Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Sprawa Roberta Farquharsona

08.10.2025 ·55 min 14 s

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: https://patronite.pl/agarojekSpotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/EYij3erOR5hIvyVAPSu2jtsB2ZIARN0a04lXi2YVD5u8tA?e=CIKXJKTa sprawa jest rozwiązana (?)

Tragiczny wypadek na obrzeżach Melbourne w Australii. Samochód wypadł z drogi i wpadł do zalewu, w wyniku czego zginęło trzech małych chłopców, pasażerów samochodu. A ich ojciec, kierowca, jedyny, który przeżył wypadek, zapewnia, że no właśnie, było to tylko to. Nieszczęśliwy wypadek. Mimo tego przyjdzie mu stanąć przed sądem i walczyć z zarzutami o morderstwo. Dziś chciałabym się pochylić nad tym, czy Robert Fargo Hudson mówi prawdę i jedynie nieumyślnie spowodował śmierć swoich synów, czy może, jak niektórzy mu zarzucają, zamordował ich z zimną krwią, aby zemścić się na swojej byłej żonie.

Jakiś czas temu przeprowadziła m.in. wywiad z Olgą Tokarczuk. I właśnie kilka miesięcy temu poleciła książkę, o której nigdy nie słyszałam, tak jak też nie słyszałam o jej autorce, Helen Garner, która okazuje się być bardzo popularną australijską pisarką, która napisała wiele książek, Ale tam właśnie, o którym Dua Lipa poleciła, bardzo mnie zaintrygowała. Książka ta ma tytuł This House of Grief i jest to reportaż, w którym Helen Gardner relacjonuje proces, który śledziła. To jest właśnie Roberta Farquharsona, który został oskarżony o zamordowanie swoich trzech synów. W wyniku czegoś, co on twierdzi, było jedynie nieszczęśliwym wypadkiem. Zaintrygowana kupiłam tę książkę, po przeczytaniu jej pokonałam też wszystko, co jest dostępne na temat tej tragedii.

Mocno mnie ta sprawa zafascynowała, no i owocem tego jest właśnie dzisiejszy odcinek. A zatem, tak jak zawsze, witam raz jeszcze w Anneksie. Tradycyjnie weźcie sobie jakieś piciu i zapraszam do dzisiejszej historii. I dziś przenosimy się, jak już powiedziałam na początku, do Australii. na obrzeża Melbourne tak dokładniej. I wydarzenia, o których dziś mówimy, miały miejsce dokładnie 20 lat temu, w roku 2005. I zacznijmy od pary, od małżeństwa Roberta Farquharsona i Cindy Gambino, którzy mieli znać się jeszcze gdzieś z czasów nastoletnich, z czasów młodości, ale związali się jakoś romantycznie, zaczęli się spotykać dopiero na początku lat 90., gdy ona miała lat 20., a on 22.,

Ona pracowała wtedy w supermarkecie, a on jako pracownik fizyczny. Cindy zaczynała spotykać się wtedy z Robertem niedługo po bardzo traumatycznym wydarzeniu w jej życiu, a mianowicie jej były chłopak zginął w wypadku samochodowym. Gdy Robert i Cindy zaczynają się spotykać, to Cindy wciąż dalej wychodzi z tej traumy, jaką w wyniku tego doświadczyła. Para zamieszka w końcu razem w roku 1993, a rok później na świat przyjdzie ich pierwszy syn, któremu dadzą na imię Jai. Cztery lata później, w 1998 roku, na świat przyjdzie ich drugi syn, Tyler. a w 2003 ich ostatni syn, któremu dadzą na imię Bailey. Cindy i Robert oficjalnie wezmą ślub w roku 2000 i zamieszkają w małym miasteczku Winchelsey.

To jest małe miasto na bardzo dalekich obrzeżach Melbourne, które liczy sobie trochę ponad 2000 mieszkańców. I z tego wszystkiego, co przeczytałam, zanotowałam sobie, że związek Roberta i Cindy nie był szczęśliwy. Chociaż wierzę, że na pewno mieli też lepsze momenty. Ale nie da się ukryć, że Cindy wchodząc w ten związek z Robertem, wciąż zmagała się z żałobą po stracie swojego poprzedniego partnera. A gdy później zaczęła trochę wychodzić na prostą, to zaraz znów dopadła ją depresja porodowa po narodzinach ich pierwszego syna. A w drugiej połowie lat 90. parę dopadły również problemy finansowe. Robert zrezygnował z pracy, którą wtedy miał. To była praca fizyczna, praca jako robotnik, ale praca dosyć stabilna, bo państwowa dla stanu Wiktoria.

Ale właśnie ponieważ nie płaciła za dużo, a Robert chciał mieć pieniądze dla swojej powiększającej się rodziny, to zdecydował się zainwestować i razem z przyjacielem wykupić franczyzę, takiej firmy, która zajmowała się koszeniem trawy. W wielkim skrócie Robert miał pracować w pojedynkę, być takim wykonawcą, kosić trawę na zlecenie, co miało przynieść mu trochę lepsze dochody, ale okazało się, że nawał pracy i cała organizacja przerosły go i w końcu musiał z tego zrezygnować. Inwestycja ta kosztowała ich 40 tysięcy dolarów. których nie udało im się odzyskać. W rezultacie para zaczynała praktycznie od zera i z dwójką dzieci wtedy, pod koniec lat 90., musieli na kilka lat wprowadzić się z powrotem do rodziców Cindy, aby stanąć na nogi.

co znowu oczywiście odbija się bardzo negatywnie na ich związku i powoduje dużo stresu. Powoli jednak wychodzą na prostą, Robert znajduje nową pracę w nadmorskim resorcie w mieście Lorne w pobliżu, w housekeeping'u, zajmuje się tam sprzątaniem, głównie myciem okien. Dzięki temu, że oszczędzają i dzięki ich pracy w końcu w roku 2000 mogą właśnie się pobrać, później będą mieli jeszcze trzecie dziecko, jak również kupują wtedy dom, który następnie sprzedają z zyskiem i kupują znów kawałek ziemi, na którym rozpoczynają budowę swojego domu, w tym czasie mieszkając w domu wynajmowanym. Budowy tego domu jednak nigdy nie ukończą. W roku 2002, po dwóch latach od diagnozy raka, umiera matka Roba, z którą ten był zawsze bardzo blisko.

Że ona chciałaby się z nim rozwieść niezależnie od tego, czy Steven pojawiłby się w jej życiu, czy nie. I Robert, mimo że otwarcie chyba tego nie przyznał, musiał zmagać się z jakąś zazdrością czy z poczuciem zdrady. Uważał Stevena Molsa za, jeżeli nie przyjaciela, to dobrego kolegę. W tym czasie zresztą, gdy on i Cindy się rozstawali, Robert zwierzał mu się wielokrotnie za swoich problemów, a Steven zawsze próbował go pocieszyć, wspomóc radom. I kto wie, możliwe, że Robert teraz miał wrażenie, że Steven trochę zszedł się z Cindy za jego plecami. Jeżeli jednak tak było, to nigdy otwarcie tego nie okazał. Nie ma jednak wątpliwości, że w roku 2004 i 2005 Robert Farkuharson nie był zbyt szczęśliwym człowiekiem.

Był zestresowany w bardzo trudnym momencie życia. Zmuszony zamieszkać ponownie ze swoim ojcem, został tak zwanym weekendowym tatą, a miejsce obok kobiety, którą kochał i z którą wcale nie chciał się rozstawać, zajął inny mężczyzna, który teraz z nią mieszkał, pomagał w opiece nad ich dziećmi i nawet jeździł jego starym samochodem. Później zezna przyjaciel Roberta, który powie, że kwestia tych samochodów to było coś, co podobno bardzo Roberta bolało. To znaczy, gdy byli razem, Robert i Cindy mieli dwa samochody, jeden duży i nowszy, który kupili niedawno, oraz mniejszego, 16-letniego, poobijanego sedana. I ponieważ to Cindy miała na co dzień wozić dzieci do szkoły,

to ona wzięła ten większy i nowszy samochód, a Robert zatrzymał ten starszy. Robert później też powiedział przyjacielowi, że czasie, gdy się rozstali, to była jedyna rzecz, o jaką Cindy poprosiła. Chciała zatrzymać ten ich nowszy samochód. Powiedziała, że wszystko inne, gdy się rozstawali, wszystkie inne rzeczy z domu, co tylko Robert chce, może zabrać. Ona chciała jedynie mieć ten samochód. I teraz, gdy związała się ze Stevenem, to Steven był widziany na mieście właśnie jeżdżący tym nowym samochodem. Samochodem, który kiedyś należał do Roba i o którym to Rob jeździł. Możliwe więc, że Rob miał takie poczucie, że Steven dosłownie ukradł jego życie, wskoczył na jego miejsce. I tam powie później, że właśnie mimo, że zraniony i gdzieś tam czuł zazdrość, to jednocześnie nie miał zamiaru chować do nikogo urazy czy mścić się w jakiś sposób.

Robert w tym czasie, koniec 2004, początek 2005 roku, dalej przyjmuje leki, chodzi do psychologa i jak powie, próbuje poprawić swoją jakość życia. Do psychologa para zaczyna też zabierać ich najstarszego syna Jaya, który po rozstaniu rodziców zaczyna miwać napady złości i stale wpada w kłopoty w szkole. I tak też dochodzimy do niedzieli, 4 września 2005 roku. Cindy i Robert rozstali się już prawie rok temu. Tego dnia w Australii wypadał dzień ojca. Więc z tej okazji też dziesięcioletni wtedy Jai, siedmioletni Bailey i dwuletni Tyler mieli spędzić popołudnie ze swoim ojcem. Cindy przywiozła ich synów do domu ojca Roberta, gdzie ten wtedy mieszkał, koło Geelong.

Zaraz potem, gdy Rob wrócił z pracy, tamtego dnia kończył pracę i wracał do domu około 15. Chłopcy byli szczęśliwi, że zobaczą ojca. Robert również był szczęśliwy. Synowie przynieśli zrobione przez siebie prezenty, byli podekscytowani na ten dzień. Cindy zostawiła więc synów w jego domu krótko po 15 i uzgodnili, Robert obiecał, że odstawi ich z powrotem do jej mieszkania w miejscowości Winchelsey około 19.30 najpóźniej. Tego dnia zabierze chłopców na obiad do KFC i spędzi z nimi następne godziny. Około godziny 18 Rob zabrał ich z krótką wizytą do ich ciotki, jego siostry imieniem Carrie, która mieszkała nieopodal. Carrie, jak później zezna, zauważy wtedy, że Rob wygląda na chorego.

Nazywają się Shane Atkinson i Tony McClelland. Było już ciemno o tej porze, gdy jadąc nagle dosyć pustą drogą, nagle na środku zobaczyli mężczyznę machającego rękami, aby się zatrzymali. Był to mężczyzna w średnim wieku, cały mokry i pokryty błotem. Tak znaleźli Roberta Farku Hudsona, chociaż wtedy jeszcze oczywiście nie wiedzieli, jak się nazywa. I w pierwszej chwili w ogóle pomyśleli, że mówi od rzeczy, że Robert jest szalony i że to, co mówi, nie ma sensu. Doszło do wypadku, wyrzucił z siebie mężczyznę. Doznał nagłego ataku kaszlu, jadąc tą drogą i w mgnieniu oka nie zauważył, kiedy nagle auto zaczęło wpełniać się wodą. Zjechali z drogi i wpadli do zalewu obok.

Auto zatonęło w mgnieniu oka, gdy otworzył drzwi, ale jego trzej synowie poszli z samochodem na dno i utonęli. Ci dwaj mężczyźni w pierwszej chwili słysząc tę historię chcą rzucić się na ratunek. Kierują reflektory samochodu na powierzchnię zalewu i wypatrują jakiegoś ruchu, fal, bombelek unoszących się w którymś miejscu, aby wiedzieć, gdzie zacząć szukać. Mówią, umiemy pływać, umiemy nurkować, zanurkujemy, może nie jest jeszcze za późno. Ale niczego nie widzą, widzą jedynie ciemną, nieruchomą powierzchnię wody. Jest już za późno, przekonuje ich Robert, upłynęło za dużo czasu. Muszę powiedzieć Cindy, zabierzcie mnie do mojej żony. Muszę jej powiedzieć, co się stało, błaga. Tak więc też Shane i Tony robią właśnie to. Zabierają go do pobliskiego Winchelsea.

Jak oni wtedy powiedzą w tym momencie, gdy właśnie zabierają tego mokrego, ubłoconego, nieznajomego z pobocza drogi i zabierają go do Winchelsea, to wciąż nie są na 100% pewni, czy faktycznie do jakiegoś wypadku doszło. Czy może na miejscu Cindy przeprosi ich, podziękuje im i powie, że Robert jest chory. i miłe urojenie na przykład. Ale Robert mówi prawdę. I to dopiero Cindy, zalewając się łzami, zadzwoni po policję. Oraz razem ze Stevenem wsiądzie w samochód i pojadą za Robertem i tymi dwoma młodymi mężczyznami na miejsce wypadku. Jak Cindy również później opisze, gdy to wszystko miało miejsce, Rob zachowywał się inaczej niż ona. To znaczy, ona płakała, błagała o pomoc, krzyczała, chciała sobie rwać włosy z głowy, ale Rob zachowywał się trochę inaczej.

Ale tutaj, ponieważ od początku powstały podejrzenia, że mogło to być miejsce zwrotni, że mogło tutaj dojść do czegoś więcej niż wypadku, Zdecydowano się zamknąć drzwi samochodu, zaplombować je i wyciągnąć cały samochód na powierzchnię z ciałami wciąż w środku, traktując wnętrze samochodu jako miejsce zbrodni. Ciała chłopców zostały znalezione w środku, dwa i najmłodsi chłopcy siedzieli z tyłu, a najstarszy, Jai, wciąż znajdował się na siedzeniu pasażera z przodu. Żaden z chłopców nie był zapięty pasami, mimo że Robert był pewien, że zapinał ich pasy, gdy wyruszali. Możliwe oczywiście, że chłopcy rozpięli je, gdy wpadli do wody i próbowali się ratować. Były podejrzenia, że Robert zamordował chłopców, a później wepchnął auto do wody, ale te podejrzenia okazały się być zupełnie nietrafione, bo autopsja tutaj nie była zaskoczenia, wykazała, że wszyscy trzej zginęli z powodu utonięcia.

Na ich ciałach nie było żadnych innych obrażeń, w ich organizmach żadnych niespodziewanych substancji. Jay miał jedynie jednego świeżego siniaka nad lewą brwią, który jednak mógł powstać, gdy samochód uderzył w taflę wody. I teraz, co się wydarzyło? Co Robert Farquharson zeznał, wydarzyło się tamtej nocy? I jak on później powie w czasie przesłuchania, już po tym początkowym szoku, wszystko przebiegło mniej więcej tak... Powie, że pamięta, jak jechał z synami samochodem, byli już zresztą blisko Winchelsea, było po 19, więc było ciemno i też robiło się chłodno. Włączył więc ogrzewanie w samochodzie, aby jego synom nie było zimno. Podejrzewa, że to suche powietrze z nawiewów spowodowało jego nagły atak kaszlu. Suchego kaszlu, który męczył go już od kilku tygodni i który został mu po tym, gdy przeszedł grypę.

które, jak przypuszcza, na pewno znajdowały się nad powierzchnią wody. Było ciemno, więc nie widział niczego wokół siebie. Otworzył jednak drzwi od swojej strony, miał zamiar właśnie wysiąść, obejść samochód, ale zamiast tego, gdy je otworzył, to znalazł się od razu w bardzo głębokiej wodzie. I potem, gdy otworzył drzwi, to auto obok niego wypełniło się wodą w przeciągu dosłownie kilku sekund i zatonęło w mgnieniu oka. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że Robert nie miał szans podjąć jakiejkolwiek akcji. Jego synowie poszli na dno w samochodzie. Próbował za nim płynąć, powie, próbował nurkować, ale woda była głęboka, wypychała go do góry i po aucie nie było śladu. Wokół niego było zupełnie ciemno.

W końcu rozglądając się, dostrzega światła na pobliskiej drodze, na autostradzie i płynie do brzegu, aby wezwać pomoc. Jak powie, w tamtym momencie był w takim szoku, że jego mózg, jego rozum działał tak, że jedynym, czego chciał, to jak najszybciej dotrzeć do Cindy, aby powiedzieć jej, co się stało. Farquharson zostanie poproszony o powiedzenie swojej historii chyba kilkadziesiąt razy na przestrzeni lat i ta historia, trzeba powiedzieć, nigdy się nie zmieni. Nigdy nie zostaną do niej, nie wiem, dodane żadne detale, nic nie zostanie zmienione. Oszacowano, że auto wpadło do wody z prędkością około 60 km na godzinę. Ślady opon na ziemi przed brzegiem pokazywały też, że nie było żadnych oznak hamowania.

Fargo Harrison był trzeźwy w tamtym momencie, w jego organizmie nie było żadnych nielegalnych substancji czy alkoholu. Robert cały czas mówił, że zaczął kaszleć, po czym urwał mu się film na zdaje się może 10-15 sekund. Z tego też powodu lekarz, który zrobił z nim wtedy w szpitalu wywiad na podstawie jego relacji, postawił diagnozę czegoś, co oni po angielsku nazywają cough syncope, czyli kaszel, a syncope, słowo pochodzące z łasiny, oznacza omdlenie. Czyli jest to sytuacja, w której ktoś kaszle tak mocno, że powoduje to krótkie omdlenie, zwykle utratę przytomności na 10 czy 15 sekund. Będzie trochę kontrowersji później co do tego, jak powszechne jest to zjawisko, czy Robert mógł faktycznie tego doświadczyć, czy nie, bo m.in.

właśnie ekspert powołany przez prokuraturę, lekarz, zezna, że jest to schorzenie bardzo rzadkie, z którym nigdy wcześniej się nie spotkał i które podejrzewa może w ogóle nie istnieć. Faktem jest, że Robert Farquharson nie był człowiekiem zdrowym. Palił papierosy, miał lekką nadwagę i cierpiał na bezdech senny. Do tego często chorował. Kilka tygodni wcześniej przeszedł właśnie jakąś grypę czy mocne przeziębienie, po czym zostały mu właśnie takie mocne, suche napady kaszlu. I będzie wielu świadków, którzy potwierdzą, że właśnie w tamtym czasie widzieli go chorego, widzieli go zanoszącego się kaszlem, będzie nawet sytuacja w jego pracy. Kilka dni wcześniej, kiedy jego przełożona zezna, że Robert nagle w czasie rozmowy zaczął bardzo mocno kaszleć, prawie że tracić oddech i zrobił się bardzo czerwony na twarzy, także kazała mu usiąść i odpocząć i chciała go nawet wysłać do domu, ale Robert naciskał, że

zostanie w pracy i dokończy swoją zmianę. Zezna też jego siostra, która widzi go kilka godzin przed wypadkiem. Według niej Robert również wygląda na chorego. Tego dnia, gdy jest z nami na mieście, w przelocie Robert też widzi swojego znajomego, który również zauważy, że Robert nie wygląda najlepiej. Dużo wątpliwości zostanie jednak podniesione co do zachowania Roberta zaraz po tych wydarzeniach, po wypadku. Na przykład to, że gdy... Zatrzymuje tych dwóch mężczyzn w samochodzie, to jedynie prosi ich, aby zabrali go do Cindy, nie prosi, aby ratowali jego synów, wręcz mówi im, aby nie nurkowali, nie próbowali ich ratować, bo jest za późno, nie prosi ich, aby zadzwonili po pomoc, mimo że ci mają przy sobie telefon komórkowy, to dopiero Cindy jako pierwsza dzwoni na numer alarmowy.

Zachowanie Roberta tutaj można potraktować tak, że kto wie, może boi się, że chłopcy jednak zostaną uratowani na czas, a on wcale tego nie chce. Z drugiej strony może instynktownie wie, że jest za późno. Wiedza, że nie wytrzymamy bez trenu dłużej niż około 3 minut jest dosyć powszechna. Według dalszej relacji świadków też Robert nie okazuje rozpaczy, gdy nad zalewem trwa akcja ratunkowa. Nie płacze, nie krzyczy, aby ktoś ratował jego synów, tak jak robi to Cindy na przykład. Nie próbuje ponownie nurkować, aby ich szukać, a zamiast tego stoi nad brzegiem zalewu, patrząc jedynie na akcję poszukiwawczą i prosząc ludzi wokół siebie o papierosy. Jest to zachowanie, które czasem jest interpretowane jako po prostu szok.

Każdy reaguje na tak tragiczne, traumatyczne sytuacje inaczej, ale jego zachowanie też można odczytać jako jakiś brak uczuć, emocji. Robert nie rozpacza, nie płacze i nie błaga o ratunek. bo to, co zrobił, było zaplanowane i zatopił samochód umyślnie. I właśnie już tamtej nocy w szpitalu z 4 na 5 września podczas rozmowy z nim policjanci mówią mu, że sprawa dla niego nie wygląda najlepiej, że zapewne spotkają go jakieś konsekwencje, prawda, chociaż w tym momencie sprawa jest dla nich oczywiście jeszcze niejasna. Czytają mu więc jego prawa. Co się ze mną stanie? Pyta Rob. Pyta, powtarza to pytanie wielokrotnie. Policjanci odnotowują wtedy, że Robert w obliczu tej sytuacji zdaje się być dosyć oponowany i zauważają, że nie pyta o to, czy znaleziono samochód, czy znaleziono jego chłopców, a bardziej jest właśnie zainteresowany tym, co stanie się z nim.

Jakie konsekwencje może ponieść? Jaka jest procedura? Co się teraz stanie? I nie da się ukryć, że śledczy od początku nie wierzą w historię Roberta Farquharsona. Nie wierzą w to, że akurat zaczął kaszeć i stracił przytomność akurat na tym kawałku drogi, który przebiegał obok głębokiego zalewu i że jemu udało się otworzyć drzwi i się wydostać, a jego synom nie. Stoją tutaj poniekąd przed wyborem, bo mogą oskarżyć, skazać Roberta za np. nieumyślne spowodowanie śmierci, ale uważają, że to nie to tutaj miało miejsce. Decydują się postawić mu zarzuty o morderstwo pierwszego stopnia. Uważają, że Robert zamordował swoich chłopców, zaplanował to, aby w ten sposób zemścić się na Cindy, zemścić się za to, że od niego odeszła.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.