Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Sebastian Fabijański. Jak stał się pośmiewiskiem?

19.01.2026 ·1 godz 17 min · 5 rozdziałów · 5 sponsorów

instagram.com/zurnalistapl

1:32 · Gentlemancars 1

Działamy na terenie całej Polski. Odkryj nowości z bestsellerowej serii inspirowanej profesjonalną pielęgnacją. Poznaj skuteczne formuły z biomikroigłami, które zwiększają penetrację składników aktywnych i zapewniają widoczne efekty. Szukaj wyłącznie w drogeriach Rossmann. Odcinek wspiera Twój Cel To, marka suplementów dla wymagających. Postaw na Collagen Beauty Glow i zobacz jak codzienna rutyna zmienia się w codzienny rytuał piękna i zdrowia. Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy EverSolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. Recable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. I Simply Analog, wszystko co sprawia, że winyl żyje na nowo.

1:57 · Collagen Beauty Glow 24

Dlatego każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Czy jest politykiem, artystą, czy biznesmenem. Dlatego może dzisiaj usłyszycie w moim podcaście kogoś, kogo kochacie, a jutro kogoś, kogo nienawidzicie. I niezależnie jakie to emocje, postaram się pomóc wam poznać tego człowieka. Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam. Czesław Mozil. Dzisiaj u mnie Sebastian Fabiański. Dzień dobry. Cześć. Jak byś podsumował ten rok 25? Dobrze. Myślę, że to był dobry rok. Przede wszystkim bardzo płodny artystycznie.

Kupiłem psa, co jest w ogóle game changerem. Skąd w ogóle pomysł na psa? Słuchaj, w moim domu zawsze był pies, odkąd pamiętam. Urodziłem się i był pies. Potem, kiedy zmarł Oliver, czyli mój ostatni pies, Labrador czekoladowy, Straszny leń. Straszny leń. Taka rasa. Ale taki... On miał nawet... Gdzieś to, że mucha mu siada, rozumiesz? Gdzie psy zwykle mają... Nie no, jaj mu się da, on w ogóle, wiesz... Living la vida loca, nie? Więc ten pies, ja się przyzwyczaiłem do życia z psami. Potem zmarł Oliver. Nie mieliśmy już psa.

I ten kontakt z żywym człowiekiem i z jego reakcjami, on mi bardzo dużo dał. Zobaczyłem jak to po prostu działa, nie? Bo to jest tak jak z muzyką. Możesz mieć super komentarze w internecie, pod twoimi klipami, czy pod twoimi kawałkami, czy rolkami i tak dalej, no ale koncert i wymiana energii z ludźmi jest czymś zupełnie innym, tak? I tak samo jest z kinem. Więc jak robisz film czy serial, to jedyne co odczuwasz później jako, nazwijmy to w cudzysłowie, skutek uboczny,

twojej działalności, to są komentarze. No i oczywiście czasami, jak spotkasz kogoś na ulicy i ktoś ci podejdzie i powie sobie, panie Sebastianie, w ogóle, nie? Wtedy. Ale takiej żywej interakcji, gdzie widzisz człowieka, walisz do niego jakiś tekst z danego spektaklu i patrzysz mu w oczy, Nie? To jest tak, jak ja w Nimytych Duszach w pewnym momencie wychodzę ze sceny, wychodzę z teatru i wracam na furany. Nie? I przychodzę przez ludzi i mówię, siemano, co tam? Jak tam? Wszystko dobrze? I ja widzę, i ja widzę reakcję, nie?

Ona jest podobna do twojej. Zmieniłeś miejsce. Bo ja nie wiem, czy to nieprawda. No właśnie nie. To jest problem. Za mało czasu byłoby, żeby tam coś uderzyć. No nie, no ja wszystko z tym wiem. No, no. Tym bardziej, że ja nie stosuję. Ale... Więc ta reakcja, kiedy, i ja mówię jeszcze wtedy, k***a ma zdolność do stwarzania depresji tak realnej, że żadnym sposobem nie można sobie wytłumaczyć jej pochodzenia, tak? I ja to walę po prostu, wiesz, centralnie komuś po prostu w oczy i ja widzę, jak ten ktoś ma... Rozumiesz?

I to jest coś, co ci nie da kino. W życiu mówi się, że wszystko jest po coś. To wszystko, co przeszedłeś w ostatnim czasie, było po coś? Nie wiem jeszcze po co, ale na pewno. Ale widzisz jakieś profity z tego dzisiaj? Jakiekolwiek. Nie, no oczywiście, że tak. W sensie, wiesz, wracając do... jak jechałem tutaj, czy jak nie, jak myślałem o tym, że się spotkamy, wróciłem sobie do tej rolki, którą do tej pory mam przypiętą u siebie, znaczy nie jako ten, tylko jakby jest na profilu, bo ja sukcesywnie usuwam posty, żeby nie było tam po prostu wszystkiego, no to tam jest ten moment, kiedy ja mówię, wiesz, kiedy by mnie wszyscy pokochali?

I nawet jeżeli masz rację, bo to jest drugorzędne, czy mam rację, ale nawet jeżeli ją masz, to to nie jest istotne w tym momencie, tak? Ja patrzę na człowieka i ja sobie myślę, Jezus, dlaczego on taki, dlaczego on tak krzyczy, rozumiesz? Tak samo jak w mojej muzyce na początku, sobie myślę, dlaczego on tak krzyczy, dlaczego on tak, wiesz, o co mu chodzi w ogóle, nie? Czy co, nie wiem, ktoś go pobił? No nie. Ktoś mu zrobił jakąś krzywdę? Zasadniczo nie. Znaczy w dzieciństwie może tak. Ale wiesz, jakby po co tak drzeć mordę, nie? W sensie jakby to dzisiaj już, jak patrzę na to, to sobie myślę... Tak jak powiedziałem chyba na live, jak zrobiłem krótkiego live'a z moim psem, bo chciałem jakby przedstawić ludziom bąbla.

I po prostu nie chcę już tam wracać. Ale ten nasz wywiad, słuchałem sobie jego dwa razy, to nie był taki moment, w którym się to zaczynało? Bo tam nie brzmiałeś już pretensjonalnie, tam już nie byłeś wyzywający, tam już raczej rozmawialiśmy o całym tym procesie, wytłumaczyłeś, jak to wyglądało z twojej perspektywy. Tak, ale on był... Widzisz... Ja mam takie przekonanie, że im bardziej próbujesz się z czegoś wytłumaczyć, w internecie, tym gorzej dla ciebie. Ponieważ w internecie nie ma miejsca na prawdę, na fakty, na relacje, tylko jest miejsce na interpretację. Czyli to, co ty mówisz, ktoś jest w stanie sobie odtworzyć razy 600 i próbować doszukiwać się czegoś, tak?

Tak jak się ludzie próbują doszukiwać... w moich wywiadach ról, że ja gram rolę, tak? Ktoś sobie odtwarza to i interpretuje. No więc w związku z tym, że jest tam szansa tylko i wyłącznie na interpretację, to jeżeli jest jakiś trend, który się odbywa w mediach, czy to społecznościowych, czy tradycyjnych, który narzuca ludziom sposób myślenia i patrzenia na danego człowieka, to w tym momencie wychodzenie z jakimkolwiek tłumaczeniem jest po prostu potrzebne, za przeproszeniem, jak dęby. Bo nic nie uzyskasz. Ponieważ w tym momencie ci ludzie są nastawieni i nie jesteś w stanie przebić się

szczególnie przez internet, bo w życiu jakbym spotkał każdego z tych, którzy załóżmy oglądają jakiś materiał, jakiś content, który ja dostarczam, w którym załóżmy jest tłumaczenie. Ej, słuchajcie, ale to nie tak jak myślicie. Nie? No to... to w życiu, jakbym spotkał takiego człowieka i mu powiedział to w twarz, tak, i on by widział moją jakby energię czuł, tak, w sensie patrzył mi w oczy i ja bym mu to powiedział, on mógłby w to uwierzyć. W internecie, w momencie, kiedy jest jakaś narracja wokół ciebie, nie ma na to szansy. Ja się z tym po prostu pogodziłem, dlatego uważam, że ten wywiad był trochę z tego worka pod tytułem tłumaczy się.

No ja mam wrażenie takie, że... Ale był autorefleksyjny. Tak i tam przeglądałem sobie również komentarze, czego zazwyczaj nie robię i tam były głównie pozytywne. Tak, oczywiście, bo tam jakby to był ciepły wywiad. Bo to po prostu była rozmowa o tym, żeby nabrać też kontekstu do tego wszystkiego, co powiedziałaś trochę, jak to było, żeby ludzie też mogli zrozumieć to, kim jesteś. Ale masz takie wywiady, które od razu przychodzą ci na myśl, jak myślisz o takich wywiadach, których żałujesz? No wiesz, no powiedziałem, kurde, bez sensu zupełnie w jakimś wywiadzie, jak zaczynałem rap robić i byłem taki przewieziony, bo wiesz, z Ostrym działałem i powiedziałem w jakimś wywiadzie, w trakcie chyba jakiegoś festiwalu, na którym byliśmy z Mową Ptaków, powiedziałem a propos Piotrka Stramowskiego, wiesz, że nie rozumiem tego, że jak można wziąć swoją żonę za rękę, rozumiesz, w ciąży i przejść po wybiegu młodowym, tak?

No wiesz, to było słabe. W ogóle uważam, że internet po prostu stał się dokładnie takim miejscem. Odcinek wspiera Twój Cel To, marka suplementów dla wymagających. Postaw na Collagen Beauty Glow i zobacz, jak codzienna rutyna zmienia się w codzienny rytuał piękna i zdrowia. Na przykład ten u Krzysztofa Stonowskiego, co robiłeś parodię Quebo, to było fajne czy niefajne? No nie, znaczy wiesz, no rozumiem, że ludzie tego nie skumali. Dzisiaj patrzę na to z ciara mi żenady, tak? Jakby... Natomiast pamiętajmy o tym, że ja wiedziałem o tym, że to, co zrobię, będzie cringe'owe. Tak? Ja miałem tego świadomość, że to jest cringe, tak?

Że to jest parodia, która niestety nie była śmieszna. I ja się zagalopowałem po prostu, w wielu momentach się zagalopowałem. I przede wszystkim nie słuchałem ludzi. A co ci ludzie mówili? Nie rób tego, po co, daj spokój, Sebastian, ale weź, po co ci to? Ja nie słuchałem. A kto ci to mówił? Ludzie, nie będę tutaj po nazwiskach leciał, ale ludzie mi bliscy, ludzie, którzy... Myślę, że sam Krzysiek Stonowski mógł ci to mówić. Krzysiek Stanowski mi w pewnym momencie powiedział, jak się pchałem do niego wręcz do kanału Zero, nie, czy do, nie wiem, czy jeszcze kanał sportowy, czy ten, na Hate Park albo na godzinę Zero, strasznie chciałem z nim w pewnym momencie po tych freak fightach zrobić, zrobić rozmowę.

Więc koniec końców niestety wiadomo, że zasięgi w dzisiejszych czasach są tak naprawdę definicją twojej wartości. I tak, i nie. No, mówię tu o tym rozumieniu takim stricte biznesowo-medialnym. Okej, ale przepięto ci łatkę skandalisty. Nauczyłeś się żyć z tą łatką, czy próbujesz ją od siebie oderwać? Ja sam nie rozumiem, dlaczego w ogóle takie rzeczy się wydarzyły w moim życiu, nie? Że ja w ogóle mam łatkę pod tytułem skandalista. Jakby naprawdę tego... Nie no, chyba to wiesz dlaczego, ale nie wiesz... Znaczy wiem dlaczego, ale nie rozumiem, jak do tego doszło, nie?

Co ty pier... w ogóle? Dobra, nie ma czasu, nie mogę gadać. Wydaje mi się, że dlatego nie dzwonili. Zresztą na przykład Krzysiek Stanowski też mi o tym powiedział, że on nie wiedział, co robić. Że on chciał do mnie zadzwonić i powiedzieć, Sebastian, ogarnij się. Ale jego to wszystko zmroziło. On nie wiedział, jak ma się zachować. No Piotrek Stromowski chyba u mnie mówił coś podobnego, jak była duża nagonka na Antka Królikowskiego, że ludzie go krytykowali, zamiast wyciągnąć telefon z kieszeni i zadzwonić do niego. Wiesz, to jest to, co mi Krzysiek Majchrzak kiedyś powiedział, co powiedział do swojego syna.

Czyli się nie pochwalam tego, ale to jest bardzo dobrze, to jest jakby dość mocno referencyjne dla tego, o czym rozmawiamy. Powiedział do swojego syna, słuchaj, jeżeli kiedyś dowiem się, że się z kimś biłeś na korytarzu, jakimś rówieśnikiem, czy może starszym, czy ten, to się zapytam, o co poszło. Ale jak się dowiem, że ubliżyłeś woźnemu, to nie chciałbym być w twojej skórze. I to jest trochę to, że łatwo jest. W takich momentach łatwo jest. Rozumiesz? Kiedy widzisz, że inni plują, to tak przejdzie się tak... po, nie?

Sena pluje, rozumiesz? I to, no w takich momentach po prostu jest łatwo, nie? No dokładnie. Ale słuchaj... That's how it goes. Tak to wygląda. I co, ja mam jakoś, nie wiem, mieć żal tych ludzi? W żaden sposób nie mówię o żalu, ale też niewiele osób nie jest w stanie zrozumieć, jak to wygląda od środka, bo pomyśl sobie, że doświadczasz tylko tego wtedy w tym miejscu, kiedy tak dużo ludzi śledzi twój upadek, śledzi po prostu to, kiedy idziesz na zderzenie ze... ze światem. To jednak jest coś takiego, że nawet jeżeli żyjesz w jakiejś miejscowości, nawet jak to będzie Warszawa, to widzą to jacyś tam pojedynczy twoi znajomi, a twojej drodze ku zniszczeniu przyglądały się setki tysięcy osób, jak nie miliony osób, bo było to o wszystkich możliwych portalach plotkarskich, ciągle się o tym gadało, pojawiały się memy, żartowano z tego w pewnym momencie, a tak naprawdę to była twoja tragedia, bo tego nie da się pominąć i też

Ojej, to straszne. Czy ty jakby empatyzujesz z tym? Średnio. Ponieważ to jest informacja. Nie jesteś w stanie, jakbyś zobaczył tych wszystkich tysiąc, te 1500 osób. No nawet ciało może być. Tak, i zobaczył ten moment, zupełnie, zupełnie byłaby inna twoja reakcja. Prawdopodobnie by cię to straumatyzowało. A informacja na pasku... jest po prostu niczym innym jak przecinkiem w ciągu twojego dnia. I tak samo jest z internetem. Ja jestem przecinkiem w ciągu czyjegoś dnia. Ten mem ze mną jest przecinkiem w ciągu czyjegoś dnia, rozumiesz? Ale ten przecinek w pewnym momencie nabiera znaczenia, że zmienia sens twojego życia, tak jakby ten przecinek zmieniał sens zdania.

bo jest taki moment, w którym widzisz, że nie dostajesz propozycji, nie dostajesz ról. No tak, tak. No właśnie. Jak wygląda twoje życie, bo o tym nigdy nie rozmawialiśmy, jak wygląda twoje życie, jak ty w ogóle zaczynasz myśleć o życiu, bo może pojawiają się takie myśli, że to już jakby jest po karierze, już nie będzie nic więcej. Miałeś tak, jak to wyglądało, bo chciałbym, żebyś trochę o tym powiedział, bo ludzie nie mają dostępu do takich momentów, kiedy telefon przestaje dzwonić, jesteś wziętym aktorem, wszyscy chcą z tobą współpracować, jesteś w bardzo dobrym położeniu swojego życia, a nagle jest... Nie ma. I jak to wyglądało? No i wtedy rozpoczyna się wszystko to, co najlepsze w twoim życiu. Czyli po prostu zmartwychwstanie. No ale jeszcze jest to powolne umieranie.

Więc ja uważam, że naprawdę ja duchowo, intelektualnie i emocjonalnie wzrosłem na tym wszystkim. że to mnie gdzieś... To jest mniej więcej trochę tak, wydaje mi się, jakbyś przeżył śmierć kliniczną. Albo tak jak mama Krzyśka Stanowskiego, rozległy zawał, gdzie lekarze nie dawali zbyt wielu szans i się z tego wykaraskała. I to jest taki moment, w którym ty dostajesz drugie życie. I jesteś w stanie zredefiniować wszystko to, co uważałeś za słuszne jeszcze dwa dni temu, zanim dostałeś zawału.

Rozumiesz? I patrzysz po prostu na ten... I masz taki dysonans poznawczy, że w ogóle ja się nie dziwię tym ludziom, że oni w ogóle nie wiedzieli, o co chodzi, że myśli, że to jest jakaś rola. To też chyba silna rzecz w tobie taka, która chciałeś się dopasować, bo to, że ty chciałeś być lubiany w tym środowisku hip-hopowym, wydaje mi się, że z tego brałeś... No oczywiście. Że chciałeś pokazać, że jesteś taki sam. No oczywiście. Przecież ja to robiłem też, jak miałem 17 lat. Nie byłem z tak zwanej patologii, jakby mówiąc w rozumieniu ekonomicznym, bo patologia ekonomiczna to nie jest patologia, czy to... Nie hierarchizowałbym, jaka patologia jest bardziej patologiczna, czy patologia emocjonalna, czy patologia ekonomiczna.

Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu 10% taniej z kodem ŻURNALISTA. Sprawdź ofertę na yumisu.pl No ja nawet kiedy myślałem o tym rapie, to wskazałem go jako pierwszy etap. Taki pierwszy publiczny oczywiście. Potężnego zjazdu w dół. Jakbyś ubrał, założył narty i pionowo zjeżdżał. I ten rap wszystko potęgował. Bo ta zaczepka cue, bo to wszystko po prostu potem już na... Akurat to, to było nieświadome. Okej, ale chodzi o to. Ale wydaje mi się, że wszystko było nieświadome. Ja nigdy nie powiedziałbym, że tam cokolwiek było świadomego. Nie, ja leciałem po prostu na oślep, nie? W sensie gryząc wędzidła, tak jak to mówi bohater Kosakowski w sztuce Ksiądz Marek, którą zresztą miałem przyjemność grać.

Odrodzenie. Super sprawa. Zdecydowanie. Tak jak mówię, no zredefiniowałem też swoje podejście do pieniędzy, nie? Mówiłeś właśnie o swoim życiu, że podzieliłby się na trzy etapy. Melanż młodości, potem odcięcie się od świata, po śmierci ojca chaos i ucieczka w pustkę. Dzisiaj zacząłeś czwarty rozdział jako odbudowa? Myślę, że można tak powiedzieć, tak. Znaczy nawet nie dzisiaj, nie, bo to już trwa. No tak, tak, no ale. Ale, ale tak, no niewątpliwie, niewątpliwie tak. Media też mają swoje plusy, bo rozmawiamy tutaj o minusach mediów. Wojciech Cejrowski powiedział u mnie, że on wykorzystywał media cynicznie. Ty też tak robiłeś? Nie, chyba wydaje mi się, że byłem za głupi. Jeżeli to robiłem, to nieświadomie. No przecież rapowałeś w kawałkach nawijając do kłębo. Kuba, ty jesteś winny mi pół bańki, bo tyle na próbę wejścia do rap gry, fakturę wyślę na adres Natalki.

Ale mogę się mylić rzeczywiście. A czym jest mrok dzisiaj w tobie? Kiedyś łatwo było go w tobie zdefiniować, a dzisiaj? Przeszłość, demony przeszłości. To tak jak ten, ostry nawijał. Jak przeszłość cię ściga spokojnie, to możesz mieć tętno na rybach. No i też przyszłość. Wiesz, żyjemy w dwóch wymiarach. Rozpamiętywanie porażek i sukcesów z przeszłości i przygotowanie do triumfalnego skoku w jutro. Tak to wygląda. A we mnie jest rozpamiętywanie porażek z przyszłości, Sukcesów już nie zawieram w tej mojej refleksji. I przygotowanie do nieuchronnego kataklizmu jutro.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.