POLSKA W OGNIU. GRANICA PĘKA, RZĄD SIĘ ROZPADA, PREZES WRACA | Dudek o Polityce
Pożary w Ząbkach, kryzys na granicy, tysiące protestów wyborczych, a rząd Tuska szykuje się do rekonstrukcji. Prof. Antoni Dudek i Artur Jarząbek podsumowują tydzień, w którym Polska wyglądała jak państwo w stanie alarmowym. Kaczyński wraca jako prezes PiS, Hołownia gra samodzielnie, a Sąd Najwyższy zatwierdza Nawrockiego mimo fali sprzeciwu. Czy władza jeszcze coś kontroluje? Czy państwo działa tylko z pozoru?
Nie, nikt nie mówi po doświadczeniu Morawieckiego. To jest pierwsza sprawa. Ale ja tak się zastanawiam, bo skoro Przemysław Czarnek miałby być namaszczany na tego nowego prezesa partii po Jarosławie Kaczyńskim, to zastanawia mnie jeszcze postać Tobiasza Bocheńskiego. Czy Tobiasz Bocheński, który przecież był też kandydatem na kandydata na prezydenta w tych poprzednich wyborach, był, o tym się głośno mówiło, czy Jarosław Kaczyński, włączając go do grona wiceprezesów w partii, nie zaczyna delikatnie budować kogoś, Kogo Prawo i Sprawiedliwość mogłoby poprzeć w kolejnych wyborach prezydenckich? Bo po ostatnich ruchach, które już wykonuje mniej więcej Karol Nawrocki, możemy się spodziewać tego, że Karol Nawrocki będzie szedł w niektórych sprawach zupełnie inną drogą niż idzie Prawo i Sprawiedliwość. Nie, ja myślę, że tu bardziej nie chodzi o wybory prezydenckie za pięć lat, tylko o różne frakcje, bo trzeba mieć świadomość, na czym polega przywództwo partii takiej wielkości jak PiS czy Platforma, nawiasem mówiąc.
Jak tylko mu stan zdrowia pozwoli po tym zjednoczeniu Ziobrystów z PiS-em, więc to teraz jakby może być. Jest tam też Patryk Jaki, więc jest dwóch wiceprezesów z ramienia dawnej suwerennej, a wcześniej solidarnej Polski, ale to są wszystko te frakcje i to jest równoważenie. Więc ja bym awans Bocheńskiego w tych kategoriach odbierał, a nie myślenia co będzie za pięć lat z prezydenturą, bo myślę, że tym się prezes zacznie zajmować dopiero wtedy, jak wróci do władzy, czyli po wyborach parlamentarnych. W tej chwili cała uwaga prezesa Kaczyńskiego jest skierowana na to, jak doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych, czyli rozbić kordonową koalicję i tutaj współpraca z Nawrockim będzie absolutnie kluczowa. Więc ja się nie spodziewam jakichkolwiek iskrzeń między Nowogrodzką a Pałacem Prezydenckim do momentu wysadzenia obecnej koalicji rządowej z siodła i zmiany rządu.
Od powrotu do władzy widać, że już od zwycięstwa Nawrockiego PiS ma przekonanie, że do władzy wróci i to jest uzasadnione przekonanie, tylko jest pytanie, czy wróci do niej samodzielnie, bo tu jestem sceptyczny, prezes ciągle wierzy i tak motywuje swoich działaczy, że trzeba walczyć o te 40%, natomiast ja uważam, że PiS samodzielnie do władzy nie wróci, może wrócić tylko w koalicji z Konfederacją, bo dzieje częścią, jeśli dojdzie w Konfederacji do rozłamu. To jeszcze jedno pytanie. Troszkę już Pan o tym powiedział, ale ja docisnę ten temat. Dwa cytaty. Cytat z teraz. Cytat z teraz. Jarosława Kaczyńskiego właśnie podczas tego kongresu powiedział tak. Mam już swoje lata. Nie ma co ukrywać. Ale wierzę, że dam radę. Ale dać radę mogę tylko z Państwem. Tak powiedział prezes PiS po wyborze.
I w tym sensie PiS Po prostu jest skazany na Kaczyńskiego i tak naprawdę zobaczymy, czy będzie w stanie przetrwać jego odejście z polityki, co moim zdaniem jednak jest wysoce prawdopodobne, że w ciągu tej drugiej połowy tej dekady nastąpi. Te najbliższe cztery lata mogą być decydujące dla funkcjonowania PiSu i widać wyraźnie, jak właśnie pod przewodem nowego prezydenta elekta Być może jeśli Czarnek zostanie szefem jego kancelarii, będzie budowany nowy, alternatywny sztab polskiej prawicy, no właśnie gdzieś między Nawrockim a Czarnkiem, a być może Bosakiem, bo Mencent zdaje się mniej się w tym wszystkim widzi. I to może być taki nowy triumvirat rządzący polską prawicą. Nawrocki, Bosak i Czarnek.
I teraz prosty problem, nasz problem Donalda Tuska. Proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację, że gdzieś na przełomie kwietnia i maja Rafał Trzaskowski występuje z apelem do premiera Tuska o wprowadzenie kontroli granic. Pomogłoby to Trzaskowskiemu w wyborach prezydenckich czy nie? Bo moim zdaniem oczywiście Nawrocki i PiS-owscy politycy by go oskarżali, że to jest oczywiście kolejna próba kradzieży naszych haseł przewrotnego, Trzaskowskiego i tak dalej, ale moim zdaniem to by pomogło. Tymczasem tego oczywiście wtedy Donald Tusk nie zrobił. Robi to teraz pod presją owego ruchu kontroli granic, który jest nowym pomysłem PiS-u na podtrzymanie histerii, która wyniosła Nawrockiego na prezydenta. Bo proszę zwrócić uwagę, o jakich my liczbach Ja oglądam bardzo uważnie programy informacyjne Telewizji Republika, gdzie ten temat jest od wielu tygodni grzany i cały czas próbuję zobaczyć te ogromne rzesze migrantów, które gdzieś są w Polsce.
Może by wieźli, może nie, tego nie wiemy. To jest nie do udowodnienia, natomiast pewna emocja została zbudowana i ta emocja będzie teraz wykorzystywana przez prezydenta Nawrockiego, który już zapowiedział, że zwoła radę gabinetową, jak tylko zostanie prezydentem w tej sprawie i będzie odpytywał Tuska i jego ministrów z tego, jak uszczelili polską granicę. No tylko wiemy doskonale, że z tego nic nie wynika, bo prezydent może pytać, ale niekoniecznie musi dostać jakiekolwiek odpowiedzi. W związku z tym ja mam wrażenie, że ta sprawa oczywiście będzie istotnym elementem w próbie osłabienia rządu Donalda Tuska, który nie ma oczywiście wyjścia, musiał tą kontrolę w końcu przywrócić, bo inaczej mielibyśmy do czynienia z dublowaniem struktur jakby straży granicznej przez jakieś samorzutne grupy. Ja bym nie nazywał tych ludźmi bojówkami, tak jak to niektórzy krytycy nazywają, bo to nie są bojówki.
Na tym polega problem. I politycy o tym nie mówią, bo politycy się boją gniewu ludu, który mówi, nie wpuścimy nikogo, koniec, uszczelnijmy granice, tylko ci konkurenci tego nie potrafią robić, a my tak uszczelnimy granice, jak nikt tego nie potrafi. I to jest droga donikąd. Powtarzam raz jeszcze, to jest ślepa uliczka. Wywołany został też Karol Nawrocki, który, tak jak Pan powiedział, zapowiedział zwołanie Rady Gabinetowej. No to o Karolu Nawrockim teraz porozmawiajmy, a to dlatego, że Sąd Najwyższy również we wtorek stwierdził ważność wyboru Karola Nawrockiego na Prezydenta RP. To chyba było do przewidzenia, że Sąd Najwyższy... Przewidywałem to tydzień temu w programie. Tak jest. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To tak się nazywa. Ona to stwierdziła. No i właśnie z tą izbą, to jest też ciekawa sytuacja, dlatego, że przed tą izbą stanął też był, jedną ze stron był minister sprawiedliwości Adam Bodnar, który jeszcze tam walczył.
O to, aby sędziowie uznali protesty wyborcze za zasadne. Natomiast chciałbym, żebyście Państwo teraz zobaczyli dwa fragmenty. Jedna to jest rozmowa z Adamem Bodnarem w telewizji. Druga to jest wystąpienie czy wypowiedź sędziny Sądu Najwyższego z Izby Kontroli Nadzwyczajnych i Spraw Publicznych. I za chwilkę po tym materiale zadam Panu profesorowi bardzo ważne pytanie w tym temacie. Może jasno powiedzieć ludziom, są ważne, nie są ważne. Jest Karol Nawrocki prezydentem, jak będzie zaprzysiężony 6 sierpnia? Jeżeli zostanie zaprzysiężony 6 sierpnia, to oczywiście będzie prezydentem. Natomiast nie został wypełniony ten krok, który jest ważny z punktu widzenia realizowania naszych praw, czyli orzeczenie sądu
Ta cała konstrukcja runęła i w tej chwili minister Bodnar jest na tak zwanym spalonym politycznym. Tu już nie ma drogi wyjścia, bo cała ta koncepcja zalegalizowania tych różnych działań, które były przez półtora roku podejmowane przez nowego prezydenta runęła, bo Karol Nawrocki niczego takiego nie podpisze. I oczywiście Bodnar jeszcze ma wrażenie, że część obozu rządzącego liczyła na marszałka Hołownię, bo on to ma zwołać Zgromadzenie Narodowe, że on z jakiegoś powodu to zgromadzenie nikomu nie zwoła, albo że ogłosi przerwę. Tymczasem już wiemy, że marszałek Hołownia... Środa. W środę 6 sierpnia, jeżeli możemy zobaczyć tweeta, Marszałek Szymon Hołownia napisał, są wątpliwości co do statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Nie ma wątpliwości, kogo wybrali Polacy.
Dlatego na 6 sierpnia zwołam Zgromadzenie Narodowe i odbiorę przysięgę prezydencką od Karola Nawrockiego. Każdy przypadek nieprawidłowości w komisjach musi sumiennie wyjaśnić prokuratura, a my musimy zamknąć ten zadziwiający czas, w którym najzagorzalsi przeciwnicy PiS mówili czystym pisem, Pani Marszałek, trzeba anulować, bo przegramy. I wrócić do roboty. Tak napisał Marszałek Szymon Hołownia. Tak. I ja się bardzo cieszę ze stanowiska Marszałka Sejmu Szymona Hołowni, bo to rzeczywiście jest przykład myślenia propaństwowego. Jak wiadomo, ja byłem ogromnym krytykiem Karola Nawrockiego i cały czas tę krytyczną ocenę podtrzymuję, co nie zmienia faktu, że uznaję wybór Polaków i uznaję Karola Nawrockiego za prawowicie wybranego prezydenta Rzeczpospolitej kolejnego.
I trzeba się tego trzymać w imię stabilności państwa. Natomiast rzeczywiście niech minister Bodnar sobie policzy w tych dwustu komisjach, bo w końcu po tym, jak mówił, że trzeba półtora tysiąca policzyć, później że premier, że 800, w końcu stanęło, że policzy w dwustu kilkudziesięciu. Niech jego prokuratorzy policzą te głosy, bo rzeczywiście w tych dwustu kilkudziesięciu komisjach jakiejś części z nich mogło dojść do nieprawidłowości. I winni tego powinni być ukarani i prokuratura ministra Bodnara powinna rzeczywiście postawić zarzuty członkom komisji. Rzecz w tym, że komisji było 32 tysiące, więc jakiekolwiek by te nieprawidłowości w 200 komisjach nie były duże, to one nie mogły przesądzić o wyniku wyborów. Jak powiadam, przy większości 369 tysięcy. Nawet jeżeli ona kilka tysięcy stopnieje w wyniku tych wszystkich przeliczeń w tych komisjach cząstkowych, gdzie to sprawdzono, to dalej nie ulega wątpliwości, że Karol Nawrocki dostał większe poparcie niż Rafał Trzaskowski.
Przysięga zostanie odebrana. Nie wiem, czy zbojkotują, czy nie zbojkotują. Mam nadzieję, że nie zbojkotują tego politycy Koalicji Obywatelskiej. Ale nawet jeżeli zbojkotują, to to nie zmienia faktu, że będzie tam większość posłów i senatorów. I przysięga zostanie odebrana i Karol Nawrocki zostanie prezydentem. I koniec z tym rozwalaniem państwa polskiego przez jakieś dywagacje na temat sfałszowania wyborów, bo nie przedstawiono na to, jesteśmy miesiąc już praktycznie po drugiej turze wyborów, żadnych dowodów, że mieliśmy do czynienia z jakąś operacją fałszerstw na większą skalę, niż to w przeszłości się zdarzało. Bo chcę powiedzieć jasno, to nie jest tak, że są pierwsze wybory, w których dochodziło w części komisji do nieprawidłowości. Największa skala tego typu nieprawidłowości miała miejsce przy wyborach samorządowych w 2014 roku.
Ja bym bardzo chciał, żeby rezultatem tych wyborów prezydenckich był choćby jeden proces, być może tej pani Zbielska-Białej, tej przewodniczącej komisji, gdzie ewidentnie dosypano głosów na rzecz Nawrockiego sto kilkadziesiąt, żeby ją postawić przed sądem i ukarać, bo to da do myślenia wielu następcom potencjalnym. Żeby tego typu pomysły im nie wpadały do głowy. Natomiast powiedzmy sobie jasno, to są jednostkowe wypadki. Ponad 200 tysięcy ludzi pracowało w tych komisjach w skali kraju. W tych 32 tysiącach komisji. Ja nie mam cienia wątpliwości, że miażdżąca większość z nich uczciwie liczyła głosy. I pilnuje polskiej demokracji. I po prostu trzeba tylko eliminować te czarne owce, a nasze państwo niestety jest bardzo, powiedziałbym, chociaż nasza klasa polityczna jest bardzo wyrywna na poziomie oskarżeń medialnych, ale później jak przychodzi do konkretnych egzekwowania, konkretnej odpowiedzialności konkretnych ludzi, to wszystko się rozłazi, rozmywa, nie ma ciągu dalszego.
Natomiast moim zdaniem rzeczywiście byłoby szkoda, gdyby Polska 2050 zupełnie znikła z polskiej sceny politycznej, bo ja uważam, że w Polsce jest potrzebna taka centrowa partia, która by stabilizowała nieco nastroje i uhamowała tą polaryzację popisową. Rzecz w tym, że Polska 2050 i Hołownia za późno się za to zabrał. Bo gdyby on od początku był tak stanowczy, od dnia, w którym został Marszałkiem Sejmu wobec Tuska, jak teraz się zachowuje po 1 czerwca, czego dowodem jest sprawa właśnie choćby tego, że zwoła Zgromadzenie Narodowe za przysięże Nawrockiego. Gdyby tą asertywność pokazywał. To by mu część wyborców nie uciekła do Konfederacji. A prawda jest taka, że część wyborców, widząc uległość Polski 2053 drogi wobec Tuska, zniechęciła się do tej formacji i zaczęła szukać innej alternatywy, znajdującej w dużym stopniu w Konfederacji.
Czyli inaczej mówiąc, jeśli chcemy wyjść z tego błędnego koła, którym jest to, że każda ze stron próbuje całkowicie skolonizować wymiar sprawiedliwości, go ułożyć na swoją drogę, to jedynym rozwiązaniem jest kompromis. Dojście do jakiegoś porozumienia i wstępem być może do tego byłoby obsadzenie tych pięciu wolnych miejsc w Trybunale Konstytucyjnym. W Trybunale są wakaty, natomiast Karol Nawrocki kompletuje cały czas skład swojego zaplecza, tak aby po 6 sierpnia każde stanowisko miało już odpowiednią osobę według Karola Nawrockiego. No i w czwartek dowiedzieliśmy się, że szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostanie Sławomir Cenckiewicz, były dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, były członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, przewodniczący komisji, która badała wpływy rosyjskie w Polsce.
Prezydent-elekt mówi o nim tak. Wiemy, że to zagrożenie Federacji Rosyjskiej, także zagrożenie operacyjne wciąż zagraża Rzeczpospolitej, stąd też decyzja o tym, aby profesor Sławomir Cenckiewicz został szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Panie profesorze, do pana to jak do nikogo, jak w dym można walić, jeżeli chodzi o tego typu personalia. Co pan może powiedzieć o Sławomirze Cenckiewiczu? Czy to jest dobra osoba, jeżeli chodzi o to stanowisko konkretne i czego możemy się w takim razie spodziewać? Bo już druga strona, już ta strona koalicji rządzącej, a bawia się tam, płyną takie głosy, że Karol Nawrocki idzie w tym momencie na mocne starcie z Donaldem Tuskiem, ze stroną rządzącą, powołując taką... Oczywiście, że idzie na bardzo mocne i nominacja profesora Cenckiewicza była łatwa do przewidzenia, ponieważ jest to jeden z najbliższych współpracowników Nawrockiego w okresie, kiedy był prezesem IPN-u, jeden z promotorów w ogóle jego kandydatury na prezesa IPN-u.
Natomiast chcę też zaznaczyć, że oglądałem bardzo uważnie wywiad profesora Cenckiewicza na telewizji Republika. I wypowiadał się nam wyjątkowo koncyliacyjnie. Znaczy widać wyraźnie, że jest jednym z architektów tej taktyki Nawrockiego, której sam Nawrocki będzie miał problemy, żeby się trzymać, ale która będzie polegała na tzw. polityce miłości w pierwszej fazie koabitacji z Tuskiem. O co tu będzie chodziło? Otóż, jak wiadomo, Karol Nawrocki jest bokserem. Jak wszyscy obserwujemy na ringu, jak się zaczyna starcie, to przez dłuższy czas ci bokserzy tak od siebie podskakują i czekają, aż któryś zada pierwszy cios. I są dwie strategie. Jedna strategia ofensywna jest taka, że to, prawda, ty zadaj pierwszy cios, a nie czekaj, aż ten drugi zada, a druga jest poczekaj, jak on cię uderzy.
I teraz w polityce Jest trochę inaczej niż w boksie, bo ja nie znam się na boksie, Karol Nawrocki się zna na boksie. Być może jeśli chodzi o boks, to ważne jest kto pierwszy uderza. Natomiast w przypadku polityki, boksu politycznego, w którym ja się specjalizuję, co do zasady w większości miażdżącej są wyjątki, ale w miażdżącej większości przypadków Ważne jest, żebyś to nie ty pierwszy uderzył, tylko żeby ciebie pierwszego uderzono. Dlaczego? Bo ty możesz powiedzieć, no właśnie uderzyli mnie i ja nie miałem wyjścia. I teraz widać w wypowiedzi profesora Cenckiewicza, który był bardzo, to było jak redaktor Holecka aż wychodziła z siebie, żeby go wyduźnić, z niego jakąś ostrą wypowiedź o rządzie Tuska, a tymczasem Cenckiewicz lał miód, jak to on, prawda, będzie tu, no rozumie, tak, że ten rząd Tuska, no nie jest ten, ale że on tu na razie pokojowo, to było tak, widać, że panuje na coś, to jest wyprzemyślana taktyka.
O co tu chodzi? No chodzi o to, żeby tą wahającą się część opinii publicznej, która za chwilę będzie, za chwilę czy przy kolejnych wyborach będzie przesądzać o tym, kto będzie polską rządził, żeby przypadkiem nie uznała, że to straszny, prawda, były bokser Nawrocki wskoczył i wykorzystując swoją propagę pobił nam biednego staruszka Tuska. Nie, chodzi o to, żeby ten straszliwy, zjadliwy, upiorny Tusk rzucił się natychmiast do gardła Nawrockiemu, no który nie miał już wyjścia, musiał się bronić. I to jest ta taktyka, którą Cenckiewicz będzie i całe otoczenie proponowało prezydentowi elektowi w pierwszej fazie, żeby ta druga strona pierwsza uderzyła. I z zainteresowaniem będę obserwował, jak po 6 sierpnia obie strony będą deklarowały politykę miłości. A będą wyczekiwały momentu, kiedy ta druga strona uderzy, żeby całą siłą podjąć kontrofensywę.
Podejrzewam, że bardzo szybko będzie Najsurowszym recenzentem minister obrony narodowej i ministra spraw wewnętrznych będzie od za czas jakiś, jak już się ta wojna zacznie, bombardował nas kolejnymi informacjami o tym, jak to fatalnie minister Kosiniak-Kamysz i zwłaszcza minister Siemoniak działają, no bo tu ewidentnie jest cały czas Siemoniak pod szczególną ochroną, cały czas się go komplementuje, bo cały czas jest nadzieja, że PSL zmieni koalicjanta W tym sejmie przejdzie na stronę patriotyczną, dołączy do PiSu i Konfederacji i będzie można Tuska już w tym sejmie pozbawić większości. Nie sądzę, żeby Kosiniak-Kamysz się na to zdecydował, ale ewidentnie takie podchody będą robione i w związku z tym będzie najbardziej komplementowanym ministrem rządu Tuska. Już jest przez prezydenta Nawrockiego i jego ludzi i to będzie przez czas jakiś kontynuowane, aż do momentu, kiedy po tamtej stronie, mówię o obozie pisowsko-prezydenckim, uznają, że Kosiniaka się
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.