Mentionsy Mentionsy
DUDEK o polityce
DUDEK o polityce

POLSKA W OGNIU. GRANICA PĘKA, RZĄD SIĘ ROZPADA, PREZES WRACA | Dudek o Polityce

05.07.2025 ·1 godz 8 min

Pożary w Ząbkach, kryzys na granicy, tysiące protestów wyborczych, a rząd Tuska szykuje się do rekonstrukcji. Prof. Antoni Dudek i Artur Jarząbek podsumowują tydzień, w którym Polska wyglądała jak państwo w stanie alarmowym. Kaczyński wraca jako prezes PiS, Hołownia gra samodzielnie, a Sąd Najwyższy zatwierdza Nawrockiego mimo fali sprzeciwu. Czy władza jeszcze coś kontroluje? Czy państwo działa tylko z pozoru?

Skąd taka decyzja Donalda Tuska? Ta decyzja wyniknęła również po tym, jak na granicach po stronie polskiej pojawił się Komitet Obrony Granicy, czyli ludzie, zwykli obywatele, którzy pilnowali, aby nielegalni migranci nie przechodzili ze strony niemieckiej na stronę polską. Również do scysji pomiędzy właśnie tymi ludźmi z tego Komitetu Obrony Granicy, a na przykład Strażą Graniczną. Zobaczmy ten materiał, bo on też będzie nam dużo wyjaśniał i dużo mówił o co chodzi w tej sprawie. Czy wy chcecie wziąć nielegalnych imigrantów na polską stronę? Proszę pana, tak jak wspomniałem, ci panowie zostaną przywiezieni do placówki straży granicznej w Świecku.

I teraz prosty problem, nasz problem Donalda Tuska. Proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację, że gdzieś na przełomie kwietnia i maja Rafał Trzaskowski występuje z apelem do premiera Tuska o wprowadzenie kontroli granic. Pomogłoby to Trzaskowskiemu w wyborach prezydenckich czy nie? Bo moim zdaniem oczywiście Nawrocki i PiS-owscy politycy by go oskarżali, że to jest oczywiście kolejna próba kradzieży naszych haseł przewrotnego, Trzaskowskiego i tak dalej, ale moim zdaniem to by pomogło. Tymczasem tego oczywiście wtedy Donald Tusk nie zrobił. Robi to teraz pod presją owego ruchu kontroli granic, który jest nowym pomysłem PiS-u na podtrzymanie histerii, która wyniosła Nawrockiego na prezydenta. Bo proszę zwrócić uwagę, o jakich my liczbach Ja oglądam bardzo uważnie programy informacyjne Telewizji Republika, gdzie ten temat jest od wielu tygodni grzany i cały czas próbuję zobaczyć te ogromne rzesze migrantów, które gdzieś są w Polsce.

Wszędzie jeżdżą ci reporterzy i w kółko oglądam te same zdjęcia, w których jest pokazanych kilkanaście osób. Tak naprawdę, gdzie są te tysiące, dziesiątki tysięcy migrantów, którzy Niemcy wrzucają do Polski? Moim zdaniem ich nie ma. Sami Niemcy podają liczbę na poziomie tysiąca kilkuset osób. Strona polska rządowa podaje na poziomie kilkuset osób. Więc nawet jeżeli założymy, Obie te liczby są zaniżone i chodzi o kilka tysięcy osób, to w skali kraju trzydziestokilkumilionowego jakim jest Polska, to nie są naprawdę znaczące liczby. Tymczasem panuje wokół tego taka panika, taka histeria, jakby rzeczywiście setki tysięcy migrantów z Niemiec szturmowały naszą granicę. Rzecz w tym, że ich nie ma. Mamy do czynienia z histerią i celem tej histerii jest oczywisty. Jest nim wysadzenie rządu Tuska z siodła jako tego nieudolnego, który nie potrafi chronić naszych granic przed tymi hordami uchodźców, imigrantów, których realnie nie ma.

Tylko jest pytanie, czy oni rzeczywiście będą chcieli być u nas kasjerami w supermarketach, śmieciarzami, robotnikami budowlanymi, pracownikami w przetwórstwie rolno-spożywczym, bo ja nie sądzę. Ociem, oni tu przyjadą w roli wysoko wykwalifikowanych specjalistów, to tak, i sporo ich tu jest. I to jest ten podstawowy problem, na który dzisiaj polska nacjonalistyczna prawica nie odpowiada. Jak wypełnić ruki? Oni mówią, że zwiększymy demografię, że jak PiS wróci do władzy, to zwiększy demografię. No ale nawet gdyby mu się to jakimś cudem udało, to dzieci, które zostaną poczęte pod światłymi rządami PiSu za dwa lata, wejdą na rynek pracy za 20 lat, tak? No to umówmy się, to nie rozwiązuje żadnego problemu polskiej gospodarki przez najbliższe 20 lat. Tymczasem politycy w tej chwili, już w tej chwili dotyczy też rządu Tuska i Platformy, weszli na tą licytację, kto bardziej uszczelni granicę, kto bardziej nie wpuści tu migrantów, gdy tymczasem sprawa jest beznadziejna.

W związku z tym, gdyby naprawdę te hordy były, no to oni by natychmiast brali za telefon, dzwonili do Telewizji Republika albo do innej telewizji czy medium PiS-owskiego, żeby tam ich filmować i fotografować. No nie ma tych tłumów, natomiast oni tam stoją, żeby pokazać, że rząd Tuska nie pilnuje granic. Tymczasem to jest w istocie rzeczy dublowanie Straży Granicznej. Ja mam propozycję, żeby ci ludzie wstępowali do Straży Granicznej, jeśli naprawdę chcą. Słyszałem szefa Straży Granicznej, który mówi, że mają wolne etaty, szukają chętnych. Nie, mamy do czynienia z pewną socjotechniczną rozgrywką, graniem na emocjach, które mają pokazać, jak to patriotyczni właśnie obywatele samorzutnie się zgromadzili i stoją tam na tych granicach i ich pilnują przed tymi tłumami uchodźców, których Niemcy... I teraz oczywiście będzie argument, że no właśnie, gdyby oni tam nie stali, to ci Niemcy by nam, Bóg wie, ilu wwieźli.

Może by wieźli, może nie, tego nie wiemy. To jest nie do udowodnienia, natomiast pewna emocja została zbudowana i ta emocja będzie teraz wykorzystywana przez prezydenta Nawrockiego, który już zapowiedział, że zwoła radę gabinetową, jak tylko zostanie prezydentem w tej sprawie i będzie odpytywał Tuska i jego ministrów z tego, jak uszczelili polską granicę. No tylko wiemy doskonale, że z tego nic nie wynika, bo prezydent może pytać, ale niekoniecznie musi dostać jakiekolwiek odpowiedzi. W związku z tym ja mam wrażenie, że ta sprawa oczywiście będzie istotnym elementem w próbie osłabienia rządu Donalda Tuska, który nie ma oczywiście wyjścia, musiał tą kontrolę w końcu przywrócić, bo inaczej mielibyśmy do czynienia z dublowaniem struktur jakby straży granicznej przez jakieś samorzutne grupy. Ja bym nie nazywał tych ludźmi bojówkami, tak jak to niektórzy krytycy nazywają, bo to nie są bojówki.

Sonia Eichwede, przewodnicząca, wiceprzewodnicząca klubu SPD mówi tak. Należało się spodziewać, że Polska w odpowiedzi na niemieckie kontrole na granicach wewnętrznych też je wprowadzi. To gorzka porażka dla strefy Schengen i swobody przemieszczania się. No i głos zabrał również kanclerz Friedrich Merz, który udzielił wywiadu jednej z telewizji. Powiedział w nim tak. Od kiedy odrzuciliśmy osoby ubiegające się o azyl, liczba osób ubiegających się o azyl ponownie znacząco spadła ze wszystkich krajów pochodzenia. Dlatego też popieram decyzję Donalda Tuska. To nie są tylko kontrole na granicach niemieckich. Są to też kontrole osób opuszczających Dwa pytania się tutaj nasuwają i proszę o ocenę, czy rzeczywiście jesteśmy u kresu funkcjonowania strefy Schengen, taką jaką uznamy i czy rzeczywiście kontrole na granicach wrócą i zostaną z nami już na dłużej lub na zawsze.

I druga sprawa jest taka, co miał na myśli Friedrich Merz mówiąc właśnie o tym, że Polscy pogranicznicy, rozumiem, będą kontrolować osoby wyjeżdżające z Polski, czyli rozumiem, że te granice nie będą ukierunkowane w celu takim, żeby zapewnić kontrolę tego, kto do nas wjeżdża, tylko również ochronić państwo niemieckie przed tymi, którzy od nas wyjeżdżają, żeby na przykład migranci No tak, ale zacznijmy od tego końca. No tak, no bo jeżeli jakimś nielegalnym migrantom uda się przekroczyć polską granicę na wschodzie, czy to przez Białoruś, czy przez Litwę, co też te kontrole mają dotrzeć Litwy, bo się okazało, że tam przez Łotwę znaleziono sobie nowy szlak, bo Łotwa się spóźniła z budową zapory i przez Łotwę, a później Litwę do Polski też część tych migrantów zaczęła wchodzić po tym, jak się rządowi Tuska udało uszczelnić tą zaporę, którą rząd PiS-owski zaczął budować, tylko jak się wydawało, początkowo niezbyt ona solidna była.

Więc jakbyśmy to zdołali zrobić, to mielibyśmy pewien sukces. To, że to będzie ostra sytuacja, to też można przezobrażać to w ten sposób, że Szymon Hołownia chyba tą decyzją zadał cios nożem w plecy Donalda Tuska i teraz pytanie, czy Donald Tusk zrewanżuje mu się gwoździem do politycznej trumny, jeżeli chodzi o Szymona Hołownię. Czyli mówiąc inaczej, czy Donald Tusk zemści się na Szymonie Hołowni za to, że... Zwoła Zgromadzenie Narodowe, przyjmie przysięgę, a nie będzie szedł właśnie w ten scenariusz z opuścią. Niektórzy twierdzą, że już się zemścił, dlatego że w tym tygodniu osobę numer dwa obecnie realnie w Polsce 2050, czyli panią minister Pełczyńską-Nałęcz, zaatakowano w TVP, gdzie udzielała wywiadu o to, że zatrudnia córkę swoją w partii Polska 2050.

No było to strasznie przestrzelone, bo powiedzmy sobie jasno, to jest sprawa tej partii, kogo ona zatrudnia w strukturach partyjnych. Ja też uważam, że jest niezręcznie, jeżeli polityk zatrudnia osobę tak bliską, jak w tym wypadku córka, w strukturach partii, który jest de facto liderem, ale ma do tego prawo. Jeżeli to członkom tej partii nie przeszkadza, to jest ich sprawa. Co innego, gdyby ta córka była rzeczywiście wpychana do Rady Nadzorczej, Orlenu czy jakiejkolwiek innej spółki Skarbu Państwa, to tu zgoda to byłoby coś nagannego. Natomiast więc widać, że ta próba ukarania pani Połczyńskiej na łeż nie bardzo się udała. No ale oczywiście nie wiemy, czy to jest dzieło Tuska. Na pewno jest to dzieło pewnych ludzi z Koalicji Obywatelskiej, którzy właśnie będą próbowali teraz na różne sposoby Polskę 2050 rozparcelować. Bo teraz ewidentnie zaczyna się rozgrywka wokół, o ile PSL jest znacznie bardziej spoisty i jego się nie da tak, powiedziałbym, rozparcelować, to moim zdaniem Polska 2050 będzie teraz próba, powiedziałbym, zassania posłów Polski 2050 do Koalicji Obywatelskiej, tak jak kiedyś to spotkało partię pod nazwą Nowoczesna.

Albo po stronie PiSu, kiedy zasysał partię Gowina. No właśnie, dlatego Szymon Hołownia stwierdził ostatnio, że do rządu nie wchodzi. Zajmę się budowaniem partii, aby przygotować Polskę 2050 na rok 2027. Czyli mamy sytuację, w której Szymon Hołownia jest namawiany do tego, żeby wejść do rządu i zostać jednym z wicepremierów. On tego nie chce. Być może chodzi o to, że będąc w rządzie będzie mógł zostać potraktowany dość Surowo przez i swoich wyborców, no bo przecież wtedy bierze jeszcze większą odpowiedzialność za losy państwa, ale również będzie bardzo blisko Donalda Tuska. Donald Tusk będzie mógł mu zadać mocniejsze ciosy wtedy, prawda? Zdecydowanie tak. Ucieka na z góry upatrzone postępy.

Natomiast moim zdaniem rzeczywiście byłoby szkoda, gdyby Polska 2050 zupełnie znikła z polskiej sceny politycznej, bo ja uważam, że w Polsce jest potrzebna taka centrowa partia, która by stabilizowała nieco nastroje i uhamowała tą polaryzację popisową. Rzecz w tym, że Polska 2050 i Hołownia za późno się za to zabrał. Bo gdyby on od początku był tak stanowczy, od dnia, w którym został Marszałkiem Sejmu wobec Tuska, jak teraz się zachowuje po 1 czerwca, czego dowodem jest sprawa właśnie choćby tego, że zwoła Zgromadzenie Narodowe za przysięże Nawrockiego. Gdyby tą asertywność pokazywał. To by mu część wyborców nie uciekła do Konfederacji. A prawda jest taka, że część wyborców, widząc uległość Polski 2053 drogi wobec Tuska, zniechęciła się do tej formacji i zaczęła szukać innej alternatywy, znajdującej w dużym stopniu w Konfederacji.

Dla tych apartyjnych, solidnych prawników, to ta piątka mogłaby, moim zdaniem, próbować równoważyć tą siódemkę i moglibyśmy odzyskać Trybunał Konstytucyjny, może nie w pełni tak, jak on sobie to wyobrażał, ale przynajmniej w taki oto sposób, że obie strony zaczęłyby honorować jego wyroki. A stoi na przeszkodzie niechęć większości rządowej pod przewodem Tuska, która uznała, że trzeba zresetować cały Trybunał. I to moim zdaniem jest droga donikąd, bo żeby zresetować cały Trybunał, trzeba by się z PiS-em dogadać. Oczywiście, to byłoby najlepsze rozwiązanie, żeby znowelizować Konstytucję i powołać na nowo cały skład Trybunału, który byłby uznawany przez obie strony. I to w istocie rzeczy jest to, co Konfederacja proponowała, to jest jedyna

Co oczywiście daje jej większe pole manewru, tylko że na dłuższą metę to jest dla państwa kompletna destrukcja. I teraz jest pytanie, czy rzeczywiście się uda. Ja mam nadzieję, że Szymon Hołownia pójdzie za tym apelem o uzupełnienie Trybunału i na przykład będzie próbował doprowadzić zgłosi. Na przykład zacznie rozmawiać z PiS-em, z Konfederacją, powie tak, słuchajcie Platformy, skoro wy nie chcecie ze mną rozmawiać, to ja porozmawiam z innymi. Bo to może być bardzo ciekawe. Znaczy, bo to będzie oznaczało, że koalicja oczywiście trzeszczy w szwach, ale to nie znaczy, że PL 2050 musi wychodzić z rządu. Ona może powiedzieć, słuchajcie, my w rządzie zostajemy, ale skoro się nie jesteście, zdanie mówię do Tuska, z nami dogadać w sprawie Trybunału Uzupełnienia, to my się dogadamy z PiS-em, z Konfederacją i obsadzimy, na przykład my zgłosimy dwóch, a oni trzech, albo my trzech, a oni dwóch i będziemy mieli nowych pięciu sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

I teraz w polityce Jest trochę inaczej niż w boksie, bo ja nie znam się na boksie, Karol Nawrocki się zna na boksie. Być może jeśli chodzi o boks, to ważne jest kto pierwszy uderza. Natomiast w przypadku polityki, boksu politycznego, w którym ja się specjalizuję, co do zasady w większości miażdżącej są wyjątki, ale w miażdżącej większości przypadków Ważne jest, żebyś to nie ty pierwszy uderzył, tylko żeby ciebie pierwszego uderzono. Dlaczego? Bo ty możesz powiedzieć, no właśnie uderzyli mnie i ja nie miałem wyjścia. I teraz widać w wypowiedzi profesora Cenckiewicza, który był bardzo, to było jak redaktor Holecka aż wychodziła z siebie, żeby go wyduźnić, z niego jakąś ostrą wypowiedź o rządzie Tuska, a tymczasem Cenckiewicz lał miód, jak to on, prawda, będzie tu, no rozumie, tak, że ten rząd Tuska, no nie jest ten, ale że on tu na razie pokojowo, to było tak, widać, że panuje na coś, to jest wyprzemyślana taktyka.

O co tu chodzi? No chodzi o to, żeby tą wahającą się część opinii publicznej, która za chwilę będzie, za chwilę czy przy kolejnych wyborach będzie przesądzać o tym, kto będzie polską rządził, żeby przypadkiem nie uznała, że to straszny, prawda, były bokser Nawrocki wskoczył i wykorzystując swoją propagę pobił nam biednego staruszka Tuska. Nie, chodzi o to, żeby ten straszliwy, zjadliwy, upiorny Tusk rzucił się natychmiast do gardła Nawrockiemu, no który nie miał już wyjścia, musiał się bronić. I to jest ta taktyka, którą Cenckiewicz będzie i całe otoczenie proponowało prezydentowi elektowi w pierwszej fazie, żeby ta druga strona pierwsza uderzyła. I z zainteresowaniem będę obserwował, jak po 6 sierpnia obie strony będą deklarowały politykę miłości. A będą wyczekiwały momentu, kiedy ta druga strona uderzy, żeby całą siłą podjąć kontrofensywę.

Podejrzewam, że bardzo szybko będzie Najsurowszym recenzentem minister obrony narodowej i ministra spraw wewnętrznych będzie od za czas jakiś, jak już się ta wojna zacznie, bombardował nas kolejnymi informacjami o tym, jak to fatalnie minister Kosiniak-Kamysz i zwłaszcza minister Siemoniak działają, no bo tu ewidentnie jest cały czas Siemoniak pod szczególną ochroną, cały czas się go komplementuje, bo cały czas jest nadzieja, że PSL zmieni koalicjanta W tym sejmie przejdzie na stronę patriotyczną, dołączy do PiSu i Konfederacji i będzie można Tuska już w tym sejmie pozbawić większości. Nie sądzę, żeby Kosiniak-Kamysz się na to zdecydował, ale ewidentnie takie podchody będą robione i w związku z tym będzie najbardziej komplementowanym ministrem rządu Tuska. Już jest przez prezydenta Nawrockiego i jego ludzi i to będzie przez czas jakiś kontynuowane, aż do momentu, kiedy po tamtej stronie, mówię o obozie pisowsko-prezydenckim, uznają, że Kosiniaka się

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.