Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Sprawa Roberta Farquharsona

08.10.2025 ·55 min 14 s

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: https://patronite.pl/agarojekSpotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/EYij3erOR5hIvyVAPSu2jtsB2ZIARN0a04lXi2YVD5u8tA?e=CIKXJKTa sprawa jest rozwiązana (?)

Mocno mnie ta sprawa zafascynowała, no i owocem tego jest właśnie dzisiejszy odcinek. A zatem, tak jak zawsze, witam raz jeszcze w Anneksie. Tradycyjnie weźcie sobie jakieś piciu i zapraszam do dzisiejszej historii. I dziś przenosimy się, jak już powiedziałam na początku, do Australii. na obrzeża Melbourne tak dokładniej. I wydarzenia, o których dziś mówimy, miały miejsce dokładnie 20 lat temu, w roku 2005. I zacznijmy od pary, od małżeństwa Roberta Farquharsona i Cindy Gambino, którzy mieli znać się jeszcze gdzieś z czasów nastoletnich, z czasów młodości, ale związali się jakoś romantycznie, zaczęli się spotykać dopiero na początku lat 90., gdy ona miała lat 20., a on 22.,

Ona pracowała wtedy w supermarkecie, a on jako pracownik fizyczny. Cindy zaczynała spotykać się wtedy z Robertem niedługo po bardzo traumatycznym wydarzeniu w jej życiu, a mianowicie jej były chłopak zginął w wypadku samochodowym. Gdy Robert i Cindy zaczynają się spotykać, to Cindy wciąż dalej wychodzi z tej traumy, jaką w wyniku tego doświadczyła. Para zamieszka w końcu razem w roku 1993, a rok później na świat przyjdzie ich pierwszy syn, któremu dadzą na imię Jai. Cztery lata później, w 1998 roku, na świat przyjdzie ich drugi syn, Tyler. a w 2003 ich ostatni syn, któremu dadzą na imię Bailey. Cindy i Robert oficjalnie wezmą ślub w roku 2000 i zamieszkają w małym miasteczku Winchelsey.

To jest małe miasto na bardzo dalekich obrzeżach Melbourne, które liczy sobie trochę ponad 2000 mieszkańców. I z tego wszystkiego, co przeczytałam, zanotowałam sobie, że związek Roberta i Cindy nie był szczęśliwy. Chociaż wierzę, że na pewno mieli też lepsze momenty. Ale nie da się ukryć, że Cindy wchodząc w ten związek z Robertem, wciąż zmagała się z żałobą po stracie swojego poprzedniego partnera. A gdy później zaczęła trochę wychodzić na prostą, to zaraz znów dopadła ją depresja porodowa po narodzinach ich pierwszego syna. A w drugiej połowie lat 90. parę dopadły również problemy finansowe. Robert zrezygnował z pracy, którą wtedy miał. To była praca fizyczna, praca jako robotnik, ale praca dosyć stabilna, bo państwowa dla stanu Wiktoria.

Ale właśnie ponieważ nie płaciła za dużo, a Robert chciał mieć pieniądze dla swojej powiększającej się rodziny, to zdecydował się zainwestować i razem z przyjacielem wykupić franczyzę, takiej firmy, która zajmowała się koszeniem trawy. W wielkim skrócie Robert miał pracować w pojedynkę, być takim wykonawcą, kosić trawę na zlecenie, co miało przynieść mu trochę lepsze dochody, ale okazało się, że nawał pracy i cała organizacja przerosły go i w końcu musiał z tego zrezygnować. Inwestycja ta kosztowała ich 40 tysięcy dolarów. których nie udało im się odzyskać. W rezultacie para zaczynała praktycznie od zera i z dwójką dzieci wtedy, pod koniec lat 90., musieli na kilka lat wprowadzić się z powrotem do rodziców Cindy, aby stanąć na nogi.

Rob ciężko więc nosi stratę. Cindy tutaj rozpoznaje w nim te same symptomy, które wcześniej widziała u siebie, to znaczy Rob pobada w bardzo ciężką depresję i Cindy namawia go na wizytę u specjalisty, ale ten początkowo odmawia. Do tego Rob też wtedy zaczyna dosyć dużo chorować, to znaczy przeziębia się, w pracy często doznaje urazów, ciągle coś go boli, do tego dochodzi ciągły stres. Jak później zezna jeden z jego przyjaciół, Rob był jedną z tych osób, która gdy się z nim spotykał na przykład na kawę, aby sobie pogadać, no to Rob właśnie zawsze narzekał, zawsze miał listę bolączek, rzeczy, które go martwiły, bolały. Zdecydowanie Rob i Cindy jawią się tutaj jako raczej nieszczęśliwa para.

Nieszczęśliwa, zestresowana... która jednak zdecydowanie próbuje powoli wyjść na prostą. Próbuje zbudować swój dom, wyjść z długów. Jak i też wszyscy tutaj potwierdzą, zarówno Cindy, jak i Rob zdawali się bardzo mocno kochać swoich synów. W końcu też w roku 2004 Rob decyduje się pójść do lekarza. Zdaje u niego właśnie zdiagnozowana depresja i lęki i przypisane mu zostają leki antydepresyjne w raczej niskiej dawce. Niedługo potem jednak Cindy prosi Roba o rozstanie i rozwód, mówiąc mu, że nie jest z nim szczęśliwa i nie chce tego dłużej ciągnąć i że każdy z nich powinno pójść swoimi drogami. Tutaj można odnieść takie wrażenie, słuchając jej wywiadów i wypowiedzi, czytając właśnie o ich związku, że Cindy tak nie do końca była tak naprawdę od początku zaangażowana w ten związek.

Co może brzmi szalenie, biorąc pod uwagę, że mieli trójkę dzieci, ale można odnieść wrażenie właśnie, że Cindy, gdy weszła w związek z Robem, to wciąż była w bardzo kruchym stanie emocjonalnym po utracie swojego byłego chłopaka i że może właśnie wskoczyła w ten związek trochę zbyt prędko. Bo zdaje się tutaj między nimi nigdy nie było żadnej wielkiej historii miłości, żadnego przysłowiowego zakochania od pierwszego wejrzenia. Cindy związała się z Robem na początku lat dziewięćdziesiątych, bo szukała jakiegoś pocieszenia i zabezpieczenia po tym, co się stało. Ale teraz po 15 latach razem zdaje się, że zdała sobie sprawę, że nie kocha Roba i nie jest z nim szczęśliwa. Rozstają się więc. Poniekąd pokojowo, ale zdecydowanie jest to rozstanie z jej inicjatywy.

Rob nie jest z tego szczęśliwy, on zdaje się kochać Cindy i chce z nią być. Ale mimo tego rozstają się stosunkowo pokojowo, bez udziału sądów. Rob wyprowadza się z ich mieszkania i wprowadza się czasowo do domu swojego ojca. Wyprowadza się tak dokładnie w listopadzie 2004 roku. To jest prawie rok przed wydarzeniami, o których będziemy zaraz mówić. Jego synowie go odwiedzają, ale na stałe mieszkają z Cindy, to ona sprawuje nad nimi większą opiekę. To dokłada się Cindy do utrzymania synów. U niego spędzają weekendy albo co drugie weekendy. I właśnie zdaje się, że do tego wszystkiego, jeżeli chodzi o to stanie, o właśnie podział opieki, dogadali się dosyć zgodnie.

bo nie ciągali się wzajemnie po sądach, wszystko ustalili wspólnie, zdecydowali się też wystawić na sprzedaż ten dom, który wtedy budowali i podzielić się pieniędzmi. I cóż, zdaje się, poza tym, że właśnie dzielić się opieką nad dziećmi i być dla tych dzieci jak najlepszymi rodzicami, plan był taki, że każdy z nich pójdzie swoją drogą. Po rozstaniu Cindy dosyć prędko rozpoczyna nowy związek z mężczyzną nazwiskiem Stephen Mules, którego poznała trochę ponad rok wcześniej, zresztą poznała go zarówno ona, jak i Rob, bo para zatrudniła Stephena do wylania fundamentów pod ich nowy dom. Którego i tak nigdy nie ukończą. I Cindy będzie później zapewniać, że Steven nie miał nic wspólnego z dostaniem jej i Roba.

Że ona chciałaby się z nim rozwieść niezależnie od tego, czy Steven pojawiłby się w jej życiu, czy nie. I Robert, mimo że otwarcie chyba tego nie przyznał, musiał zmagać się z jakąś zazdrością czy z poczuciem zdrady. Uważał Stevena Molsa za, jeżeli nie przyjaciela, to dobrego kolegę. W tym czasie zresztą, gdy on i Cindy się rozstawali, Robert zwierzał mu się wielokrotnie za swoich problemów, a Steven zawsze próbował go pocieszyć, wspomóc radom. I kto wie, możliwe, że Robert teraz miał wrażenie, że Steven trochę zszedł się z Cindy za jego plecami. Jeżeli jednak tak było, to nigdy otwarcie tego nie okazał. Nie ma jednak wątpliwości, że w roku 2004 i 2005 Robert Farkuharson nie był zbyt szczęśliwym człowiekiem.

Był zestresowany w bardzo trudnym momencie życia. Zmuszony zamieszkać ponownie ze swoim ojcem, został tak zwanym weekendowym tatą, a miejsce obok kobiety, którą kochał i z którą wcale nie chciał się rozstawać, zajął inny mężczyzna, który teraz z nią mieszkał, pomagał w opiece nad ich dziećmi i nawet jeździł jego starym samochodem. Później zezna przyjaciel Roberta, który powie, że kwestia tych samochodów to było coś, co podobno bardzo Roberta bolało. To znaczy, gdy byli razem, Robert i Cindy mieli dwa samochody, jeden duży i nowszy, który kupili niedawno, oraz mniejszego, 16-letniego, poobijanego sedana. I ponieważ to Cindy miała na co dzień wozić dzieci do szkoły,

to ona wzięła ten większy i nowszy samochód, a Robert zatrzymał ten starszy. Robert później też powiedział przyjacielowi, że czasie, gdy się rozstali, to była jedyna rzecz, o jaką Cindy poprosiła. Chciała zatrzymać ten ich nowszy samochód. Powiedziała, że wszystko inne, gdy się rozstawali, wszystkie inne rzeczy z domu, co tylko Robert chce, może zabrać. Ona chciała jedynie mieć ten samochód. I teraz, gdy związała się ze Stevenem, to Steven był widziany na mieście właśnie jeżdżący tym nowym samochodem. Samochodem, który kiedyś należał do Roba i o którym to Rob jeździł. Możliwe więc, że Rob miał takie poczucie, że Steven dosłownie ukradł jego życie, wskoczył na jego miejsce. I tam powie później, że właśnie mimo, że zraniony i gdzieś tam czuł zazdrość, to jednocześnie nie miał zamiaru chować do nikogo urazy czy mścić się w jakiś sposób.

Robert w tym czasie, koniec 2004, początek 2005 roku, dalej przyjmuje leki, chodzi do psychologa i jak powie, próbuje poprawić swoją jakość życia. Do psychologa para zaczyna też zabierać ich najstarszego syna Jaya, który po rozstaniu rodziców zaczyna miwać napady złości i stale wpada w kłopoty w szkole. I tak też dochodzimy do niedzieli, 4 września 2005 roku. Cindy i Robert rozstali się już prawie rok temu. Tego dnia w Australii wypadał dzień ojca. Więc z tej okazji też dziesięcioletni wtedy Jai, siedmioletni Bailey i dwuletni Tyler mieli spędzić popołudnie ze swoim ojcem. Cindy przywiozła ich synów do domu ojca Roberta, gdzie ten wtedy mieszkał, koło Geelong.

Zaraz potem, gdy Rob wrócił z pracy, tamtego dnia kończył pracę i wracał do domu około 15. Chłopcy byli szczęśliwi, że zobaczą ojca. Robert również był szczęśliwy. Synowie przynieśli zrobione przez siebie prezenty, byli podekscytowani na ten dzień. Cindy zostawiła więc synów w jego domu krótko po 15 i uzgodnili, Robert obiecał, że odstawi ich z powrotem do jej mieszkania w miejscowości Winchelsey około 19.30 najpóźniej. Tego dnia zabierze chłopców na obiad do KFC i spędzi z nimi następne godziny. Około godziny 18 Rob zabrał ich z krótką wizytą do ich ciotki, jego siostry imieniem Carrie, która mieszkała nieopodal. Carrie, jak później zezna, zauważy wtedy, że Rob wygląda na chorego.

Zdaje się być ospały i dręczy go upoczywy kaszel. Namówiła go nawet, aby położył się na pół godziny, a ona w tym czasie zajęła się synami. Tuż przed dziewiętnastą Rob jednak pożegnał się i wyszli, zapakował synów do samochodu i ruszyli w niedługą drogę do Winchelsea, tak aby o dziewiętnastej trzydzieści dojechać do domu Cindy. I teraz, aby dojechać do Winchelsea, musi kierować się na zachód, jadąc fragmentem drogi, która nazywa się Princess Highway. I pół godziny później, około 19.30, dwóch młodych mężczyzn wracało tą samą drogą z grilla. Byli na imprezie u znajomych, świętowali to, że jednemu z nich urodziło się dziecko. I teraz tych dwóch przyjaciół wraca razem do domu.

Auto zatonęło w mgnieniu oka, gdy otworzył drzwi, ale jego trzej synowie poszli z samochodem na dno i utonęli. Ci dwaj mężczyźni w pierwszej chwili słysząc tę historię chcą rzucić się na ratunek. Kierują reflektory samochodu na powierzchnię zalewu i wypatrują jakiegoś ruchu, fal, bombelek unoszących się w którymś miejscu, aby wiedzieć, gdzie zacząć szukać. Mówią, umiemy pływać, umiemy nurkować, zanurkujemy, może nie jest jeszcze za późno. Ale niczego nie widzą, widzą jedynie ciemną, nieruchomą powierzchnię wody. Jest już za późno, przekonuje ich Robert, upłynęło za dużo czasu. Muszę powiedzieć Cindy, zabierzcie mnie do mojej żony. Muszę jej powiedzieć, co się stało, błaga. Tak więc też Shane i Tony robią właśnie to. Zabierają go do pobliskiego Winchelsea.

Jak oni wtedy powiedzą w tym momencie, gdy właśnie zabierają tego mokrego, ubłoconego, nieznajomego z pobocza drogi i zabierają go do Winchelsea, to wciąż nie są na 100% pewni, czy faktycznie do jakiegoś wypadku doszło. Czy może na miejscu Cindy przeprosi ich, podziękuje im i powie, że Robert jest chory. i miłe urojenie na przykład. Ale Robert mówi prawdę. I to dopiero Cindy, zalewając się łzami, zadzwoni po policję. Oraz razem ze Stevenem wsiądzie w samochód i pojadą za Robertem i tymi dwoma młodymi mężczyznami na miejsce wypadku. Jak Cindy również później opisze, gdy to wszystko miało miejsce, Rob zachowywał się inaczej niż ona. To znaczy, ona płakała, błagała o pomoc, krzyczała, chciała sobie rwać włosy z głowy, ale Rob zachowywał się trochę inaczej.

W końcu rozglądając się, dostrzega światła na pobliskiej drodze, na autostradzie i płynie do brzegu, aby wezwać pomoc. Jak powie, w tamtym momencie był w takim szoku, że jego mózg, jego rozum działał tak, że jedynym, czego chciał, to jak najszybciej dotrzeć do Cindy, aby powiedzieć jej, co się stało. Farquharson zostanie poproszony o powiedzenie swojej historii chyba kilkadziesiąt razy na przestrzeni lat i ta historia, trzeba powiedzieć, nigdy się nie zmieni. Nigdy nie zostaną do niej, nie wiem, dodane żadne detale, nic nie zostanie zmienione. Oszacowano, że auto wpadło do wody z prędkością około 60 km na godzinę. Ślady opon na ziemi przed brzegiem pokazywały też, że nie było żadnych oznak hamowania.

zostanie w pracy i dokończy swoją zmianę. Zezna też jego siostra, która widzi go kilka godzin przed wypadkiem. Według niej Robert również wygląda na chorego. Tego dnia, gdy jest z nami na mieście, w przelocie Robert też widzi swojego znajomego, który również zauważy, że Robert nie wygląda najlepiej. Dużo wątpliwości zostanie jednak podniesione co do zachowania Roberta zaraz po tych wydarzeniach, po wypadku. Na przykład to, że gdy... Zatrzymuje tych dwóch mężczyzn w samochodzie, to jedynie prosi ich, aby zabrali go do Cindy, nie prosi, aby ratowali jego synów, wręcz mówi im, aby nie nurkowali, nie próbowali ich ratować, bo jest za późno, nie prosi ich, aby zadzwonili po pomoc, mimo że ci mają przy sobie telefon komórkowy, to dopiero Cindy jako pierwsza dzwoni na numer alarmowy.

Zachowanie Roberta tutaj można potraktować tak, że kto wie, może boi się, że chłopcy jednak zostaną uratowani na czas, a on wcale tego nie chce. Z drugiej strony może instynktownie wie, że jest za późno. Wiedza, że nie wytrzymamy bez trenu dłużej niż około 3 minut jest dosyć powszechna. Według dalszej relacji świadków też Robert nie okazuje rozpaczy, gdy nad zalewem trwa akcja ratunkowa. Nie płacze, nie krzyczy, aby ktoś ratował jego synów, tak jak robi to Cindy na przykład. Nie próbuje ponownie nurkować, aby ich szukać, a zamiast tego stoi nad brzegiem zalewu, patrząc jedynie na akcję poszukiwawczą i prosząc ludzi wokół siebie o papierosy. Jest to zachowanie, które czasem jest interpretowane jako po prostu szok.

Jakie konsekwencje może ponieść? Jaka jest procedura? Co się teraz stanie? I nie da się ukryć, że śledczy od początku nie wierzą w historię Roberta Farquharsona. Nie wierzą w to, że akurat zaczął kaszeć i stracił przytomność akurat na tym kawałku drogi, który przebiegał obok głębokiego zalewu i że jemu udało się otworzyć drzwi i się wydostać, a jego synom nie. Stoją tutaj poniekąd przed wyborem, bo mogą oskarżyć, skazać Roberta za np. nieumyślne spowodowanie śmierci, ale uważają, że to nie to tutaj miało miejsce. Decydują się postawić mu zarzuty o morderstwo pierwszego stopnia. Uważają, że Robert zamordował swoich chłopców, zaplanował to, aby w ten sposób zemścić się na Cindy, zemścić się za to, że od niego odeszła.

zdecydował się odebrać jej to, co najbardziej kochała, jej synów. Dlatego też od razu po tych wydarzeniach prosi tych dwóch mężczyzn, aby zabrali go do Cindy. Nie mógł się doczekać, aby powiedzieć jej w twarz, że ich synowie nie żyją i napawać się jej rozpaczom. że to wszystko to akt zemsty. I tak też Robertowi zostają postawione zarzuty o morderstwo. I Robert, utrzymując dalej swoją niewinność i utrzymując, że jego historia, o której on powiedział wtedy jest prawdą, staje przed sądem. Jego proces ruszył 20 sierpnia 2007 roku. Zeznają wtedy m.in. właśnie jego była żona, Cindy. oraz jego przyjaciel nazwiskiem Greg King. I gdybym wam powiedziała w tej sytuacji teraz, czy gdybym kazała wam zgadywać, kto z tej dwójki, to znaczy najlepszy przyjaciel i była żona, której synowie właśnie zginęli,

mają zeznawać w jego sprawie, to kto, powiedzielibyście, będzie zeznawał przeciwko niemu, a kto na jego korzyść. Wydaje się, że to przyjaciel odzeznawałby na jego korzyść, a była żona, Cindy, miałaby prawo oczywiście obwiniać go o to, co się stało i chcieć dla niego najwyższej kary. Ale jest na odwrót, bo Cindy Gambino, dalej w związku ze Stephenem Mulsem, z którym zresztą teraz w tym roku, w 2007 roku, miała roczne dziecko, zeznała w obronie swojego byłego męża. Broniła go nawet teraz po dwóch latach od tych wydarzeń, gdy emocje opadły i gdy miała trochę czasu, aby się nad tym spokojnie zastanowić. Cindy przyzna, że dalej była przekonana, że Rob nie był człowiekiem zdolnym do zabicia swoich synów w akcie zemsty przeciwko niej czy przeciwko komukolwiek.

Kto kochał swoich synów, powiedziała, nie miał skłonności do przemocy, nigdy w stosunku do nikogo nie stosował przemocy, ani w stosunku do niej, ani ich synów, nigdy nikogo nie uderzył, nie potrafiłby według niej, nie potrafiłby też ich zabić. Opisała go, i nie tylko ona, często właśnie pojawiają się opisy, że Robert był łagodny, softy, pojawia się takie określenie cały czas, czyli taki trochę mięczak chyba, może w trochę bardziej pozytywnym sensie, ktoś bardzo łagodny. Cindy właśnie zeznaje, że była przekonana, że Rob mówi prawdę. On spowodował śmierć ich synów, ale nieumyślnie. To właśnie był nieszczęśliwy wypadek. Tragiczny, ale jedynie wypadek. I oskarżanie jej byłego męża o morderstwo z premedytacją jest błędem.

Ona w stu procentach mu wierzy. Przeciwko niemu jednak zeznaje jego przyjaciel, Greg King. To jest przyjaciel, którego Robert Farquharson miał od dziecka. I właśnie Robert King zgłosił się na policję po tych wydarzeniach, mówiąc, że kilka miesięcy wcześniej, gdzieś w czerwcu lub lipcu podczas spotkania, Robert powiedział mu, że chce się zemścić na Cindy. że chce, aby żałowała tego, co zrobiła, tego, że od niego odeszła. I na początku Greg King powie tylko tyle, ale później po zastanowieniu się zdecyduje się też zeznać, że Fadku Hudson był nawet bardziej specyficzny, że powiedział dokładnie, że ma czasem takie myśli, aby zabić siebie i swoich synów, aby wjechać samochodem do rzeki i ich zabić.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.