Wojciech Kowalczyk: Borek, Stanowski i sprzedane mecze. „Wtedy wszyscy”
Legia, Bródno, Żyleta, ZOMO, kupione prawo jazdy, kradzieże z młodości, Betis, złamana noga, Las Palmas, półtora roku bez piłki, odebrane mistrzostwo Polski, PZPN, igrzyska w Barcelonie, sprzedawane mecze, Boniek, Deyna, Michniewicz, Fryzjer, Borek, Stanowski i Kanał Sportowy.Kowalczyk mówi o rzeczach, których wielu ludzi z polskiej piłki wolałoby już nie pamiętać. O tym, dlaczego uważa, że PZPN go okradł. O meczu w Płocku, który według niego wyglądał inaczej niż normalna porażka. O tym, że nikt z Kanału Sportowego nie zadzwonił po jego odejściu. I o tym, gdzie zgubił pozostałe 90% talentu, o którym mówił Marek Koźmiński.To nie jest rozmowa tylko o futbolu. To rozmowa o charakterze, lojalności, pieniądzach, błędach i życiu, którego Kowalczyk nie chce się wstydzić._____Z kodem: ZURNALISTA20 na stronie: https://tolpa.pl/dermo-shots.html?utm_source=zurnalista&utm_medium=influencer&utm_campaign=dermo_shots&utm_term=2026 -20% na produkty tołpa dermo shots, również na produkty przecenione.
Pamiętasz dokładnie jak to cię rozwaliło? Jak widzisz po łzach to... Samochody kradłeś? Zdarzało się, no. Gdzieś trzeba było zarobić. Słyszałem, że krzyczeli, że jesteś grając stereo. Właściciel sklepu Szef stwierdził, gdzie to ukradłem. Chciał po policję zadzwonić. A jak to się stało, że kupiłeś prawo jazdy? Wręczyłem 300 euro. Zapiłem się whisky od prezesa. To jakie masz dzisiaj relacje z Mateuszem Borkiem? Żadnych. Ani jedna osoba z kanału sportowego nie zadzwoniła do mnie, jak mnie tam już nie ma dwa lata. Zdarza ci się czasami coś powiedzieć ostrzej niż naprawdę myślisz, bo wiesz, że to się tylko wtedy kliknie? Tak. Żałujesz, w jakim stylu odszedłeś z kanału sportowego? Żałuję, bo poszedłem za stanem. Ty uważasz, że Błoniek i Dejna sprzedawali mecze? W tamtych czasach wszyscy. Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki wam moje rozmowy są nieprzerwanie najpopularniejszymi rozmowami od 2021 roku.
No co, alkohol może tak, ale narkotyk nie. No tak, ale wiesz. No widzisz. I teraz wchodzimy na jeszcze inny etap rozmowy, to znaczy... Słuchaj, ja byłem takim rozbójnikiem, zanim szedłem do Legii, nie? Miałem 18 lat, nie? Ewa jest 3,5 roku młodsza ode mnie. No, ale słuchaj, no możesz sobie dorobić różne wersje. Wyobraź sobie, ile ja musiałem za nią później ganiać. No i dobrze. Słuchaj, jak ja ją zabrałem do Sewilli, to ja miałem 22 lata, a ona nie była niepełnoletnia. Rodzice nie chcieli puścić. A, i potem przecież niedługo później rodzi się wasza córka.
No, bo pojechała w ciąży, dlatego ją puścili, żeby ojca miała. To jest też taka sytuacja, której czasami ludzie nie chcą albo nie są w stanie sobie przyswoić do głowy. Słuchaj, ja wyjeżdżając miałem 92 lata, czyli niecałe 18. Jest w ciąży. Rodzice nie chcą jej puścić i mówią dobra jak już ten to później jak wrócicie w grudniu to musicie wziąć ślub. Wszystko się nie zgadza. Ale my nie chcemy. Bo my się nauczyliśmy w Hiszpanii, że tam ludzie nie muszą brać ślubów. Wszyscy się kochają. Kochamy się do tej pory i nie wzięliśmy ślubu.
Ale czekaj, ale taki był pomysł od samego początku właśnie? Nie, po Hiszpanii, wiesz. Po Hiszpanii, po Hiszpanii. Bo później jeszcze mieliśmy, tak, takie dwa lata przyjeżdżaliśmy do Polski na wakacje, czyli na święta Bożego Narodzenia, to pie... ze strony jednych rodziców, z drugich... Kiedy weźmiecie ślub, bo on cię rzuci, ty go... i tak dalej, i tak dalej. Ale czekaj, ja też bym się tak zastanawiał, skoro miałeś tatuaż Ewa między palcami i usunąłeś. No też bym myślał, że już mnie nie kochasz. Ale ja to, wiesz co, kiedy usunąłem, jak jeszcze byłem w Polsce i Janusz Wójcik powiedział, żebym to usunął, ale tak to bym w życiu nie usunął, a zresztą... Słuchaj, ja coś ci powiem. Problem w tym, że bardziej ufali moim pieniądzom niż...
Zobacz. Przecież to... Czekaj, a kiedykolwiek jechałeś samochodem? No, na Cyprze jeździłem 3 lata. Weź zobacz, ten. Był w automacie. Zobacz, kiedy wydane. Nie Andrzej, to jest data urodzenia. A, to jest 4A. No dobra. No ale weź przeczytaj datę. Trzydziesty pierwszy, dwunasty, dziewięćdziesiąty pierwszy rok. Widziałem, że w Sylwestra dają nawet prawo jazdy można było. Niesamowita historia. No ale to pogadajmy dalej o tej Legii, bo Legia, która pokonała Sampdorię w sezonie 91-92 broniła się przed spadkiem. Jak godzi się w ogóle takie dwie skrajne postawy? No bo w jednej stronie gracie w europejskich pucharach, a potem bronicie się przed spadkiem. A to dlatego, że w tym klubie zarządzali wojskowi nie do końca wiedząc co robią.
A, Iwaniński, Perpignan, mówię, Czachowski, Kubicki, Pisz do Moto... Przecież odeszła cała, cały środek boiska, no. No to tak. No i też to były lata, gdzie Legia miała same problemy finansowe. Przecież proszę cię, ty zarabiałeś wtedy chyba te 25 milionów przez 5 lat. Ty miałeś naprawdę niski kontrakt. Najniższy w klubie. Dokładnie. I nigdy nie dostałeś podwyżki. Nie dostałem, bo Romanowski mnie oszukał. Jak cię oszukał? Oszukał mnie, bo powiedział, że dostanę, ale nie dał. Bo tak dla równowagi, żeby... Bo wolał mnie sprzedać. Powiedział, że musi szybko sprzedać. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, ja nigdy, znaczy może tak, po wielu latach dowiedziałem się... Słuchaj, Romanowski, no to był jednak, ja tak delikatnie powiem, oszustem.
No niestety taka była sytuacja, taka była rzecz. Dzisiaj każdy, kto zostaje prezesem PZPN-u też jest krytykowany, ale też powinien być Bóg Piłki Nożnej. Ja rozumiem, że inne nazwisko i wspaniały trener, ale też bierzmy pod uwagę. Tak jak Kazimierz, ja wiem do czego dążysz. Kazimierz Górski był wspaniałym selekcjonerem, niekoniecznie był wspaniałym prezesem. To chyba była jedna z nielicznych osób, która nie cieszyła się z waszego sukcesu na Igrzyska. Zgadza się. Wiem, bo widziałem to w szatni. Ale tak samo jak później mieliśmy najlepszego polskiego według mnie reprezentanta kraju i do tej pory ja tak będę uważał. Bo nie było, kto ma takie sukcesy. Grzegorz Lato, ale prezesem był kiepskim.
Słuchaj, Grzegorz Lato ma najwięcej medali, najwięcej goli. Ogólnie według mnie najlepszym piłkarzem reprezentacji Polski jest Grzegorz Lato. Najlepszym od Roberta Lewandowskiego? A ile medali Robert Lewandowski przywiózł z reprezentacji Polski? Dokładnie zero. Rodrigo Depul mu to wczoraj powiedział. To gdzieś tam coś tam słyszałem, ale wiesz co, powiem ci tak. Nie, właśnie o to mi chodzi. Niedoceniamy tych starszych, którzy przywozili medale. Ja wiem, że Grzegorz Lato był kiepskim prezesem PZPN-u, bo postanowił zwolnić kogoś za autokarem. Ale tam było dużo więcej takich rzeczy. Ja wiem o tym, że było. Ale zdaję sobie sprawę też, że był lepszym.
Ja nawet uważam, że Grzegorz Lato bardziej zasłużył się dla polskiej piłki reprezentacyjnej niż Zbigniew Boniek. No ale to porozmawiajmy o tobie, bo ja też uważam, że twoja historia piłkarska jest niedopowiedziana i dużo ludzi w ogóle nie ma pojęcia z jakim piłkarzem przede wszystkim się rozmawia. Finał z Hiszpanią to był mecz, który musieliście przegrać? To był mecz, którego nie dało się wygrać. Udało się. Udało się, gdyby... A co mam skryptować Marka Koźmińskiego, że wybił nas utrożny? Proszę. No nie, no nie będę... Nie, ja wiem o tym, ja widziałem. Zresztą ja to wielokrotnie powtarzałem i my wszyscy wiedzieliśmy. Doprowadźmy do dogrywki, oni już nie żyją. Oni... Hiszpanie już nie żyli. Fizycznie, chociaż było gorąco, byli przyzwyczajeni, come now.
Ale impreza fantastyczna. A to jak wyglądał twój powrót po igrzyskach na osiedle? Uj. No, powiem Ci, niektórzy musieli mi powiedzieć. Wiesz, ja nie trafiłem na ten, jak to się nazywa, na imprezę tam po olimpijską, tak zwaną, jakieś tam, ten alto. Wiesz, musiałem wrócić raz, że w samolocie mieliśmy, wiesz, my byliśmy po trzydniówce, nie? I to, ale to wiesz, to nie jest tak, że po trzydniówce. No wyobraź sobie, słuchaj, my przyjechaliśmy mniej więcej, Usain Bolt to biały jest przy Polakach, nie? My żeśmy tam na plaży trzy dni spędzili. Na słońcu. Słuchaj, ja przyjechałem czarny. Mnie w domu nie poznali, powiedzieli, że jakiś *** przyleciał.
No i tak to wyglądało mniej więcej. No słuchaj, to były lata 90., to trzeba było się spodziewać, że to nie my decydujemy tego i nie możesz wziąć sobie, nie wiem, Wizzera czy jakiegoś jeszcze innego. Tylko po prostu musisz się zdecydować na to, na los działaczy. Działacz ci mówi, możesz wystartować, możesz wsiąść i najlepiej zamknij mordę. A jak się poczułeś, jak zostałeś się gwiazdą? Bo po tych Igrzyskach stałeś się bezapelacyjnie gwiazdą. W sensie tamten mecz oglądali wszyscy Polacy, którzy mogli oglądać. Nie wszyscy mieli telewizor, ale wszyscy to oglądali i ludzie chodzili do ludzi, żeby zobaczyć tamten mecz. Stajesz się gwiazdą. Jak się z tym czułeś? Wiesz, ja czułem się, znaczy czułem się, no delikatnie się czułem gwiazdą już po Legii Warszawa. Ale to jednak był zupełnie inny wymiar.
I ten przepis dawał ci możliwość, żebyś nie podpisywał dłuższych kontraktów niż 4 lata. A ja nie wiedziałem, że to wejdzie. Nikt mi nie powiadomił. Ten hiszpański dziad też mnie nie powiadomił, to podpisałem kontrakt na 10 lat. Tak, na 10 lat gwarantujący ci 400 tysięcy dolarów rocznie. 10 lat, świetnie, nie? A czekaj, bo to 400 tysięcy na 10 lat, czy 400 tysięcy rocznie? Nie, nie, nie. Rocznie. Tylko teraz wyobraź sobie, że gdybym tego nie podpisał, a już byłem tam 2 lata, za 2 lata byłbym wolnym zawodnikiem. Czyli w wieku 20, poczekaj, wyjeżdżałem 22, 26 lat
To tak wybuchło naprawdę... Znaczy wiesz co, ale Kanał Sportowy ja byłem tam krótko, bo tak naprawdę no trzy lata jak stan, a za chwilę mnie stan uprowadził do Kanału Zero. No ale to było tak, że... Raczej weszło jest to, nie? No ale no dobra, ale w internecie na Kanał Sportowy No to wiesz co? Nie zdawałem sobie sprawy, bo nigdy się ani nie pytałem jednego, ani drugiego, ani trzeciego, bo jeszcze Tomek Smokowski był, jeszcze był Michał Pol i tak dalej i ta czwórka to zakładała, ale nie pytałem się, kiedy ma się to rozpaść, kiedy oni na siebie będą narzekali.
Czy odchodząc z pracy straciłeś też dobrego kumpla? Słuchaj, ja coś ci powiem. Wiesz co, dla mnie najbardziej zastanawiające w tym wszystkim wyobraź sobie, że ani jedna osoba Z Kanału Sportowego nie zadzwoniła do mnie, jak mnie tam już nie ma 2 lata. Ani jedna. Zastanawia mnie... Ale kiedyś myślałeś, że przyjaźniłeś się z Mateuszem Borkiem? Ale nie, tylko wiesz... Słuchaj... No dobrze, czyli byliśmy znajomi z pracy, tak? Ale wiesz, nie chodzi mi. Dobra, Mateusz Borek to jest, dajmy na to, szef. A niech będzie. Michał Poli jest szef.
Bardzo uwielbiam Marka. Uważam, że tak. Wiesz co, mi się wydaje, że pokrótce wszędzie. Ale też zakładajmy to, że te lata bez normalnego, poważnego menadżu. No to, to, to... Wiesz, słuchaj. Imprezowanie, balangowanie do momentu... Słuchaj, ja pojechałem do Seville i do Betisu, to raz w tygodniu robiliśmy taką imprezę, że w Polsce takiej nie widziano do dnia dzisiejszego. Ok. Dwudziestu paru chłopa na imprezie. Raz w tygodniu. Trzy dni przed meczem. Następnego dnia rozruch, czyli tak, sauna,
Woda z lodem, żeby dojść do siebie, bo w niedzielę mecz ligowy. A powiedzieli, że w Polsce pije się, a nie w Seville. Ja tak miałem raz w tygodniu. Tylko nie chodziło o to, czy imprezowanie pozwalało, tylko też o prowadzenie kariery. Nie mieliśmy żadnych menadżerów. Oszustów mieliśmy. Nawet nie chce mi się nazwisk podawać, który mnie tam prowadził na początku w Polsce. Znaczy ja Polaka nie miałem żadnego. Ale to wiesz, chodzi o to, chcieli tylko zarobić i tak dalej. W dzisiejszych czasach to masz o tyle łatwiej, bo za przejście kontrakt nikt ci nie podpowiedział, że mogłeś mieć kontrakt krótszy, nikt nie podpowiedział ci, że podpisz na 2-3 lata, będziesz miał wolne i tak dalej i tak dalej. Dzisiaj to sobie, wiesz, robią co chcą i tak dalej. Nie wiem, dużo rzeczy mogłem zrobić.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Wojtek Kowalczyk opowiada o swoich pierwszych meczach Legii, kibicowaniu i relacjach z rodziną, zwłaszcza z dziadkami i ojcem.
Kowalczyk opisuje trudności przeprowadzki na Bródno i konflikty z rodziną, w tym ucieczki i kradzieże.
Kowalczyk opowiada o kradzieżach, relacjach z rodziną, szczególnie z siostrą Agnieszka, i o swojej relacji z Ewą.
Wojciech Mergaldarski rozmawia z Wojciechem Kowalczykiem o jego kradzieżach, relacjach z rodziną i zdrowiu.
Wojciech Kowalczyk opowiada o swojej kariery w Legii Warszawa, w tym o meczach, awansach i konfliktach z właścicielami klubu.
W rozprawie o swojej karierze, Wojciech Kowalczyk opowiada o przebiegu meczów sprzedanych w Płocku i jego wypowiedzi w mediach. Równocześnie porusza temat relacji z pracodawcami i krytyki wobec piłkarzy reprezentacji Polski.
Partnerem pielęgnacyjnym podcastu jest Tołpa Dermoshots.
Wspomnienia o krytykowaniu piłkarzy i opowieść o imprezach w Seville oraz o sprzedanych meczach w Polsce w latach 90. i 2000.
Żurnalista
Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu 10% taniej z kodem Żurnalista.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Partnerem pielęgnacyjnym podcastu jest Tołpa Dermoshots."
Żurnalista
„Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu 10% taniej z kodem Żurnalista."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Legia, Bródno, Żyleta, ZOMO, kupione prawo jazdy, kradzieże z młodości, Betis, złamana noga, Las Palmas, półtora roku bez piłki, odebrane mistrzostwo Polski, PZPN, igrzyska w Barcelonie, sprzedawane mecze, Boniek, Deyna, Michniewicz, Fryzjer, Borek, Stanowski i Kanał Sportowy.
Kowalczyk mówi o rzeczach, których wielu ludzi z polskiej piłki wolałoby już nie pamiętać. O tym, dlaczego uważa, że PZPN go okradł. O meczu w Płocku, który według niego wyglądał inaczej niż normalna porażka. O tym, że nikt z Kanału Sportowego nie zadzwonił po jego odejściu. I o tym, gdzie zgubił pozostałe 90% talentu, o którym mówił Marek Koźmiński.
To nie jest rozmowa tylko o futbolu. To rozmowa o charakterze, lojalności, pieniądzach, błędach i życiu, którego Kowalczyk nie chce się wstydzić.
_____
Z kodem: ZURNALISTA20 na stronie: https://tolpa.pl/dermo-shots.html?utm_source=zurnalista&utm_medium=influencer&utm_campaign=dermo_shots&utm_term=2026 -20% na produkty tołpa dermo shots, również na produkty przecenione.