Teatr otwarty dla wszystkich. DROGOWSKAZY
W kinach, galeriach sztuki czy salach koncertowych coraz częściej pojawiają się rozwiązania kierowane do osób z niepełnosprawnościami, a co z teatrami? To wyzwanie szczególne nie tylko dlatego, że często mieszczą się w zabytkowych budynkach, w których trudno jest likwidować bariery architektoniczne, ale także ze względu na specyfikę sztuki teatralnej. Nie oznacza to jednak, że teatry nie testują nowych rozwiązań, komunikując jasno: jesteśmy otwarci dla wszystkich. Co więcej, artyści zapraszają osoby ze specjalnymi potrzebami nie tylko do odbierania ich sztuki, ale także do jej tworzenia. Przykładem instytucji która działa w ten sposób, jest Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, a także jej Teatr, Collegium Nobilium. Jakie rozwiązania wdraża instytucja i jaka misja jej przyświeca, opowiedziała w Drogowskazach kanclerka uczelni, Beata Szczucińska. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.
To potwierdzają badania CBOS-u w 2023 roku. 11% Polaków zadeklarowało, że było w teatrze raz. Pytanie o to, dlaczego sobie ten dostęp ograniczamy jest szczególnie zasadne w kontekście tematu dzisiejszej rozmowy, bo będziemy rozmawiać o dostępności, o tym, czy instytucje kultury są dostosowane do osób ze specjalnymi potrzebami, czy osób z niepełnosprawnościami. Dostosowane na razie najlepiej nie są, bo nadal kilkadziesiąt procent pytanych deklaruje, że nie może uczestniczyć w różnych wydarzeniach ze względu chociażby na bariery architektoniczne. Ale to się zmienia. Takie zmiany wprowadzają już nie tylko kina czy sale koncertowe, ale także teatry. Mnie się to wydaje dla teatrów szczególnym wyzwaniem, ale czy tak jest naprawdę?
O to będę pytała kanclerki Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, pani Beaty Szczucińskiej, która przyjęła zaproszenie i dzisiaj jest waszym i moim gościem. Witam w Drogowskazach. Dzień dobry, witam. Czy wprowadzanie zmian w teatrach, zmian dotyczących tego przystosowania, dostosowania do osób ze specjalnymi potrzebami, to rzeczywiście jest wyzwanie szczególne? Myślę, że to jest temat, który... W zależności od tego, do niego podejdziemy, bo możemy podejść do niego bardzo technicznie. To znaczy myśleć o tym, że jeśli... Dostosowujemy budynki, to właśnie znosimy bariery architektoniczne, zwiększamy dostępność cyfrową, zwiększamy dostępność komunikacyjną, jakby wypełniamy tylko to, co tylko albo aż, bo to wcale nie są łatwe obowiązki, narzuca na nas ustawa o dostępności. Ale tak naprawdę jest to też rozmowa o tym, na ile włączamy poszczególne kategorie społeczne naszych obywateli, naszych kolegów lub koleżanki także.
Myślę, że to jest bardzo ciekawy kierunek i też wpisujący się w takie pytanie, czy artysta tworzy dla siebie, czy to jest sztuka jednak dla odbiorców, dla ludzi. Tu jesteśmy wokół tego wątku. Ja jakiś czas temu w Drogowskazach gościłam panią Aleksandrę Laudańską, która zajmuje się między innymi pracą z osobami w wieku senioralnym i ona mówiła, że to jest bardzo duże wyzwanie, żeby zaktywizować osoby niezaktywizowane, żeby zachęcić do pewnych działań osoby, które... albo w ogóle o takich działaniach nie wiedzą, albo mają poczucie, że one są zupełnie nie do nich adresowane. Że to jest grupa, do której jest po prostu trudno dotrzeć. I mam wrażenie, że to też jest jedno z wyzwań, które stoi przed teatrami. W tym przypadku mówimy o Akademii Teatralnej i Teatrze Collegium Nobilium. Tak, oczywiście to jest duże wyzwanie. Myślę też, że poniekąd trudność polega na tym, że dostępność stała się tematem modnym, jakkolwiek źle by to zabrzmiało.
Ale to jest prawda. I to jest bardzo potrzebne, żebyśmy myśleli w tych kategoriach, żebyśmy poszerzali swoje spojrzenie, żebyśmy poszerzali katalog naszej oferty. a jednocześnie podmiotów, które w tym obszarze są aktywne i które mogą być dla nas partnerskie, no jest pewna ograniczona liczba i rozumiem też trochę ich przepracowanie i takie przeładowanie. Więc to jest trudna dynamika i trudny moment, w którym jesteśmy. Ale z drugiej strony, dlatego wracam do tego, co powiedziałam na początku, bardziej staramy się myśleć o tym, na ile, nie zaniedbując obowiązków, na ile nasza praktyka może być praktyką włączającą I na ile możemy szukać partnerów albo innych rozwiązań scenicznych, artystycznych, czyli czerpać inspiracji artystycznych z obszarów do tej pory może nie tak oczywiście powiązanych z teatrem.
I języków i sposobów komunikacji się nie tak oczywiście powiązanych z teatrem. Po to właśnie, żeby jakoś stopniowo budować tych nowych odbiorców. Poszerzać swoją wiedzę wydaje mi się, że w ten sposób, to znaczy kiedy my wyjdziemy troszkę do środowiska, troszkę zaczerpniemy ze środowiska, troszkę środowisku damy, to zwiększy się zarówno nasza dostępność jako taka, ale zwiększy się też nasza świadomość i to przygarnięcie nowych widzów będzie naturalniejsze. Wydarzy się coś takiego, co będzie po prostu zwykłym procesem. Jako przykład mogę podać program, który w tej chwili jest realizowany, bardzo na świeżo. On jest realizowany w ramach programu Kultura Dostępna i w ramach tego programu staramy się zbliżyć troszeczkę środowisko głuchych i niedosłyszących ze środowiskiem naszym akademickim w dwie strony. To znaczy z jednej strony proponujemy, żeby nasi wykładający i nasi studenci pracowali z osobami głuchymi, czyli nasi.
Osoby ze szczególnymi potrzebami, wtedy jeszcze definiowaliśmy jako osoby z niepełnosprawnościami, mogą być uczestnikami procesu kształcenia, szczególnie na tych kierunkach najbardziej takich pożądanych, czyli aktorstwo i reżyseria. Myśląc o tym, o tworzeniu kultury dostępnej, uświadomiliśmy sobie, że jeśli będziemy o tym myśleć tylko na poziomie właśnie takich technikaliów, to troszkę to będzie taki listek figowy, że żeby rzeczywiście zacząć myśleć o kulturze włączającej, a uważamy, że jako uczelnia Teatralna jako Akademia Teatralna, czyli jednostka akademicka, to do nas należy zadanie wyznaczania trendów jednak i takiego wskazywania pewnych rozwiązań. Więc uznaliśmy, że czas jest na taką rozmowę właśnie o możliwości obecności osób ze szczególnymi potrzebami, osób z niepełnosprawnościami w teatrze czy w filmie.
I to była bardzo trudna rozmowa. Na szczęście mieliśmy też wspaniałego partnera, czyli Fundację Teatr XXI, który pracuje od wielu, wielu lat z osobami z niepełnosprawnościami. Część osób, które w Fundacji Teatr XXI pracują, jak Justyna Sobczyk, czy Justyna Lipko-Konieczna, to są także osoby, które w jakiś sposób były związane z Akademią Teatralną. W związku z tym ten link był naturalny. I z nimi podjęliśmy próbę rozmowy na temat tego, w jaki sposób osoby o alternatywnej wrażliwości, alternatywnej motoryce, alternatywnym sposobie komunikowania się mogłyby być włączone albo w jaki sposób mogłyby uczestniczyć w świecie artystycznym, w takim tak zwanym mainstreamie. To się zderzyło oczywiście z takim pojęciem aktora jako osoby omnipotentnej, takiej pełnosprawnej.
O tym, w jaki sposób teatry mogą reagować i aktywizować osoby ze specjalnymi potrzebami. Ten wątek będziemy kontynuować także w drugiej części naszego spotkania. Właśnie dlatego zachęcam was, abyście zostali z nami, z Drogowskazami, no i z Eską Rok. Do usłyszenia. Aleksandra Galant. Drogowskazy. Rozmowy o życiu. Druga odsłona Drogowskazów rozpoczyna się właśnie na antenie Eski.rok. Ja się nazywam Aleksandra Galant i bardzo cieszę się, że po raz drugi mogę przedstawić panią Beatę Szczucińską, która jest kanclerką Akademii Teatralnej imienia Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Rozmawiamy o tym, jak instytucje kultury w Polsce mogą się zmieniać, żeby włączać w swoje działania osoby ze szczególnymi potrzebami i żeby z doświadczenia tych osób i ich perspektywy również korzystać.
To jest zupełnie nowa perspektywa. kiedy myślę o aktywizacji osób, które do tej pory być może miały poczucie, że są trochę na marginesie. To też potwierdzają statystyki, bo na kilka milionów osób z niepełnosprawnościami kilkadziesiąt procent nadal potwierdza, że zmaga się z barierami chociażby architektonicznymi czy brakiem przystosowania tego, z czego w instytucjach kultury można korzystać. Ale ta zmiana następuje. Temu właśnie poświęcona jest dzisiejsza rozmowa. Wspomniałam na początku, we wstępie naszego spotkania, że na przykład o kinach często się mówi, że one zaczynają być przystosowane chociażby do potrzeb osób niesłyszących. Tłumacz języka migowego, czy w innym przypadku pętle indukcyjne. Ale zastanawiam się, na ile to jest do wdrożenia w teatrze. W teatrze, w którym przecież mówimy o takim procesie na żywo, o czymś, co w moim postrzeganiu jest bardzo żywe, bardzo intymne.
Kiedyś rozmawiałam z fotografem, który mówił, że w niektórych teatrach toczą się dyskusje, czy fotograf nie zaburza tego procesu, kiedy on dokumentuje to, co się dzieje na scenie. I jak w takim razie w tym wszystkim chociażby ten tłumacz? No cóż, myślę, że zaczynamy się do tego powoli przyzwyczajać. Cały czas w głowie mam takie doświadczenie moje, pewnie z przed 15 lat, kiedy byłam na festiwalu w Sarajewie i wtedy po raz pierwszy widziałam taką sztukę, to znaczy, kiedy odbywał się normalnie spektakl dramatyczny, a obok siedziała tłumaczka języka migowego. No i tłumaczyła to dla osób głuchych bądź niedosłyszących. I kiedy przyjechałam do Warszawy, wtedy dyrektorem był jeszcze Andrzej Strzelecki i powiedziałam mu o tym, a wtedy przygotowywaliśmy jeszcze międzynarodowy festiwal szkół teatralnych i powiedziałam mu, wiesz, w Sarajewie takie rzeczy robią i tak dalej. To popatrzył na mnie tak życzliwie, ale popukał się w głowę.
Nie byliśmy wtedy na to kompletnie przygotowani, no ale dziś, już jak wspominałam, robimy to, to znaczy zapraszamy tłumaczy polskiego języka migowego i kiedy planujemy, bo to jest ważne, że zapraszamy ich już w momencie, w którym, że to jest już zaplanowane, że to nie jest tak, że my zrobiliśmy dyplom, a teraz go tutaj wkleimy, tylko uczestniczą oni także częściowo w procesie prób, że to już jest przygotowywane z myślą o tym, że tłumacze tu będą i że tak jest też skonstruowany ten spektakl, to jest od razu wkomponowane, pomyślane. To tak naprawdę jest najprostsza rzecz, chociaż droga. Ale kiedy myślimy o tym, jak przystosować w ogóle infrastrukturę do potrzeb osób, to na szczęście coraz lepiej do tego dostosowana jest technologia. I jednym z takich rozwiązań, na przykład, które będziemy wprowadzać teraz w Teatrze Ekologii w Nobilium, który w ogóle ulegnie sporej wewnętrznej przebudowie, także z myślą o dostosowaniu dla osób ze szczególnymi potrzebami,
W tym samym czasie. Zatem to są systemy, które naprawdę też wychodzą troszeczkę poza to, co zazwyczaj sobie myślimy, że można by było albo to, albo to, albo to. A tutaj się okazuje, że można równolegle. Znów pojawia się ta moja wątpliwość, ale to nie jest tak, że ja w jakiś sposób chcę obalić to, co pani mówi. Bardziej się zastanawiam znów nad tą żywą materią, jaką jest spektakl. Bo o ile na przykład napisy w kinie można przetłumaczyć jeden do jednego, Rozumiem, że w profesjonalnych teatrach te spektakle również nie ulegają dużym przekształceniom. Jest scenariusz, którego artyści oczywiście się trzymają, ale też słyszałam, że mówi się, że nie ma dwóch takich samych spektakli.
Jak wracamy do tej audiodeskrypcji, to jest takie jeszcze moje marzenie. Ja bym bardzo chciała założyć szkołę audiodeskrypcji. Nie wiem, czy mi się to kiedyś uda, ale ponieważ tych podejść do audiodeskrypcji i myślenia o tym, w jaki sposób opisać w języku wszystko to, co się dzieje w teatrze, no mi się wydaje, że to jest wspaniałe wyzwanie w ogóle i wiem, że tych szkół jest kilka i podejść jest kilka. Więc zderzenie tych metodologii, w ogóle dyskusja o tym, w jaki sposób w słowie zamknąć tę dynamikę także teatru jest dla mnie niezwykle ciekawa, także jako dla osoby, która jednak poniekąd jest badaczką teatru. Ja już pomijam to, że trochę nam ubożeje język i być może audiodeskrypcja jest też tym obszarem, które ten język znowu przywróci w jego bogatości, w jego takiej soczystości. No i kiedy słowa znowu na powrót nam postawią rzeczywistość, bo troszeczkę się ta nasza uważność tak bardzo skupia na obrazku, że trochę te słowa przestały ważyć.
Czyli jest kilku tłumaczy, jest tłumacz cień za aktorem, aktor gra, a jednocześnie on tam tłumaczy to, co aktor w danym momencie gra. No na to się jeszcze nie poważyliśmy, ale opowiadam, że jest taka... To jest nieprawdopodobna możliwość. Można spróbować też tak. I teraz proszę zobaczyć, jakiego to nabiera wymiaru plastycznego. To zupełnie zmienia to, co się dzieje na scenie. Tak, oczywiście. Nabiera innego wymiaru. Nabiera zupełnie innego wymiaru, ale wydaje mi się, w mojej ocenie, to jest też niezwykle ciekawe, żeby to zobaczyć. I znowu podzielę się takim doświadczeniem, które miałam kilka lat temu w Teatrze Powszechnym. To był jeden ze spektakli, być może właśnie w ramach Festiwalu Kultura Dostępna, ale mogę się mylić, w którym głównym tematem właśnie było przygotowanie i przedstawienie spektakli właśnie maksymalnie dostępnego zarówno dla osób, które nie widzą, jak i dla osób, które nie słyszą. Po tym spektaklu odbyła się dyskusja, która była prowadzona w językach migowych.
Tak bym to powiedziała. Też wydaje mi się, że to jest dobry moment, żeby zapytać o tak zwane kompetencje miękkie związane z tą przemianą. Takie kompetencje ludzkie, bo możemy mówić o likwidowaniu barier architektonicznych, o aplikacjach, o systemach napędzanych również sztuczną inteligencją, które mają wspierać osoby ze specjalnymi potrzebami, ale tak naprawdę wszystko zaczyna się w głowie. Nie brzmi to oryginalnie. Wydaje mi się, że pewne umiejętności, kompetencje, jak powiedziałam, muszą mieć też aktorzy, kadra pedagogiczna, osoby, które zajmują się obsługą teatru, bo dla nich to też są nowe wyzwania. Ja sama się parę minut temu złapałam na tym, że być może mój język, którego używam, jest nie do końca poprawny. Pojawia się otwartość na wszystkich tak naprawdę i to też jest chyba praca, którą należy wykonać.
Nie wiem, czy ona się mieści w jakichś ramach, które można opisać w projekcie, ale zmiana ogólnego nastawienia. To jest bardzo długi proces. U nas był realizowany od momentu tej uczelni dostępnej, to znaczy od momentu, kiedy zaczęliśmy tę debatę o tym, czy w jakikolwiek sposób osoby ze szczególnymi potrzebami mogą funkcjonować także u nas w społeczności Akademii, bo to się od razu przeniosło na uwrażliwienie, na tego naszego odbiorcę i także ich inną perspektywę albo inną wrażliwość czy inną motorykę. I za tym potem poszedł cały cykl u nas warsztatów, to znaczy zarówno tych, które prowadziliśmy z Fundacją TRT21 w ramach takiego programu, sympozjum Pokaż Język, do którego zaprosiliśmy na przykład m.in. Daniela Kotowskiego, który opowiadał o swojej praktyce i też nam zupełnie naświetlił zupełnie inną perspektywę osoby głuchej, która w zasadzie wybrała sobie swój własny sposób na tworzenie sztuki i nie taki, jak my byśmy sobie myśleli, że mógłby być, prawda?
On pokazał, że ja zupełnie jestem niezależnym artystą i chcę zupełnie inaczej pracować. Nie dyktujcie mi, to ja dyktuję sobie swoje własne artystyczne warunki. To jest także szereg warsztatów czy szkoleń, które zostały i były zrealizowane i są przygotowane w ramach tego naszego projektu przebudowy teatru. To jest projekt, który... W zasadzie zaczął się realizować już w maju tego roku, finansowany ze środków Unii Europejskiej i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poprawa warunków udostępniania oferty kulturalnej Teatru Collegium Nobilium poprzez przebudowę i renowację budynku i unowocześnienie wyposażenia. I tu jest jeden z tych komponentów tego projektu, to jest także silny komponent szkoleniowy. gdzie kładziemy nacisk na to, aby zarówno nasza kadra administracyjna, jak i kadra dydaktyczna miała kompetencje do tego, żeby i komunikować się z osobami, albo przynajmniej wiedzieć w jaki sposób, na podstawowym poziomie podjąć tę komunikację, w jaki sposób nie zaszkodzić.
słyszeli. Myślimy wtedy o tym, że będziemy dbać o przestrzeń, taką przestrzeń wyciszenia, przestrzeń zieloną, przestrzeń taką, w której będzie można rzeczywiście odetchnąć. W ten sposób będziemy zagospodarowywali część takiego dziedzińca przy Teatrze Kolegium Nobilium, bo też zdajemy sobie sprawę, że szczególną potrzebą jest przy naszym przebodźcowaniu ogólnym, jednych bardziej, drugich mniej, tą potrzebą jest możliwość wyciszenia się, możliwość po prostu odcięcia się od bodźców. To też jest potrzeba, którą widzimy zarówno psychiczna, jak i emocjonalna. I oczywiście wszelkiego rodzaju działania takie poprawiające już chociażby komunikację dla osób, które poruszają się na wózkach, oznakowanie budynku tak, żeby ono było czytelne, żeby nie wprowadzało w błąd, żeby było to jasne i żeby osoby, które potrzebują zorientować się w topografii niezbyt łatwego teatru też były w stanie to zrobić.
Zwracamy też dużą uwagę na to, żeby w kwestiach ewakuacyjnych osoby ze szczególnymi potrzebami, a tu szczególnie właśnie osoby z niepełnosprawnościami były uwzględnione, czyli też przewidujemy takie rozwiązania na wypadek kryzysów ewakuacyjnych, żeby były to osoby zaopiekowane i żeby były procedury, które umożliwią bądź ułatwią im bezpieczną ewakuację. Ogrom wątków wzięli państwo pod uwagę. Ogrom wątków i zadań do wykonania znajduje się też w projekcie, o którym rozmawiamy, który jest pewną podstawą naszego dzisiejszego spotkania. Spotkania, w którym, jak mam nadzieję, udało nam się do tej pory zająć tym, w jaki sposób instytucje kulturalne, szczególnie teatry, Mogą wyjść naprzeciw i zachęcić do udziału i dzielenia się swoimi doświadczeniami osoby ze specjalnymi potrzebami. Wątku tego oczywiście nie udało nam się w pełni wyczerpać, jak żadnego w trakcie godzinnej rozmowy.
Do usłyszenia, Aleksandra Garant. Drogowskazy. Rozmowy o życiu. Czas na finałową odsłonę dzisiejszego spotkania w Drogowskazach. Słyszymy się na antenie Eski.rok. Ja się nazywam Aleksandra Galant, a naprzeciwko mnie w dalszym ciągu siedzi pani Beata Szczucińska, która jest kanclerką Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Jak mam nadzieję pamiętacie, do tej pory rozmawiałyśmy o dostępności, o kulturze włączającej i tym, jak teatry zmieniają się po to, żeby jak największą grupę osób zachęcić do udziału w ich projektach, w ich działaniach. Nie mam ochoty wracać do przeszłości, dlatego że ten temat został w drogowskazach kilkukrotnie omówiony i to z osobami najlepiej poinformowanymi wtedy.
Natomiast jestem pewna, że pamiętacie, że kilka lat temu dosyć głośno było o poczuciu bezpieczeństwa osób związanych z teatrem, z filmem, nie tylko ze szkołami teatralnymi, że aktorzy mierzyli się z różnymi problemami, chociażby przy okazji nagrywania scen intymnych, również z koordynatorką scen intymnych w Drogowskazach rozmawialiśmy. Przywołuję ten temat tylko i wyłącznie dlatego, że cieszę się, że zamiast o diagnozowaniu czy zauważaniu problemu możemy porozmawiać o sposobach na ich rozwiązanie, bo takie sposoby udało się stworzyć i wdrożyć właśnie w Akademii Teatralnej w Warszawie. Projekt Bezpieczna Przestrzeń stworzył takie, wydaje mi się, unikatowe wsparcie dla studentów, ale też dla przedstawicieli całej branży. Unikatowy i kompleksowy, ale też jego realizacja zajęła kilka lat.
Ale drugim tematem była tak naprawdę komunikacja. I było to, w jaki sposób mamy ze sobą rozmawiać, w jaki sposób mamy od siebie egzekwować efekt pracy. nie przekraczając się nawzajem, a jednocześnie komunikując, co jest nam potrzebne. I temu było poświęcone dość duże warsztaty i szerokie warsztaty, które prowadziliśmy w ramach tego projektu Bezpieczna Przestrzeń w teatrach w Polsce. Tam właśnie pracowaliśmy z dojrzałymi zespołami po to, żeby spróbować zdiagnozować, na czym te problemy w tych zespołach polegają, gdzie są podstawowe błędy komunikacyjne i gdzie są podstawowe jakby takie bariery komunikacyjne, co jest zazwyczaj tym największym zarzewiem konfliktu. Jak jest zbudowana też hierarchia w teatrze, struktura w teatrze, która na przykład uniemożliwia, a co mogłoby ułatwić komunikację zespołowi, tak żeby rzeczywiście wypracowywać takie narzędzia demokratyczne jednak, bo cała filozofia i to, co w tej chwili zostało wypracowane w bezpiecznej przestrzeni i czego będziemy uczyć, czy uczymy na studiach podyplomowych w ramach Akademii Bezpiecznej Przestrzeni.
To jest właśnie filozofia pracy oparta na komunikacji i oparta na pracy zespołowej. Zatem przygotowaliśmy programy, bardzo konkretne programy studiów, w których jeden jest skupiony tylko na koordynacji scen intymnych w teatrze i filmie, bo zakładamy, że każdy teatr potrzebuje takiego koordynatora, Szkoły teatralne potrzebują takich koordynatorów, ale takich koordynatorów potrzebują także, nie wiem, domy kultury, teatry amatorskie, wszelkiego rodzaju organizacje, które zajmują się mniej lub bardziej profesjonalnie budowaniem teatru, po to żeby, czy tworzeniem teatru, po to żebyśmy te wszystkie standardy i te wszystkie zasady mieli po prostu jasno wdrożone i żeby wszyscy wiedzieli według jakich zasad się pracuje na takich scenach. A drugim obszarem naszej działalności to są studia podyplomowe bezpieczeństwo, komunikacja, dobrostan. I to są studia właśnie dla osób, które albo prowadzą instytucje kultury, albo nadzorują instytucje kultury, albo prowadzą zespoły teatralne.
Chcemy też tam i temu też jest poświęcony jeden z modeli wprowadzić podstawowe zasady bezpieczeństwa psychologicznego pracy z dziećmi i to też uważamy, że jest bardzo ważne. Oczywiście w kontekście tak zwanych SOM-ów, które zostały wprowadzone, ale mimo wszystko uważamy, że unarzędziowienie, także zabezpieczenie ludzi, którzy prowadzą zajęcia z dziećmi Jest po prostu istotne, żeby dla bezpieczeństwa naprawdę i osób, z którymi prowadzi się zajęcia i tych, które prowadzą zajęcia, bo one też wiedzą, co im wolno, czego im nie wolno albo co ewentualnie może być potencjalnie trudne. Więc to są obszary, które zostały w sprawach tych naszych studiów dyplomowych zaprogramowane. Ruszyliśmy z tym programem już w listopadzie tego roku. To jest pierwsza edycja. Wspiera nas tutaj mocno Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które też widzi potrzebę wzmocnienia kadru kultury właśnie w budowaniu przestrzeni i miejsc kultury wolnych od przekroczeń, czyli zmiany tej kultury funkcjonowania, zmiany postrzegania miejsca teatru, filharmonii, domu kultury jako jakiegoś takiego folwarku, na którym w zasadzie dyrektorowi
Wszystko wolno i na którym nie obowiązują żadne reguły albo inaczej. Takiego przekonania, że sztuka, robimy wszystko dla misji, dla sztuki, to w zasadzie uświęca wszystko. Ucywilizujmy to. Sztuka jest bardzo ważna. Sztuka przynosi nam spokój. Sztuka powoduje, że jesteśmy lepsi, ale ona nie może przy okazji niszczyć. Jednak powinna być realizowana w zdrowych warunkach. To prawda. Przekraczenie granic w imię tej najwyższej wartości, jaką jest sztuka, było wielokrotnie podnoszone przez ludzi z różnych środowisk, nie tylko teatralnych. Natomiast kiedy pani słuchałam, pomyślałam, że wiele z tych zagadnień, na przykład umiejętność komunikowania się bez przemocy, umiejętność zaznaczania swoich granic, odnosi się tak naprawdę nie tylko do osób związanych ze światem sztuki, ze światem teatru, bo... Myślę, że wśród naszych słuchaczek i słuchaczy niewiele jest osób, które w zespołach nie pracuje, które nie funkcjonuje w żadnej grupie, w żadnym zespole.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.