Mentionsy Mentionsy
Blisko Boga
Blisko Boga

Radość czy religia?

17.10.2026 ·38 min 49 s · 2 rozdziały

Czy można być bardzo religijnym, a jednocześnie minąć się z tym, co najważniejsze? W Liście do Filipian 3 Paweł rozprawia się z pokładaniem ufności we własnych osiągnięciach, tradycji i duchowych zasługach. To przesłanie o wolności, która przychodzi, gdy przestajemy budować swoją wartość na sobie, a zaczynamy opierać ją całkowicie na Chrystusie. Posłuchaj, jeśli chcesz odkryć, skąd bierze się prawdziwa chrześcijańska radość.

0:19 · Radość w Bogu 19

Już nie mówię nawet, że z ręki Boga, ale w ogóle, patrząc tak jeszcze szerzej. Kluczowe w tym zdaniu, które przeczytałem przed chwilą, w tym zdaniu apostoła Pawła, który rozpoczyna trzeci rozdział do listu do Filipian, jest to, że mamy radować się w Panu. Nie chodzi o radość jako taką po prostu, żeby być człowiekiem wesołym w życiu. Niektórzy mają po prostu takie usposobienie, ale Paweł pisze radujcie się w Panu. O tym co jest istotą radości jeszcze sobie powiemy, bo Paweł ten temat będzie jeszcze eksploatował. Natomiast tu tak wstępnie przyglądamy się tej idei, bo ona się tu pojawia pierwszy raz. I mamy się radować w Panu.

Natomiast pytanie brzmi dlaczego? W zasadzie dlaczego ma tak być, że mamy się radować akurat w Panu? Bo to sformułowanie Panu pokazuje nam co jest kluczowym elementem naszego życia. Co jest kluczowe dla naszego życia i tym co jest istotą jest nasz związek z Bogiem. Nie to czy nam się w życiu układa, nie to co posiadamy, nie to co osiągnęliśmy, nie to jaki jest świat wokół nas, ale to jak wygląda nasz związek z Bogiem. Oczywiście ja doskonale sobie zdałem sprawę z tego, że często jest nam trudno wszystkie swoje uczucia ulokować w tym, co jest związane z tym, co nas łączy z Bogiem, bo chcemy je wiązać też z tym, co się dzieje gdzieś wokół nas, z naszego życia.

Natomiast to jest to, co jest prawdziwe. To jest to, co prawdziwe. Natomiast my w życiu nie zawsze szukamy tego, co prawdziwe i dlatego gdzieś tam się często rozmijamy z tym, co jest celem, istotą naszego życia. Więc kluczowy jest związek z Bogiem, natomiast źródłem radości, w tym przypadku radości, w innych sytuacjach źródłem pokoju, bezpieczeństwa, poczucia wartości, sensu jest właśnie to, związek z Bogiem, nic innego. Gdyby było inaczej, najszczęśliwszymi ludźmi na świecie byliby ci, którzy najwięcej mają, najwięcej osiągnęli, są najsłynniejsi itd.

Czyli dzisiaj najlepiej byłoby być celebrytą i influencerem. To takie dwa głupie słowa, które zrobiły niesamowitą karierę, czego nie mogę zrozumieć. A to wcale nie są najszczęśliwsi ludzie naszych czasów. Wręcz często nieszczęśliwi. Zawsze mamy do wyboru, albo sami jesteśmy dla siebie źródłem, w tym przypadku źródłem szczęścia, źródłem radości i dlatego musimy szukać tego, co nam tę radość zapewni, musimy sobie znaleźć tę radość, albo też godzimy się, że to Bóg jest tym źródłem i to On daje nam wystarczająco, żebyśmy mieli powody, żeby się cieszyć.

Byli to tzw. judaizujący, czyli ludzie, którzy uważali, że najpierw trzeba stać się Żydem, żeby później być naśladowcą Chrystusa. To dzisiaj też się o dziwo zdarza i z takimi postawami też się spotykamy, to się wcale nie zmieniło. Natomiast dlaczego psy? Dlaczego to określenie psy? Paweł jest tutaj trochę przewrotny w tym języku, który go używa, bo dla Żydów to poganie byli psami. To jest bardzo obraźliwe określenie w tamtej kulturze. W kulturze Bliskiego Wschodu określenie kogoś psem jest bardzo obraźliwe. Zresztą w naszej zachodniej też nie jest wcale komplementem. Więc to byli ludzie, w tym języku, którym posługiwali się tamtejsi Żydzi, pozbawieni Bożego błogosławieństwa, nieczyści, wręcz wstrętni dla Boga.

Nazywa ich złymi pracownikami. Dlaczego takie określenie? I znowu, Żydzi uważali się za pracowników Bożej Sprawiedliwości. To jest taka fraza, której używali. Uważali, że służą tej Bożej Sprawiedliwości, Kiedy nauczają o konieczności wypełniania prawa, że to jest sednem, to jest istotą życia człowieka wierzącego, wypełnianie prawa. Zdaniem Pawła, wypowiedzianym właśnie w tych słowach, oni wcale nie wykonywali dobrze Bożego dzieła, bo wcale nie o to Bogu chodziło, żeby być wykonawcą prawa już po tym, co Jezus zrobił. To już wcale nie w tym rzecz, żebyśmy my teraz skrupulatnie wypełniali tych około 600 przepisów prawa.

Nieprawo jest drogą do zbawienia. Po prostu. Tylko Jezus. Więc jeżeli występowali w imieniu Boga, to przysparzali Mu złej sławy i tak naprawdę psuli Jego dzieło. To tak jak dzisiaj ludzie, którzy się powołują na Chrystusa, ale gdzieś tam budują swoje zasady, swoje dzieło, tak naprawdę psują Ewangelię, tak naprawdę psują dobre imię Boga i dobre imię Kościoła. Więc byli złymi pracownikami, chociaż w swoim mniemaniu robili wszystko jak najlepiej. I to są ludzie, o których Jezus mówi, dlaczego mówicie do mnie Panie, Panie, a nie czynicie tego co mówię. Jako trzecią przyganę Paweł wymienia przesadę w obrzezywaniu.

I znowu jest to taka charakterystyczna cecha judaizmu. Żeby to dobrze zrozumieć, musimy ten zwrot połączyć z tym, co pada w wersecie trzecim, kiedy on mówi, my bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy. Mamy tutaj dwa słowa, dwa różne słowa, które są przetłumaczone w taki sam sposób. Jako fraza przesada w obrzezywaniu i my jesteśmy obrzezani, więc tutaj mamy słowa katatomen w wersecie drugim i peritomen w wersecie trzecim i to peritomnein, czyli to my bowiem jesteśmy obrzezani. W tym drugim przypadku, w trzecim wersecie, Paweł używa tego słowa peritomnein i to jest taki święty znak judaizmu, to prawdziwe obrzezanie,

Jako dzieło obrzezania. Natomiast to, które jest użyte w poprzednim wersecie, to jest słowo katatemnein, które oznacza samookaleczenie. Więc wcale nie jest obrzezaniem, tylko jest okaleczeniem, czyli takim urzezaniem, byśmy powiedzieli. Więc Paweł mówi, jakby, patrzcie na urzezywanie, to my jesteśmy obrzezani, nie wy tak naprawdę. Wy się czegoś pozbawiliście, a myślicie, że zrobiliście coś, czego Bóg od was oczekiwał. Więc wy jesteście okaleczeni, wy jesteście wykastrowani tak naprawdę. I znowu tak jakbyśmy popatrzyli, że Paweł używa bardzo ostrych słów w stosunku do nich. One nie brzmią w taki sposób w naszym tłumaczeniu, ale można to tak właśnie oddać.

Czyli my trzymając się Chrystusa, trzymamy się prawdziwego znaku przynależności, Natomiast oni trzymając się prawa tak naprawdę dali się wykastrować, tak naprawdę pozbawili się prawdziwej męskości Synów Bożych, mówiąc dosadnie. Czyli inaczej mówiąc, Paweł mówi, religia was wykastruje. Religia was wykastruje, pozbawi was tego, co jest waszą siłą daną wam przez Boga, bo religia zamieni was w takie bezwolne, potulne narzędzia swoich zasad, norm i wartości w miejsce tych, które dał Bóg. Więc wy będziecie tymi bezwolnymi, potulnymi wykonawcami zasad, które sobie sami narzuciliście i Bóg nie ma z tym nic wspólnego.

Więc w ten sposób pozbawicie się też radości tak naprawdę. Bo ci ludzie, którzy rzeczywiście stoją na straży pilnowania wszystkich możliwych zasad przestrzegania religii, ogólnie rzecz biorąc, nie należą do najszczęśliwszych ludzi. Oni nie tryskają radością, są raczej srodzy, ponuży, raczej tacy bardzo zasadniczy i raczej po nich byśmy radości się nie spodziewali. Jakieś tak dziwnie to się łączy jedno z drugim. Natomiast sednem życia z Bogiem jest czczenie Boga w duchu, nie w zewnętrznej ceremonialności kultowej, czyli nie w tym wykonywaniu obrzędów takich czy innych, które narzuca religia.

Ale czczenie Go w sercu, nie w obrzędzie, który jest czysto zewnętrzny, który jest czysto pokazowy. Więc sednem życia z Bogiem jest chlubienie się Chrystusem, a nie chlubienie się własnymi zasługami, własnymi osiągnięciami, własnymi zdobyczami, własnym poświęceniem takim czy innym itd. Więc sednem życia z Bogiem jest pokładanie ufności w Nim, a nie pokładanie ufności w swoim ciele, czyli w tym, co dla Boga możemy zrobić. I teraz Paweł naucza tego, co tak naprawdę idzie pod prąd całego dziedzictwa i całego systemu, w którym oni Filipianie byli wychowani, bo mówiliśmy, że to zbór, który się składał w większości z Żydów, więc on tak pisze do nich jak do Żydów.

On ma do tego prawo. Do Rzymian pisał w 9 rozdziale Listu do Rzymian. Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych według ciała, Izraelitów, do których należy synostwo i chwała i przymierze i nadanie zakonu i służba Boża i obietnice, do których należą ojcowie i z których pochodzi Chrystus według ciała, ten jest ponad wszystkim Bóg błogosławiony na wieki. Amen. To jest jego świat, to jest to środowisko, z którego on się wywodzi. Mówi dalej, ja jestem z pokolenia beniaminowego, czyli jest to wyjątkowe plemię spośród tych dwunastu plemian izraelskich, to plemię, z którego wywodził się król Saul, na cześć którego zresztą Paweł otrzymał to swoje żydowskie imię, jako zwany był Szawłem, Saulem wcześniej.

Dalej mówi hebrajczyk z hebrajczyków, czyli pochodzi z rodziny żydowskiej, chociaż mieszka w środowisku greckim, mieszka w greckiej kolonii, czyli jego rodzina mieszkała w tej greckiej kolonii przestrzegając obyczajów jednak wychowania, przestrzegając zasad, tych wszystkich zasad religijnych. I nawet mieszkając w diasporze, ta rodzina pilnowała tego wszystkiego, co należało robić, czego przykładem jest wysłanie Saula na naukę do Jerozolimy, do wielkiego nauczyciela zakonu, szanowanego rabina Gamaliela. Sam o tym wspomina, jestem Żydem urodzonym w Tarsie, w Cilicji, lecz wychowanym w tym mieście u stóp Gamaliela, starannie wykształconym w zakonie ojczystym, pełen gorliwości dla Boga.

Oni uważali się za tę elitę dążącą do oczyszczenia judaizmu ze złych wpływów. To samo określenie faryzeusz pochodzi od hebrajskiego słowa perushim, co znaczy oddzieleni. To właśnie byli ci oddzieleni od tego byle jakiego judaizmu, od tej byle jakiej religii, bo oni ją pielęgnowali na najwyższym możliwym poziomie. Co do żarliwości prześladowca Kościoła, Paweł mówi o sobie. Nie był jedynie takim żydowskim intelektualistą, który siedział w księgach, studiował ten zakon dzień i noc bez przerwy, ale nie wyściubiał nosa poza to miejsce. Jego gorliwość w dochowaniu wierności Bogu na sposób religijny pchnęła go do prześladowania chrześcijan, których uważał wtedy w swoim życiu za tych, którzy zagrażają Bożej prawdzie, którzy są jej wrogami.

Nie tylko podburzał do prześladowań, ale sam brał w nich udział i tam mamy przykłady tego w Dziejach Apostolskich, kiedy był zaangażowany w prześladowanie chrześcijan, kiedy ginął Szczepan, kiedy później jechał do Damaszku, żeby tamtych chrześcijan dalej gnębić. Co do sprawiedliwości opartej na zakonie człowiek beznagany. I to jest zaskakujące, to co pisze tutaj, w tym miejscu, bo Paweł sam pisał, że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo sprawiedliwy z wiary żyć będzie, zakon zaś nie jest z wiary, ale kto go wypełni, przezeń żyć będzie. Natomiast tym razem Paweł nie mówi o usprawiedliwieniu zakonu, tylko mówi o przestrzeganiu zakonu, że on był tym, który tego zakonu przestrzegał w sposób możliwie najwierniejszy.

Więc sednem jednak nie było wykonanie tego, co zakon narzucał człowiekowi, tylko miłość do Boga i do człowieka. I to Jezus temu młodzieńcowi wskazał. I wreszcie Saul, Paweł w końcu zrozumiał, że pokładanie ufności w swoim ciele, czyli w tym, co on może zrobić sam z siebie, nic mu nie dało. Kompletnie nic mu nie dało. Bo wystarczyło spotkanie z Jezusem twarzą w twarz, kiedy Jezus mu się objawił na drodze do Damaszku i wszystko runęło. Całe jego poczucie sprawiedliwości, wyjątkowości runęło w okamgnieniu. Kiedy Jezus do niego powiedział Saulu dlaczego mnie prześladujesz?

Natomiast czego chce zaoszczędzić nam, Paweł, nam współczesnym Filipianom, jakbyśmy na te słowa spojrzeli właśnie współcześnie? No więc, tak jak to już staram się przedstawiać, chcę nam zaoszczędzić życia budowanego na mechanicznym wypełnianiu zasad religii, na chlubieniu się czymś, co w istocie jest bez znaczenia dla Boga. Na przykład tego, z jakiego kościoła jesteśmy, żeby z góry patrzeć na innych chociażby. W ogóle szukanie jakichkolwiek innych powodów do chluby, Z tego kim się jest albo jak się żyje, innych niż te, które są wynikiem prawdziwego związku z Chrystusem.

I człowiek może się natrudzić, namęczyć przez całe życie, nazbierać tych orderów, tych legitymacji, tych wszystkich dyplomów, mówię obrazowo, w cudzysłowie oczywiście, może tego nazbierać jako swój dorobek życiowy, przynieść to Bogu, położyć przed Bogiem, a Bóg powie, no dobrze, a teraz mi pokaż coś naprawdę, co ma znaczenie, coś co naprawdę ma wartość, coś co naprawdę się liczy. Dając nam do zrozumienia, że to jest ładne, ale bezwartościowe. To takie jak odznaczenia z PRL-u, którym człowiek by się chciał dzisiaj chlubić. Raczej chluby nie przyniosą, bo często będą oznaczały, że to człowiek, który ma coś na sumieniu.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.