Mentionsy Mentionsy
miastorie
miastorie

#14 Elbląg: laboratorium sztuki

03.04.2026 ·1 godz 0 min

27 marca 1962 roku, po wielu miesiącach pracy garstki śmiałków, otwarta została pierwsza stała galeria sztuki współczesnej w Elblągu – Galeria EL. Otwierając ją, ponad sześć dekad temu, pośród gruzów dawnej dominikańskiej i ewangelickiej świątyni, młody plastyk przemysłowy Gerard Kwiatkowski zapewne nie przeczuwał, że w ciągu nadchodzących dziesięcioleci przedsięwzięcie to będzie stanowić unikalny na skalę Polski i Europy eksperyment artystyczny, prawdziwe laboratorium sztuki.O niezwykłych losach Kwiatkowskiego, Galerii EL i elbląskiego Biennale rozmawiają Marcin Marucha, miłośnik historii i prowadzący podcastu "Miejsca Nieoczywiste" oraz Dawid Kiljański, prowadzący podcastu miastorie.

Po Anglikach znajdziemy sporo artefaktów, na przykład w Galerii EL, do której za chwilę przejdziemy. Była też to siedziba wielkiego szpitalnika i do dzisiaj biblioteka przy ulicy Świętego Ducha to jest dawny szpital zakonny. Po wojnie trzynastoletniej Elbląg, jak już powiedziałem, jest miastem Rzeczpospolitej, więc nieprawdą jest hasło o powrocie Szczecina do Polski, ale prawdą jest o powrocie Elbląga do Polski. Nawet się ukuło tutaj pozdrowienia dla mojego kolegi Daniela Lewandowskiego, regionalisty elbląskiego, który powiedział, że było takie powiedzenie Gdańsk bogaty, Toruń piękna, Elbląg wierny. Wierny Rzeczpospolitej. Tutaj miała początek i koniec marynarka wojna I Rzeczpospolitej. Tu powstał Galeon Smok, nie do końca zbudowany.

Kim Gerard Kwiatkowski był tak zasadniczo. Zanim Galeria EL, o której powiemy sobie więcej i zanim kolejne jego artystyczne dokonania się wydarzyły, jak to jego życie wyglądało? No tak jak powiedzieliśmy w czasie, po zakończeniu II wojny światowej, pozostał w Elblągu jako piętnastolatek, bo on się urodził w październiku 1930 roku w miejscowości Ulnowo, w dzisiejszym Ulnowie. To się dawniej nazywało Faulen w Prusach Wschodnich. W sumie niedaleko Elbląga, bo to jest, Faulen jest bardzo blisko prabutów dzisiejszych. Więc jest to ziemia, nie wiem jak powiedzieć, suszecka, suska, bo jest to powiat, którego stolicą jest susz. Co więcej, część mojej rodziny stamtąd również pochodzi, aczkolwiek ja się wywodzę z polskiej rodziny.

No bo oczywiście możemy powiedzieć, że tak powiem z prawicowego punktu widzenia, ZMP było złe. Ale od razu mi się przypomina taki dialog z serialu Dom, co zresztą opowiadałem w podcaście właśnie o Galerii EL, że rozmawiają Andrzej Talar i Rajmund Wrotek i on mówi Talar do Wrotka, gdyby nie ten ustrój, to pan Talar dzisiaj pasałby krowy. Nie wiadomo co by robił Jurgen Blum, gdyby nie ten ustrój, ale właśnie zauważa go niejaki Mateusiak, działacz ZMP i on zostaje awansowany jako Niemiec, jako namalarza dekoratora. Ja zawsze myślałem, że Kwiatkowski pracował w Elblągu w modelarni. W tamtych czasach nie było narzędzi 3D i wizualizowało się na przykład turbiny modelami.

Pan Lechosław Rutkowiak śp. umarł w 2021 roku, także zupełnie niedawno. Czyli na bazie tego klubu naczelnej organizacji technicznej powstaje czerwona oberża, która Swoją nazwę zawdzięcza tytułowi jednemu z awangardowych francuskich filmów i ona wyprzedza powstanie Galerii EL, o której za chwilę powiemy, ale stworzyła dla niej środowisko i zaplecze. Inicjatorem był bardzo młody człowiek, Mirosław Dymczak, współpracujący z kinem Meduza i to świeżym kinem, bo kinem powołanym w 1957 roku. Dodajmy, że Dymczek też pracownik zamachu oczywiście. A to za chwilę powiem, tak oczywiście.

Stefan Kisielewski, już wtedy można było go zapraszać. Czy też muzycy, jak Krzysztof Komeda, czy Jan Ptaszyn-Wróblewski. Andrzej Trzaskowski, też generalnie scena polskiego jazzu też zawitała. Do jazzu jeszcze wrócimy, bo to było bardzo ważne, co potrafili zrobić ci, Animatorzy kultury w Elblągu. I teraz musimy przejść do jednej rzeczy. Gerard Kwiatkowski jak chodził do pracy, To naprzeciwko były ruiny kościoła i on musiał je codziennie widzieć, bo ja również pracowałem w budynku A1, czyli głównym budynku zamechu i Galeria EL, dzisiejsza Galeria EL jest widoczna z tego budynku A1.

Artysta de facto nieprofesjonalny, co ciekawe, który się de facto profesjonalizował dopiero zawodowo jako plastyk zakładowy, bo wykształcił się tylko w tym ognisku, które powstało, ognisku artystycznym, które powstało. I on wówczas już miał na koncie wystawę np. w warszawskiej galerii Krzywe Koło, która odegra istotną rolę w ogóle. To środowisko Krzywego Koła, które powstało przy Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie. Bardzo silny powiew października 56 roku. Bardzo, bardzo. I to właśnie jest nie przypadek, że wówczas on z nimi nawiązał pewne kontakty. Nawiązał kontakty z Marianem Buguszem, czyli takim liderem tego... On nam jeszcze wróci. Tak, wróci, wróci oczywiście, tego środowiska. No i rzeczywiście zaczął ich również ściągać do Elbląga i to życie zaczęło się właśnie dzięki temu rozwijać.

Zapewne znając charyzmę tego człowieka, on też by ten kościół uratował. Ale nie było woli, żeby przekazać kościół Najświętszej Marii Panny w Elblągu kościołowi katolickiemu. No parę słów, co to jest za miejsce, tak? Bo w 1239 ten sam mistrz krajowy, Hermann von Balck, a tu jeszcze dygresja, on miał pomnik w Elblągu, po którym zupełnie niedaleko starego miasta został postument. Pojawiły się głosy, żeby ten pomnik Balcka odbudować, przeciwko czemu był bardzo, bardzo negatywnie nastawiony dyrektor Galerii EL, Pan Jarosław Denisiuk, który był dyrektorem Galeria EL do 2017 roku. Ten pomnik nie powstał. Ja do dzisiaj mam mieszane uczucia, czy on powinien powstać. Czyli mistrz krajowi Herman von Balck udzielił Dominikanom pozwolenia na osiedlenie się w Elblągu i przydzielił im odpowiednie miejsce.

Dominikanie to był zakon żebraczy. Więc zwykle Dominikanie czy Franciszkanie budowali swoje siedziby przy murach miejskich, poza miastem, przytulając jedną ścianę do murów miejskich, żeby tej ściany nie budować. I takie rozwiązania zobaczysz w wielu miejscach. Na przykład ja się na to natknąłem w Krośnie w przypadku kościoła franciszkanów. Jedną ścianą ich siedziby zakonnej były mury miejskie. Także ten kościół się znajduje na zewnątrz murów miejskich, a fragmenty murów miejskich, które pozostały, w ogóle są dzisiaj częścią Galerii EL, więc warto na to również zwrócić uwagę. Więc osiedlają się Dominikanie, kościół najpierw jest katolicki, potem Elbląg się Sekularyzuje i przechodzi na luteranizm, więc kościół ten przez 400 chyba 6 lat albo 403 lata był kościołem ewangelickim.

Więc taki kościół zniszczony widzi Gerard Kwiatkowski. I planuje stworzyć tam galerię. Skrzykuje swoich kolegów z Czerwonej Oberży. I to byli ludzie, w przeciwieństwie do Gerarda, wykształceni, bo to byli ludzie tacy jak Jerzy Wojewski, Wacław Nadziakiewicz i Lechosław Rutkowiak. Oni wystąpili do władz miasta z wnioskiem o przekazanie ruin pod pracownię artystyczną i przestrzeń taką wystawienniczą, żeby generalnie miasto dało jakąś siedzibę, a oni sobie sami ją wyremontowali. No dokładnie, bo tym starym plastykom udostępniali ratusz, żeby mogli prezentować swoje prace, później właśnie Pojawiła się ta działalność klubowa Czarowanej Obrzy.

On zawsze do nas mówił młody, permłody do wszystkich się zwracał. No i czasami nas ośmieszał tą naszą niewiedzę inżynierską. Natomiast była to legenda zamechu. I potem, jak się dowiedziałem, że on odbudowywał Galerię EL, naprawdę byłem blady i dumny, że przyszło mi pracować z panem Rutkowiakiem. Co więcej, moja pierwsza, zamek był moją pierwszą pracą, w zasadzie drugą, ale pierwszą taką stacjonarną, moją pierwszą pracą był PRZT i pamiętam przyszedłem przed godziną rozpoczęcia pracy, bo nie mogłem dospać, no nie wiedziałem jak to będzie, kurde, zachodni koncern, fabryka turbin i moje pierwsze, mój pierwszy spacer Skierowałem w kierunku Galerii EL. Obszedłem ją, zobaczyłem jakie to jest piękne miejsce i przypomniał mi się wtedy felieton Tyma, który się zbulwersował tym, że po Galerię EL w ramach odzysku mienia zgłosił się Kościół Katolicki, czyli Kościół Katolicki zgłosił się po 400-letni Kościół, znaczy więcej, ale po Kościół, który 400 lat był ewangelickim.

No tak, a Stanisław w tym, który też miał właśnie związki z Elblągiem. Tak miał i znał Gerarda Kwiatkowskiego. Co więcej, właśnie te felietony publikował pod tytułem Pies, czyli Kot. Było parę interesujących spraw. Nie pamiętam skrótu, ale kiedyś wytłumaczył, o co chodzi w tych felietonach. Więc tak się zaczęła Galeria EL. Oni, ta czwórka entuzjastów, zaczęła odbudowywać ruinę. Gdyby nie zamek, przypuszczalnie nie skończyliby tego. Bo nawet problemem stało się podłączenie wody czy podłączenie prądu. I gdyby nie taki mecenas jak największa w owym czasie wytwórnia turbin w Europie Środkowej, to na pewno Gerard nie posunąłby swojego projektu do przodu. No właśnie, czyli nawet z mediami były problemy, jak podłączyć media w takim szczególnym zabytku.

No więc, no właśnie, kilku śmiałków, galernicy. To może troszeczkę więcej byś opowiedział o tym, jak przebiegał sam proces w ogóle odbudowy właśnie. Moglibyśmy rozwinąć ten wątek. Jak to się stało, że ostatecznie tam faktycznie zaistniała tak szczególna galeria? No przede wszystkim, tak jak powiedziałem, było to wsparcie Zamechu po to, aby w dawnym prezbiterium powstała pracownia plastyczna, a sąsiednia zakrystia została zaadoptowana na cele wystawiennicze. I wtedy ona staje się siedzibą dyskusyjnego klubu inteligencji Galeria EL, czyli następcy Czerwonej Oberży. Istotne było wsparcie Włodzimierza Sierzputowskiego, miejskiego i powiatowego konserwatora zabytków, bo pozwolił

Kwiatkowski zaadoptował te ruiny i szybko zatwierdził wniosek w prezydium miejskim. Miasto się zgodziło na remont i przekształcenie ruin właśnie w pracownie i galerie sztuki. Gerard Kwiatkowski i grupa tych młodych galerników przystąpili do Oczyszczenia i odbudowy budynku, ale także on potrafił swoich kolegów z ZMS-u zaangażować w odbudowę, więc Gerard również miał dość dobre kontakty z władzami miasta, bo pełnił funkcję radnego miejskiego z ramienia ZMS-u. I teraz jak ktoś znowu powie ZMS zły i tak dalej, ubierzmy buty Gerarda Kwiatkowskiego. Niemiec, który pozostaje na miejscu, musi jakoś się wkupić w łaski nowego kraju i dlatego zapewne do tego zatemesu wstąpił.

Na pewno nie jest pobudek ideologiczny. Nawet utarło się stwierdzenie, żartobliwe, że Galeria EL jest zamechowskim kościołem zakładowym. Tak zostaje galeria odbudowana. No właśnie, bo to już mamy te pierwsze lata działania galerii. Ona 27 marca 1962 roku oficjalnie otwiera się z pierwszą wystawą, tak? I faktycznie przyciąga sporą publiczność już na samym starcie, no bo to jest faktycznie dosyć intrygująca dla samych Elblążan rzecz, co się w tych ruinach wydarza, tak? Bo zazwyczaj dotychczas byli przyzwyczajeni po wojnie, że no tutaj to raczej był miejsce spotkań, tylko marginesu społecznego. Tutaj faktycznie we wrześniu 1961 roku galernicy przejmują te ruiny. Zaczynają porządkować. Oczywiście w tym marcu ciężko powiedzieć, żeby to było w jakimś idealnym stanie już, raczej to są naprawdę początki początków.

W roku 1963 pierwsza się odbywa. Pod nazwą pierwszej parady sztuki nowoczesnej w Elblągu, także to już właśnie jest to zderzenie tego miasta w głębokim regionie oddalonego od stolicy przynajmniej pozornie. Na tyle, że ciężko się by było spodziewać takich wydarzeń, a tutaj jednak podjęli się takich prób. No i w ogóle cały ich program ideowy, Galerii EL, który właśnie z dokonań Krzywego Koła został zaczerpnięty i który wielkie piętno ciśnie na ich działaniach w latach sześćdziesiątych, aż do końca można powiedzieć kadencji Kwiatkowskiego w Galerii EL. Czyli to właśnie, że przyświecało im integrowanie różnych dziedzin sztuki i to, żeby opierać twórczość na cywilizacyjnym posadnictwie sztuki generalnie.

Co więcej, później w Niemczech, ja już wyprzedzam fakty, ale prowadził coś takiego, budował tak zwane Kunststatione, czyli stacje sztuki. Tak, tak, ale myślę, że do tego dojdziemy. Natomiast na to, co powiedziałeś, też znajduje potwierdzenie pierwsza wystawa. W Galerii EL, bo to była wystawa, która odbyła się latem 1961 roku i to były rzeźby Gerarda Kwiatkowskiego i malarstwo Janusza Hankowskiego, który został ściągnięty do Elbląga i tam się osiedlił. I w ogóle zamieszkał w Galerii EL początkowo jej mieszkańcy. Malarz-eksperymentator, on jest znany z eksperymentowania barwami, potem zdaje się był wykładowcą, także dwóch dość awangardowych artystów otwiera Galerię EL. I co jest ciekawe, ta galeria od razu zyskała, tak jak mówiłeś, ona od razu została uznana za wyjątkowe miejsce i wiodące centrum sztuki.

Ale co jest ciekawe, bo wystawy zdobyły uznanie w Polsce i modne stało się wystawianie w tym Elblągu w Galerii EL, co jest sprawą naprawdę fantastyczną. I co było ważne, tam był kontrast Dzieł nowoczesnych z surowymi gotyckimi murami budynku, że jak tam pojedziecie, to dalej czuje się ten gotyk i wystawa, znaczy nie tylko nawet gotyk, bo na przykład jest centralnym elementem Galerii EL jest również renesansowy ołtarz. Nie wiem, czy on jest odrestaurowany, ale miejsce renesansowego ołtarza. Natomiast to bardzo fajnie grało i to później w tych stacjach sztuki również będzie przez Gerarda Kwiatkowskiego. Kontynuowane także monumentalne formy rzeźbiarskie na przykład artystów w starym gotyckim kościele.

Nie pamiętam kto był dyrektorem, może ty znalazłeś te informacje. Organizatorem była właśnie Galeria EL kierowana przez Gerarda Kwiatkowskiego. I to wydarzenie zrealizowano we współpracy właśnie z zakładami mechanicznymi imienia Karola Świerczewskiego, czyli Zamechem. Zamech udostępnił zaplecze techniczne i produkcyjne, czyli udostępnił spawaczy na przykład, bo człowiek, który ma idee rzeźbiarskie nie zawsze będzie dobrym spawaczem. Ja do dzisiaj sobie przypominam jak mieliśmy zajęcia ze spawalnictwa na studiach i o ile nam jakoś szło ze spawaniem elektrycznym, ale wychodziły rzeźby. To jak wessało nam płomień spalnika acetylonowego, to wszyscy uciekali, chociaż nie mierzyłem, ale wtedy miałem chyba najlepszy czas na setkę i nasz instruktor spawania podszedł do tej butli, zakręcił acetylen i powiedział...

Chłopcy, zawsze uciekacie. No i tak to było z moim spawalnictwem, tak że ktoś musiał spawać dla artystów i myślę, że artyści są jeszcze gorszymi spawalnikami niż ja, bo ja do dzisiaj mam spawarkę i czasami sobie coś pospawam, tak? Więc oni projektowali monumentalne, abstrakcyjne formy przestrzenne z metalu, często ze złomu z zamechu, bo na przykład niektóre rzeźby, ja tam widzę na przykład kierownicę do turbiny parowej wśród tych rzeźb, ale moja ulubiona rzeźba z tego Biennale jest w Parku Kajki. O niej też wspominałem w moim podcaście o Galerii EL, więc to się odbywało przy bezpośrednim udziale inżynierów i pracowników zamechu. I to było zarówno przedsięwzięcie jakby na skalę krajową, ale co się później okazało nawet na skalę zagraniczną.

Bo ja nie pamiętam czy w pierwszym czy w drugim Biennale już pojawili się artyści nawet amerykańscy, Węgrzy, Czesi. Także Biennale to było coś, co rozreklamowało Galerię EL nie tylko już w Polsce, Ale i na świecie. I pamiętam jak się przygotowywaliśmy, to Ty zwróciłeś uwagę na rzeźbiarzy, którzy brali udział w Biennale. I to na przykład była pani Magda Abakanowicz, czyli chyba jedna z najbardziej znanych polskich rzeźbiarek, artystka tekstylna. Tworzyła tak zwane Abakany, ale też wspomniany przez Ciebie Marian Bogusz. Który był rzeźbiarzem, pedagogiem i teoretykiem sztuki. Także Julian Bozgosławski, artysta wizualny, rzeźbiarz. A także, tak jak powiedziałem o mojej ulubionej rzeźbie, to jest rzeźba pana Zbigniewa Dłubaka.

Także nie zawsze sztuka nowoczesna staje się akceptowana przez masowe społeczeństwo, masowego odbiorcę. Więc Biennale stało się, mimo wszystko, chyba koniec końców trzeba stwierdzić, udanym eksperymentem, mimo tych różnych kontrowersji i też tych różnych Oskarżeń też o gigantomanię na przykład, że jak można całe miasto nagle totalitarnie podporządkować pod tutaj artystów, co sobie będą tutaj pracować i wszyscy mają nagle się do tego dostosować. A także faktycznie to mimo tych wszystkich kontrowersji to był sukces, no bo to wielkie spotkanie zakładów mechanicznych z środowiskiem artystycznym Galerii EL to zaowocowało właśnie kilkudziesięcioma metalowymi rzeźbami, które w przestrzeni miejskiej Elbląga pozostały po dziś dzień. No i tutaj największy w ogóle tego typu eksperyment

Więc tak czy siak te pomysły Hansena później też weszły w życie, chociaż już niekoniecznie z nim związane. Właśnie stworzenie Szlaku Kopernikańskiego na przykład. Tak to wszystko się urodziło przy okazji tego drugiego Biennale. Biennale odbiło się w kolejnych swoich edycjach szerokim echem, bo już po pierwszej edycji profesor Stanisław Lorenz, czyli legendarny można powiedzieć dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, wcześniej już mający też kontakty z Galerią EL, był zachwycony w ogóle tą imprezą i zachwycony jej dokonaniami. Ściągnął już jesienią 65 roku twórców projektów z Biennale do Warszawy na wystawę właśnie poświęconą ich dokonaniom. Też UNESCO doceniło już wówczas Biennale i dokonania Galerii EL, bo spotkało się to z wyróżnieniami odpowiednimi. Też ono zaczęło oddziaływać międzynarodowo, no bo też kolejne edycje przyciągały również i odbiorców i artystów zagranicznych.

Bardzo podobne wydarzenia o niemal bliźniaczych nazwach pojawiły się w czeskiej Ostrawie, w duńskim Alborgu. I generalnie bez uwzględnienia roli, jaką odegrała Galeria EL w kształtowaniu obecności sztuki w przestrzeni miejskiej, w ogóle nie dałoby się napisać historii polskiej sztuki, zwłaszcza z naciskiem na rzeźbę w drugiej połowie XX wieku. No ale tak, no w sensie wszystko co dobre kiedyś się kończy, mimo wszystko, no bo Biennale faktycznie trwało Jeszcze kilka edycji, ale z przyczyn nie do końca jasnych Gerard Kwiatkowski stał się na nowo chyba Jurgenem Blumem. Musiał wyjechać z Polski na początku lat 70-tych według niektórych relacji z powodów osobistych, z powodu choroby syna i tam kontynuował swoją działalność, ale też Galeria EL również po kryzysie pewnym instytucjonalnym wyszła na prostą, więc może byś nam przybliżył Marcinie jak to wyglądało dalej.

No tak, w połowie lat 70-tych, to była połowa lat 70-tych. Gerard Kwiatkowski wyjechał, o jego dokonaniach w Niemczech za chwilę też będziemy mówić, natomiast nie znamy przy czym. Jeżeli ktoś by mnie zapytał dlaczego Kwiatkowski wyjechał, no gdybym miał kontakt z panem Lechem, to na pewno bym go zapytał dzisiaj, no ale niestety pan Lech umarł. Galeria EL podupada. W momencie wyjazdu Kwiatkowskiego traci jakby swoją duszę, natomiast miasto nie decyduje się na zamknięcie galerii. Ja się obawiam, że gdyby zdecydowało się na zamknięcie galerii EL, mieście mogłyby wybuchnąć zamieszki, bo jednak galeria EL stała się dumą miasta. Każdy Elblążanin już potem był dumny z galerii EL, więc ona podupadła też fizycznie. Do lat 80. trwał remont. I po nowym otwarciu komisarzem galerii został pan Ryszard Tomczyk.

Zresztą autor wspomnień o Elblągu na mapie kultury i sztuki polskiej, których też korzystaliśmy do podcastu. Ja pana Ryszarda Tomczyka też cytowałem w swoim podcaście o Gerardzie Kwiatkowskim i Galerii EL. Tak, mamy nawet przy sobie tutaj tę jego publikację. Tak jest, tak jest. Galeria potem specjalizowała się nie tylko w wystawach, ale także organizacji widowisk czasoprzestrzennych. W 1988 roku już zorganizowała tzw. międzynarodowe warsztaty komputerowe, czyli zorganizowała spotkania artystów zajmujących się sztuką komputerową. Już po czasach słusznie minionych też sporo zrobiono w Galerii EL, bo odbudowano wewnątrz galerii emporę nawybocznej.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.