MAREK CITKO: BAWIŁEM SIĘ NA STO PROCENT I TRENOWAŁEM NA STO PROCENT
Przez pewien okres był jednym z najpopularniejszych sportowców w Polsce. Zgarniał nagrody i był uznawany za niesamowity talent. Kiedy wychodził na ulicę Piotrkowską w Łodzi, 10 metrów pokonywał w godzinę. Jedzenie zamawiał na wynos i jadł w samochodzie. Do kina wchodził dopiero wtedy, kiedy zaczął się film, a na sali było ciemno. Na drodze do wielkiego transferu stanęła kontuzja i złe decyzje lekarskie. Dziś jednak nie żałuje tego, co się wtedy wydarzyło. Bo, jak sam twierdzi, nie byłby w tym miejscu i nie miał tego, co jest dla niego bardzo ważne. Gościem Radka Majdana w kolejnym odcinku podcastu "Cały ten Majdan" jest Marek Citko.
Onet Audio. Dzień dobry, witam państwa w kolejnym odcinku podcastu Cały ten Majdan. Moim dzisiejszym gościem będzie były reprezentant Polski, zawodnik, który strzelał bramki w Lidze Mistrzów i to Atletico Madryt z połowy boiska. Pokonał również po 23 latach angielskiego bramkarza na Wembley. Zjawisko miłości kibiców do niego określone było citkomanią, ponieważ wtedy nie liczyli się złoci medaliści olimpijscy. Liczył się on, chłopak z łódzkiego widzewa, Marek Citko. Witam serdecznie. Dzień dobry Marku. Słuchaj Marek, obserwując ten Instagram miałem wątpliwości, czy do mnie zdążysz, ponieważ jesteś cały czas w treningu, cały czas widzę bardzo mocno, przygotowujesz się do galaktycznego meczu gwiazd.
I wtedy do tej pory śmiejemy się, jak oglądamy to, co ja mówiłem, jak mówiłem, jak byłem wystraszony, przestraszony. W głowie miałem, żeby wszystkim podziękować. I kibicom, i wtedy padły te słowa, o których kibice nie pamiętają, wszyscy dziennikarze, że obiecałem, że nie wyjadę z Widzewa w tym sezonie. Że dzięki, bo wiedziałem, że dużo kibiców na pewno z Łodzi na mnie głosowało, że dzięki za tego sportowca obiecałem, że zostanę w Łodzi, a jestem takim człowiekiem, który stara się dotrzymać słowa. Tak, tak. Do tego jeszcze wrócimy. Ja tylko tak uzupełnię, drodzy Państwo, że Marek Ciczko pokonał wtedy złotych medalistów, bo był to rok Igrzysk Olimpijskich w Atlancie. Polska zdobyła siedem złotych medali.
Ja czułem się na boisku jak ryba w wodzie, w ogóle nie czułem się słabszy i na pewno to spotęgowało, że te kluby zaczęły się interesować. Wtedy nie było agentów, więc tak naprawdę dowiadywałeś się o tym od kogoś, bo ci klub nie mówił. Klub ci tylko mówił o jednej ofercie, tak naprawdę, która była najlepsza dla niego. I Marek do mnie dzwonił, że jest bardzo duże zainteresowanie, czy Inter, czy AC Milan, tylko że mówi, no te kwoty Widzew podaje takie, że... On chyba mówił mi albo w markach, albo w lirach, że to jest 10 milionów na mój cały transfer z moim kontraktem, ale do Widzewa muszą zapłacić 9 milionów, więc mi tylko na pięcioletni kontrakt zostaje milion, to jest za mało.
Więc oni nie byli w stanie sprostać, a wiadomo, że Widzew podbijał stawkę, no bo Blackberg, które sprzedało Schirera... Miał kupę pieniędzy i oni przepłacali najwięcej. No właśnie i Blackburn było najbardziej konkretne. Ty pamiętasz jaka była kwota? No bo oni wyszli już oficjalnie. Chcemy zawodnika Widzewa Łódź, Marka Citko i płacimy kwotę. Pamiętasz jaka to była? To się mówiło o 6 milionach funtów chyba. Dla klubu? Dla klubu. I dla ciebie? Znaczy ja nie rozmawiałem, bo ja od początku mówiłem, że ten kierunek mnie interesuje. Interesuje mnie kierunek, tylko nie te miejsca w tabeli drużyny. Słyszałem, że dla ciebie milion euro za sezon. Albo milion dolarów, albo milion funtów. Padała w pewnym momencie kwota, gdzie działacze mi przekonywali, że będę miał milion funtów.
Kosmiczne pieniądze. Ja gdzieś czytałem wypowiedź Andrzeja Grajewskiego, który powiedział, że jak na tamte czasy to był transfer stulecia do Widzewa. Dla ciebie też krzywdy nie było. Ty jednak nie zdecydowałeś się na ten transfer. Dla czego? Z dwóch powodów. Pierwsze, gdzieś tam obiecałem kibicom, że nie odejdę. A drugie, szukałem klubu za granicą, który walczy minimum o puchary. To jest od pierwszego do czwartego miejsca, bo uważałem, że tak jak moja kariera przyspieszyła w Polsce, że poszedłem do Widzewa, który walczy o mistrzostwo, To tak samo przyspieszy zagranicą, jak pójdę do klubu, który też walczy o puchary, o mistrzostwo, będę miał lepszych partnerów, będziemy tworzyć więcej sytuacji, a byłem w młodym wieku i tych ofert miałem co pół roku więcej. To nie było tak, że masz 26 lat i jedną ofertę, bo czasami śmiałam się, jak ktoś mnie porównywa na przykład do Grzesia Piechnym, pozdrawiam go serdecznie, ale on miał 30 lat i jedną ofertę mu przyszła, więc...
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marek Citko opowiada o kontuzji, którą odniósł podczas reprezentacji, a także o trudnościach związanej z operacją i rehabilitacją. Rzeka też o decyzji odrzucenia oferty z Liverpoola ze względu na kontuzję.
Marek Citko opowiada o swoich początkach w biznesie, handlu i negocjacji, a także o swojej karierze jako menedżera i agenta aktorskiego.
Marek opisuje swoje doświadczenia w negocjowaniu transferów piłkarzy, w tym sukcesy i trudności.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.