Sam jak palec - Marcin Chabowski
„Chaboś” to najszybszy polski maratończyk w 2021 roku. Od 21 lat biegacz wyczynowy, ale nie zawodowy, multimedalista mistrzostw Polski, żołnierz Marynarki Wojennej, trener biegania, coach i miłośnik kotów. W podcaście opowiedział między innymi o tym: - czy z trudnego charakteru można wyrosnąć? - co ma wspólnego z Davidem Beckhamem? - jak konsultuje plany startowe z teściową? - dlaczego maraton to nie dwa półmaratony? Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak
Słuchasz Bieganie.pl Moim dzisiejszym gościem najszybszy polski maratończyk 2021 roku. Od 21 lat biegacz wyczynowy, ale jak sam twierdzi niezawodowy. Zaraz o tej różnicy porozmawiamy. Multimedalista Mistrzostw Polski, żołnierz marynarki wojennej, trener biegania, coach dodatkowo, miłośnik kotów Marcin Chabowski. Cześć Marcin! Cześć, witam wszystkich serdecznie. Zrobiliśmy taką zapowiedź wczoraj. Dziękuję serdecznie w ogóle za wszystkie pytania, które do Marcina napłynęły, jak i do innych moich gości, ale w tej zapowiedzi powiedziałem o tym, że miałeś coś wspólnego w swojej karierze sportowej z Davidem Beckhamem, Wayne'em Rooney'em, czyli ikonami światowego sportu, a ty tu tak skromnie mówisz, że żaden z ciebie zawodowiec, tylko wyczynowiec.
Marcin, no twoja historia, jeżeli chodzi o te kontuzje, to na pewno nie będzie ostatni raz, kiedy poruszyliśmy tą sprawę na tym podcaście. Dodatkowo, no naprawdę scenariusz twojej kariery sportowej przypomina jakiś taki film typu Zjawa, gdzie główny bohater naprawdę dostaje cały czas bomby od losu, wstaje, podnosi się i walczy dalej, no bo nie dość, że... Naprawdę tych kontuzji to chyba już palców zabraknie, żeby policzyć w Twoim przypadku, z którymi się zmagałeś. Dodatkowo trzy razy uciekł Ci, że tak powiem, z przednosa występ na Igrzyskach Olimpijskich. Świadczy to o sile charakteru, o której sobie zaraz porozmawiamy. szerzej. Natomiast chciałem jeszcze zamknąć ten wątek zawodostwa i podejścia wyczynowego. Czy w ogóle jest coś takiego jak zawodostwo, twoim zdaniem, w Polsce, jeżeli chodzi o biegi długie?
zmieniając trenera po prostu na szkoleniowca zagranicznego, którym został Lonicz Szwedzow, bo uważałem, że to jest dla mnie jedyna szansa jeszcze, żeby zakwalifikować się do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. No i tą kwalifikację zrobiłem. Potrenowaliśmy razem pół roku i w 2012 nabiegałem ten swój rekord życiowy 2.1007 w Düsseldorfie. I kwalifikując się do igrzysk, zacząłem przygotowywać się do nich intensywnie. Ci, co śledzą moją historię, doskonale wiedzą, że na te igrzyska nie pojechałem z powodu kontuzji, która de facto też nie była urazowa. Była to kontuzja przeciążeniowa. Wysokiej klasy specjalista, któremu ufam, dr Marcin Dąbrzalski, który mnie operował też trzy razy, stwierdził, że miałem dużego pecha, ponieważ kontuzja, która wykluczyła mnie z igrzysk, jakby pracowałem na nią lata.
Ale Marcin, musisz przyznać rację, że jak się patrzy na to z boku, ja nie mówię, że tak jest, bo ja nie znam ciebie osobiście, nie znam pana Zbigniewa Rolbieckiego, tyle tylko, że jako dziennikarz i tylko ze strony zawodowej. Natomiast jest taka konotacja, że twoje wyniki nagle nie poszły na łeb na szyję w dół sportowe czy poziom sportowy, a w pewnym momencie, kiedy skończyliście współpracę z panem Zbigniewem, no to nagle zostałeś odcięty, tak jak sam mówisz, od szkolenia. Można sobie w głowie taką historię wymyślić, że jednak te personalne jakieś tam kwestie odegrały tę rolę. No to nie jest pytanie do mnie, tylko to jest pytanie do pana Rolbieskiego. Macie z nim kontakt. Ja pytam, jak ty czujesz?
No dobra Marcin, ale taki bilans zrób, bo wiesz, mówimy o tym trudnym charakterze, zadziorze, która niejednokrotnie pewnie pozwoliła ci wstać z kolan po tych bombach od losu, o których rozmawialiśmy, a niejednokrotnie też pewnie cię pokarała przez to, że nadambitnie, nie wiem, rozpocząłeś jakieś zawody, bo chciałeś wszystkim naokoło udowodnić, nie mierząc sił na zamiary, co to nie ty i kończyło się różnie na pewno. Dokładnie. Więc bilans zysków i strat na zero? Warto mieć taki charakter jak Ty w sporcie. Ja myślę, że na plus, ja myślę, że na plus, bo gdyby nie mój charakter przy tych wielu problemach natury zdrowotnej czy szkoleniowej, no dużo osób mi mówi, że Marcin, gdybym ja miał przeżyć to, co Ty, no to pewnie skończyłbym już trzy razy uprawiać to bieganie.
Pewnie Artur Kozowski. Że każdy go lubi. Artur Kozowski też, ale pomyślałem o Mariuszu Giżyńskim akurat w tym wypadku z całą sympatią dla Mariusza, no bo tak jak powiedziałem, tego gościa nie da się nie lubić, bo z każdym się dogada. Ty powiedziałeś, że może nie z każdym, on z każdym, ale macie jedną z Mariuszem wspólną cechę, która też właśnie wyróżnia was na tle innych biegaczy. Wy jesteście obaj perfekcjonistami, przyznasz to? No, myślę, że mógłbym się pod tym podpisać, ale tak z rezerwą. Marcin na przykład na podcaście z nami opowiadał, że odcina końcówki sznurówek po to, żeby mieć lżejsze buty tam, jak są za długie i są zbędne. Ty masz jakieś takie swoje zwyczaje albo treningowe fiksacje, które dla innych z boku mogą się wydawać już takie...
I tutaj fajnie nawet napisałem też u siebie na social mediach, że cieszę się, że to on wygrał mi Czosła Polski i pojedzie na Igrzyska do Sapporo. Będziemy biec razem w maratonie, no bo 20 lat ta nasza kariera się cały czas gdzieś tam krzyżuje, łączy. Mam z nim chyba najwięcej startów, pojedynków w ciągu przebiegu całej kariery. No taką drugą osobą, z którą też fajnie się realizowało treningi, rywalizowało i na zawodach i na treningach to był Kamil Murzyn, to był Mateusz Demczyszak, no Krystian Zalewski nie był w tej grupie, bo był młodszy, ale pamiętam, że swego czasu bardzo często zjeździł z nami Marcin Lewandowski na obozy kadry juniorów i podłączał się pod takie treningi, czasami też pod jakieś ściganie właśnie na ostatnim czterysetce czy na ostatnim kilometrze na reglach szklarskiej, tak.
Marcin, Ty można powiedzieć, że jak mało kto wiesz, co to znaczy dobra bomba w trakcie maratonu i że takie powiedzenie, że maraton to nie są dwa półmaratony, to Ty na pewno potwierdzisz, że jest prawdziwe. Ten weekend ostatni wydarzyło się sporo, jeżeli chodzi o polskie bieganie i oczy kibiców były skierowane na świeżo upieczonego rekordzistę Polski w półmaratonie, czyli Krystiana Zalewskiego. Wszyscy spodziewali się, że on... nabiega w tym maratonie nie wiadomo jaki wynik. Jak na debiut oczywiście nabiegał wynik świetny i to nie podlega wątpliwości. Natomiast to, że oczekiwania mogły być jeszcze wyższe, nie znając całych kulisów, ja tutaj nie będę teraz wchodził w szczegóły, bo to moja ostatnia rozmowa z trenerem Jackiem Kostrzebą, więc muszę
To było jasno powiedziane, bo mój menadżer siedzi w związku, rozmawiamy z trenerami i każdy z tych zawodników miał świadomość tego, że gdyby start w Mistrzostwach Polski był obligatoryjny, no to musiałbym być skończonym idiotą, żeby pojechać do Holandii, a nie biegać już w dębnie, tak? I każdy z nas zdecydowałby się nastarczyć w dębnie. I tak jak powiedziałem, no, trzy najlepsze wyniki to jest Adam Nowicki, Marcin Chabowski, Arkadiusz Gardzielewski. Patrząc analogicznie na twoje porównanie, jeżeli chodzi o Kamila Karbowiaka... to równie dobrze można powiedzieć, że tak, zawodnik jest młody, perspektywiczny, będzie miał kolejną szansę na kolejnych igrzyckach za trzy lata w Paryżu. Poprzedni podcast był z trenerem Tomaszem Kozłowskim, który też miał podobną sytuację, nie pojechał na olimpiadę, na igrzyska i za 4 lata niestety rozłożyła go choroba i nie pojechał wcale.
Ja jestem zawodnikiem, który potrzebuje po prostu jasnych zasad, Czy to dotyczy się kwalifikacji, czy to dotyczy się powołania do kadry narodowej. Wszystko, moim zdaniem, powinno być transparentne, czarno na białym. Masz wynik taki, dostajesz to, masz wynik taki, dostajesz to, nie masz wyniku, nie dostajesz nic i tyle. Amen, podpisujemy się pod tym, wracamy w takim razie płynnie do sportu, bo chciałem jeszcze, nasz podcast już trwa dosyć długo, a chciałem jeszcze odrobinę wykorzystać to, że Marcin jak mało kto właśnie posiada również oprócz doświadczenia zawodniczego doświadczenie trenerskie, bo przypominam, że Marcin od którego 2012 roku już trenujesz amatorów?
Sam proponuję jakąś ścieżkę rozwoju do tego celu i dlatego nie podejmuję współpracy z każdym, bo jeżeli... Ale zgłosić może się każdy. Tak, zgłosić się może każdy, ale jeżeli ktoś chciałby stać z kanapy i w ciągu pół roku przygotować się do maratonu, to ja jako trener się nigdy po tym nie podpiszę, bo dla mnie najważniejsze jest zdrowie zawodnika i zdroworozsądkowe podejście do sportu. Przedstawiam taką ścieżkę takiemu zawodnikowi, patrząc na jego poziom, na jego dotychczasowe doświadczenie. Na przykład zaproponuję mu maraton nie za pół roku, ale za rok, czy może nawet i za półtora, ale najczęściej dajemy sobie rok. Jeżeli zawodnik zgadza się na taką formę współpracy, no to wtedy podejmuję współpracę. Marcin, musimy powoli kończyć, ale chciałem jeszcze dwa pytanka krótkie do Ciebie. Jedno właśnie, żeby wykorzystać tą Twoją wiedzę i doświadczenie w takim pytaniu, które myślę, że dla wielu jest problemem, bo jesteś jednym z zawodników z takiej ścisłej elity, którzy jasno przyznają się do tego, że borykali się z problemami takimi jelitowymi, żołądkowymi, jak jest wał tak zwał, na dłuższych dystansach.
Odporność psychiczna też jest jak mięsień, który potrafi się zmęczyć i to, że ktoś ma silny charakter, to nie zawsze podoba trudom i też umieć, trzeba resetować tą głowę, Bo odporność psychiczną mamy jedną, jedną troszeczkę większą, drugą trochę mniejszą, ale u każdego ona podlega tym samym prawom, czyli potrafi się w pewnym sensie wyczerpać, zmęczyć. Jeżeli staniesz na przykład na starcie maratonu przygotowany fizycznie, ale nie do końca przygotowany mentalnie, to też masz prawo dać przysłowiowo ciała. Słuchajcie, to już zabrzmiało coachingowo, więc jak zeszliśmy na tematy coachingowe, to Marcin teraz skup się i dokończ zdanie. Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą. Słuchajcie, ja nie mogłem uwierzyć, jak usłyszałem, że Marcin jako coach w głowie mantrę po prostu z tego...
I ten prześmiewczy film mi wtedy pomógł, ja go obejrzałem trzy razy, jesteś zwycięzcą, jesteś diamentem, dobiegniesz do mety. Na biegu, w trudnej chwili, bo bieg świętego Dominika to jest trudny bieg, każdy tam cierpi, to mi pomogło wtedy też, to mi pomogło też w Holandii i czasami to się nazywa zakotwiczenie, taką kotwicę w sobie włączam, że jak jest trudno, to mówisz sobie, jesteś zwycięzcą, nie możesz tego przegrać, musisz to wygrać. mi to pomaga. Dobra Marcin, super. Myślę, że z taką gadułą jak ty w pozytywnym tego słowa znaczeniu to jeszcze moglibyśmy tutaj dwa odcinki nagrać. Bardzo ci dziękuję za dzisiaj. Trzymamy wszyscy kciuki w takim razie za Tokio. Może jeszcze za Paryż by się udało.
Chyba nie mówisz nie? Jak będzie zdrowie i silny mental, to mogę podołać. Dziękuję bardzo za zaproszenie. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Mam nadzieję, że nie zanudziłem. No i oczywiście zapraszam na Marcin Chabowski.com i na moje social media, na Facebooka, Instagrama. Enjoy. O silny mental jesteśmy spokojni. Życzymy zdrowia. Dzięki Marcin.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
„Chaboś” to najszybszy polski maratończyk w 2021 roku. Od 21 lat biegacz wyczynowy, ale nie zawodowy, multimedalista mistrzostw Polski, żołnierz Marynarki Wojennej, trener biegania, coach i miłośnik kotów. W podcaście opowiedział między innymi o tym:
- czy z trudnego charakteru można wyrosnąć?
- co ma wspólnego z Davidem Beckhamem?
- jak konsultuje plany startowe z teściową?
- dlaczego maraton to nie dwa półmaratony?
Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak