Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Sprawa rodziny Lundy

30.09.2026 ·53 min 8 s

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/IQCzS94k3h04QZidI7gu-7-NAf06ASkQ2dCloe2dGXoQp4s?e=unV64OTa sprawa jest rozwiązana (?).

No i właśnie gdy jechała, to musiała nawrócić na podjeździe przed domem Landich, co czasem robiła. I w tym momencie, gdy to robiła, zobaczyła osobę, która właśnie wybiegała, odbiegała od tego domu. I była ta osoba bardzo osobliwie wyglądająca. W pierwszej chwili pomyślała, że to kobieta. Kobieta w jasnym dresie, o mocno kręconych blond włosach. Co się jednak nie pasowało w tym obrazku i gdy przyjrzała się tej osobie dokładniej, to zdała sobie sprawę, że w rzeczywistości patrzy na mężczyznę, dużego mężczyznę, ubranego w taki osobliwy sposób i ubranego w perukę, tak jakby próbował udawać, że jest kobietą. Ona później w tym mężczyźnie właśnie rozpozna Marka Landiego, który właśnie według jej zeznania truchtem, z bardzo osobliwą i zdesperowaną miną jakby właśnie stało się coś z boga, jakby coś było nie w porządku, biegł gdzieś, no trochę wyglądał tak jakby właśnie szedł pobiegać.

Było dla niej dziwne, no ale jej sprawa pojechała dalej, jak powiedziała. Ona później zezna to przed sądem. Będą problemy z jej zeznaniem, będą trochę kontrowersje, bo Margaret Dance Z zawodu była jasnowidzką, zajmowała się właśnie jasnowidzeniem. Natomiast ona będzie zapewniała również pod przysięgą przed sądem, że to co ona widziała to nie była żadna jej wizja, to nie było coś co ona sobie wymyśliła, to po prostu było coś co ona zobaczyła. Bardzo jednak dziwna historia, dziwne zeznanie. Ona o 19.15 w dniu morderstwa widzi Marka Landiego przebranego za kobietę, przebranego w jakiś dziwny sportowy strój i blond perukę w pobliżu swojego domu z przerażoną miną w momencie, gdy on miał być 140 km dalej.

Więc tutaj pojawiła się sugestia, że gdzie właśnie narzędzia zbrodni, czy siekiety, czy co to miało być nigdy nie znaleziono, tak bardzo możliwe, że pochodziła ona właśnie z tego samego zestawu narzędzi, bo kolory pasowały. Czasami więc narzędzie pochodziło z domu, zostało zabrane z domu i tym bardziej jeszcze wskazywało na domownika, na to, że winny jest ktoś z domowników, na kogoś, kto wiedział gdzie narzędzia się znajdują, czyli znów na Marka Landiego. Przeszukano wszystkie jego rzeczy, przeszukano jego samochód. I on w samochodzie włocił ze sobą zwykle ciuchy na przebranie, no bo właśnie czasem nosował poza domem i tak dalej. No i znaleziono tam koszulkę, taką koszulkę z kołnierzykiem, koszulkę polo, na której bodajże na tym kołnierzyku znajdowała się Jakiegoś rodzaju tkanka.

Oraz na rękawie również dwie mniejsze krople krwi. I teraz mówię tkanka, tak to na sobie na razie nazwałam. To było coś malutki, bardzo malutki, ledwie widoczne gołym okiem kawałek czegoś. Co no właśnie, co to będzie tutaj stanie się znów dosyć wielkim obiektem sporu, zarówno w sądzie, jak i w mediach, w opinii publicznej. Ale te dwie niewielkie zaschnięte ślady krwi miały zostać potwierdzone później poprzez testy DNA, a pochodziły od Amber Lundy, od córki Marka. I tutaj pojawiła się taka hipoteza, ona też została właśnie przedstawiona później na sali sądowej w czasie pierwszego procesu. Mark Lundy 29 sierpnia faktycznie rozpoczął swój dzień tak jak zawsze, pojechał do Petronii, załatwił wszystkie swoje biznesowe sprawy, zameldował się w motelu, zadzwonił do domu, po czym od razu po zakończeniu połączenia wsiadł w samochód i ruszył z powrotem do domu.

I Krystian i Mark tak właśnie trochę pod wpływem impulsu zdecydowali się faktycznie to zrobić. Podnieśli je z 200 tysięcy dolarów na 500 tysięcy. Mieli nawet podniesie do miliona, ale nie zrobili tego, bo tam głównie z powodu problemów zdrowotnych u Marka stawka, opłata za to ubezpieczenie poszłaby zbyt wysoko do góry. I zdecydowali się zostać przy pięciuset tysiącach. Był więc motyw. Jeżeli Christine ginęła, no to Mark dostałby teraz pięćset tysięcy dolarów, co pomogłoby mu spłacić wszystkie długi i jeszcze zostałoby mu sporo gotówki na jego własne wydatki i zachcianki. Jednak, co też trzeba powiedzieć, ponieważ oni zmienili te polisy zaledwie 4-5 dni wcześniej, to w momencie, gdy Christine i Amber też giną, ten proces w tamtym momencie nie został jeszcze zakończony.

Innymi słowy, ta polisa na życie nie miała jeszcze mocy prawnej w momencie, gdy Christine zginęła i tym samym Mark nie dostałby tych 500 dolarów, a dostałby 200. Ona miała zacząć obejmować ich dopiero bodajże jakiś miesiąc po podpisaniu. No ale oczywiście tutaj prokuratura stworzyła taki argument, że Mark był, powiem brzydko, trochę niepociumany i po prostu tego nie wiedział. Mark Lundy jednak od początku utrzymuje, że jest niewinny i chce tego dowodzić. Proces Marka Lundy'ego rozpoczął się w lutym 2002 roku, rok po jego aresztowaniu. Największy i najmocniejszy dowód i ja też, gdy pierwszy raz przeczytałam tylko krótki skrót tej sprawy i też to, co pojawiało się w prasie wtedy i w mediach, no faktycznie brzmiało przekonująco i brzmiało jakby Mark Landy był winny.

Można się kłócić co do niektórych kwestii logistycznych, co do czasu śmierci, ale przed sądem wtedy w czasie tego procesu zeznał ekspert, który powiedział, że tą tkanką znalezioną na kołnierzu koszulki Landiego, która była w jego samochodzie, była tkanka mózg, bo to pokazały jego testy, i że była to tkanka pochodząca od Christine Landy. Innymi słowy, Mark Landy miał Mark Landy miał kawałek, odrobinę mózgu na kołnierzu swojej koszulki, mózgu swojej żony, Christine. To brzmi przekonująco, to ciężko wyjaśnić. Mimo, że oczywiście były inne wątpliwości i problemy. Był problem w tej hipotezie zaproponowanej przez prokuraturę. No bo sugerowano, że Christine i Amber zginęły około godziny 19.

Na to miał wskazywać siedzenie w ich żołądkach według tego eksperta, który przeprowadził autopsję. Po dziewiętnastej też właśnie Marglandy miał być widziany, przebrany za kobietę w blond perukę. Ubrany w blond perukę przez tę kobietę jasnowickę przed swoim domem. Ale było to dziwne. Ale z drugiej strony wiele wskazywało na to, że obie ofiary, Christine i Amber już spały. Amber była w piżamie, wyglądało na to, że spała wcześniej w swoim łóżku. Christine również została znaleziona na łóżku. No ale przecież nie spałyby o godzinie 19. Nie miało to sensu. Według jej bliskich, nie tylko Marka, ale też innych bliskich, którzy ją znali, Christine zwykle chodziła spać gdzieś około 23, 12, około północy może. Często właśnie siedząc wieczorem przy komputerze i odpisując na e-maile, czy zajmując się pracą.

Na ubraniach, na rękach. Zdecydowanie musiał być tego więcej niż jedna jakaś zbitka komórek na kołnierzyku czy dwie małe zasknięte plamki krwi. Krwi musiało być znacznie, znacznie więcej. Oczywiście jest tutaj inne wyjaśnienie, że sprawca miał na sobie jakieś inne ubrania, które później wyrzucił, pozbył się, czy tutaj dokładnie Mark Landy miał jakieś inne ubrania, których się pozbył, a których nigdy nie znaleziono, jednak gdy się przebierał, to gdzieś właśnie jakieś śladowe ilości tego dostały się na jego koszulkę na przykład. Proces Marka Lundy'ego zajął prawie dwa miesiące i łowa przysięgłych potrzebowała mniej niż siedmiu godzin, aby uznać go winnym. Tutaj głównie pamiętajcie dlatego, że oni jeszcze nie usłyszeli tych wątpliwości, jakie wam teraz powiedziałam, że ta rzekoma tkanka mózgowa mogła wcale nie być tkanką mózgową i nie ma stuprocentowej pewności co do tego, co to było i nigdy nie zostanie to ustalone i nie uda się tego po prostu nigdy ustalić z zupełną pewnością.

Leżały w laboratorium, a po tym, gdy Lundy został skazany w roku 2002, zwrócono je policji i następnie zniszczono. Jako, że sprawa została oficjalnie rozwiązana, zamknięta, nie było potrzeby, aby tych dowodów dłużej trzymać. Mimo, że obrońcy Lundy'ego prosili o zachowanie wszystkich dowodów właśnie, bo mieli apelować. Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie znalazłam zbyt dużo informacji, która jednak pojawia się w wielu źródłach. W roku 2014 ta informacja się pojawiła. Spod paznokci Christine również pobrano próbki, znajdowały się tam jakieś tkanki, jakiś materiał pod jej paznokciami i udało się spod tych paznokci później wydzielić DNA dwóch nieznanych osób. Które jednak też nigdy z nikim nie zostało porównane, bo do tego czasu skazano już Marka Landiego.

Ale fakt, że coś takiego właśnie mogło mieć miejsce, I fakt, że, nie wiem, gdzieś tam uszło im na sucho, powiedzmy, w czasie tego pierwszego procesu wciskanie wszystkim tej historii, jako on to trzy godziny przejechał tyle kilometrów, dokonał morderstwa i w ogóle jeszcze był geniuszem informatycznym, który się tam kombinował z komputerem, ale jednocześnie był na tyle głupi, aby nie zaczekać, aż polisa na życie jego żony zacznie mieć moc prawną. Faktycznie, trzeba przyznać, że Coś, co w tej sprawie jest mocne, to jest motyw, bo mamy wyraźne problemy finansowe, mamy tę polisę na życie dopiero co podpisaną, mamy tutaj, Lundy zapewnia, i też wszyscy ich bliscy mówili o tym, że oni zdawali się być zgranym małżeństwem, ale jednak mamy tutaj Marka, który korzysta z usług seksualnych, robi to za plecami swojej żony, bo jest niezadowolony z ich życia seksualnego, czy dokładnie jego braku, więc są jakieś problemy w małżeństwie, jest jakiś problem,

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.