Jedność w zborze
Kazanie brata Włodka na podstawie listu do Filipian 2: 1-4Zachęcam do odsłuchania
Żeby żyć w skupieniu na tym, co jest ich potrzebą, co jest ich brakiem, co jest ich... Czemuś, co my możemy zaspokoić. Więc ta pokora też nie oznacza, że mamy być na każde skinienie jakiejś osoby, która będzie nas wykorzystywała, bo dobrze to tłumaczy Paweł w liście do Koryntian, w drugim liście do Koryntian 4-5. Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem o sobie, zaś żeśmy sługami waszymi dla Jezusa. Więc tutaj Paweł mówi o tym, że tak naprawdę my jedynie głosimy Chrystusa.
Albo też co przyniesie radość komuś drugiemu? Wyjście A czy wyjście B? Tą dobrą radość. Mówię o tej dobrej Bożej radości. Nie mówię o tym, żeby komuś sprawić przyjemność z czegoś, co będzie złe oczywiście. Czyli pokora, która jest motywem przewodnim całego tego fragmentu, to jest stawianie innych na pierwszym miejscu dla Jezusa. Nie dla nich, tylko dla Jezusa. I dzieje się tak, kiedy na sercu leży nam radość innych właśnie. I tutaj byśmy powiedzieli, taka super duchowość nasza by się kierowała tym, że na pierwszym miejscu zawsze musi być to wszystko tylko dla Chrystusa.
Natomiast ta normalna duchowość kieruje się takimi trochę bardziej przyziemnymi celami, że też właśnie ta radość dla kogoś, to też ma jakieś znaczenie. Po drugie, to wszystko się dzieje, czyli to stawianie innych na pierwszym miejscu dla Jezusa, dzieje się, kiedy mamy jedność z innymi, czyli to, co pisze Paweł w tym drugim wersecie. Czyli życie w prawdzie to nie jest tylko właściwa doktryna i ona jest, ma znaczenie, ona jest ważna, ale to nie jest tylko to, Ale także zastosowanie jej wobec innych. I wówczas brak pokory może być gorszy niż brak gorliwości, którą zarzucamy komuś. I my często ludzi oceniamy pod kątem właśnie gorliwości.
I znowu to samo, co wcześniej. Jeśli będziemy się kierować kłótliwością w swoim życiu, Albo szukaniem własnej chwały, na przykład własnej racji czy postawienia na swoim, to komu przysporzymy radości przez to? Komu przysporzymy radości w ten sposób? Nawet sobie niekoniecznie, bardzo niekoniecznie. O kim myślimy wtedy? O Jezusie czy o sobie? To jest zasada, która oczywiście tutaj przede wszystkim w nauczaniu Pawła dotyczy zboru, ale ona równie dobrze można ją przenieść na życie rodzinne, na życie osobiste, gdzieś relacje z innymi ludźmi, te pozakościelne. Bo to jest pewna uniwersalna zasada, którą można przełożyć też na te relacje takie pozaduchowe.
Może dlatego, że Chrystus tak postępował? Uniżając się jako sługa? Może to jest powód? Czy to jest powód? Czy to jest dobry powód? Myślę, że jest. Nie kierując się, mówię o Jezusie, nie kierując się tym, co mu się słusznie należało, ale postępując wobec innych, tak jak sługa postępuje wobec tych, którym chce usłużyć. Paweł jeszcze do tego nawiąże niedługo w pięknym fragmencie tego samego listu do Filipian. Natomiast pomyślmy, ile razy to ludzie obrażają się na innych, czy oburzają się na innych, czy wyrażają swoją krytykę wobec innych, dlatego że uważają ich za wyższych od siebie, w znaczeniu lepszych, ważniejszych.
Czy może odwrotnie? Raczej to robią, bo siebie uważają za wyższych od innych, lepszych od innych i uważają, że im się dzieje krzywda, że to oni doznają jakieś ujmy i dlatego muszą to wyprostować koniecznie. Trudne, prawda? Że trzeba się kierować czymś odwrotnym, żeby innych uważać za wyższych od siebie. Czyli tak jak wcześniej, stawianie innych na pierwszym miejscu dla Jezusa Ma miejsce wtedy, kiedy mówiłem o dwóch powodach i teraz trzeci, kiedy dostrzegamy znaczenie innych. I teraz jaką wartość im przypisujesz, tym innym? I znowu.
Pawłowi głównie chodzi o tych innych w Kościele, ale możemy to rozszerzyć na te relacje też pozakościelne, na te relacje z drugą osobą i tak dalej. Gdzieś tam w rodzinie, w pracy, gdziekolwiek. Jaką wartość im przypisujesz? Dla Chrystusa nasze zbawienie było ważniejsze niż Jego życie, więc taką wartość nam przypisywał, że poświęcił swoje życie. Ile my jesteśmy gotowi poświęcić dla tych innych. Więc on nie uważał, że jego życie jest cenniejsze niż nasze. Gdyby uważał, gdyby tak myślał, bylibyśmy nieodwołalnie zgubieni, nic by się nie stało w naszym życiu. W tym sensie, że odkupienie by się nie dokonało, bo Jezus powiedział, nie będę umierał za tych drani, tych patałachów, tych idiotów i jakkolwiek to jeszcze sobie ponazywamy.
Nie będę za nich umierał, to nie ma sensu. Ja jestem wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, a kim oni są, żeby za nich umierać? Ale Jezus tak nie myślał. Nie chcę powiedzieć, że uważał ich za wyższych od siebie, ale był gotowy się uniżyć, żeby siebie nie uważać za kogoś lepszego. Sednem braterstwa i życia Kościoła jest to, co Paweł pisze w czwartym wersecie. To już jest ten ostatni z tego dzisiejszego fragmentu. Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze. Więc tutaj nie chodzi o to, że nie mamy prawa do własnych opinii, do własnych potrzeb, do własnych ocen. Czytamy bowiem nie tylko na to, co jego. Nie tylko. Nie, że w ogóle nie to, co jego, ale nie tylko na to, co jego.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kazanie brata Włodka na podstawie listu do Filipian 2: 1-4
Zachęcam do odsłuchania