Filmy zimowe cz. 33
Wielkanoc za pasem, ale zima i Żarłok nie odpuszczają. Wiosna w tym roku nie nadejdzie tak szybko. W kolejnym odcinku
Czyli Nanuk z północy. Produkcja z 1922 roku i debiut Roberta Flachertiego. Filmowca, dokumentalisty przede wszystkim, który w swoim życiu nakręcił 15 filmów. Współpracował... współkręcił ostatni film Friedricha Murnaua. W 1922 roku, kiedy Flaherty kręcił Nanooka z północy, Nanook of the North, równocześnie Murnau kręcił swojego Nosferatu. Nie wiem jak to się stało, że te dwie osobistości kina spotkały się bodajże w 30 roku, tuż przed śmiercią Murnaua i tabu.
Tej słonecznej wyspy, gdzie Flaherty pokazywał połów żółwia, przędzenie włókna, potem tkanie, farbowanie, w końcu przygotowanie uczty i taniec rytualny. Jeszcze skupił się na obyczaju tatuażu. To właśnie do tego drugiego filmu zostało po raz pierwszy użyte słowo dokumentary. Ale znowu jak ja tu czytam, to ja nie wiem, czy to zachwycił Johna Griersona, który w swojej recenzji z 1926 roku po raz pierwszy użył terminu dokumentary. To czy w ogóle on jako jedyny i pierwszy krytyk użył? czy w swojej recenzji użyłby on pierwszy raz. No bez sensu. Raczej zakładam, tu jest niejasno napisane, że pierwszy raz w historii kina i krytyki filmowej właściwie użył tego sformułowania w stosunku do Moany, a więc filmu późniejszego.
25 rok, nikt nie realizował filmu, nie interweniując w filmowaną rzeczywistość, a twórcom, który zalecał nieingerowanie. i rezygnację ze scenariusza filmowego był nie Flaherty, lecz sowiecki filmowiec Dziga Wiertow. I tutaj właśnie te słowa pokazują, że ci, którzy postulują obiektywizm, niemożliwość, że nie możemy ingerować, że musimy dać wolność i swobodę, musimy ten, czyli to był Dziga Wiertow, który nakręcił człowieka z kamerą, notabene też inny dokument bardzo znaczący dla historii kina, to jest to skomentowane, że to właśnie Dziga Wiertow, sekretarz, kancelista w moskiewskim kinokomitecie, montował skronik nadesłanych ze wszystkich frontów sowieckich.
albo wyższą matematykę faktów w imię komunistycznego wyjaśniania zagadek świata. Takie pojmowanie dokumentu było całkowicie obce Flachertiemu. Właśnie, Dziga Wiertow na usługach ówczesnej władzy komunistycznej kręcił kroniki, składał, pokazywał i tłumaczył władzę, a Flacherty w tym czasie siedział ze skimosami. I dobrze, może on rzeczywiście nakręcił pewne sceny kilka razy. bo historia też jest taka, że on przyjechał tam w jeden rok, nakręcił, spaliły mu się te taśmy, potem drugi raz przyjechał i jakby chciał odtworzyć część ze scen, które za pierwszym razem utracił.
Ja robiąc research polegający na zerknięciu do historykina tom pierwszy, wciąż nie znalazłem odpowiedzi, co dokładnie jest tam sfałszowane niby. Więc nie zajmujmy się na razie tymi faktami, których nie znamy. Posłuchajmy, posłuchajmy, bo Flaherty, żeby zdobyć pieniądze, zwrócił się do kanadyjskiego magnata Williama McKenzie z prośbą o sfinansowanie wyprawy do północnej części Zatoki Hudsona w poszukiwaniu żelaza i miedzi. I teraz 1910 i 1916 odbył cztery ekspedycje i na jedno z nich zabrał kamerę i taśma spłonęła.
Owszem, to mogą być plastikowe, najgorszego sortu koraliki, ale takie koraliki w żadnym wypadku nie występują na kole arktycznym i raczej nie są możliwe do wykonania. No bo z czego? Z lodu? Raczej chyba by się roztopiły. Więc oni sami ocenili, że było to na tyle cenne, żeby to kupić za te futra, których oni mieli potąd, pod dostatkiem. Natomiast oczywiście współcześnie my uważamy, że jakże to była nieetyczna wymiana. Znaczy ja tak nie uważam. jakaż to była po prostu zdzierstwo na tych biednych Eskimosach. Swoją drogą, ci Eskimosi tam, mam wrażenie, mieli w dupie to wszystko, co oni napiszą, co oni ten, oni sobie po prostu żyli swoim życiem i zaprzyjaźnili się z tym Flachertym.
Tym bardziej, że oni się cały czas uśmiechają, są weseli, radują się. Nawet jak jest napięcie podczas walki z bestią, to potem jej koniec jest pozytywnie zakończony ucztą zimnego, surowego, właściwie to chyba gorącego, ale surowego jedzenia. Takie, można by powiedzieć, nie surimi, tylko sushi. Jest taka wersja sushi, że dostajesz samą rybę i moczysz sobie to w sosie sojowym. Coś takiego. I teraz tutaj w moim detektywistycznej audycji coś możemy natknąć się na te podciągnięcia względem prawdy. Aby podkreślić heroizm walki o przetrwanie, wśród wędrujących pól lodowych i nieprzewidywalnych warunkach, Flaherty udramatyzował warunki życia bohatera, cofając się co najmniej o jedną generację.
Natomiast z tego, co tutaj czytamy, to to nie była kreacja, tylko to było odtwarzanie. Czyli właśnie taka etnografia ocalająca. On wiedział, że tak było i jakich aktorów Flaherty mógł wynająć, żeby to pokazać wszystko? No oczywiście tamtych ludzi. Oni nie musieli grać. Oni tylko musieli grać pod tym kątem, że powiedział im, no dobra, no to weźcie te noże i teraz oskalpujcie to tak, jak robili się na przykład 10 lat temu. No dobra, możemy to dla ciebie zrobić. Flaherty ukazywał tylko realne postaci, żyjące w miejscu, w którym film powstał. Według niego byli to najlepsi aktorzy. Uważał, że ludzie ci nie maskują swych przeżyć, a ich spontaniczność jest wręcz warunkiem przyjętej metody.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.