MAREK CITKO: BAWIŁEM SIĘ NA STO PROCENT I TRENOWAŁEM NA STO PROCENT
Przez pewien okres był jednym z najpopularniejszych sportowców w Polsce. Zgarniał nagrody i był uznawany za niesamowity talent. Kiedy wychodził na ulicę Piotrkowską w Łodzi, 10 metrów pokonywał w godzinę. Jedzenie zamawiał na wynos i jadł w samochodzie. Do kina wchodził dopiero wtedy, kiedy zaczął się film, a na sali było ciemno. Na drodze do wielkiego transferu stanęła kontuzja i złe decyzje lekarskie. Dziś jednak nie żałuje tego, co się wtedy wydarzyło. Bo, jak sam twierdzi, nie byłby w tym miejscu i nie miał tego, co jest dla niego bardzo ważne. Gościem Radka Majdana w kolejnym odcinku podcastu "Cały ten Majdan" jest Marek Citko.
Dlatego do tej pory, jak mnie kibice spotykają, to mi dziękuję za te emocje, za to, że byłem normalny z Teraz mam podziękowania, jak na Instagramie się troszeczkę obudziłem, uaktywniłem, to ludzie mi piszą, dziękuję panu Marku, bo pan mi kiedyś odpisał na autograf, więc to jest miłe, więc naprawdę dużo czasu poświęciłem kibicom wtedy, nikomu nie odmawiałem, bo miałem świadomość, że to takie jest moje obowiązek. Wiesz, to miłe, poświęcałeś swój czas, a nie każdy sportowiec tak robi. Czasami niektórzy twierdzą, że zaczyna być to męczące. Powiedz, a jak dużą rolę właśnie w twoim młodym życiu odegrało to, co było w juniorach Jagiellonii? Bo miałem wrażenie, czytając twoją biografię, czy to, co było napisane o tym, że ta szkoła życia przez Ryszarda Kararusa, wprowadzona te zasady o szacunku, o skromności, o drużynie, to było coś, co myślisz potrzebne jest młodemu chłopakowi, żeby go właśnie tak doprowadzić do takiego pionu?
Ja pamiętam, w czwartki nie chodziłem do liceum, bo wtedy był Bazar w Białymstoku i sobota, niedziela. I wtedy rzeczywiście ja, mając lat 17, to tak naprawdę ubierałem się w Rembertowie, oryginalne ciuchy. Czyli to było tak jak Pewex, tak na grubo. Tak, dokładnie. W Hortexie na obiady chodziłem, drogie, taksówkami jeździłem. Więc de facto ja naprawdę miałem wtedy duże pieniądze, że byłem w stanie nawet z rodzicom pomóc. Później kwestia okazji, jak wyjeżdżaliśmy z Jagiellonią w juniorach na Litwę, Łotwę, to też się brało jakiś towar, z powrotem się kupowało alkohol. Jak się jechało do Berlina, to z fajkami. Właśnie, a jak fajki przemycaliście? Tak, tak, tu trzymaliśmy na sobie bandaże i wtedy, pamiętasz, były takie oddalone dresy, takie, wiesz, szerokie i to nie było widać.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marek Citko opowiada o kontuzji, którą odniósł podczas reprezentacji, a także o trudnościach związanej z operacją i rehabilitacją. Rzeka też o decyzji odrzucenia oferty z Liverpoola ze względu na kontuzję.
Marek Citko opowiada o swoich początkach w biznesie, handlu i negocjacji, a także o swojej karierze jako menedżera i agenta aktorskiego.
Marek opisuje swoje doświadczenia w negocjowaniu transferów piłkarzy, w tym sukcesy i trudności.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.