Mentionsy Mentionsy
Cały ten Majdan
Cały ten Majdan

MAREK CITKO: BAWIŁEM SIĘ NA STO PROCENT I TRENOWAŁEM NA STO PROCENT

04.05.2026 ·54 min 51 s · 3 rozdziały

Przez pewien okres był jednym z najpopularniejszych sportowców w Polsce. Zgarniał nagrody i był uznawany za niesamowity talent. Kiedy wychodził na ulicę Piotrkowską w Łodzi, 10 metrów pokonywał w godzinę. Jedzenie zamawiał na wynos i jadł w samochodzie. Do kina wchodził dopiero wtedy, kiedy zaczął się film, a na sali było ciemno. Na drodze do wielkiego transferu stanęła kontuzja i złe decyzje lekarskie. Dziś jednak nie żałuje tego, co się wtedy wydarzyło. Bo, jak sam twierdzi, nie byłby w tym miejscu i nie miał tego, co jest dla niego bardzo ważne. Gościem Radka Majdana w kolejnym odcinku podcastu "Cały ten Majdan" jest Marek Citko.

Nic. Każdy był świadomy, że zawalił pierwszą połówkę. Trener mało mówił, się mówi, że Grajewski tam wszedł do szatni. No właśnie, podobno tam wparował do szatni prezes Grajewski. Tego nie pamiętam, powiem ci szczerze, że ja myślę, że... Tak, od siebie trochę dodaję, bo on też wiedział, że każdy piłkarz może wybuchnąć w jego stronę. My wiedzieliśmy, że zawaliśmy pierwszą połowę. Wiedzieliśmy, że ich zlekceważyliśmy, bo my u siebie wygraliśmy z nimi 2-1. Ja z boiska czułem przewagę na tym boisku. A tu wiedzieliśmy, że daliśmy D. Mhm. Każdy był wkurzony na siebie i pamiętam, każdy analizował to w głowie. Czekaliśmy, co powie trener. Trener wszedł, powiedział bardzo krótko. Nie wiem, czy Grajewski powiedział, czy nie, bo my byliśmy skoncentrowani na tym, żeby jak najszybciej wyjść z tej szatni i grać.

Kosmiczne pieniądze. Ja gdzieś czytałem wypowiedź Andrzeja Grajewskiego, który powiedział, że jak na tamte czasy to był transfer stulecia do Widzewa. Dla ciebie też krzywdy nie było. Ty jednak nie zdecydowałeś się na ten transfer. Dla czego? Z dwóch powodów. Pierwsze, gdzieś tam obiecałem kibicom, że nie odejdę. A drugie, szukałem klubu za granicą, który walczy minimum o puchary. To jest od pierwszego do czwartego miejsca, bo uważałem, że tak jak moja kariera przyspieszyła w Polsce, że poszedłem do Widzewa, który walczy o mistrzostwo, To tak samo przyspieszy zagranicą, jak pójdę do klubu, który też walczy o puchary, o mistrzostwo, będę miał lepszych partnerów, będziemy tworzyć więcej sytuacji, a byłem w młodym wieku i tych ofert miałem co pół roku więcej. To nie było tak, że masz 26 lat i jedną ofertę, bo czasami śmiałam się, jak ktoś mnie porównywa na przykład do Grzesia Piechnym, pozdrawiam go serdecznie, ale on miał 30 lat i jedną ofertę mu przyszła, więc...

Boleś powiedziałam, że dobrze, pojadę, zobaczę jak tam jest, zobaczę stadion, ośrodek i tak dalej, ale z Anglii nie pojadę od razu na zgrupowanie, tylko pojadę jeszcze do domu na dwa dni. Oni mi to załatwili, więc poleciałem. Byłem w szoku, jak zapytali, czy z rana jutro wyjdę na trening. poruszam się, więc podkręciłem ten transfer jeszcze bardziej, bo na tym treningu jak to ja, wyszedłem, to siatka, to dribbling i tak dalej, więc tam było szaleństwo. Stwierdzili, że to jest okazja. Tak, jest okazja, to jest okazja. Więc prezes Pawele tak w bokonie podchodził, tak, mówi, jak ci podoba ci się? Ja mówię, prezesie, no mówiłem, no nie podoba mi się pozycja w klubie i tak dalej, chcę iść do lepszego klubu, no i wtedy poszedł do toalety i zadzwonił do Grajewskiego i tam była...

A czy to prawda, że Andrzej Grajewski, myśląc, że między innymi decydują, powiedzmy, kwestie religijne, obiecał ci, że załatwi ci nawet księdza w Anglii? Nie, to głupota. Żadne kwestie religijne. Nie, ale chodzi o to, czy on... Andrzej Grajewski, to ja nie mówię, że tak było, tylko czy rzeczywiście on się z tobą kontaktował i pytał się, czy to jest problem Marek Daciński? Nie, ja z nim nie rozmawiałem. Rozmawiał Pawelec, tylko ja słyszałem jakby odgłosy, że no co mu zrobić, zmuszę go, on nie chce. A później wymyślono historię, że ja zrezygnowałem z transferu, no bo tam, nie wiem, kościoła nie było i tak dalej. Więc ciężko było wytłumaczyć kibicom i oni... samym sobie, bo też podejrzewam, że oni się zobowiązali do czego. Powiedziałem, prezes Pawele coś tam na recepcji podpisywał, wysyłał fajs, więc im było głupio powiedzieć, że słuchajcie, tego transferu nie będzie.

Ja myślę, że się nie spodziewali tego. Mam nadzieję, że żadnej zaliczki nie wzięli. Nie wiadomo, no jak zawiść. Czyli to pewnie musieli oddać, a pamiętasz reakcję prezesa Grajewskiego, bo to gdzieś chyba oficjalnie powiedział, że to była głupota twoja i twoich doradców. I teraz byłem ciekawy, czy ty miałeś rzeczywiście swoich doradców, bo mówiłeś, że nie było menadżerów, ale ktoś ci mówił, Marek nie jedziesz do Anglii? W tamtym czasie nie, ja byłem sam, ja byłem sam z prezesem Pawelcem, prezes grecki był w Polsce albo w Niemczech, więc ja z nim nie rozmawiałem, tylko z prezesem Pawelcem, a wszystkie informacje przekazywał prezes Paweles. Wiadomo, dla nich to było olbrzymie, bo ktoś tam opisywał, że w dzisiejszych czasach to był transfer za 80 milionów euro. No to olbrzyma kwota. Słuchaj Marek, no czekałeś na lepszą ofertę, ona w końcu przyszła za chwil, tak?

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.