Zawód: Przebranżowiona
O tym, że masz całe życie na przebranżowienie. Raz możesz pracować w korpo i robić tabelki a raz robić hopsasa i malować portrety psów - bo nie jesteśmy Plastusiem, którego da się wcisnąć do piórnika. Pss: Nie dajmy odebrać sobie wewnętrznego wiatru! Instagram: @bezrobotne.opowiesci TikTok: @bezrobotne.opowiesci Mail: [email protected]
Muzyczka. Cześć! Witaj w podcaście Bezrobotne Opowieści. Z tej strony Julia Olszewska, Twoja bezrobotna prowadząca. W dzisiejszym odcinku inspektor od kurzych jaj, marketing z piekła rodem, szefowa samej siebie i nadzieja niematką głupich. Odcinek siódmy Zawód Przebranżowiona. Muzyczka. Ej, to jest w ogóle tak niesamowite, jakby trochę jest tak, że jak nas ulepią, tak mamy być ulepieni i tak siedzieć.
Nie wiem czy pamiętasz, była taka bajka, książka w podstawówce, Plastuś. I on właśnie był ulepiony z tej jednej różowej plasteliny i mieszkał w tym małym, ciasnym piórniku. I mam takie poczucie, że czasami jest tak, że nas tak ulepią za dzieciaka i tak ulepieni mamy być. Tak przykładowo, jak ojciec na przykład lub matka, ciotka, babka kazali Ci iść na medycynę na przykład. I od małego tłukli Ci w głowę, że masz iść i basta. No to co robisz, no? Idziesz i basta. A potem masz płaczki w uniwersyteckiej toalecie, no bo wcale tego nie chcesz robić, tak? I kończysz po prostu w szpitalu pracując za karę. A gdzieś tam głęboko w serduszku marzysz sobie, żeby rzucić to wszystko w cholerę
I tam stał taki wielki grób z płyty nagrobnej, takiej wielkiej, ciężkiej i było na niej napisane Jan Kowalski, dyrektor Zakładu Chusteczek. I w ogóle nie było nic innego, nawet nic, kim był, dla kogo był, tylko było napisane, jaki zawód nosił na plecach przez całe życie. I w ogóle tak dziwne, ja mam taką rozkminę, że wiadomo, że np. w PRL-u, jak się pracowało w jednym zakładzie, to zazwyczaj w tym jednym zakładzie całe życie się pracowało, nie? Ale tak z drugiej strony pytanie, nie? Czy chciałabym sama całe życie być takim dyrektorem zakładu chusteczek? I nawet w godzinie śmierci miałabym mieć to wyryte na grobie.
Jakby i miałabym na to patrzeć od spodu, że byłabym tym dyrektorem chusteczek. Jakby nie skupiajmy się na tym Janie Kowalskim. Jakby oczywiście zmieniłam dane, ale pomyślmy sobie też o tym, jak to jest. I tak zaczęłam sobie kminić, że pewnie różni ludzie różne rzeczy na swoim grobie by chcieli mieć. Tylko jak zaczęłam się tak zastanawiać, co ja miałabym napisać na swoim grobie, no to cholera, ja nie wiem, co to by miało być. Tak zaczęłam od początku myśleć, jakby okej, no to mogłabym sobie napisać polonistka, dziennikarka, pani od herów, jakiś account manager, marketing manager, może bezrobotna. I co ja bym miała z tego wybrać? No bo jakbym wzięła to wszystko razem, no to zabrakłoby mi po prostu tej płyty nagrobnej.
No i co? I co bym miała? Jakby groby są drogie, nie? W sensie nie mogłabym mieć tak dużego grobu, żeby sobie to wszystko wypisać. I mam taką w ogóle mocną rozkminę i pytanie, czy nie chodzi bardziej jakby w życiu o to, że oczywiście mamy różne role, zadania, są pewni ludzie na przykład stworzeni do pracy w jednym zawodzie, robią to z uśmiechem na twarzy każdego dnia, I to jest ekstra. To jest totalnie super i ja im mega zazdroszczę. Bo jest ta druga grupa ludzi, takich jak ja, którzy odbijają się od ściany do ściany, szukają, próbują i dalej płyną w tym strasznie brzmiącym przebranżowieniu. To słowo samo w sobie brzmi strasznie w sumie, nie? Jakby kojarzy się z jakąś Przebranżowiona.
Jak to jest trudne, nie? Jakby w życiu, żeby tą rolę sobie wybrać i tak patrząc teraz przy tym, jakby jak wygląda obecna gospodarka, o dynamice branż, o zmianie, o ejaju, covidzie i wojnie, które zmieniły tak wiele i tym całym chaosie, To w tym czasie masa ludzi się przebranżowiła. Zaczynali niektórzy studia w wieku 30-40x lat albo rzucali wszystko totalnie i zaczęli hodować kurczaki na swoim podwórku. I to jest super. To jest dla mnie niesamowite, że ludzie robią tak dużo rzeczy, a jednocześnie byli w stanie zrobić to mimo okoliczności. Miałam w ogóle taki fajny przykład na studiach i do dzisiaj mnie rozpiera duma jak sobie o tym myślę. Jak widziałam na przykład na studiach panie 50 plus lub panów z garniturami, pod garniturami, którzy właśnie po tej pracy biurowej przychodzili na przykład i zdawali w czadne egzaminy.
Miałam takie wow, jakby to jest tak coś pięknego, że idziesz jakby za tym marzeniem, które gdzieś tam zakopane było, nie wiem, głęboko i odsuwasz tę tablicę nagrobną i mówisz do życia, że bierzesz je w końcu za fraki, tak jak ty tego chcesz, a nie tak jak świat czy inni kazali. I ja mam właśnie cały czas taką walkę wewnętrzną, bo od początku, jak zaczęłam już umieć pisać, to zawsze chciałam po prostu pisać i gadać, bo to jest to, w czym ja się czuję. To mi po prostu najlepiej wychodzi. I uznałam wtedy, że pójdę na polonistykę. I tutaj zapraszam Cię do pierwszego odcinka Pozwana, gdzie opowiadam o byciu też dziennikarką i byciu Pozwaną. Więc jak masz chwilę, to idź tam.
Ale potem, po tej mojej dziennikarskiej niekarierze, gdzieś tam miałam potem roman z YouTubem. No a potem co? Przyszło biuro i etat. Od agencji marketingowej na przykład dostałam się w ogóle bez żadnego prawie doświadczenia i ładnie tam klepałam jakieś kampanie marketingowe, sprzedażowe. No i tak jechałam, nie? Tą moją drogą do marketingu w sumie. Jakoś tak w sumie od początku dawało to radę w moim życiu, żeby sobie tak skakać z branży do branży, ryzykować, zmieniać i myślę, że jakbym nie ryzykowała wtedy, to bym nie wiedziała w ogóle, czy chcę to robić, czy nie, tak po prostu. Bo niesamowicie wkurza mnie, jak na przykład wyobraź sobie, że zaczynasz coś nowego, jakieś totalne nowe hobby, nie wiem, jeżdżenie na desce albo, nie wiem, żonglerka, okej?
I ktoś wtedy przychodzi z Twojej rodziny lub znajomych i mówi, Ty to jednak masz słomiany zapał po tym, jak żonglowałaś na przykład tylko trzy tygodnie, no bo w czwartym tygodniu zobaczyłaś, że to jest nie dla ciebie. Ale kurde, jakby z drugiej strony, skąd masz wiedzieć, na przykład czy chcesz to robić, czy nie, tak? Jeżeli na przykład nie wiesz, czy chcesz robić audyt w korpo, dopóki nie pójdziesz zrobić tego audytu i się nie dowiesz, czy chcesz to robić. Albo na przykład, nie wiem, dopóki nie znajdziesz jakiegoś stażu w kwieciarni i zaczniesz robić takie piękne bukiety, to nie zobaczysz jakby tego wcześniej, czy chcesz to robić, czy nie, tak? Bo oczywiście abstrahując, że te bukiety możesz sobie robić w domu i tak dalej, bla, bla, bla. Ale mam takie poczucie, że robimy rzeczy w jakiejś pracy i chcemy się przekonać, czy to jest dla nas. I w przebranżowieniu nie ma nic złego i nie ma nic złego w tym, ile masz lat, kiedy to robisz.
Jakby dopóki masz warunki i możliwości, to to rób, zmieniaj, no bo wiadomo, że im więcej zobowiązań, tym trudniej zmienić branżę, zawód, ale jak czujesz, że możesz, to rób, no bo kiedy, jak nie, za tego życie. Dobra, wiem, że po ostatnim odcinku lubisz bardzo słuchać tych wszystkich historii, więc mam teraz kilka Waszych i redditowych, przebranżowionych historii. W ogóle fajnie, że się do mnie odzywacie, piszecie maile, piszecie na Instagramie i chcę się podzielić też tutaj kilkoma historiami. Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz. Koniec moich lat trzydziestych. Pracowałam w marketingu i reklamie.
Studiowałam japoński i mieszkałam tam przez rok, a następnie zostałam tłumaczem gier wideo w małym studiu. Później pracowałam jako kierownik projektu w większej koreańskiej firmie. Pracowałam ciężko. Ale może któregoś dnia zostałabym zatrudniona przez Nintendo. Po drodze traciłam coraz więcej pasję do gier. Słyszałam okropne historie o pracy w Nintendo i powoli uświadamiałam sobie, że to jednak nie jest odpowiednia praca dla mnie. Tłumacze są, przez większość czasu, niedoceniani i źle opłacani. A cała ta branża nie jest tak romantyczna, jak się wydaje. Zdecydowałam się zrobić coś zupełnie innego. Odeszłam od branży gier i teraz jestem naprawdę szczęśliwa i dobrze opłacana. Jestem kierownikiem produktów firmy e-commerce.
Firmy zatrudniały jak szalone. I już w zeszłym roku po tym boomie zaczęłam zauważać ogromne spadki w zatrudnieniu, ogromne liczby zwolnień w tej branży i teraz średnio tam się dzieje. I to jest w ogóle ciekawe, jak właśnie mamy takie historie, że jest boom na coś, bo na przykład w COVID po prostu ludzie więcej grali na telefonie, no bo co mieli robić, tak? I te pobrania Te gier z AppStore'a i tego drugiego sklepu na Androidzie były większe, tak, niż są teraz, bo ludzie po prostu wychodzą, żyją, korzystają, więc to jest ciekawe, jak w ogóle mamy czasem takie marzenie, że w ogóle chcemy pracować w konkretnej tej firmie i po latach się okazuje, że to marzenie w ogóle nie jest współmierne z tym, jak to wygląda w rzeczywistości, że na przykład firma właśnie może mieć świetny PR, no i nic nie wygląda po prostu tak premium i dbają pracownika, dbają o to, siam to, sram to,
A potem na przykład poznajemy kogoś, kto tam pracował i okazuje się, że to jest taka mała bingownia, że hej. Albo okazuje się, że po dwóch latach, kiedy możemy się tam dostać, tak, jak się przygotowywaliśmy, już tam nie pasujemy na przykład. I to nie jest to, co chcemy robić. Więc to jest też fajna historia pokazująca, że czasami przebranżowienie na coś, czego się nie spodziewamy mimo marzeń, jest dobrym kierunkiem, bo marzenia się mogą zmieniać. Kiedy odmówiłam,
Names mentioned in English. W swojej faktycznej ścieżce kariery. To moja praca marzeń, a aplikacja zamykała się tego samego dnia. Pospieszyłam się z aplikacją i dostałam tę pracę. I teraz zarabiam trzykrotnie więcej niż jako pielęgniarka domowa. A mój najgorszy dzień jako inspektor jaj jest tysiąc razy lepszy niż mój najlepszy dzień jako pielęgniarka domowa. A jedyną wadą jest to, że praca dla rządu polegająca na ręcznym kontrolowaniu jaj przez wiele godzin jest obciążająca dla rąk i ramion.
Po 6 latach zrobiłam sobie stałe uszkodzenia, ale nie zamierzam odejść. Świetne jest to, że w ogóle jest taka praca jak kontrolowanie jaj. Myślę, że to jest super, bo jakby dużo osób je jajka, jajka są zdrowe i w ogóle fajnie i jest coś takiego nietypowego. I smutne jest to, że czasami właśnie jakby sama praca w sobie z kimś nie jest zła, tak jak tutaj z osobami starszymi, a na przykład opiekunowie nie są fajni, tak? Albo czasami jest tak, jak się uczy dzieci, że dzieci są super, a rodzice nie są super. Więc czasami zawód, który wydaje nam się świetny pod kątem właśnie osoby, z którą współpracujemy bezpośrednio, nie jest współmierna z tym, jak musimy się właśnie mierzyć z jakimiś rodzicami, opiekunami, Czyli tym wszystkim, co jest naokoło i czasami to nie jest tego warte.
Szukam innej pracy, gdzie się da, natomiast ze względu na to, że nie mam właściwie innego doświadczenia poza nauczaniem, jest bardzo ciężko. Wysłałam już mnóstwo CV przez jakieś 3 lata i nic. Głównie zależy mi na tym, Magda, dziękuję Ci za tę historię. Sama jest mi dość bliska ta historia, dlatego że ja skończyłam polonistykę i wiem, jak to jest być po filologii. Ja wierzę w to głęboko, że Twoje przebranżowienie na pewno się uda, że w końcu ktoś się odezwie, że zmienisz pracę skoro ta nie jest dla Ciebie odpowiednia. Jest mi przykro, że też musisz się mierzyć z takimi wyzwaniami i że przez tak długi czas nie udało Ci się tego zmienić, ale wierzę w to, że się uda.
Rynek jest teraz mega ciężki, wszyscy narzekają na to, ale z takimi skillami i z takimi językami jestem pewna, że w końcu znajdziesz swoją drogę. Bo tak jak już czytałam kilka historii, zobaczcie ile osób, przede wszystkim dziewczyn, bo tutaj jest dziewczęska energia, Zmieniło życie po prostu z dnia na dzień. Rzucały korporacje, rzucały coś tam, żeby robić zupełnie coś innego. Więc nie bójmy się też tej odmowy. Odmowa jest mega trudna. Jest to takie trudne pod tym względem, żeby wierzyć, że się da. Ale myślę, Magda, że na pewno Ci się uda. Trzymam kciuki i update'uj tutaj nas, bo myślę, że wszyscy słuchający też trzymają za Ciebie kciuki.
Czyli brak ścieżek rozwoju, brak przełożonego, brak jakiegokolwiek systemu i odpowiedzialności. Postanowiłam się zaangażować i stworzyć zespół. Opracowałam systematyczne spotkania kreatywne, burzę mózgów, tworzenie moodboardów, kreatywne randki, tabelki do uzupełniania informacji, no i w końcu działaliśmy jak zespół. Dzięki temu inne zespoły mogły dobrze robić swoją robotę i dzięki temu dostałam awans na kierownika działu projektowego. Wtedy zaczął się mobbing. Zostałam przez trzy lata zniszczona jako osoba i jako artystka. Przestałam wierzyć w siebie i po usłyszeniu tekstów typu, wypaliłaś się, nie potrafisz wymyślić już nic fajnego, umiesz rysować w ogóle? Może zajmiesz się tylko tabelkami?
Momentem krytycznym i ostatecznym było dla mnie to usłyszenie od szefowej działu kreatywnych, że nic jako projektantka już nie osiągnę. Złożyłam wypowiedzenie. Wstałam i wyszłam. Na szczęście miałam Tula Makes, które w trakcie pracy na etat rozwijałam po pracy. Więc płynnie przeszłam na swoje i skupiłam się na swojej pracy i swoim biznesie. Trochę czasu zajęło mi uwierzenie w siebie, wrócenie do pewności siebie jako artystka. Niedawno dowiedziałam się, że kolekcję, którą zaprojektowałam sama przed odejściem, stała się bestsellerem i zarabia duuuuże pieniążki. Więc jak na wypaloną projektantkę całkiem nieźle. To tylko pokazuje, że zły człowiek może wykorzystać talent artystów i wzbogać się na tym, przy okazji niszcząc artysta. To moja skrócona historia pokazuje jak bardzo warto wierzyć w siebie i poddawać się.
Widziałam, że na Instagramie masz 10 tysięcy obserwatorów, więc to jest naprawdę super liczba. Bezrobotne Opowieści. I ja sama wiem, jak to jest, kiedy właśnie ma się tam taką artystyczną swoją duszę i ktoś przychodzi z butami i ją po prostu rozkopuje. Więc Tula, dziękuję Ci niesamowicie za Twoją historię. Myślę, że świetnie się wpasowała w segment Zwracam do siebie. I zapraszam wszystkich słuchaczy do obserwowania Tuli Makes. Może coś fajnego kupicie od Tuli, piękne rzeczy robi, więc totalnie zapraszam.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Prowadząca przedstawia temat odcinka i wprowadza słuchaczy do tematu przebranżowienia zawodowego.
Prowadząca opowiada o swoim doświadczeniu z przebranżowaniem zawodowym i marzeniach o innym życiu.
Prowadząca podziela się historią anonimowej słuchacza, która zdała sobie sprawę, że jej kariéra nie jest dla niej odpowiednia i zmieniła się na nauczycielkę.
Prowadząca opowiada o historii Magdy, która szuka nowej pracy, ale nie ma doświadczenia poza nauczaniem.
Prowadząca przedstawia segment Wracam do siebie, w którym opowiada o swojej historii i historii Tuli Makes, która odzyskała pewność siebie i sukces po przebranżowaniu zawodu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O tym, że masz całe życie na przebranżowienie. Raz możesz pracować w korpo i robić tabelki a raz robić hopsasa i malować portrety psów - bo nie jesteśmy Plastusiem, którego da się wcisnąć do piórnika.
Pss: Nie dajmy odebrać sobie wewnętrznego wiatru!
Instagram: @bezrobotne.opowiesci
TikTok: @bezrobotne.opowiesci
Mail: [email protected]