Dżin z komikiem (podcast Lotka) | Gość: Marek Fischer FIT MAKER | Odcinek 39
Marek Fischer - FIT MAKER tym razem opowiada m.in. o biohackingu i zdrowotnych patentach z internetu: od mrożenia jąder, przez czerwone światło i sen, aż po lodowe kąpiele oraz dopaminowy detoks. Zapraszamy do oglądania i komentowania!
Karetkę, karetkę. Dobra, zabrali go, zabrali, no przecież nic mu nie będzie chyba, nie? DŻIN Z KOMIKIEM, czyli ze mną, Lotkiem. Kiedyś miałem konsultacje z taką parą. W kontekście podnosi. I gadam tam z gościem, no i jakby dochodzimy do takiego kluczowego momentu, że mówię, dobra, no ale jakby to teraz jakby rozmawiamy specjalistycznie, okej, no to jak wygląda kontekst ilości odbywanych stosunków w tygodniu, nie? No i gość tam siedzi i mówi, tak wiesz, trzy, cztery, czasami pięć razy w tygodniu, nie? Patrzę na żonę, a ona tak, chyba ty. Klasyk, niestety. A z żoną, kurde.
Pozdrawiam Zgorzelec. Słuchaj, dużo jest rozmów z dietetykami. Większość ludzi słuchają i tam wszystko to samo jest, nie? Czyli jedz zdrowo, ruszaj się, wiesz, no ale kto ma na to czas? Więc ja bym to skrócił i dzisiaj bym chciał od ciebie samej esencji, czyli prostych rozwiązań, czyli biohacking. Kojarzysz biohacking, prawda? Oczywiście. Orzechy włoskie na myślenie. I nie masz alzheimera wtedy, jak jest orzechy włoskie, tam raz dziennie czy coś, prawda? Orzechy brazylijskie na jądra. I na jądra brazylijskie. Jak jest orzechy brazylijskie, to nie masz jąder. Tak. Na starość też. Na starość. No i trzeba je wkładać w proste wodby. To też sobie nie każdy wie.
Jak ktoś chce mieć dużo jądra, to musi wkładać w brazylijskie wodby. I najlepiej te takie giga, takie XL. XL, oczywiście. Trzeba wybierać konkretne. Ale tak serio, bo są takie duże typy hackingów, które nawet mają jakieś podwaliny naukowe, bym powiedział. Że tak ludzie uzasadniają logicznie, że tak, to ma ręce i nogi. To jest tak zwana nauka na chłopski rozum, tak. Tak, no, bo czasami słyszę, że jesteś tacy, no, ala naukowcy rzeczywiście, którzy mówią, że tak to działa, bo coś tam, ale chciałbym przejść przed tobą przez taką małą listę tych, takich rzeczy. Wiem, że część tam masz też, bo trochę się konsultowaliśmy przed, ale mam też dodatkowych parę, ale pierwsze, co, co mnie zastanowiło, bo to jest mrożenie jąder codziennie przez rok. Słyszałeś, Seba, o czymś takim?
Nie. Nie słyszałeś o tym? Nie. Tak, bo zima nie trwa cały rok. Też nie mam takiej dużej zamrożarki. Ciekawe, czy się zamknął. Ale nie, bo to jest podobno, to zwiększa testosteron, tak? Tak. U chłopów. A jak się mrozi jaja? To tym takim, jak sportowcy psikają takim sobie w mięśnie? Ja nigdy nie mroziłem, więc trudno mi powiedzieć, jak się mrozi jaja, ale zakładam... Ale jakieś metody są na pewno, nie? No bo to tak... To pierwsza moja myśl była, ale jak się mrozi jaja? Ja sobie to wyobrażam w taki sposób, że masz wannę z lodem i zamiast do niej wchodzić, to po prostu wiesz... Ściągasz gacie, sprzęt w łapę i tak podchodzisz do tej wanny i tam... I co? I kładziesz ten sprzęt tylko? Tam do środka. Jezu, takie marnowanie lodu. Dokładnie. A nie lepsze takie do lodów tajskich?
Taka ta tacka, co wiecie, co się... Ojej, ojej. A to nie przywrze? Powstaje tyle nowych smaków lodów, że lody o smaku męskich jąder. Wanilia w niespodzianko. Nawiązując do tego podcastu, naszym gościem jest Andrzej. Andrzej lubi psy, koty i stworzył jedyne na świecie lody tajskie o smaku męskich jąder. Cześć. Cześć. Nie, ale bo to jest takie, że to ma nie podnosić poziomu testosteronu, czyli jakoś w lód wkłada się jajka, no wiadomo, że w lód, żeby nie szmarzło. Ja najpierw tłumaczę generalnie, jaka jest logika, nie? Bo to jest tak zwany, ładnie się o tym mówi, że to jest tak zwany ingenierist wsteczny, że tam reverse engineering, nie?
Każdy mężczyzna, który wchodził do zimnej wody, wie, co się tam odbywa. I nie jest to turbo, ultra przyjemny proces. To się zawsze fajnie w Bałtyku ogląda, jak ktoś wchodzi i wychodzi. Zawsze jest ta pauza, jak już jest na wysokości slipek, nie? Że jest takie... Jeszcze jest taka myśl, że może jednak nie będę wchodził, nie? Że jest ten moment taki trudny, oczywiście. Więc jest taka teoria, natomiast ta teoria ma niewiele wspólnego z jakimś realnym przełożeniem, bo jak sobie popatrzymy na dowody naukowe, to zero wpływu na wzrost stężenia testosteronu. To jest jakby pierwsza kwestia. Druga kwestia, jest tam delikatne zwiększenie produkcji plemników, natomiast... Jedna! Jedna. Ale uwierzcie mi, że znam 1001 lepszych metod na zwiększenie produkcji plemników niż mrożenie jąder.
To jest dosyć hardkorowy wybór, ale biohacking lubisz w hardkorowe rzeczy, bo hardkorowe rzeczy się fajnie sprzedają, przyjmują i niosą. A to jest taka metoda, tak samo jak kiedyś Pasta do zębów, jakaś firma czy pasta do zębów, która się nie pieniła, ale tak samo myła jak inne, ale ludzie nie chcieli jej używać. Chcieli, żeby się pieniła, więc pasty nie muszą się niby pienić, ale dodają coś, żeby się pieniły, no bo ludzie chcą, żeby się pieniły, bo inaczej niby nie czują satysfakcji, nie? Może tak samo jest z tymi metodami, że musi boleć, wiesz, musi być taki hardcore, że wtedy bardziej człowiek jest w stanie uwierzyć, że to zadziała, prawda? Może efekt placebo tutaj też działa, że po prostu jak tak się męczy, to ma takie, jakby to zadziałało, nie? I organizm ma, słuchajcie, on nas zabije, nie? Dajcie mu więcej plemników. Ja sobie spróbuję wizualizować taką rozmowę takiego dietetyka od biohackingu ze swoim pacjentem, który ma problemy z jakością nosienia, przegląda te badania i mówi, no, panie Marcinie, tych plemników to tam mało, ale
Powiem wam na szczęście, wiesz o co mi chodzi? Że to nie jest takie, że ryzykujesz życie swoje, no ale głupie to jest po prostu. Ale zobacz, o czym my w ogóle rozmawiamy w kontekście poprawy zdrowia biohackingu, nie? To nie jest ryzykowne i mega szkodliwe. Tak. No jakby poprawa zdrowia i szkodliwość, nie chcemy wybierać pomiędzy tym, co jest szkodliwe, a poprawia zdrowie. No oczywiście, oczywiście, oczywiście. A z takich bardziej lajtowych metod, do mnie ostatnio dotarły takie informacje, tylko mi nie wysyłałeś, to już z mojej inwencji, ale czerwone światło. Słyszałeś o tym, że ludzie potrafią w domach żarówki zmienić na czerwone, czerwone okulary jakieś zakładają i od którejś tam godziny funkcjonują w tym czerwonym świetle, żeby lepiej spać chyba, tak? No tutaj jest szerzej, bo i to jest jakby akurat jedna z tych teorii, która ma duże przełożenie jakby na praktykę i na dowody naukowe.
I jakby okulary, no to chodzi o blokowanie niebieskiego światła, czyli jakby te, że w skrócie niebieskie światło powoduje, że jeżeli jest wieczór i jesteśmy nastawieni, czyli tam Trafiamy na ekrany, które wydzielają niebieskie światło. No to nie produkujemy melatoniny, a melatonina jest odpowiedzialna za to, żeby nas usypiać. A to jest tylko z ekranów, to niebieskie światło? Żarówki, tak. Czyli wszystko. Każde sztuczne oświetlenie obraz. I tak, i nie. Natężenie światła czy ta struktura światła będzie też miała wpływ na to, jak bardzo. Więc jakby po to wrzucamy te okulary blokujące niebieskie światło, żeby właśnie nie hamować wydzielania melatoniny. Natomiast naświetlanie jakby tym czerwonym światłem odpowiedniej ilości, odpowiedniej mocy, odpowiedniej częstotliwości,
No burdel. Sto procent. Sto procent. Sto procent. Dokładnie. Wiesz, chłopy wbijają, potem tam gdzieś... Tragedia. Więc jakby akurat to... Na pewno. Ocenzurować to słowo wręcz. Więc jakby to czerwone światło, mocne dowody naukowe, dużo do zabezpieczeństwa, bardzo ciekawy temat naukowy, więc tutaj możemy dać takie approved. Approved. Dobrze, dobrze. I o której godzinie trzeba by takie rzeczy zaczynać? Jest kilka różnych opcji. Są te opcje porannego naświetlania jako stymulacyjne, wieczornego jako wyciszenie i przerzucanie się właśnie na to światło, które nie działa, stymulujące na szyszynkę. Więc można kombinować. Dużo protokołów, dużo możliwości. Nie wiem, mi to brzmi już takie, Jezu, jeszcze to? Jezu, jeszcze to?
Od choroby lokomocyjnej też. Kojarzycie? Zaklejanie plastrem pępka. Nie. Nie? Nie kojarzysz tego? To było takie coś? No. A ty, Marek, kojarzysz? Tak. Zaklejanie pępka. Zaklejanie pępka. Tak. Ale to, żeby się nie zrzygać? Tak. Nauczycielka, ci, co mają chorobę lokomocyjną, zaklejała pępek. No bo jak dobrze wiemy, błędnik jest połączony ze światłem w pępku i plaster po prostu. Ale działało? Nie. Jak? No placebo, wiesz, placebo jest. Zakleję ci plastrem pępek i się nie zrzygasz. Ojej, bardzo dziękuję. To już mi było przed momentem bardzo niedobrze. To się nazywało gruczołem, metoda w ogóle Pechotti, czy tam Pechotti i metoda ma pochodzenie z Ayurwedy.
Miał być tam gruczoł, który powoduje, że jak wcieramy, wcieramy sobie ten, czy wlewamy sobie ten olej rycynowy w pępek, to dochodzi do nasilonej detoksyfikacji i utylizacji i toksyn z naszego organizmu. Że ten olej pochłania toksyny, tak? Tak, że jakby wciera, wcieramy, wlewamy go w ten pępek, on jakby tam powoduje ten gruczoł, to wcieranie, że wyłapuje metale ciężkie, syfy i potem to utylizujesz, nie? To ludzie z nadwagą mają prasznie, bo sobie mogą wlać po prostu do pępek i tak sobie leżeć, nie? A jak ktoś jest chudy, ma wystający pępek, to musi wmasowywać. A jak to się miała pępka? Słuchajcie! Jeżeli już ma pępowinę, nie? To musi wlewać w pępowiny, moczyć całą. Myślę, że to jest dobry temat na gościa podcasta. Tak? Ale słuchaj, sam olej rycynowy do czego służy w ogóle? Co się z nim robi? No na przykład działanie przestrzegające. Czyli pijesz go też, tak? Tak. A, pijesz, żeby poszło.
Czyli to przed kolonoskopią to pewnie coś takiego się właśnie robi, nie? Przed kolonoskopem dostajesz tlenek magnezu. A, no właśnie. I sobie tam w odpowiedniej porcji go wypijasz i tam się dzieje magia potem. Ja wiem, miałem fantastyczne rzeczy. Miałeś, Seba, czyszczenie przed kolonoskopią kiedyś? Polecam. Powinieneś to zrobić nawet bez samej kolonoskopii. Nawet samo to sobie zrobić. Polecam. I właśnie odkryliśmy nową metodę biohackingu. Tak zwana lewatywa na Lotka. Tlenek magnezu pity w formie doustnej, żeby wyczyścić okrężnice i jelito grube. LNL nazwijmy to. Lewatywa na Lotkę. Kolonoskopia bez kolonoskopii. Czyli olej rycynowy do pępka działa czy nie działa? Nie działa. Olej rycynowy do oka? Jeszcze głupszy pomysł. Jeszcze głupszy. Ja przyznam, że nigdy chyba nie widziałem oleju rycynowego.
Borax to jest proszek do prania. Ja go nie znam akurat. To jest amerykański środek. Żeby go jeść, tak? Tak, bo jest źródłem boru. A bor może podnosić poziom na przykład testosteronu. Więc borax to jest według teorii spiskowych ludzi z biohackingu. To akurat jest z Reddita. To nie jest jakby True Story z gabinetu czy z pytań Q&A na Instagramie. Ale tam patent polega na tym, że boraks jest źródłem boru, a bor jest pierwiastkiem, który jest ukrywany przez elity światowe, żebyśmy nie mieli wysokiego poziomu testosteronu i wspaniałego samopoczucia. Aha, i ukryli go w proszku do prania. I ukryli go w proszku do prania, tak. Jak w Kingsa jest polokokta, coś takiego. I powiedzieli, że jest szkodliwy i dlatego nie suplementujemy boru, bo jest w boraksie.
I jak będziemy pili ten boraks, to będziemy się lepiej czuli. Ale chodzi o testosteron. Testosteron, samopoczucie, dostarczanie wyboru jako pierwiastka. Zobacz, że często jest tak, że te teorie takie biohackingowe, zawsze chodzi, często bardzo chodzi o testosteron właśnie. Często chodzi o to, że chłopy mają jakąś taką manię tego, jeśli chodzi o performy łóżkowe. Przecież po prostu tak są wszystkie pamiątki na całym świecie na każdych wakacjach, to zawsze jest o, tu mama Juana w Meksyku to to, żeby o, To, żeby konar płonął, nie? I każda jakaś kultura ma jakieś swoje albo rzeźby, albo zioło, albo coś tam i wszystko jest niby na to. I to się lepiej sprzedaje zawsze, nie? W tych pierdołach. To jest niesamowite. To też właśnie pij proszek do prania, zjedz w ogóle.
W sensie... Bo w mojej firmie to się super sprzedaje. Jedli mają owocewe czwartki. U mnie naświetlanie odbytu w środku. Piątkowe naświetlanie odbytu. Bo ja chyba na to trafiłem naprawdę lata, lata temu, bo to jakaś FIT influencerka na Instagramie promowała i dosłownie zdjęcie, którym to promowała, to było jej zdjęcie jakby nago, z nałożoną cenzurą, gdzie trzymała nogi w takiej pozycji do jogi, złapała się za piętę. Ale na plecach leżała? Tak. Na plecach i nogi do góry i rozjebiała? Z odbytem nastawionym w kierunku słońca. A, czyli tak jakby... Do góry biodra podniosła i rozgraliła nogi, żeby odbyt był idealnie naświetlony. I teoria jest taka, że w związku z tym, że mamy dosyć cienką wyściółkę w okolicach odbytu, czyli ta skóra jest cienka, no to dużo lepiej dochodzi do syntezy witaminy D przez to, że po prostu tam się wchłania najlepiej.
No oczywiście. Na gdzie? Na gdzie? W dupie, jak nie w dupie, tak? No i oczywiście ta teoria nie ma absolutnie nic związanego z prawdą. Dodatkowo, w związku z tym, że ta skóra jest tam relatywnie cienka, to odparzenia są dosyć intensywne, realne i mogą być problematyczne. Jeden z aktorów, chyba to był Josh Brolin, tak mi się wydaje. Kojarzycie, Josh? Tak, tak. Thanos w Avengersach. Tak, a to nie jest fajne dla starych ludzi. Mówił, że testował, no i że nie poleca. Odparzenie odbytu jest bardzo problematyczne, szczególnie jak coś musi tym odbytem wyjść, więc to jest jak dobry kebab pieczy dwa razy wtedy. Ale to jest rzeczywiście też odwrotna psychologia, no bo popularny zabieg taki wizualny, co gadaliśmy z moją żoną o tym przed chwilą, to jest wybielanie odbytu, więc tutaj jest opalanie, jakby rywalizacja.
Dosyć mocno tego pilnują. I tam są rzeczy od genialnych, tak jak rozmawialiśmy przed podcastem, po prostu takie, że czasami siedzisz i masz takie Nie. Tak? Nie. Czyli wszystko jest, wszystko jest. Ale tak szerokie spektrum, jakieś montażowe na przykład, wiesz, jakieś takie, że nie ma gdzie znaleźć tej wiedzy, to tam jest bardzo precyzyjnie opisane. Ale też coś do samochodów, chciałem się dowiedzieć, jak coś tam, co mogę wlać do samochodu konkretnego, też Reddit mi odpowiedział. Tam jest dużo takiej jakościowej wiedzy, ale też... I był taki wątek jakby, jakie są wasze sprawdzone protokoły na sen? No i jakby w związku z tym, że ja sobie czytam jakby jaki mają poziom wiedzy ludzie, o czym mówią, jakie są trendy, no to sobie go przestudiowałem. I gość napisał historię, że jego protokół na sen, w związku z tym, że mieszka w okolicy, gdzie jest głośno, jest taki, że... I protokół na sen to jest jego rutyna po prostu, tak?
Oto mam ten sygarek, tego... Garmina. I on mi pokazuje, jak tam spałem, nie? Że się budzę i mam... A! Lotciu! Takie siedem godzinek, tu miałeś trochę mało ren. Masz siedemdziesiąt procent baterii, nie? Więc to takie trochę jest irytujące dla mnie. I zacząłem się zastanawiać, ile ja potrzebuję snu, bo moja żona śpi krótko, ja śpię raczej dłużej, znaczy dłużej, w sensie tak koło ośmiu godzin śpię zawsze. I osiem godzin jest uznane takie, że tak, tyle się powinno spać, średnio, każdy ma niby troszeczkę inaczej. Jak jest z tym snem? To są jakieś widełki? Każdy musi sobie sam sprawdzić, ale jak sprawdzić? Wiesz, bo o co tu chodzi? To akurat jest fajny temat. W końcu! Bo on jest ultraciekawy z perspektywy biologicznej i też trochę neurobiologicznej i takiej epigenetyki, czyli jakby naszych predyspozycji do pewnej rzeczy.
Te osiem godzin to jest też teza, która powstała wiele, wiele, wiele lat temu i ona trochę jakby nie jest już związana z tą prawną naukową, którą posiadamy. A to jest jakaś rewolucja przemysłowa wtedy, że mówili, słuchajcie, o siódmej do roboty, 8 godzin to nam starczy. Jak patrzymy sobie na jakieś dane wsteczne, to u naszych przodków tego snu, kilkaset tysięcy lat temu było zdecydowanie mniej. Wychodziło średnio 5,5 do 6 godzin tego snu takiej regeneracji nocnej. Natomiast jak popatrzymy sobie na dane kliniczne, które jakby teraz sprawdzają te takie idealne zakresy, to jest teza pod tytułem za mało źle, za dużo też źle, bo za dużo snu, tam powyżej 9 godzin zwiększało też ryzyko zaburzeń sercowo-naczyniowych, czyli jakby ryzyka typu tam choroby, typu zawały, udary, takie rzeczy.
Bo jeżeli np. twoja noc to jest długa ilość snu płytkiego i mieszkasz w blokowisku, To jest duża szansa, że faktycznie na przykład nie masz problemu ze snem, ale całe środowisko, typu ten sąsiad ma nockę i wraca o któreś tam. Cały czas coś wybudza delikatnie. Cały czas nie możesz wejść w ten głęboki sen, bo pojawiają się bodźce, które nie są na tyle mocne, żeby cię obudzić, tak jak ten sąsiad o 23, który po prostu drzyje na dworze. Może to jest na warszawskiej Pradze w ogóle było robione. Ale śpi jak soseb. On, nie ty. Natomiast i wtedy na przykład można po prostu rzucić typu zatyczki do uszu, czy opaska na oczy, tak? Więc bardziej popatrzeć sobie na to. Bo tu też istotne jest to, że nawet jeżeli przespałeś 6 godzin, ale było dużo snu głębokiego i dużo snu REM, to ten sen jest dużo bardziej jakościowy niż jeżeli byś przespał 8 godzin, ale to było w większości na przykład płytkie spanie.
A to właśnie górne widełki? Jakie są z tych badań? Że tam 6,5 dolne widełki jest czasowo? Powyżej 9-10 już pojawiały się trendy, które były niepokojące. Szczególnie u osób, które mają to długoterminowo. Powyżej 9 lub 10? Tak. Szczególnie jeżeli to na przykład jest tak, że musisz to robić długoterminowo, to naukowcy dawali taki znak ostrzegawczy, że to może być informacja, że coś jest z twoim zdrowiem nie tak i warto monitorować, dlaczego potrzebujesz tyle regeneracji. Tak, że może jakiś stan zapalny. Choroba, autoimmunologia, że coś się dzieje. To jest case chorobowy, że np. jak jesteś chory, to automatycznie czas potrzebny na regenerację się wydłuża i tego snu też jest dużo więcej. A czyli twoja rutyna jest taka, że chodzisz spać o stałej godzinie pewnie, bo to jest też ważne. Świetnie, że w ogóle genialnie, że do tego przyszedłeś, bo to jest w sumie jedna z takich rzeczy, która ostatnio się pojawiła w badaniach naukowych, że kluczowym czynnikiem, który tak naprawdę jest najistotniejszy z perspektywy tego zdrowia, ogólnego zdrowia i snu, to jest stała rutyna pobudki i zasypiania, czyli nie przesuwanie tego bardziej niż tam koło godziny w ogóle.
Mhm, no to już intensywnie. Ja też wskazówka taka dla podróżujących, nie zawodowo, nie fajterów, że jak jest zmiana godziny, to przecież jak się gdzieś jedzie, to można sobie wybrać, o której wstawać rano i tak dalej. Bo dużo ludzi jeszcze jedzie na wakacje i ma, no wstajemy o dziesiątej, chuj, nieważne, która jest godzina, nieważne, jakie przedstawienie czasowe. Jak na Estangi byłem, to było teraz właśnie, było dwie godziny do tyłu, więc ja wstawałem tam o 3.30 tamtego czasu, I wschód słońca był o piątej, więc ja już o piątej byłem w jakiejś atrakcji, jakiś fajny wodospad czy coś i byłem sam, wiesz, bo nikt o tej godzinie nikomu się nie chciało wstać, nie? Więc polecam to, bo to zajebiste, w ogóle jest zupełnie inne zwiedzanie. Ale jeśli chodzi o moją rutynę, to ja właśnie lubię pospać trochę dłużej, ale powiedzmy, czy jak masz takie, nie wiem, zarwane, zarwaną noc, albo zarwane dwie noce, to nadrabianie snu przynosi efekt?
To faktycznie miałem tak, że budziłem się i na przykład miałem tam poziom regeneracji 20%. I patrzę na rozpiskę treningową i mówię, no dobra, dzisiaj mam wysoką intensywność, zobaczymy, co się stanie. I na przykład trening był świetny. Więc jakby też nie zawsze jest tak, że ten algorytm powinien ci sugerować, jak ty się czujesz. Oczywiście, oczywiście. Tak też się to widzę, że to nie jest takie, że ma rację albo wpływa jakoś na mnie. Bardziej tak się trochę śmieję z tego. Teraz się wyobraziłem, wiesz co, że słucha nas mama na przykład trójki dzieci i ma takie, co oni pierdolą. Kurwa, ten się budzi raz z budzikiem, raz bez budzika. Trzy jednostki treningowe, kurwa, wyłączam to gówno. A daj łapkę w górę, zanim wyłączysz. Ale tak, wiesz, są takie protokoły, żeby faktycznie zwiększyć tą ilość regeneracji nocnej, zwiększyć ilość głębokiego snu w tej krótkiej ilości snu.
Ale myślę, że szczególnie u osób, które faktycznie gdzieś tam... A jeszcze wczoraj strygał patyczek, nie? Jeszcze wczoraj strygał patyczek. A jeszcze wczoraj strygał patyczek. Mówię, ten patyk mógł sobie na odłożyć. Przegrodę naprostować. Ale nie chrapie. Ale nie chrapie nic. Więc ma sporo sensu. Natomiast ja bym zaczął od tego, żeby po prostu się zainteresować tematem oddychania przeponowego i generalnie tą całą pracą oddechową. Ma to naprawdę dużo podwaliny naukowej. Oczywiście, oczywiście. No i oczywiście bardzo popularne lodowe kąpiele poranne.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marek, dietetyk, testuje smaki napojów, co prowadzi do rozmowy o jego zawodzie i role w podcastzie.
Podróżnica do biohackingu, w tym mrożenie jąder i naświetlanie odbytu. Analiza efektywności tych metod na zdrowie i testosteronie.
Analiza badań na sen, w tym jego wpływ na zdrowie i predyspozycje genetyczne. Rozmowa o idealnym czasie snu i jego konsekwencjach długoterminowych.
Komentarze do omawianych tematów i zakończenie rozmowy z Marekem Fischerem, FIT MAKERem i dietetykiem.
Skoda Lotek zniżka na beczkę do mrożenia moszny.
Komik opowiada o swojej sytuacji z badaniami lekarskimi, w tym o rozbieraniu się do nago podczas badań i o skomplikowanych procesach redukcji wagi.
Podczas rozmowy Marek Fischer odpowiada na różne pytania audycji, w tym dotyczące zdrowia, żywienia i psychologii.
Marek Fischer kontynuuje rozmowę, opowiadając o swoich praktykach zastosowanych w codziennym życiu, takich jak analiza dnia poprzez stoikyzm, praktyki w jiu-jitsu oraz cele życiowe. Rozmowa kończy się pytaniami audycji i podziękowaniami.
Polecamy oczywiście markę FIT MAKER, markę Marka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Skoda Lotek zniżka na beczkę do mrożenia moszny."
„Polecamy oczywiście markę FIT MAKER, markę Marka."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Marek Fischer - FIT MAKER tym razem opowiada m.in. o biohackingu i zdrowotnych patentach z internetu: od mrożenia jąder, przez czerwone światło i sen, aż po lodowe kąpiele oraz dopaminowy detoks. Zapraszamy do oglądania i komentowania!