Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Sprawa rodziny Lundy

30.09.2026 ·53 min 8 s

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/IQCzS94k3h04QZidI7gu-7-NAf06ASkQ2dCloe2dGXoQp4s?e=unV64OTa sprawa jest rozwiązana (?).

Może jednak w świetle innych dowodów być zupełnie niewinny. Tak, to jest jedna z tych historii. Zresztą zaraz sami zobaczycie. Bez przedłużania więc już. Witam raz jeszcze Aneksia. Usiądźcie sobie wygodnie, weźcie sobie tradycyjnie jakieś piciu i zapraszam do dzisiejszej historii. A dziś mówimy o pewnej z pozorów zwyczajnej, przeciętnej rodzinie z Nowej Zelandii. Mark i Christine Lundy byli małżeństwem od ponad 17 lat w roku 2000. Jesteśmy teraz w roku 2000. Pobrali się w młodym wieku, gdy ona miała lat 21, on 24. Teraz w roku 2000 Mark i Christine mają kolejno lat 41 i 38. I mają jedno dziecko, córkę Amber Grace, urodzoną w roku 1993, czyli w roku 2000 Amber ma 7 lat.

Małżeństwo od wielu lat prowadziło firmę zajmującą się sprzedażą armatury łazienkowej i mieszkają w miejscowości o nazwie Palmerston North. To jest na wyspie północnej Nowej Zelandii, około 150 km na północ od Wellington, czyli stolicy kraju. Palmerston North to średniej wielkości miasto, nie wyróżniające się niczym szczególnym, liczące sobie około 90 tysięcy mieszkańców. Mieszkają w niedużym, skromnym piętrowym domu pod numerem 30 Caramir Avenue w Palmerston North. Siedmioletnia Amber jest harcarką, jest w to bardzo zaangażowana razem ze swoimi rodzicami, którzy właśnie często włożą ją, biorą na różne zjazdy harcarskie. I poza tym w zasadzie o rodzinie nie wiadomo dużo więcej.

Później Mark powie właśnie, Christine powiedziała mu, że Tego dnia planowana zbiórka harcerska Amber została odwołana i że zamiast tego zaraz jadą do McDonalda na szybką kolację. Później znaleziony w samochodzie rachunek pokaże, że dokonały faktycznie zakupów drive-thru o 17.43. Możemy jedynie zakładać, że z tym jedzeniem wróciły do domu. Mark po rozmowie z rodziną zajmuje się swoimi rzeczami, o tym co robi tamtego wieczoru nocym jeszcze potem, ale skupiając się na razie na Christine i Amber. Możemy zakładać, że wróciły wieczorem do domu o godzinie 22.52, czyli kilka dobrych godzin po tym, gdy wróciłyby z McDonalda. Zakładam już, że zjadły około 18.00. Prawie 5 godzin później ich domowy komputer zostaje wyłączony.

Krystyn wyraźnie właśnie kończyła i pracowała nad jego podatkami. Woła, ale nikogo nie słyszy. Światła w domu są wyłączone. Domu panuje cisza. Wchodzi dalej w głąb domu i w korytarzu znajduje ciało Amber, swojej siedmioletniej siostrzenicy. Amber leży w kałuży krwi, a ciało jej matki zostanie później znalezione w sypialni na końcu korytarza. Obie, matka i córka, zginęły od licznych ran w głowę, zadanych ostrym, ciężkim narzędziem, prawdopodobnie czymś w rodzaju siekiery. Nie sposób powiedzieć, która ofiara zginęła pierwsza, ale bardzo możliwe, że była to Christine, która została znaleziona w łóżku, w swojej sypialni. Dużo wskazywało na to, że mogła zostać zaatakowana, gdy spała.

Jej ciało było nagie, lecz nie znaleziono śladów świadczących o gwałcie lub jego próbie. Jest możliwe, że Christine spała po prostu nago, co podobno czasem robiła. Obrażenia na jej rękach świadczą jednak o tym, że nie zginęła od pierwszego uderzenia, a zamiast tego broniła się. Możliwe więc też, że krzyczała, co znów musiało obudzić Amber, zakładając, że to spała, która tutaj, taka hipoteza wynikła, musiała wstać, wyjść ze swojego pokoju, bo została znaleziona w piżamie i została przez sprawcę zaatakowana w korytarzu. Pojawiło się tutaj pewne pytanie jednak. Kto był celem sprawcy czy sprawców? Zarówno Amber, jak i Christine? Czy może tylko Christine albo tylko Amber? Czy Amber zginęła, bo była świadkiem całego zdarzenia i widziała sprawcę?

W stanie bardzo poważnej paniki. I później pojawią się głosy, że jego zachowanie było tutaj jakimś przedstawieniem już od początku. Że dlaczego tak poważna reakcja, skoro on nawet nie wie jeszcze, co się wydarzyło. Nikt mu nie powiedział, co się stało. On nie wiedział, że Christine i Amber nie żyją. Ale z drugiej strony, bądźmy szczerzy, Wracam do domu, w którym ma być moja żona i córka. Podjeżdżam pod dom, a tutaj armia samochodów policyjnych. Wiadomo, że stało się coś złego. Panika w takim wypadku zdaje się być wręcz naturalna. Jakieś bardziej opanowanie może. Gdyby znów był opanowany, to można by było powiedzieć, że nie okazał żadnej paniki i nie wzruszyło go to dlatego, że wiedział już, co się wydarzyło. Więc niestety tak jest, że każdą ludzką reakcję w sumie można obrócić

I teraz co Mark powiedział? On robił poprzedniej nocy i gdzie był? Co się stało? Jakie było jego zeznanie? No bo o tym jeszcze nie powiedzieliśmy. Wiemy mniej więcej co działo się z Amber i Christine tamtego wieczoru, z tego co udało się zebrać z danych cyfrowych. A co działo się z Markiem? Gdzie on był? On powie, że spędził tamtą noc w motelu właśnie w Petronii oddaloną prawie 140 km dalej. Po tym, gdy rozmawiał z Christine przez telefon tam po 17, wyszedł na krótki spacer i czytał chwilę książkę przy plaży, bo był przyjemny dzień. Potem zaszło słońce, więc wrócił z powrotem do swego motelu, do pokoju. Zrobił sobie drinka i włączył telewizor. O godzinie 20.30 wykonał ze swojego pokoju hotelowego telefon do swojego znajomego.

Spędziła w jego pokoju trochę ponad godzinę i wyszła krótko przed pierwszą w nocy. Mark, jak zeznał, potem poszedł spać, bo następnego dnia miał zamiar wstać wcześnie, wymeldować się z hotelu właśnie koło 8 i wrócić do domu, co też uczynił. Pogrzeb Amber i Christine odbył się 7 września 2000 roku. W tym niedużym Spokojnym, bezpiecznym, liczącym sobie trochę ponad 5 miliona mieszkańców kraju. Wiadomość o tak bezsensownej i brutalnej zbrodni, w której ofiarami były bezbronna matka i córka. Sprawa oczywiście odbiła się głośnym echem i od początku była śledzona przez wielu ludzi. Właśnie gdy doszło do pogrzebu, wiele osób już o tej sprawie słyszało, media donosiły o niej każdego dnia. I też właśnie stacje telewizyjne nawet nadawały na żywo sprzed kościoła, w którym miał miejsce pogrzeb.

Nie najmocniejsze zeznania jeszcze, biorąc właśnie pod uwagę to, że kobieta nazywała się sama Jasnowicką, to nie była może najmocniejszym świadkiem w sądzie, umówmy się. Ale to nie było wszystko, bo były też dowody fizyczne i te brzmiały już trochę bardziej poważnie. James Punk, lekarz, który przeprowadził autopsję, później ocenił czas śmierci obu ofiar na około godzinę dziewiętnastą. Oszacował to, jak potem wyjaśnił, na podstawie zawartości ich żołądków. Obie ofiary miały wciąż częściowo nieprzedstawiony pokarm, który opisał jako ziemniaki i ryba. Tak to dla niego wyglądało. A rachunek z McNalla pokazał właśnie, że tamtego dnia Christine i Amber zamówiły frytki, kanapki z kurczakiem oraz z rybą. Rachunek pokazywał, że zapłaciły w drive-thru o 17.43.

Oraz na rękawie również dwie mniejsze krople krwi. I teraz mówię tkanka, tak to na sobie na razie nazwałam. To było coś malutki, bardzo malutki, ledwie widoczne gołym okiem kawałek czegoś. Co no właśnie, co to będzie tutaj stanie się znów dosyć wielkim obiektem sporu, zarówno w sądzie, jak i w mediach, w opinii publicznej. Ale te dwie niewielkie zaschnięte ślady krwi miały zostać potwierdzone później poprzez testy DNA, a pochodziły od Amber Lundy, od córki Marka. I tutaj pojawiła się taka hipoteza, ona też została właśnie przedstawiona później na sali sądowej w czasie pierwszego procesu. Mark Lundy 29 sierpnia faktycznie rozpoczął swój dzień tak jak zawsze, pojechał do Petronii, załatwił wszystkie swoje biznesowe sprawy, zameldował się w motelu, zadzwonił do domu, po czym od razu po zakończeniu połączenia wsiadł w samochód i ruszył z powrotem do domu.

I Krystian i Mark tak właśnie trochę pod wpływem impulsu zdecydowali się faktycznie to zrobić. Podnieśli je z 200 tysięcy dolarów na 500 tysięcy. Mieli nawet podniesie do miliona, ale nie zrobili tego, bo tam głównie z powodu problemów zdrowotnych u Marka stawka, opłata za to ubezpieczenie poszłaby zbyt wysoko do góry. I zdecydowali się zostać przy pięciuset tysiącach. Był więc motyw. Jeżeli Christine ginęła, no to Mark dostałby teraz pięćset tysięcy dolarów, co pomogłoby mu spłacić wszystkie długi i jeszcze zostałoby mu sporo gotówki na jego własne wydatki i zachcianki. Jednak, co też trzeba powiedzieć, ponieważ oni zmienili te polisy zaledwie 4-5 dni wcześniej, to w momencie, gdy Christine i Amber też giną, ten proces w tamtym momencie nie został jeszcze zakończony.

Można się kłócić co do niektórych kwestii logistycznych, co do czasu śmierci, ale przed sądem wtedy w czasie tego procesu zeznał ekspert, który powiedział, że tą tkanką znalezioną na kołnierzu koszulki Landiego, która była w jego samochodzie, była tkanka mózg, bo to pokazały jego testy, i że była to tkanka pochodząca od Christine Landy. Innymi słowy, Mark Landy miał Mark Landy miał kawałek, odrobinę mózgu na kołnierzu swojej koszulki, mózgu swojej żony, Christine. To brzmi przekonująco, to ciężko wyjaśnić. Mimo, że oczywiście były inne wątpliwości i problemy. Był problem w tej hipotezie zaproponowanej przez prokuraturę. No bo sugerowano, że Christine i Amber zginęły około godziny 19.

Na to miał wskazywać siedzenie w ich żołądkach według tego eksperta, który przeprowadził autopsję. Po dziewiętnastej też właśnie Marglandy miał być widziany, przebrany za kobietę w blond perukę. Ubrany w blond perukę przez tę kobietę jasnowickę przed swoim domem. Ale było to dziwne. Ale z drugiej strony wiele wskazywało na to, że obie ofiary, Christine i Amber już spały. Amber była w piżamie, wyglądało na to, że spała wcześniej w swoim łóżku. Christine również została znaleziona na łóżku. No ale przecież nie spałyby o godzinie 19. Nie miało to sensu. Według jej bliskich, nie tylko Marka, ale też innych bliskich, którzy ją znali, Christine zwykle chodziła spać gdzieś około 23, 12, około północy może. Często właśnie siedząc wieczorem przy komputerze i odpisując na e-maile, czy zajmując się pracą.

Więc komputer wyłączony o 22.52 jak najbardziej miałby sens w tej historii. Było to coś, co dopasowało do jej rutyny. Jeżeli chodziło o Amber, to zwykle kładę ją spać gdzieś około 20, czasem trochę później. Na pewno jednak nie o 19. No właśnie, jeżeli chodziło o ten czas w komputerze, bo tutaj był największy problem, prokuratora właśnie tutaj stawała na głowie i faktycznie potrafili pokazać, że jest technicznie możliwe, aby tak zmienić konfigurację w komputerze. Było możliwe, że właśnie zmienić czas, żeby wyglądało to tak, że zostało tam wyłączone jakieś godzinie ...niż w rzeczywistości został. Ale nie było to wcale proste. To nie było po prostu tak, że ktoś, nie wiem, wszedł w ustawienia komputera, zmienił czas i wyłączył komputer. Bo gdy komputer później policja włączyła, to zegar pokazywał właściwy czas. Było to bardziej skomplikowane. Tam ekspert to wtedy tłumaczył, to wymagało użycia dyskietki, zgrania czegoś na ten komputer.

Co chyba miało oznaczać, że Amber miała nie być ofiarą, że planował zabić jedynie Christine. Oczywiście, jak to bywa z informatorami więziennymi, dobrze wiemy, dla lepszych warunków, czy dla możliwości skrócenia sobie swojego wyroku, są w stanie w sumie zeznać wszystko. Pojawiła się jeszcze kwestia włosów. Wtedy na miejscu zbrodni zabezpieczono 21 włosów dokładnie w dłoniach i pod paznokciami Christine. I teraz często zdarza się w takich wypadkach, zwłaszcza gdy właśnie ofiara ma obrażenia głowy w czasie ataku, wtedy ona automatycznie zasłania rękami głowę, twarz, więc często później właśnie włosy ofiary zostają znalezione w jej dłoniach. Ale te włosy nigdy nie zostały przetestowane, porównane z niczym z jej włosami, na przykład, by je wykluczyć.

W ich związku może coś, czego on jest niezadowolony. I znów, gdzie właśnie możemy znaleźć motyw, dla którego Mark mógłby chcieć zamordować Christine, to co z Amber? Jeżeli on to zaplanował, dlaczego zrobiłby to w taki sposób? Były przecież dni, były okazje, gdy Amber była w szkole, U dziadków, na wyjazdach harcerskich. Dlaczego nie zorganizować morderstwa Christine w momencie, gdy Amber tam nie ma? Czy chciał tak bardzo zacząć nowe życie, że chciał pozbyć się zarówno żony i córki? Nie wiem, jak wy się czujecie z tą sprawą, jakie są wasze odczucia. Ja mam takie wrażenie, że Mark Lundy raczej nie zabił swojej rodziny osobiście. Moim zdaniem te dowody fizyczne są zbyt słabe.

Nic takiego się nie pojawiło. Teraz tu oczywiście dochodzimy do innych hipotez. Jest ta kwestia długów rodziny. One niby były oficjalne, pożyczki były wzięte z banku, nie ma tutaj mowy o żadnych lichwiarzach, o niczym podejrzanym, ale ciekawe jest, czy może gdzieś właśnie w tym kierunku też można szukać motywu. Pojawiły się też sugestie, tutaj niektórzy wskazywali na Glenna, na brata Christine, który zresztą znalazł ich ciała. Pojawiły się zarzuty niepotwierdzone, że on w przeszłości był oskarżony o molestowanie kogoś w ich rodzinie. Tutaj właśnie pojawiła się taka hipoteza, że Glenn molestował Amber i Christine jakoś to odkryła, co stało się motywem zbrodni. Bo są też informacje dostępne w aktach sprawy, które podkreśliła tutaj obrona matka między innymi, że później, bo przeszukiwano też domy, samochody właśnie bliskich, rodziny też właśnie Glenna i w czasie tego przeszukania w jego samochodzie, jak i w jego łazience w domu, znaleziono ślady krwi Christian i Amber, co no brzmi poważnie.

To rzuciło mi się w oczy, że wszystkie domy przy ich ulicy są naprawdę identyczne, niewyróżniające się niczym. I nie wiem, jak ktoś wybrałby sobie akurat ich dom, aby się tam włamać. No chyba, że Amber i Christian były na przykład sezone przez kogoś już od tego momentu, gdy pojechały do McDonalda, czy wcześniej. Może któraś z nich była obserwowana przez jakiegoś psychopatę. Nie wiem, teraz już... Puszczam tutaj wodze fantazji i idę bardziej w kierunku seryjnych morderców. Zdecydowanie raczej wydaje się, że nie były to przypadkowe ofiary, a był tutaj jakiś motyw osobisty, ciężko jednak powiedzieć jaki. Mam wrażenie, że nie mamy wystarczająco dużo informacji. Czy Mark Lundy jest jakoś zamieszany w ich śmierć? Moim zdaniem nie jest to zupełnie wykluczone. Jest możliwe, że Lundy jest winny.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.