Sprawa rodziny Lundy
Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/IQCzS94k3h04QZidI7gu-7-NAf06ASkQ2dCloe2dGXoQp4s?e=unV64OTa sprawa jest rozwiązana (?).
Morderstwo w domu rodziny Lundy było okrutne. Matka i córka zginęły bezlitośnie, zamordowane przy użyciu siekiery. Brutalna i przerażająca zbrodnia. Policja, mimo że sprawdzi wielu podejrzanych, dosyć prędko dojdą do wniosku, że za morderstwa musi odpowiedzialny być mąż. Mąż i ojciec. Mimo, że ten tamtej nocy znajdował się prawie 150 km dalej, w podzurze służbowej, a jednak mimo jego mocnego alibi, śledczy byli przekonani, że znaleźli fizyczne dowody wskazujące właśnie na niego. Dzień dobry i witam ponownie w Aneksie. Miło mi, że znów do mnie dołączyliście. Witajcie w niedzielę. A jeżeli jest to wasz pierwszy raz tutaj, witajcie. Ja mam na imię Agnieszka i wypuszczam nowe odcinki kryminalne na YouTube w każdą niedzielę, a później w ciągu tygodnia na pozostałych platformach do słuchania podcastów.
Może jednak w świetle innych dowodów być zupełnie niewinny. Tak, to jest jedna z tych historii. Zresztą zaraz sami zobaczycie. Bez przedłużania więc już. Witam raz jeszcze Aneksia. Usiądźcie sobie wygodnie, weźcie sobie tradycyjnie jakieś piciu i zapraszam do dzisiejszej historii. A dziś mówimy o pewnej z pozorów zwyczajnej, przeciętnej rodzinie z Nowej Zelandii. Mark i Christine Lundy byli małżeństwem od ponad 17 lat w roku 2000. Jesteśmy teraz w roku 2000. Pobrali się w młodym wieku, gdy ona miała lat 21, on 24. Teraz w roku 2000 Mark i Christine mają kolejno lat 41 i 38. I mają jedno dziecko, córkę Amber Grace, urodzoną w roku 1993, czyli w roku 2000 Amber ma 7 lat.
Na pewno czymś, co warto wspomnieć i do czego pewnie jeszcze wrócimy, to to, że pod koniec lat dziewięćdziesiątych rodzina wpadła w długi. Ich firma trzymała się na powierzchni od wielu, wielu lat, ale nie radziła sobie najlepiej. Do tego w roku 1999, jakiś rok przed morderstwami, Lundy kupili trochę ziemi uprawnej, na której mieli hodować winogrona i produkować wino. Cały koszt tej inwestycji wynosił aż 2,5 miliona dolarów nowozelandzkich. Ale jak to często z taką inwestycją bywa, pieniądze nie zwracają się, nie wracają od razu. Zajmuje to trochę czasu i na początku ponosi się duża koszty. I tak też właśnie Lundy zaczęli trochę wpadać w długi. To znaczy ten ich projekt, przedsięwzięcie nie przynosiło na tyle dużo pieniędzy, na tyle ile szacowali od razu przyniesie.
Gdzieś o poranku tego dnia Mark Landy opuścił, ich dom opuścił Palmerston i pojechał na południe wyspy, na obrzeża Wellington, stolicy. Tak dokładnie do oddalonego około 140, później się okaże, że to było 134 km, bo to ma tutaj znaczenie w tej sprawie, od ich domu do motelu, w którym on się zatrzyma, do miejscowości Petoni. Pojechał tam w celach służbowych, po drodze tam oraz również w mieście właśnie spotkał się z kilkoma klientami, dostawcami. To było związane właśnie z tą ich firmą zajmującą się sprzedawaniem armatury. Po czym około godziny 17 zameldował się w motelu w Petoni. Zadzwonił już stamtąd zresztą do domu, rozmawiał przez jakiś czas z Christine. Mówili o tym, co obaj robili tego dnia, jakim dzień upłynął. Zwykle właśnie, gdy Mark od czasu do czasu wyjeżdżał tak w celach służbowych i spędzał gdzieś noc poza domem, no to właśnie dzwonili do siebie pod koniec dnia, bo upowiedzieli się, że wszystko w porządku.
No i że właśnie dobrze znała się na podatkach, no to też rozliczała te podatki dla całej rodziny. Mam wrażenie, że w każdej rodzinie jest przynajmniej jedna właśnie taka osoba, która dobrze zna się na podatkach i w tym sezonie podatkowym wszyscy tam przychodzą ze swoimi kwitami i pomóż mi się rozliczyć. To właśnie to było coś w tym rodzaju. No i on właśnie tego dnia przed pracą miał przyjechać, te swoje kwity od podatki odebrać. Zadzwonił najpierw, ale nikt nie odbierał, no ale że byli umówieni, to po prostu pojechał do jej domu, a mieszkał tylko kilka minut drogi samochodem. I jest teraz 8.45, gdy on przyjeżdża do ich domu. Parkuje i wchodzi do domu akurat nie frontowymi drzwiami, lecz tylnymi drzwiami, przez patio tak jakby, bo tak było bliżej z miejsca, gdzie zaparkował samochód. Sprawa rodziny Lundy.
Wśród tego materiału pobranego spod jej paznokci były również małe włoski. Naliczono się ich aż 21, tak mówią źródła. Do tego jeszcze wrócimy, bo w początkowej fazie tej sprawy to zostanie przemilczane. Z innych dowodów na miejscu zbrodni właśnie w domu nie było żadnych innych śladów, śladów walki, śladów Sprawa rodziny Lundy.
I to, które też Mark Landy został nagrany wychodzący z kościoła, był w strasznym stanie, był wyprowadzany przez bliskich, płakał, krzyczał, był w okropnym stanie i podtrzymywany przez bliskich właśnie był wsadzany do samochodu. Takie nagranie obiegło kraj. I znów później to nagranie, pod niektórymi względami, będzie właśnie obracane przeciwko niemu, że to wszystko było grom, że Mark wiedział, widział, że są tam kamery, I grał zaszokowanego i pogrężonego w żałobie męża. Że wszystko było przedstawieniem i że ten cały jego płacz i łkania były udawane i były mocno przesadzone i teatralne. I czasem zdarza się w takich sprawach, że śledczy błędnie zbyt prędko skupiają się na jednym podejrzanym i właśnie zwykle jest to małżonek.
Nie sprawdzając w ogóle innych tropów, czy nie biorąc innych możliwości pod uwagę, tzw. tunnel vision czy efekt potwierdzenia, zaczynają sobie wszystkie dowody podpasowywać pod tę tezę, którą już sobie założyli i pod tego jednego podejrzanego, którego sobie upatrzyli. Ale tutaj trzeba przyznać, że przynajmniej na początku nie wyglądało to tak. Bo oficjalnie przyglądano się wielu podejrzanym. Policja na początku stworzyła listę blisko 60 osób, które należało wykluczyć. I jak podają oficjalne źródła, po upływie około 6 miesięcy udało się wykluczyć większość z nich, pięćdziesięciu kilku. I wtedy też policja doszła do wniosku i po zebraniu zeznań świadków oraz na podstawie kilku dowodów fizycznych od nich też zaraz, w lutym 2001 roku Mark Lundy zostaje nagle aresztowany.
Oraz na rękawie również dwie mniejsze krople krwi. I teraz mówię tkanka, tak to na sobie na razie nazwałam. To było coś malutki, bardzo malutki, ledwie widoczne gołym okiem kawałek czegoś. Co no właśnie, co to będzie tutaj stanie się znów dosyć wielkim obiektem sporu, zarówno w sądzie, jak i w mediach, w opinii publicznej. Ale te dwie niewielkie zaschnięte ślady krwi miały zostać potwierdzone później poprzez testy DNA, a pochodziły od Amber Lundy, od córki Marka. I tutaj pojawiła się taka hipoteza, ona też została właśnie przedstawiona później na sali sądowej w czasie pierwszego procesu. Mark Lundy 29 sierpnia faktycznie rozpoczął swój dzień tak jak zawsze, pojechał do Petronii, załatwił wszystkie swoje biznesowe sprawy, zameldował się w motelu, zadzwonił do domu, po czym od razu po zakończeniu połączenia wsiadł w samochód i ruszył z powrotem do domu.
Przejeżdżając z powrotem 134 km, co jeżeli pędził na łeb, na szyję, mogło mu zająć około godziny i pół, bliżej dwóch godzin w jedną stronę. Przyjechał tam, zamordował swoją rodzinę krótko po 19, po czym od razu zawrócił, wrócił do motelu, do Petroni i od razu, gdy wszedł do pokoju, to wykonał telefon do swojego znajomego o 20.30, tak, aby mieć alibi. Aby wydawało się, że dalej jest w regionie, że nigdy nie opuścił okolicy. No a po 23 dzwoni jeszcze do agencji, aby stworzyć sobie dodatkowe alibi, aby ktoś go widział twarzą w twarz. Innymi słowy, w ciągu trzech godzin zaledwie, pomiędzy godziną 17.30 a 20.30, Lundy objechał z Petronii do Palmerston North na łeb na szyję.
Łącznie przejechał prawie 300 kilometrów, zabił swoją rodzinę i wrócił. Niezacisłości jest dużo, o nich sobie jeszcze teraz pomówimy. Może też rzuciło wam się w oczy, zapamiętaliście, że powiedziałam wcześniej, że ich domowy komputer został wyłączony o godzinie 22.52. Kto miałby to zrobić? Jeżeli Lundy dokonał młodostwa po 19.00, obie ofiary nie żyły, a on o 20.30 był już w Petonii, bo to wiemy, no to kto wyłączył ten komputer? Tutaj prokuratura znów zasugerowała takie wyjaśnienie, że Lundy znalazł sposób, aby nastawić rodzinny komputer, aby ten wyłączył się z opóźnieniem o 22.52, czy też była tam inna opcja, żeby on mógł wgrać jakiś program na dyskietce, który zmienia ustawienia czasowe komputera i wyłączyć go wtedy,
Zmieniając jednak czas, tak aby później wyglądało to tak, że komputer wyłączył się o 22.52. Dużo roboty, ale to miało mu dać dodatkowe alibi. Jeżeli natomiast chodziło o motyw, to tutaj nie trzeba było długo dopatrywać się motywu. Lundy mieli spore długi, ich firma była trochę zadłużona, mieli problemy z płatnościami za kredyt, który wzięli na tę ziemię, aby uprawiać winogrona i wino. Odsetki narastały, było to dla nich na pewno stresujące. I co też ciekawe, jak odkryto zaraz wie kilka dni wcześniej, 25 sierpnia, a więc 4 dni przed morderstwami, podczas spotkania z ubezpieczycielem, oboje, Christine i Mark, zdecydowali się podnieść swoje polisy na życie. Jedna, której trzeba podkreślić, to nie było tak, że... Oni jakoś wyszli tutaj z inicjatywą, że oni gdzieś poszli, zadzwonili, żeby to zrobić, a to raczej był po prostu jakiś taki sprzedawca, domokrążca, przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej, który właśnie chodził po domach ludzi, którzy już byli u nich klientami i nam właśnie proponował tam im, żeby podnieśli swoje polisy.
Innymi słowy, ta polisa na życie nie miała jeszcze mocy prawnej w momencie, gdy Christine zginęła i tym samym Mark nie dostałby tych 500 dolarów, a dostałby 200. Ona miała zacząć obejmować ich dopiero bodajże jakiś miesiąc po podpisaniu. No ale oczywiście tutaj prokuratura stworzyła taki argument, że Mark był, powiem brzydko, trochę niepociumany i po prostu tego nie wiedział. Mark Lundy jednak od początku utrzymuje, że jest niewinny i chce tego dowodzić. Proces Marka Lundy'ego rozpoczął się w lutym 2002 roku, rok po jego aresztowaniu. Największy i najmocniejszy dowód i ja też, gdy pierwszy raz przeczytałam tylko krótki skrót tej sprawy i też to, co pojawiało się w prasie wtedy i w mediach, no faktycznie brzmiało przekonująco i brzmiało jakby Mark Landy był winny.
Można się kłócić co do niektórych kwestii logistycznych, co do czasu śmierci, ale przed sądem wtedy w czasie tego procesu zeznał ekspert, który powiedział, że tą tkanką znalezioną na kołnierzu koszulki Landiego, która była w jego samochodzie, była tkanka mózg, bo to pokazały jego testy, i że była to tkanka pochodząca od Christine Landy. Innymi słowy, Mark Landy miał Mark Landy miał kawałek, odrobinę mózgu na kołnierzu swojej koszulki, mózgu swojej żony, Christine. To brzmi przekonująco, to ciężko wyjaśnić. Mimo, że oczywiście były inne wątpliwości i problemy. Był problem w tej hipotezie zaproponowanej przez prokuraturę. No bo sugerowano, że Christine i Amber zginęły około godziny 19.
No i właśnie było dosyć skomplikowane. Wymagało jakiejś tam wiedzy o komputerach. Zwłaszcza komputerach w tamtych czasach. Ale tutaj duży kontrargument jaki się pojawiał był taki, że Mark Lundy dorastał, wychował się w erze przedkomputerowej, nie miał żadnego wykształcenia ani specjalnego doświadczenia w tym zakresie, więc można się zastanawiać czy on naprawdę pomyślałby w ogóle o czymś takim i czy potrafiłby to zrobić i wykonać, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że miałby to wszystko zrobić w ciągu trzech godzin. Jest to więc dosyć duży kontrargument na to wszystko. I też nie jedyny. Bo wątpliwości było więcej. Poddawano też właśnie wątpliwość, kiedy ofiary zginęły, jeżeli chodziło o to ich jedzenie w żołądku. Bo ocenianie czasu śmierci jedynie właśnie na podstawie przetrawionego jedzenia w żołądku jest trudniejsze niż może się wydawać. Bo okazuje się, że to, jak szybko dochodzi do przedstawienia tego, co zjedliśmy, zależy od typu jedzenia, od tego, ile tego jedzenia skonsumowano, od metabolizmu danej osoby, u każdego wygląda trochę inaczej.
Tak, krew jego córki, jakieś niewielkie plamy oczywiście można. Dzieci się kaleczą, ta krew mogła znajdować się tam od długiego czasu, nie było jej dużo, to była stara, zaschnięta krew. No ale ten mózg ciężej wyjaśnić. Lundy musi być winny, musiał być obecny na miejscu zbrodni w momencie, gdy Christine została zaatakowana. I tutaj wszyscy właśnie zwracają uwagę, że obrona Lundy'ego popełniła duży błąd. Bo oni nie próbowali, nie podjęli jakby próby, aby zakwestionować tego co, to faktycznie jest ta mała zbitka komórek znaleziona na jego kołnierzyku, a zamiast tego próbowali bardziej co co sugerować, że znalazła się tam ona w wyniku jakiegoś przypadku, zanieczyszczenia, gdy koszulka znajdowała się już w rękach policji, czy nawet sugerowali, że policja mogła umieścić tam ten fragment celowo, aby móc zbudować sprawę przeciwko Markowi.
Na ubraniach, na rękach. Zdecydowanie musiał być tego więcej niż jedna jakaś zbitka komórek na kołnierzyku czy dwie małe zasknięte plamki krwi. Krwi musiało być znacznie, znacznie więcej. Oczywiście jest tutaj inne wyjaśnienie, że sprawca miał na sobie jakieś inne ubrania, które później wyrzucił, pozbył się, czy tutaj dokładnie Mark Landy miał jakieś inne ubrania, których się pozbył, a których nigdy nie znaleziono, jednak gdy się przebierał, to gdzieś właśnie jakieś śladowe ilości tego dostały się na jego koszulkę na przykład. Proces Marka Lundy'ego zajął prawie dwa miesiące i łowa przysięgłych potrzebowała mniej niż siedmiu godzin, aby uznać go winnym. Tutaj głównie pamiętajcie dlatego, że oni jeszcze nie usłyszeli tych wątpliwości, jakie wam teraz powiedziałam, że ta rzekoma tkanka mózgowa mogła wcale nie być tkanką mózgową i nie ma stuprocentowej pewności co do tego, co to było i nigdy nie zostanie to ustalone i nie uda się tego po prostu nigdy ustalić z zupełną pewnością.
Ale oni uznali go wtedy winnym. Ilandia został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 17 latach odsiadki. Jego obrońcy oczywiście automatycznie apelują, jednak apel zostaje ostatecznie odrzucony, a jego wyrok zmieniony, bo najwyraźniej w Nowej Zelandii sąd apelacyjny ma taką moc. Na wniosek prokuratury jego wyrok zostanie podniesiony. Teraz może obiegać się o zwolnienie warunkowe nie po 17, a po 20 latach. Co jest bardzo ciekawe. Zrobili to prawie tak, jakby chcieli go, nie wiem, ukarać za to, że on próbował apelować. Mark Lundy trafia więc do więzienia. Sprawa oficjalnie jest rozwiązana. W opinii publicznej na jakiś czas bardzo właśnie zostaje utrwalone takie Przekonanie, że Lundy był winny, że zamordował swoją rodzinę, że dowody fizyczne właśnie na to wskazywały, że on odstawił całą tę szopkę, gdy wychodził płaczący, wyjący z kościoła po pogrzebie i tak dalej.
Ale powoli, powoli to wyobrażenie zaczęło się zmieniać, bo Mark miał wśród swoich bliskich swoich Obrońców, ludzi, którzy wierzyli w jego niewinność. W prasie zaczęły pojawiać się artykuły krytykujące sposób, w jaki śledztwo zostało poprowadzone, jak dowody zostały przedstawione. W roku 2009 wychodzi taki bardzo głośny artykuł o tym, co zostało pominięte i czego nie powiedziano na sali sądowej i czego ławnicy nie usłyszeli. Tutaj właśnie chodzi głównie o tą rzekomą próbkę, tkankę mózgową pobraną z jego kołnierzyka. I też coś, czego jeszcze tutaj nie poruszyłam, co pewnie wielu z Was też już zauważyło, usłyszało, to to, że prokuratura tutaj zasugerowała, że w ciągu trzech godzin Lundy przejechał łącznie 134 km dokładnie w jedną stronę, więc prawie 270 km w dwie strony w ciągu trzech godzin.
Dokonał jeszcze mordest, w ogóle tam zmienił czas w komputerze i tak dalej. I zrobił to właśnie w trzy godziny, czy nawet mniej. Próbowano wiele osób, to w ogóle podobno przez jakiś czas był taki eksperyment, który ludzie robili trochę dla żartu, to znaczy właśnie jechali z Pentonii do Palmerston North, aby zobaczyć jak najszybciej mogą dojechać z jednego miejsca do drugiego. No właśnie później donosiła o tym prasa, było coś takiego, co nazywało się Lundy Free Handy, czyli Lundy 300 można powiedzieć, no bo to była prawie trzystu kilometrowa trasa. Od jego domu do motelu i z powrotem. I ludzie właśnie czasem próbowali tę trasę przejechać, żeby zobaczyć, jak szybko mogą ją pokonać. Cały oczywiście ten rzad, ta nazwa Lundy i Freehandy, to było trochę w złym smaku. Ale podobno jest to właśnie określenie dosyć podobno w Nowej Zelandii kojarzone i znane.
Bo cała sprawa i to wszystko było bardzo głośne. No i z tego, co przeczytałam najszybciej, gdzieś potrafił ktoś tę trasę przejechać w około godzinę 20. Załóżmy, że Lundy faktycznie tak pędził, że pokonał tę trasę w obie strony w godzinę 20 minut. To wciąż zostawiało mu 20 minut na dokonanie mordestw i zrobienie tego wszystkiego. Co wiele osób uważa jest niemożliwe, zwłaszcza, że gdyby wyjeżdżał z Pentonii, gdyby miał wyjeżdżać po 17.30 po tym telefonie, to jechałby w godzinach szczytu i zapewne jechałby znacznie wolniej. Przeważnie z reguły to jechanie tam zajmuje ponad godzinę 30, czasem najbliżej dwóch godzin. Więc nie było szans, aby on obrócił i zrobił to wszystko w trzy. Innymi słowy, wersja przedstawiona w sądzie przez prokuraturę i zaakceptowana później przez ławę przysięgłych, która rozkazała go, no nie mogła mieć miejsca.
I tak dochodzimy już do roku 2013. Obrońcy Lundy'ego składają wtedy drugą apelację z nowymi argumentami, opiniami nowych ekspertów. I argumentują właśnie między innymi, że ta rzekoma tkanka mózgowa powinna być podważona, żeownicy nie powinni by usłyszeć tych informacji. Podają tutaj również wątpliwość całą tę historię opowiedzianą przez prokuraturę i to, że Czasowo nie mogła ona mieć miejsca, nie miała sensu, nie była możliwa. I w końcu, po tylu latach, mały sukces. Lendiemu zostaje przyznane prawo do drugiego procesu. I zostaje on warunkowo wypuszczony na wolność. I może na tej wolności oczekiwać na właśnie swój drugi proces. Do którego też doszło w lutym 2015 roku.
Prawie 15 lat po morderstwach. Prokuratura decyduje się dalej właśnie dowodzić tutaj, że Mark Lundy jest winny morderstwa. W ich mniemaniu, w ich opinii nic się nie zmieniło. Teraz jednak prokuratura przedstawia trochę inną, znacznie inną wersję wydarzeń. Rozumieją chyba, że ta początkowa hipoteza przed 10 lat, że Lundy przejechał tyle kilometrów w tej z powrotem w tak krótkim czasie i dokonał młodectwa, nie ma sensu. Teraz więcej my z tego wychodzą z propozycją, że do młodectwa doszło później, bliżej 3 nad ranem. Zdali sobie sprawę, że największe okno czasowe, wtedy kiedy nie ma żadnej aktywności, żadnego dowodu na to, gdzie Lundy jest, to wtedy, gdy on twierdzi, że spał pomiędzy 1 a 8 rano. Sugerują, że on po właśnie spotkaniu z Belindą, po seksie z nią, pakuje się do samochodu i jedzie z powrotem do domu, dojeżdżając tam prawdopodobnie około 3.
Leżały w laboratorium, a po tym, gdy Lundy został skazany w roku 2002, zwrócono je policji i następnie zniszczono. Jako, że sprawa została oficjalnie rozwiązana, zamknięta, nie było potrzeby, aby tych dowodów dłużej trzymać. Mimo, że obrońcy Lundy'ego prosili o zachowanie wszystkich dowodów właśnie, bo mieli apelować. Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie znalazłam zbyt dużo informacji, która jednak pojawia się w wielu źródłach. W roku 2014 ta informacja się pojawiła. Spod paznokci Christine również pobrano próbki, znajdowały się tam jakieś tkanki, jakiś materiał pod jej paznokciami i udało się spod tych paznokci później wydzielić DNA dwóch nieznanych osób. Które jednak też nigdy z nikim nie zostało porównane, bo do tego czasu skazano już Marka Landiego.
Wątpliwości więc narastają. Pojawiają się wątpliwości też co do jakości pracy policji. Mimo tego podczas tego drugiego procesu Mark Landy ponownie zostaje uznany winnym przez sława przysięgłych. Apeluje jednak dalej i w końcu w roku 2019, 19 lat po morderstwach teraz, jego sprawa trafia przed Sąd Najwyższy w Nowej Zelandii. Jednak i Sąd Najwyższy podtrzymuje dalej jego wyrok. Ale teraz, słuchajcie, upłynęło już ponad 20 lat. W sierpniu 2022 roku Mark Lundy stanął przed taką komisją decydującą o zwolnieniach warunkowych, no bo on mógł właśnie po 20 latach ubiegać się o to zwolnienie, mimo że nie jest ono oczywiście gwarantowane. Teoretycznie może spędzić w więzieniu resztę życia, teoretycznie został skazany na dożywocie i może spędzić w więzieniu resztę życia.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/IQCzS94k3h04QZidI7gu-7-NAf06ASkQ2dCloe2dGXoQp4s?e=unV64OTa sprawa jest rozwiązana (?).