Mentionsy Mentionsy
Blisko Boga
Blisko Boga

Jedność w zborze

21.02.2026 ·40 min 9 s

Kazanie brata Włodka na podstawie listu do Filipian 2: 1-4Zachęcam do odsłuchania

Bez niego bylibyśmy słabym odbiciem jego syna. I w końcu Nie jesteśmy sami w tym, co nas dotyka, bo Paweł stacza ten sam bój. Zapewnia nas o tym, że jeśli mamy jakieś przeciwności, jakieś trudności w swoim życiu, to nie jesteśmy jakimś wyjątkiem w tej dziedzinie, że jest nam tak ciężko jedynie. I teraz chciałbym przejść do drugiego rozdziału Listu do Filipian, który otwiera nową myśl Pawła. I tutaj podejmuję pierwszy z głównych tematów Listu do Filipian, to jest jedność w zborze. I pierwsze cztery wersety brzmią tak. Jeśli więc w Chrystusie jest jakaś zachęta, jakaś pociecha miłości, jakaś wspólnota ducha, jakieś współczucie i zmiłowanie, dopełnijcie radości mojej i bądźcie jednej myśli, mając tę samą miłość, zgodni i ożywieni jednomyślnością.

O tym będzie Paweł wspominał na początku trzeciego i na początku czwartego rozdziału. Więc jest tak, że mamy radość, Bóg nas obdarza radością, ale później coś się zdarza, co tę radość nam odbiera i musimy umieć sobie z tym poradzić, musimy wiedzieć, co z tym zrobić. Natomiast dzisiaj właśnie chcę mówić nie o radości, o tym, co najczęściej się pojawia w liście do Filipian, ale o jedności i możemy powiedzieć tak, że Jak mówić innym o mocy pojednania w Chrystusie, jeśli nie jesteśmy pojednani między sobą? Jak możemy mówić innym o braterstwie, jeśli go nie praktykujemy? A jak możemy mówić o jedności, kiedy jesteśmy podzieleni?

Brak jedności też skutkuje tym, że skupiamy się na sobie. Skupiamy się na swojej domniemanej czy prawdziwej krzywdzie, na jej skutkach, bo właśnie czasem to jest przyczyna, czasem skutek, bo to nie jest takie jednoznaczne, ale rzeczywiście jeśli skupimy się z powodu jakichś napięć, jakichś problemów właśnie na sobie i na tym, że nam jest ciężko z tego powodu, To w rezultacie pozbawia nas to życiowej energii. Pozbawia nas to radości życia, pozbawia nas to radości z Boga. Ma to przyczyny często racjonalne, można powiedzieć. Da się to wytłumaczyć psychologicznie. Coś przeżywamy, co nas absorbuje, nasza energia kierowana jest do wewnątrz, więc to nas osłabia.

Ale są też przyczyny czysto duchowe, kiedy to poczucie krzywdy otwiera nas na działanie diabła, zwyczajnie. Po prostu jesteśmy skupieni na czymś innym niż czerpanie siły od Boga. A jeśli nie czerpiemy siły od Boga, to taka słabość jest dla naszego przeciwnika zaproszeniem do działania. To tak jak drapieżnik przygląda się jakiemuś stadu zwierząt, które są jego ofiarami i wypatruje tej najsłabszej. Więc Paweł delikatnie tutaj daje Filipianom do zrozumienia, że wie co się tam między nimi dzieje. W tych pierwszych słowach drugiego rozdziału. Zwracaj mu uwagę na to, że on wie, że tam jest jakiś problem.

Więc dlaczego pokora jest ważna? Dlaczego mówię, że od pokory wszystko musi się zacząć? Dlatego, że bez pokory nie jesteśmy w stanie uczciwie ani spojrzeć na siebie, ani spojrzeć uczciwie na swoje życie, ani na swoje pragnienia, ani na swoje zależności, ani na swoje powinności względem Boga. Bez pokory nie jesteśmy właściwie w stanie ocenić naszej sytuacji. Francuzka mistyczka i myślicielka Simone Weil powiedziała, pokora to odmowa istnienia poza Bogiem. Ta świadomość, że poza Bogiem nie ma żadnego życia dla nas. Z kolei angielski i katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton powiedział, pokora rodzi olbrzymów.

Dziwne, prawda? Wydaje się, że pokora nie ma nic wspólnego z wielkością, raczej odwrotnie, a ona właśnie rodzi olbrzymów, bo to jest Boża droga, Boża droga dla naszego rozwoju. Przez pokorę Bóg nas wznosi w górę, kiedy my sami schodzimy na dół. Naszą reakcją na ludzką słabość, jakąkolwiek ludzką słabość, na przykład brak pokory właśnie, jest krytyka i domaganie się poprawy. Czyli widzimy w kimś jakiś błąd, jakiś problem, wytykamy mu to i domagamy się, żeby to zmienił. I wydaje nam się, że to jest właściwa Boża droga i w niektórych sytuacjach to jest właściwa i Boża droga. Natomiast Paweł ma inny sposób na to.

I tak jak czytamy w tych słowach, które przytoczyłem chwilę wcześniej, wie, że tylko łaska może nas zmienić, tylko Boża łaska może nas zmienić, nie to, że wezwiemy kogoś, nakrzyczymy na niego, pogrozimy mu palcem. Wie, że tylko łaska może nas zmienić, dlatego odwołuje się do tego, co Bóg może w nas dokonać przez swoją łaskę. Dlatego, że też problemy z jednością nie polegają na tym, że komuś po prostu brak pokory. I tutaj Paweł odwołuje się do takiej prawdy fundamentalnej. Jeśli więc w Chrystusie jest, jeśli więc w Chrystusie jest to czy tamto i zaraz się temu przyjrzymy dokładniej, to

I tutaj według Pawła tym głównym problemem nie jest tak naprawdę brak jedności. Tak naprawdę brak jedności jest pewnym skutkiem problemu, skutkiem czegoś innego. Tym głównym problemem jest choroba serca, w którym to sercu w miejsce poddania się Chrystusowi pojawiło się poddanie własnemu ego. Zamiast Chrystusa w to miejsce pojawiłem się ja i to moje dążenie, żeby osiągnąć swój cel, swój zamysł, swoje widzenie rzeczy. I to bardzo często, nawet nie chodzi o takie czysto egoistyczne, że ja chcę coś, tylko to nasze serce zwodzi nas w tą stronę, że mówi, ja chcę czegoś, co jest Boże, ja chcę czegoś, co jest biblijne, co jest dobre.

I z tego się biorą te wszystkie podziały. Że jedni i drudzy chcą tego, co jest Boże i biblijne. Chcą tego, żeby podobać się Bogu, ale nie może się podobać Bogu coś, co jest zerem i jedynką. Coś, co jest przeciwstawne sobie. Więc dlatego w takiej sytuacji jedni i drudzy myślą, że to ci drudzy się mylą. Że tylko my możemy mieć rację, bo ci drudzy nie mogą mieć racji. I tutaj jest problem właśnie serca. Że zamiast poddać się Chrystusowi, chcemy postawić na swoim. Więc to w miejsce tego poddania się Chrystusowi pojawiło się poddanie własnemu ja. Czyli moje, ja, moje i dla mnie.

Natomiast w tym przypadku ma coś wynikać, w tym przypadku to się ma przekładać na coś, co będzie miało zastosowanie. Więc skutki tego muszą być widoczne. Jeśli to otrzymaliśmy, Ten zachętę, pociechę miłości, wspólnotę ducha, współczucie i zmiłowanie, to wówczas żyjmy tak, jakbyśmy to rzeczywiście mieli, jakby to rzeczywiście na nas miało wpływ, a nie jakbyśmy byli tego pozbawieni, jakby Bóg nam to zabrał albo jakby Bóg nam tego poskąpił, bo w Chrystusie to wszystko jest. W Chrystusie to wszystko jest. To tak jakby ktoś powiedział mam pełną lodówkę, ale jestem cały czas głodny, Bo nie mam jedzenia. Muszę pójść i to wziąć.

Czyli gdzie miejsce na moje? Nie ma miejsca, bo moja pokora mówi mi, że tam nie ma miejsca na to, co moje. Musimy sobie z tym poradzić, że tam nie ma miejsca na to, co moje. Oczywiście, bądźmy spokojni, Bóg zadba o nas. To nie jest tak, że jak wszystko oddamy, to zostaniemy biedni, goli i nadzy. Biedni, całkowicie pozbawieni czegokolwiek. Bóg nam to wynagrodzi, Bóg nas zaspokoi w tym, że oddaliśmy coś przez tę postawę pokory. Natomiast dlaczego mamy uważać jedni drugich za wyższych od siebie?

To działa w obie strony. Bóg uczy nas życia w równowadze, a nie jakiegoś slalomu między skrajnościami. My jesteśmy ludźmi, którzy lubią skrajności i lubimy cały czas jakieś sprawy w taki sposób podkreślać, żeby to było skrajne. I czasem właśnie też taki nadduchowy, żeby powiedzieć właśnie, niech każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze, to moglibyśmy powiedzieć, że niech każdy baczy tylko na to, co cudze. Więc aż tak nie, aż tak nie musimy. Więc podsumujmy. Właściwie podsumowanie jest krótkie. Składa się z trzech słów. Po pierwsze pokora, po drugie pokora, po trzecie pokora. Cała reszta jest tylko tego skutkiem.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.