CHLEB
Ile jest piekarni w Paryżu? Co ma bagietka do magii? Za jakim pieczywem tęsknimy? Rozmawiając o chlebie, poznajemy chrupiące idiomy, dotykamy kościelnej hostii i zastanawiamy się jaką bułką moglibyśmy być…po parysku podcastmyśli · życie · okruszki— prosto z Paryża 🥐przy mikrofonie:Adam ChowańskiZuzanna CzołnowskaJacek Mulczyk-SkarżyńskiJesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.
Tak, no właśnie. Ciężko pracujemy na chleb. Dokładnie. Stąd ten temat. No właśnie. Bardzo się cieszę, że jest ten temat, ponieważ jest mi on bardzo bliski. A Zuzanna? Rzeczywiście, 93% mieszkańców i mieszkanek Paryża mają maksymalnie 5 minut na piechotę do najbliższej piekarni. No, powiem Ci, że ja nawet myślę, że... To bliżej niż do metra. Bliżej niż do metra czasem. No, my to w ogóle mamy dobrze, bo ja mam wrażenie, że to jest minuta. Więc do najbliższej, jednej z lepszych w Paryżu, powiem jeszcze szczerze. I w ogóle też to jest takie fajne, że w każdej, że tych piekarni naprawdę jest dużo, dużo dobrych piekarni. U mnie bagietka Tradition kosztuje 1 euro
I to jest też bagietka, która wygrała w 2017 roku. Tak, bo te piekarnie później się całe życie szczycą tym, że wygrała. Wszędzie są wywieszane. A w kolejnych edycjach była na drugim miejscu, na piątym. Wszystko warto wywieźć na ścianie, w witrynie. Ja uwielbiam w bagietce to, że ma bardzo prosty skład, bo tam jest tylko mąka, drożdże, woda i sól. Jeżeli chodzi o bagietkę tradition, to tam nie ma drożdży, tylko jest zakwas. O proszę, nic więcej. Więc tam tylko woda, mąka, zakwas i sól. No i to jest w ogóle prawnie obostrzone, dlatego polecam wszystkim zawsze kupować tradycyjną bagietkę, bo też można kupić bagietkę normalną. W niektórych piekarniach są różne bagietki, no i ta tradition zawsze jest tym samym
Te same proporcje tego wszystkiego ustalone, więc nie nadziejecie się na byle jakość. Na bagietkę. A jeszcze ja lubię w bagietkach to, że to oznacza po prostu różdżkę, nie? Tak, to jest pałeczka, to jest kształt po prostu. Czyli się bardziej z magią właśnie kojarzyło. Ponieważ czarodziejska różdżka to jest un bagietmezik, czyli czarodziejska, magiczna bagietka. Czyli wszystko się zgadza. Tak jest. Też można jeść pałeczkami, czyli bagietkami po francusku, te azjatyckie dania na przykład. I też dyrygent, dyrygentka mają bagietkę w rodłoni, żeby dyrygować. To jest batuta po polsku, a po francusku jest to baguette. Wszystko się kręci wokół bagietki.
A to też nie jest tak, że nazwa w ogóle wzięła się z tych bagiet... Poprawcie mnie, jeśli się mylę, czy ja słowa w ogóle teraz nie wymyślam. Spodnie bagi? Spodnie z tych wojskowych, co żołnierze nosili. Bagnet? A to bagnet jest. No wiesz co, nie wydaje mi się, więc tu jak w ogóle chodzi o narodziny bagietki, to też są różne historie. No właśnie, ja też trochę zawiadam do tego, że podobno, żeby żołnierzom było wygodnie nosić ten chleb, przydział swój wojskowy, po prostu mieli takie długie te bagietki, żeby sobie wkładać i mieć tam przypięte do pasa czy do plecaka. Albo do rękawa, bo też nie możesz, no bo chleb taki, kulkę chleba, którą zawsze się jadło, no to też trudno jest to, bo musisz pokroić, a to urwiesz sobie tę bagietkę i tyle, nie? Ale są różne teorie powstania, bo też niektórzy mówią o metrze paryskim, różnie jest, więc nie zawsze to są historie z frontu.
A co z metrem paryskim? Że pracownicy budujący metro, oni dostawali właśnie bagietki. Że to nie byli żołnierze. Więc są różne teorie. Tak czy siak sprowadza się to wszystko do jednego. Do pyszności, chrupkości i doskonałości. Prostoty. Dla mnie to jest niesamowite, że bagietka jest czymś takim starającym całe społeczeństwo. To jest najbardziej demokratyczna rzecz we Francji. Wszyscy jedzą bagietkę. I jest wliczona, jeżeli idziemy do restauracji, to jest wliczona w danie. Tak, bagietka albo jakiekolwiek pieczywo. Do wszystkiego podają bagietkę, to też jest takie ciekawe. Kiedyś nawet chyba makaron zamówiłem i też dostałem koszyk bagietki. No ale przecież musisz potem ten sosik sobie... Sosik z makaronu potem sobie zostaje.
No to wiesz, trzeba to wysosować, czyli sushi, czyli chlebkiem to wyciągać. To też jest fajne, że restauracje biorą bagietki ze swojej najbliższej, zaprzyjaźnionej piekarni. I często widać, jak pracownicy donoszą pod pachą takie 10-20 bagietek na zapas. Ja też to uwielbiam, że jak się je zamrozi, bo my teraz praktykujemy to od czasu do czasu, że kupujemy więcej i zamrażamy i ona jak się odmrozi, to ona jest tak samo chrupiąca. A jak każde pieczywo takie o tym dobrym składzie. No, ale że nie trzeba podpiekać, tylko po prostu... Zostawiasz na blacie i zamasz się tam. A nie, to zwyczaj podpiekam chyba. Ale to jest ciepłe pieczywo. Ciepłe pieczywo, zimne masełko.
To jest obłęd. A nie brakuje Wam tych polskich bochnów? Baltonowski... Nie, chyba nie, ale też wiecie co, ja nie jem aż tak dużo pieczywa wydaje mi się i w domu, w Polsce też niespecjalnie jadłam kanapki, żeby ten koncept bochna chleba był jakoś tam bardzo zakotwiczony u mnie w domu, w rodzinie. I nawet jak jestem, to chyba jakoś to nie, nie tęsknię specjalnie, ale rzeczywiście w drugą stronę tęsknię za bagietką. A widzisz, czyli jednak Ci ta francuska bagietka nas przy sercu się przykleiła. Tak i to chyba tak bardziej też przez przyzwyczajenie, że rzeczywiście idę do restauracji i dostaję trochę tej bagietki, że rano chłopak pójdzie po bagietkę.
To jest taka indoktrynecja, już od restauracji dostajesz po prostu taką próbkę, żeby się przyzwyczaić, że musisz mieć to pieczywko, musisz mieć ten chlebek zawsze. Więc to jest bardziej rzeczywiście, że mi brakuje tego czegoś do jedzenia, że obok, że leży ta bagietka i że zawsze jest ta bagietka. No generalnie, że jest bagietka. Tego zwyczaju kupowania bagietki mi brakuje. Ty się dopchasz, możesz dopchać tą bagietką. Nie można być głodnym, jak jest bagietka. No, to jest coś w tym. mi nieraz brakuje tych chlebów takich bardziej wymyślnych, bo takie wielkomiejskie fanaberie, wiecie, w Polsce zawsze był duży wybór, w Warszawie przynajmniej, takie jakieś orkiszowe, jakieś zgryczane, jakieś takie cuda, nie? Tutaj rzeczywiście jak się postarasz, to znajdziesz, ale to jest rzadkością w piekarni.
No, wszystkie foodisy z Nowego Jorku tam wiedzą, gdzie trzeba przychodzić. Tak. O, ale wiecie czego mi brakuje? Bułeczek mi brakuje. Kajzerek. Tak. Ojej no, totalnie. Kajzerek mi brakuje. I to też nie jest coś, co jadłam rzeczywiście bardzo często, ale wiecie, jak się było dzieckiem na jakąś wycieczkę, to zawsze była ta kajzerka. Ale ten kształt z tym takim kwiatkiem jakby, to było fenomenalne. Bo tutaj rzeczywiście bagietka wszystko zdominowała i zastąpiła. I są jakieś takie małe bułeczki. Czasem dodają takie małe bułeczki. No, ale to nie jest kajzerka. Nie, zupełnie, zupełnie, zupełnie. No, to teraz to logicznie. Kajzerka naszą Magdalenką Prusowską. O, tak, tak. Ja się cieszę, że wdane jest mi żyć w takim multikulturowym otoczeniu, bo dzięki temu mogę spróbować...
Niestety tylko 1203 piekarnie w Paryżu. To jest bardzo mało. Ja jestem bardzo rozczarowana. Żenująco mało piekarni w Paryżu. Ty chciałabyś mieć dwie minuty, a nie pięć minut. Ja bym chciała mieć tak jedną koło siebie i potem jeszcze trzecią i czwartą, żebym mogła codziennie gdzie indziej chodzić. No żeby kolejek nie było, bo przy tych takich popularnych są często kolejki. Tak, szczególnie w niedzielę. No, tak, bo nie wszystkie są otwarte, ale też to jest takie, mam wrażenie, też znamienne, że ja na przykład mam tak, że w Paryżu dla mnie jedna piekarnia jest do jednych rzeczy, a druga do drugiej. Mam to samo. No, że w tej piekarni kupię właśnie bagietkę, a w drugiej kupię chleb, jak chcę kupić taki chleb, chleb, a w trzeciej kupię na przykład ptysie, czy co innego, czy pain au raisin jest lepszy w tamtej.
Co masz złego w pszenicy? Ale to właśnie na tym polega ortoreksja, że jesteś tak wymagający wobec pożywienia, że nie jesteś w stanie zjeść czegoś na przykład, co według ciebie nie jest totalnie clean. No to może to mam. Chociaż bagietkę zjedz raz na jakiś czas. Tak wiesz, dla zdrowia psychicznego. Niech sobie robi co chce, słuchaj. Nie ja z nim żyję na szczęście. Ja wszystkie mam rewelacyjne po tych moich wykluczeniach, więc wydaje mi się, że sobie nie szkodzę. Akt Adam Proustu i sekta bezchlebowa. Bezchlebowa, bezcukrowa. Ja nie nadążam za tymi sektami. Ja nie wiem, czy w ogóle do wszystkich zdążę się zapisać, czy mi życia starczy. Zuza, nie zapisuj się tam, bo ja chcę mieć z kim jeść te bagietki i słodycze.
Nie, bo tam pewnie kumin dodają, a ja po prostu nie trawię tego. Więc bez kuminu na pewno. Po prostu mam awersję do tego zapachu i smaku. I to wyczuwam, jak jest odrobina gdziekolwiek. I od razu się źle czuję. Więc coś bardziej, nie wiem, pieprz, papryka. O, z pieprzem i papryką. A to brzmi pysznie. A w jakiej formie? To byłby taką właśnie bułeczką, czy taki płaski chlebek, jak nań, czy... Bagietą chce być. Może ja mam propozycję. Adam byłby taką chrupiącą bagietą w wersji mini, sportowej, taką, że możesz ją złapać, żeby mógł sobie do biegania chrupiać, ale posypana solą. I od razu można uprawiać sztafetę. Mam pomysł, a nam to istnieje. To się nazywa fisel.
Fisel, czyli sznurek dosłownie. To jest taka chudsza forma bagietki i często też jest taka mniejsza i czasem podają właśnie w niektórych piekarniach na przykład mamisz z oliwkami albo z serem. Albo z bekonem, ale nie jesz. No, a? To może ta posypka to byłyby oliwki albo ser? Tak, może to jest właśnie fisel. No, ale ja bym chciał jednak trochę pieprzu. i papryki. Poprosisz, to ci to sypią. Ale co, że taka szczuplejsza? Że niby za chudy jestem? Nie, właśnie taka, że bardziej poręczna. Okej, myślałem, że znowu przytyk do mojej szczupłości. No, ja dostałem, że jestem okrągły. No. Nawet nie zaprzeczysz. Nawet nie zaprzeczysz. A Susanty?
Z tymi dinozaurami... Nie dowiemy się. A czy dinozaury jadły chleb? To ja mam teraz dla Was jeszcze pytanie takie na koniec, słuchajcie. Zgadnijcie, jaki procent Francuzów przyznaje oficjalnie, nie kreguje się, że nie może doczekać powrotu do domu, żeby zjeść bagietkę zakupioną, żeby uszknąć końcóweczkę bagietki zakupioną w piekarni. Jaki procent? Jaki procent Francuzów rzeczywiście mówi nie, nie czekam do dojścia do domu, jem na ulicy. No myślę, że jest połowa. Myślę, że więcej niż połowa. Więcej niż połowa. 73%? Blisko, 71%. Prawie 3 czwarte społeczeństwa nie umie się kontrolować.
I odgryza końcówkę bagietki, tak? Ale to jest bardzo francuskie. I to jest bardzo dużo. No ale to każdy to chce to zrobić przecież. I rzeczywiście nosi się je pod pachą, tak jak w stereotypowych jakichś takich rysunkach. Tak i wracając z pracy, trzeba kupić chleb na wieczór do kolacji. No bo do wszystkiego jest ten chleb, prawda? No i wiadomo, jak jest taka jeszcze cieplutka, bo z nartiami są przecież pieczone te bagietki, są rano i wieczorem, no to wiadomo, że taka ciepła. No nie można... No ile można? No 5 minut będę szła i czekała? No, ale to jest wręcz takie dobro narodowe, bo nawet parę lat temu UNESCO wpisało bagietkę jako niematerialne dziedzictwo. Tak, 30 listopada 2022 roku sprawdziłem. To zaraz święte bagietki mamy. Rzeczywiście, ale to może zrobimy sobie taką imprezę bagietkową, co Wy na to?
Każdy przynosi ulubioną bagietkę. I porównamy? Tak. Plan, test. Totalnie. Albo upieczemy! Tak, można kupić, można kupić. Zestawy do pieczenia bagietki. No, to jest jakiś sposób. Jesteśmy umówieni. Totalnie, bardzo mi się podoba. Tylko trzeba coś do tych bagietek też dodać. Masełko solone. Oliwa. Nie policzę Wam pięciu złotych. O, Zuzia. Bo powiedziałaś, że będziemy to robić u Ciebie, bo nie mamy piekarnika. No, to dogadamy się. Jesteśmy umówieni. No, to jest bardzo, bardzo dobre podejście.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ile jest piekarni w Paryżu? Co ma bagietka do magii? Za jakim pieczywem tęsknimy?
Rozmawiając o chlebie, poznajemy chrupiące idiomy, dotykamy kościelnej hostii i zastanawiamy się jaką bułką moglibyśmy być…
po parysku podcast
myśli · życie · okruszki
— prosto z Paryża 🥐
przy mikrofonie:
Adam Chowański
Zuzanna Czołnowska
Jacek Mulczyk-Skarżyński
Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.