukrotnie omówiony i to z osobami najlepiej poinformowanymi wtedy.
Natomiast jestem pewna, że pamiętacie, że kilka lat temu dosyć głośno było o poczuciu bezpieczeństwa osób związanych z teatrem, z filmem, nie tylko ze szkołami teatralnymi, że aktorzy mierzyli się z różnymi problemami, chociażby przy okazji nagrywania scen intymnych, również z koordynatorką scen intymnych w Drogowskazach rozmawialiśmy. Przywołuję ten temat tylko i wyłącznie dlatego, że cieszę się, że zamiast o diagnozowaniu czy zauważaniu problemu możemy porozmawiać o sposobach na ich rozwiązanie, bo takie sposoby udało się stworzyć i wdrożyć właśnie w Akademii Teatralnej w Warszawie. Projekt Bezpieczna Przestrzeń stworzył takie, wydaje mi się, unikatowe wsparcie dla studentów, ale też dla przedstawicieli całej branży. Unikatowy i kompleksowy, ale też jego realizacja zajęła kilka lat.
Stanęliśmy wobec takiego problemu, że tak, wiemy już, że jest niedobrze, mamy zdiagnozowane kłopoty, mamy zdiagnozowane sytuacje czasami graniczne, ale mamy też pełną świadomość, że jest to dziedzictwo kilkudziesięciu lat pewnych praktyk, pewnych przekonań, dogmatów. I to oznacza, że ludzie, którzy mają wolę i chcą dokonać zmiany, nie mają do tego narzędzi, bo ich po prostu nikt nigdy nie wypracowywał. Wszyscy pracowaliśmy według tego, co było nam do tej pory dostępne i co było nam do tej pory dane. I bezpieczna przestrzeń była właśnie o tym, żeby spróbować te narzędzia sobie wypracować. Bardzo oczywistym narzędziem było to, żeby wprowadzić do uczelni artystycznej, do Akademii Teatralnej, chociażby standardy związane właśnie z koordynacją scen intymnych, czyli z bazą, która ma dać poczucie elementarnego bezpieczeństwa, ale też elementarnego wypracowania kontraktu w sytuacji budowania sceny intymnej.
Ale drugim tematem była tak naprawdę komunikacja. I było to, w jaki sposób mamy ze sobą rozmawiać, w jaki sposób mamy od siebie egzekwować efekt pracy. nie przekraczając się nawzajem, a jednocześnie komunikując, co jest nam potrzebne. I temu było poświęcone dość duże warsztaty i szerokie warsztaty, które prowadziliśmy w ramach tego projektu Bezpieczna Przestrzeń w teatrach w Polsce. Tam właśnie pracowaliśmy z dojrzałymi zespołami po to, żeby spróbować zdiagnozować, na czym te problemy w tych zespołach polegają, gdzie są podstawowe błędy komunikacyjne i gdzie są podstawowe jakby takie bariery komunikacyjne, co jest zazwyczaj tym największym zarzewiem konfliktu. Jak jest zbudowana też hierarchia w teatrze, struktura w teatrze, która na przykład uniemożliwia, a co mogłoby ułatwić komunikację zespołowi, tak żeby rzeczywiście wypracowywać takie narzędzia demokratyczne jednak, bo cała filozofia i to, co w tej chwili zostało wypracowane w bezpiecznej przestrzeni i czego będziemy uczyć, czy uczymy na studiach podyplomowych w ramach Akademii Bezpiecznej Przestrzeni.
To jest właśnie filozofia pracy oparta na komunikacji i oparta na pracy zespołowej. Zatem przygotowaliśmy programy, bardzo konkretne programy studiów, w których jeden jest skupiony tylko na koordynacji scen intymnych w teatrze i filmie, bo zakładamy, że każdy teatr potrzebuje takiego koordynatora, Szkoły teatralne potrzebują takich koordynatorów, ale takich koordynatorów potrzebują także, nie wiem, domy kultury, teatry amatorskie, wszelkiego rodzaju organizacje, które zajmują się mniej lub bardziej profesjonalnie budowaniem teatru, po to żeby, czy tworzeniem teatru, po to żebyśmy te wszystkie standardy i te wszystkie zasady mieli po prostu jasno wdrożone i żeby wszyscy wiedzieli według jakich zasad się pracuje na takich scenach. A drugim obszarem naszej działalności to są studia podyplomowe bezpieczeństwo, komunikacja, dobrostan. I to są studia właśnie dla osób, które albo prowadzą instytucje kultury, albo nadzorują instytucje kultury, albo prowadzą zespoły teatralne.
Chcemy też tam i temu też jest poświęcony jeden z modeli wprowadzić podstawowe zasady bezpieczeństwa psychologicznego pracy z dziećmi i to też uważamy, że jest bardzo ważne. Oczywiście w kontekście tak zwanych SOM-ów, które zostały wprowadzone, ale mimo wszystko uważamy, że unarzędziowienie, także zabezpieczenie ludzi, którzy prowadzą zajęcia z dziećmi Jest po prostu istotne, żeby dla bezpieczeństwa naprawdę i osób, z którymi prowadzi się zajęcia i tych, które prowadzą zajęcia, bo one też wiedzą, co im wolno, czego im nie wolno albo co ewentualnie może być potencjalnie trudne. Więc to są obszary, które zostały w sprawach tych naszych studiów dyplomowych zaprogramowane. Ruszyliśmy z tym programem już w listopadzie tego roku. To jest pierwsza edycja. Wspiera nas tutaj mocno Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które też widzi potrzebę wzmocnienia kadru kultury właśnie w budowaniu przestrzeni i miejsc kultury wolnych od przekroczeń, czyli zmiany tej kultury funkcjonowania, zmiany postrzegania miejsca teatru, filharmonii, domu kultury jako jakiegoś takiego folwarku, na którym w zasadzie dyrektorowi
Wszystko wolno i na którym nie obowiązują żadne reguły albo inaczej. Takiego przekonania, że sztuka, robimy wszystko dla misji, dla sztuki, to w zasadzie uświęca wszystko. Ucywilizujmy to. Sztuka jest bardzo ważna. Sztuka przynosi nam spokój. Sztuka powoduje, że jesteśmy lepsi, ale ona nie może przy okazji niszczyć. Jednak powinna być realizowana w zdrowych warunkach. To prawda. Przekraczenie granic w imię tej najwyższej wartości, jaką jest sztuka, było wielokrotnie podnoszone przez ludzi z różnych środowisk, nie tylko teatralnych. Natomiast kiedy pani słuchałam, pomyślałam, że wiele z tych zagadnień, na przykład umiejętność komunikowania się bez przemocy, umiejętność zaznaczania swoich granic, odnosi się tak naprawdę nie tylko do osób związanych ze światem sztuki, ze światem teatru, bo... Myślę, że wśród naszych słuchaczek i słuchaczy niewiele jest osób, które w zespołach nie pracuje, które nie funkcjonuje w żadnej grupie, w żadnym zespole.
Pamiętam, że kiedy rozmawiałam z ówczesnym rektorem Akademii, z profesorem Malajkatem, rozmawialiśmy też o pewnej hierarchiczności typowej chociażby dla teatru w relacji na przykład mistrz i uczeń, ale też w relacji reżyser i aktor, która również mogłaby być i pewnie bywała przyczyną pewnych nadużyć. Tak, to prawda, że kiedy mówimy o komunikacji, to ona dotyczy nas wszystkich i wyobrażam sobie, że tak naprawdę te warsztaty, które proponujemy w ramach Akademii Bezpiecznej Kultury, równie dobrze w zasadzie każda grupa zawodowa mogłaby się tutaj świetnie znaleźć i dobrze skomunikować, ale to prawda, mówimy o pewnym kontekście, pewnym środowisku, nie da się też, bo to jest ważne, dlaczego uznaliśmy, że te studia powinny powstać. Bo jednak to, o czym pani powiedziała, to znaczy pewne obciążenia, które w tym środowisku są, ludzie, którzy pracują w tym środowisku mają świadomość tych obciążeń, to znaczy właśnie tej kultury hierarchii, tej kultury mistrz i uczy, tej kultury, że do tej pory było tak, a dlaczego to zmieniać i tego wszystkiego, czyli takiego świata, w którym funkcjonujemy.
No i jak go funkcjonujemy, jak go doświadczamy, to jesteśmy w stanie to jakoś zdefiniować, nazwać i rozmawiać o tym. Bo inaczej to będziemy rozmawiać na poziomie jakiejś abstrakcji. No dlatego lekarze mają swoje, radnicy mają swoje, a ludzie kultury będą mieli swoją Akademię Bezpiecznej Kultury. żeby komunikować o świecie, który znają, którego doświadczają, albo który rozumieją. Nasza rozmowa powoli zbliża się do końca. Trochę obawiam się tego mojego ostatniego pytania, bo nie chciałabym, żeby odebrała je pani jako prowokujące czy prowokacyjne, ale to jest po prostu pewne sprawdzenie, czy upewnienie się w rozumieniu tego, o czym do tej pory rozmawiamy, Na papierze wszystko wygląda dobrze. Rozwiązania, które są tworzone nie tylko w akademii. Projekty, podręczniki, książki, podpowiedzi. Natomiast jestem ciekawa, czy obserwują państwo, że w akademii oczywiście i w teatrze, że rzeczywiście te praktyki są wdrażane, że one docierają do studentów, że studenci, którzy zaczynają swoją przygodę, swoje studia w akademii, z tych wszystkich narzędzi mogą korzystać, że one są dla nich dostępne.
I co ważne, że powoli, chociaż ja też rozumiem, że to jest proces, efekty zaczynają być zauważalne. Studenci, którzy przychodzą dziś do Akademii, to jest zupełnie inna grupa ludzi niż osoby, z którymi ja na przykład studiowałam albo które znam i ta dynamika jest duża. To już są osoby, które przychodzą z dużym poczuciem własnej podmiotowości. To, co my obserwujemy, to znaczy na pewno obserwujemy to, że oni bardzo jasno formułują swoje granice i stawiają swoje granice. Czasami stawiają granice tak, żebyśmy się o nie rozbijamy i to jest trudne. Rzeczywiście, chociaż mamy jakby świadomość tego, że przecież po to pracowaliśmy i na to pracowaliśmy, no to czasami ta radykalność taka w postawieniu swojej granicy dotąd tak, a tutaj już nie, bywa po prostu trudna do rozpracowania i na przykład temu właśnie będzie służyło cały czas przywoływane przez nas i wprowadzone narzędzie kontraktu.
I widzę, że zmiana tego nastawienia, wzrost samoświadomości, wzrost takiego samookreślenia osób, które przychodzą na studia jest z roku na rok coraz wyższy. Więc tak naprawdę gdybyśmy się nie dostosowali, to w zasadzie widziałabym tylko katastrofę. Nie byłoby możliwości skomunikowania się. Więc poniekąd młodzi ludzie na nas to tak czy inaczej wymuszają, gdyby nam się nie chciało. Ale zapewniam panią, że nam się chce. I myślę, że to jest świetne zakończenie naszej rozmowy. Chyba cała rozmowa właśnie dotyczyła tego, żeby się chciało, żeby się chciało trażać nowe rozwiązania, rozglądać też i konfrontować się z tym, że czasami istnieją problemy, ale okazuje się, że przy odpowiednim nakładzie czasu, pracy i energii one wszystkie są do rozwiązania. Waszym i moim gościem była dzisiaj pani Beata Szczucińska, kanclerka Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.