MIGATOMAMA: Uratowała mnie próżność
www.instagram.com/zurnalistapl
No i sama ta praca moja tam właśnie w WP wymagała ode mnie tego, żebym była na bieżąco. Wydawałam stronę główną, więc tam były wiadomości właściwie z każdej sfery życia. I przychodziłam na dyżur. Była przede mną taka sterta codziennie gazet. Musiałam to wszystko przejrzeć. Miałam przed sobą cztery telewizory, każdy z inną stacją informacyjną. Wszystko to chłonęłam całą osobą. Tutaj depeszę z IAR-u, z PAP-u. I ja chyba przedawkowałam te newsy po prostu, bo potrzebowałam takiego odcięcia się zupełnego. Okej, ale powiedz, bo to, że jesteś wydawcą strony głównej na WP, co to tak w rzeczywistości oznacza? Bo wielu z naszych po mnie słuchaczy nawet nie wie, czym się zajmowałaś wtedy. Wiesz co, to jest taka praca, na początku byłam redaktorem i redagowałam newsy pisane przez innych, redaktorem newsów lokalnych, później awansowałam właśnie na wydawcę, na wydawczynię całej strony głównej i do mnie spływały teksty właściwie ze wszystkich działów.
Też awans mój na to wyższe stanowisko był też dlatego, że pisałam własne teksty i że zostało to zauważone. Okej, to widzisz, to tutaj nie miałem tego odpowiednio chronologicznego. A po WP trafiłaś do kancelarii premiera w 2017 roku. Jak to się stało? wysłałam CV i weszłam na rozmowę. A dlaczego chciałaś zmienić? Wiesz co, chciałam zmienić, nie chciałam już pracować w mediach, bo atmosfera w mediach wydawała mi się bardzo toksyczna i ja pamiętam, znałam też ludzi z innych mediów, z innych redakcji i ja historie, które słyszałam i których byłam świadkiem, sprawiły, że ja sobie powiedziałam, że koniec, nie chcę brać udziału w tym przemyśle tworzenia newsów.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
www.instagram.com/zurnalistapl