#14 Elbląg: laboratorium sztuki
27 marca 1962 roku, po wielu miesiącach pracy garstki śmiałków, otwarta została pierwsza stała galeria sztuki współczesnej w Elblągu – Galeria EL. Otwierając ją, ponad sześć dekad temu, pośród gruzów dawnej dominikańskiej i ewangelickiej świątyni, młody plastyk przemysłowy Gerard Kwiatkowski zapewne nie przeczuwał, że w ciągu nadchodzących dziesięcioleci przedsięwzięcie to będzie stanowić unikalny na skalę Polski i Europy eksperyment artystyczny, prawdziwe laboratorium sztuki.O niezwykłych losach Kwiatkowskiego, Galerii EL i elbląskiego Biennale rozmawiają Marcin Marucha, miłośnik historii i prowadzący podcastu "Miejsca Nieoczywiste" oraz Dawid Kiljański, prowadzący podcastu miastorie.
Ciężko powiedzieć, czy Jurgen Blum, czy Gerard Kwiatkowski. To są dwa jego nazwiska, którymi możemy się myślę, że zamiennie posługiwać w zależności od tego... O jakim etapie jego życia mówimy? Czy to polski Niemiec, czy niemiecki Polak? W sensie to jest dobre pytanie, które właśnie mimo tego, że ci Niemcy, którzy przeżyli ten sowiecki atak na Elbląg, opuszczali go po II wojnie światowej i następował oczywiście ten ruch ludności. Ta wymiana ściągała osadnictwo polskie, rdzenna ludność niemiecka opuszczała miasto. To jednak Kwiatkowski w mieście został jako młody człowiek, wówczas jeszcze po wojnie nastolatek tak naprawdę. Tak, piętnastolatek. Tak, piętnastolatek, dokładnie. I no właśnie, no i o nim sporo będziemy mówić, no ale powiedz może właśnie,
Także Geralt Blum Kwiatkowski decyduje się pozostać w Elblągu jako autochton, mimo że większość jego rodziny wyjeżdża z Elbląga. Pozostał tam wraz z braćmi i przyjął Od tego Blum chyba polskie nazwisko Kwiatkowski. I generalnie Niemcy w tych czasach byli używani w ramach poniżenia do prac dość prymitywnych, czyli np. odgrozowywanie, sprawy generalnie siłowe. Później, jako że miał zdolności manualne, zaczął montować linie telefoniczne w nowo powstałej fabryce Turbin w zakładach imienia Karola Świerczewskiego, czyli popularnym Jego zauważył niejaki Jerzy Mateusiak, wpływowy działacz ZMP, więc tutaj znowu zderzamy się z nieczarno-białą historią.
No bo oczywiście możemy powiedzieć, że tak powiem z prawicowego punktu widzenia, ZMP było złe. Ale od razu mi się przypomina taki dialog z serialu Dom, co zresztą opowiadałem w podcaście właśnie o Galerii EL, że rozmawiają Andrzej Talar i Rajmund Wrotek i on mówi Talar do Wrotka, gdyby nie ten ustrój, to pan Talar dzisiaj pasałby krowy. Nie wiadomo co by robił Jurgen Blum, gdyby nie ten ustrój, ale właśnie zauważa go niejaki Mateusiak, działacz ZMP i on zostaje awansowany jako Niemiec, jako namalarza dekoratora. Ja zawsze myślałem, że Kwiatkowski pracował w Elblągu w modelarni. W tamtych czasach nie było narzędzi 3D i wizualizowało się na przykład turbiny modelami.
Bardzo podobne wydarzenia o niemal bliźniaczych nazwach pojawiły się w czeskiej Ostrawie, w duńskim Alborgu. I generalnie bez uwzględnienia roli, jaką odegrała Galeria EL w kształtowaniu obecności sztuki w przestrzeni miejskiej, w ogóle nie dałoby się napisać historii polskiej sztuki, zwłaszcza z naciskiem na rzeźbę w drugiej połowie XX wieku. No ale tak, no w sensie wszystko co dobre kiedyś się kończy, mimo wszystko, no bo Biennale faktycznie trwało Jeszcze kilka edycji, ale z przyczyn nie do końca jasnych Gerard Kwiatkowski stał się na nowo chyba Jurgenem Blumem. Musiał wyjechać z Polski na początku lat 70-tych według niektórych relacji z powodów osobistych, z powodu choroby syna i tam kontynuował swoją działalność, ale też Galeria EL również po kryzysie pewnym instytucjonalnym wyszła na prostą, więc może byś nam przybliżył Marcinie jak to wyglądało dalej.
Czyli to, co kiedyś Andrzej Wajda planował, stworzenie w Galerii Warszawskiej, Muzeum Powstania Warszawskiego, to był jego pomysł. Kto wie, czy to też nie wyglądałoby naprawdę fajnie. Teraz w gazowni jest Muzeum Gazownictwa, o ile dobrze pamiętam. Natomiast ta była gazownia stała się centralnym punktem działalności Gerarda Kwiatkowskiego. Wtedy w Niemczech on przyjął nazwisko Jurgen Blum. Tam jest bardzo ciekawa kolekcja, blisko 4000 dzieł. Są przestrzenie wystawiennicze, a także przestrzeń zewnętrzna. Z tego muzeum Po Gerardzie Kwiatkowskim w 2011 część jego zbiorów i dzieł została przekazana właśnie Galerii EL i ta emfora została zbudowana po to, żeby w galerii wystawić dzieła Gerarda Kwiatkowskiego.
Jurgen Blum. Galeria EL od 1961 roku jest reklamą Elbląga, aczkolwiek dzisiaj Elbląg, jeszcze chciałem na koniec tej opowieści powiedzieć, że dzisiaj Elbląg to nie jest tylko Galeria EL. Zachęcam, co wspominałem, do odwiedzenia Muzeum Archeologiczno-Historycznego, bo tam zobaczymy wystawę związaną z pracami pana doktora Marka Jagodzińskiego i odkryciem emporii Truso. Także zobaczymy to, co wykopano w Elblągu podczas odbudowy Starego Miasta. Warto zobaczyć odbudowane Stare Miasto, o czym powiedziałem, najbardziej udany projekt w nowych czasach renowacji Starego Miasta. Co więcej, to było swego czasu największe w Europie stanowisko architektoniczne.
Na czele z Gerardem Jurgenem Blumem Kwiatkowskim, czego dokonali tworząc taką instytucję, która przetrwała aż po dziś. Myślę, że można spojrzeć na tą historię naprawdę inaczej i docenić to naprawdę mocno. Więc dziękuję ci bardzo Marcinie za naszą rozmowę. Zapraszam serdecznie do podcastu Marcina Miejsca Nieoczywiste, gdzie więcej takich intrygujących Linii oczywistych właśnie historii można spotkać, a ja zapraszam serdecznie do kolejnych odcinków Miastorii, które już niebawem. Dziękuję bardzo. Dziękuję również za uwagę.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O niezwykłych losach Kwiatkowskiego, Galerii EL i elbląskiego Biennale rozmawiają Marcin Marucha, miłośnik historii i prowadzący podcastu "Miejsca Nieoczywiste" oraz Dawid Kiljański, prowadzący podcastu miastorie.