Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Łukasz Fabiański po prostu: wzór do naśladowania

24.08.2026 ·2 godz 35 min · 12 rozdziałów · 3 sponsorów

Słubice, Szamotuły, Legia, Arsenal, Swansea, West Ham, reprezentacja, Szczęsny, Nawałka, Wenger, presja, gazety, psycholog, Puchar Anglii, Liga Konferencji i decyzja, żeby zakończyć karierę wtedy, kiedy jeszcze można odejść z godnością.Najmocniejsze w tej rozmowie nie jest to, że Fabiański grał w wielkich klubach. Najmocniejsze jest to, jak szczerze mówi o głowie bramkarza, który po błędzie potrafił myśleć już nie o meczu, tylko o tym, co jutro o nim napiszą.Pytanie do was: Fabiański był w reprezentacji niedoceniony, czy po prostu trafił na czas Wojtka Szczęsnego?_____Z kodem: ZURNALISTA20 na stronie: https://tolpa.pl/dermo-shots.html?utm_source=zurnalista&utm_medium=influencer&utm_campaign=dermo_shots&utm_term=2026 -20% na produkty tołpa dermo shots, również na produkty przecenione.

0:00 · Wprowadzenie i rozmowa o filmach 1

Kiedykolwiek w swojej karierze poczułeś, że Wojtek Szczęsny jest od ciebie lepszy? Kiedy trener Nawałka mi mówił, że nie będę grał jako numer jeden, to było u mnie takie trudne... pstałem w ogóle. Zacząłem iść w drugim kierunku. Nie chciałem kontynuować dalej rozmowy. Z perspektywy czasu myślisz, że trener się pomylił, dając cię na dwójkę? Myślałeś o tym, co jutro przeczytasz w gazecie, jak cię znowu nazwą? W trakcie meczu już się zastanawiałem, o kurczę, już coś napiszą, kibice coś powiedzą. Nie byłem w stanie sobie z tym poradzić. O Arsenale zaproponował ci 50 tysięcy funtów tygodniowo, to prawda? Powiedział, że chcesz, żebyś został, dostaniesz dobry kontrakt. A ja mu powiedziałem, ale to nie o to chodzi. W Swansea dostałeś mniej pieniędzy, niż proponował ci Arsenal. Tak, no. Ale gdyby była propozycja, to wybrałbyś Milan?

29:48 · Szamotuły i doświadczenia w klubie 9

Nie byłem szczęśliwy, jak mam być stary, nie byłem szczęśliwy. Dlaczego? Nie, bo... Ja trafiłem do Lecha w Poznań pod koniec chyba okna transferowego i ja też to lato, bo to było właśnie lato kiedy rozegrałem te mistrzostwa Europy do lat 19 i one nie było w moim wykonaniu najlepsze te mistrzostwa Europy. Ale jeszcze przed tymi czasami w Europie ja byłem na stażu w Arsenalu. I to był mój drugi staż w Arsenalu, jeszcze za dzieciaka. Ja byłem... No czekaj, to kiedy byłeś pierwszy raz? Bo ja miałem właśnie, myślałem, że w czasie tego Lecha byłeś jakoś w okolicach tego. To drugi byłeś, tak? To był już drugi raz, tak. No, a pierwszy? Jeszcze wcześniej, więc... No ale Mieszko, Brodnica, Kryszczu.

Już nie pamiętam dokładnie. Albo byłem raz tylko, a w Southampton byłem dwa razy. Mówię ci, musisz zacząć pisać biografię, bo za 20 lat będziesz mówił, że byłeś 4 razy w Manchesterze. Przepraszam, ja byłem... Okej, dobra. To lato było takie, że byłem w Arsenalu przed Mistrzostwami Europy i pamiętam, że prosto z tego stażu w Arsenalu, gdzie zaprezentowałem się naprawdę spoko. Tak, bo oni mnie obserwowali w eliminacjach tych Mistrzostw Europy. Po tych eliminacjach mnie zaprosili na ten staż. Byłem tam te parę dni i po tym stażu powiedzieli, że będą mnie obserwować w trakcie Mistrzostw Europy. W trakcie tych Mistrzostw Europy nie obserwowali, nie wypadłem najlepiej i pamiętam, że ten Chief Scout został mi tylko taki liścik, że fajnie okej, ale na razie ten... I pamiętam, że to było dla mnie takie jakby...

Znaczy ja tak miałem... znaczy ja ogólnie na początku nie lubiłem tłumów. I przez długi okres czasu miałem problem jakby z tłumem kibiców na meczu, więc jeszcze w Polsce jeszcze było ok, ale na przykład ten przeskok do Arsenalu to już był dla mnie taki ogromny, jak zobaczyłem. Zupełnie świetnie na tym Wembley się czułeś. No właśnie nie, na początku nie za bardzo, więc na tym też trzeba było popracować. Ale kiedy byłeś w Legii i czułeś się już pewniej, to już odmiałeś tak, że odliczałeś dni do odejścia Artura Boruca, no bo tam już były spekulacje, już kilka innych propozycji i wiedziałeś, że zostaniesz jedynką. Było tak, że ty już chciałeś po prostu, żeby Artur odszedł? A czy nie, że chciałem, ale jakby mnie informowano o tym, że może być taka sytuacja, że po tym jak ja wyglądam i w treningu i pamiętam te pół roku w rezerwach, to Legia pójdzie w tym kierunku, żeby dać mi szansę.

No, a ja myślę, że troszkę przesadziłem ze swoimi ambicjami na drugi sezon, że i tak się mierzyłem właśnie z tym, co ja zrobiłem w pierwszym sezonie, że jeszcze będę jeszcze lepszy, jeszcze lepszy, jeszcze lepszy, żeby troszkę w tym wszystkim wyluzować. I ten drugi sezon był taki, no na pewno nie był tak dobry jak ten pierwszy, ale to sądzę, że to jest właśnie to takie doświadczenie. Które trzeba zyskać i trzeba przez to przejść, żeby później móc ewentualnie, nie wiem, znaleźć siebie jako bramkarza właśnie, jak się przygotowywać. No bo ja to pytanie wymyśliłem, bo ty kiedy opowiadałeś jeszcze o grze w Arsenalu, to mówiłeś, że ty czasami się przepompowywałeś, że za bardzo i pomyślałem sobie, że po takich dwóch sezonach właśnie mogłeś mieć taką, wiesz, że jeszcze więcej, jeszcze więcej, jeszcze chcę więcej wyciągnięć. Więc u mnie był problem taki, uważam, że ja

Ale o wyjeździe z Warszawy do Londynu też się dowiedziałeś chyba na Stadionie Wisły? Dowiedziałem się... Po meczu z Wisłą. Po meczu to było tak, że graliśmy z Wisłą. Pamiętam, że schodząc do drzewki zobaczyłem znajomą twarz i tak mówię, kurczę, kto to jest? I tak mi się coś tak świeciło, nie świeciło, a później się okazało, że to była ta sama osoba, Steve Rowley, też świętej pamięci niestety. Ten Chief Scout Arsenalu, ta sama osoba, która mi zostawiła wcześniej liścik po tych nieudanych mistrzostwach Europy. On był właśnie na tym meczu mnie oglądać. I praktycznie dzień albo dwa dni po dostałem telefon, że może być taka sytuacja, że na następny dzień polecimy do Londynu.

Ale przyznam szczerze, że właśnie jak pojawił się Arsenal, to tak już nic innego nie istniało. A jak wyglądały twoje pierwsze dni w Londynie? Dom, trening, dom, trening. Przecież nawet bez żony wyjechałeś. Tak, bo narzeczona, żona, dziewczyna. Ona jeszcze studiowała w tamtym momencie, więc ona jeszcze dwa lata w sumie... Czekaj, bo chyba nawet na odległej żyliście jak ty byłeś w Legii. Tak, no. Jak miała możliwość, to przyjeżdżała, ale mówię, miała swoje studia w Poznaniu, więc jakby skupiała się też na tym. W Londynie też już nie pamiętam, czy rok czy dwa było tak, że byłem sam. I wtedy do mnie dołączyła, więc w sumie dla mnie jakby ten pierwszy okres był taki, że

Natomiast wtedy to było tak, że po prostu wow, super, fajnie jestem w Arsenalu i daję z siebie wszystko w treningach, ale cokolwiek będzie się działo, to jest fajnie i tyle. A sądzę, że był moment, gdzie powinienem obrać inny kierunek, jeżeli chodzi o to, jak mam się rozwijać. Ale to powiem, ale nie, bo to już czas na wypożyczenie. Tak, chodzi o wypożyczenie. Bo pamiętam, że była, przechodząc do Arsenalu, było od razu zapytanie z Watford, które wtedy było w Championship, czyli ligę niżej. I Watford i Arsenal to jest praktycznie Obok siebie ośrodki treningowe, więc dla mnie to nie robiło żadnej różnicy, ale ja jakby nie wiem, że tak, ja chcę być w Arsenalu.

Ale to powiedz mi właśnie, jakie były logiczne, bo pewnie zakładam, że ktoś ci mógł nawet sugerować, że to jest dobra droga. Żeby zostać w Arsenalu? Nie, żebyś właśnie poszedł na wypożyczanie. No właśnie, jakby... No bo patrzę na przykład Wojtka Szczęsnego, który skorzystał z takiego wypożyczenia. On jeszcze raz poszedł jeszcze ligę niżej. Tak, on był w Ligue 1 do Brentford. Ja chyba byłem tak Zadowolony z tego, że chcę być tym numer 3, 2 i zobaczyć jak to się potoczy i być tylko w Arsenalu wtedy. Dopiero później zrozumiałem, że to nie były najlepsze rozwiązania. A w którym momencie robi ci się niewygodnie? Bo poza tym, że jesteś spokojny, to po prostu zaczyna cię roznosić ambicja, że widzisz, że to nie jest to, na co się pisałeś i to nie jest miejsce, którym chciałeś być.

A to dopiero później. Ale który to był rok? Mniej więcej. Ja myślę, że tak na dwa lata przed moim odejściem z Arsenalu. To był super cierpliwy facetem? No tak. Nie wiem, czy cierpliwy, czy taki nie do końca zdający sobie sprawę z tego... Że czas ucieka? No, że czas ucieka i że trzeba to troszkę inaczej poprowadzić. Ale też... Jakby wiele przeżyłem, wiele doświadczeń zebrałem, wiele osób mi też jakby zaczęło uświadamiać, że trzeba troszkę to wszystko pchnąć, a nie tylko siedzieć. W sensie mówię znowu, ja pracowałem ciężko, ale jakby tak nie pokazywałem takich większych aspiracji, żeby grać tak mocno, mocno.

63:56 · Mecz z Porto i przeżycia w Arsenalu 13

Czuć było, mimo że jeszcze nie był takim numerem jeden w klubie, ale jakby nawet dla osób związanych z szatnią, czy sztab szkoleniowy, czy czasami nawet spotykały się kibice, to To był ten następny taki wielki zawodnik, który miał być w Arsenalu. Gilberto Silva, wtedy już taki doświadczony mistrz świata, ale już widać było, że troszkę się wycofuje, a Ces był tą osobą, która jakby przejmowała pałeczkę i takim zawodnikiem, który nadawał ton w ogóle temu, co się dzieje na boisku, więc myślę, że wokół Ceska tam się wtedy wszystko kręciło. Ale tam wchodzisz i, wiesz, przypominam historię z Legii, jak wchodzisz do szatni i się przedstawiasz.

Nie, tam było inaczej, nie, bo tam było, kurczę, ta szatnia Arsenalu wtedy była super dla mnie, bo było wielu zawodników w moim wieku, bądź nawet młodszych już. No bo był Gael Klisi, Ces jest ode mnie młodszy, Filip Senderos, mój rocznik, Johan Dziuru, Niklas Bentner, więc wielu było zawodników w takim podobnym do mnie wieku, więc żeby się odnaleźć w tej szatni to było bardzo łatwo. Okej, a obok kogo siedziałeś w tej szatni? Gael Clichy i Johan Juru. Okej, a zmyślałeś, że Cesc może być tak dobrym trenerem? Jak jest obecnie, w komu? Nie, nie, aż tak to nie. Na pewno był jako piłkarz taki bardzo ambitny i też prostolinijny w sensie komunikacji.

Więc Jens od początku był taki mocno zdystansowany do wszystkich bramkarzy. No ale kiedy tam wchodzisz w ogóle i całkiem sprawnie debiutujesz w Pucharze Ligi z Newcastle, potem w Premier League, pierwszy występ masz z Derby, zakończyliście zwycięstwem 6-2. Ten debiutancki sezon otwierał dla Ciebie nadzieję, że w drugim może coś się fajnego wydarzyć? Tak, bo pamiętam, że przed tym debiutem w Premier League, Trembram Karzmin powiedział, że Na takiej zasadzie, że jak przyjechałem do Arsenalu, byłem bramkarzem nr 3. Był jeszcze Manuel Munia, był Jens, Manuel Munia i ja. I było wiadomo, że Jens odchodzi, więc ten bramkarz mi powiedział, że słuchaj, ty rozegrałeś mecze w Pucharze Ligi, ale te trzy ostatnie mecze w Premier League dostaniesz ty. Jeżeli ty je wykorzystasz, to my na następnym sezonie nie będziemy nikogo ściągać, tylko ty skaczesz

A na który mecz zaprosiłeś swoich rodziców i grałeś i miałeś zawsze takie poczucie, że oni też to widzą na żywo? Pamiętasz taki pierwszy mecz w Arsenalu? Tak, żeby rodzice zobaczyli mój mecz pierwszy raz? Nie pamiętam dokładnie, nie wiem. Myślałem sobie, że dla nich też bardzo, ja nie wiem, ale pomyślałem sobie, że dla nich. Na pewno dla moich rodziców to duże przeżycie. I ja nawet sobie pomyślałem, że jest taki wers Białasa, takiego rapera, nie wiem czy kojarzysz. Przetańczyłem trzy mieszkania zamiast wybudować swojej mamie dom i pomyślałem sobie, że wiesz, Ty raczej nie przetęczyłeś trzech mieszkań i wydaje mi się, że oni też byli olbrzymi beneficjentami twojego sukcesu, ale nie beneficjentami w kontekście tego, że ściągali z ciebie, tylko po prostu ty pięknie mogłeś się cieszyć tym sukcesem razem z nimi, że oni przeżyli piękne życie też dzięki temu, co się stało. Mam nadzieję, że...

Znaczy wiesz, ja robiłem research, więc wiem, że zmieniałeś życia ludzi na lepsze, że ty tym swoim sukcesem się dzieliłeś i to było dla ciebie zupełnie naturalne. No, też bywały takie sytuacje, natomiast jeżeli chodzi o najbliższą rodzinę, to uważam, że no, te doświadczenia wszystkie, żeby im jakby, nie wiem, wyjazdy, zabieranie rodziców na wakacje, nie wiem, Trochę, no są jakieś, no. Są, są, nie będę cię męczył. No ale wróćmy do tego wątku, bo powiedziałeś tak, że Arsenal cię zblazował, dodajesz, że dzisiaj widzisz, że byłeś chyba zbyt mocno zadowolony z samego faktu, że znalazłeś się w tak wielkim klubie i zabrakło ci parcia, żeby grać więcej, więcej i walczyć o swoje miejsce, ale poza tym, no to czym to się objawiało?

Ty tak żyłeś na takim, jaki marzyciel na takiej chmurce, że jestem w Arsenalu i to jest super? Myślę, że w pewnym momencie tak troszkę było, no, że jakby jestem, nie wiem, zawodnikiem. Jeszcze super zarabiałeś. No, u Wengera jeszcze też nie było tak, że on ciebie konfrontował jako trener. To nie było tak, że on do ciebie przychodził co jakiś czas i mówił, słuchaj, weź się w garść czy coś. Tak jakby nie dawał po sobie znać, że... Wygodna posada. No tak było w pewnym momencie. Nawet pamiętam kiedyś do mnie psycholog klubowy wtedy jeszcze Arsenalu, team, on do mnie podszedł i on mi powiedział, że ty jesteś super team player. W sensie, że ty nie narzekasz, ty trenujesz, jesteś pozytywny w grupie, nie robisz jakichś tam kwasów, coś, że fajnie mieć takiego zawodnika w drużynie.

Mówiłeś, że w Arsenalu było widać, że nie do końca potrafię sobie z nią poradzić. Znowu mi pomagasz. A jak ty wyciągasz wszystko? Ojej, ty też. Trochę, trochę to zajęło. Pamiętam, że... Ale gdy mamy o roku? Pół roku? Ja doznałem urazu chyba październik, listopad, coś takiego. Wróciłem do grania gdzieś, nie wiem, marzec. I to był taki okres, gdzie ja naprawdę bardzo, bardzo mocno go przepracowałem. I praktycznie w każdym aspekcie, od przygotowania fizycznego, po przygotowanie mentalne, po przygotowanie czysto bramkarskie. Wiele godzin spędzonych, nie wiem, wcześnie rano i w ogóle praktycznie całe dnie w klubie.

No dobrze, wiem, no było trudno, no. Ale później było okej. No, więc... No takie intensywne, nie wiem, pół roku, bardzo intensywne i później to trzymanie się tego. To nie było tak, że ja zrobiłem pół roku i później wróciłem i mówię okej. Nie, tylko później już tam wdrożyłem praktycznie ten sposób pracy praktycznie do końca mojej kariery. Tak funkcjonowałem. Okej. No bo ja zastanawiałem się w ogóle, jakie były najgorsze momenty twoje w Arsenalu. Takie, że naprawdę traciłeś wiarę, że to ma sens. Które byś ty wymienił tak jednym tchem, od razu? No mecz z Porto. Mecz z Porto, mecz z Chelsea w półfinale Pucharu Anglii. Mój pierwszy sezon. Moja pierwsza taka naprawdę, ojejku, ja tak długo nie mogłem sobie z tym poradzić.

No... Wielce prawdopodobne, że wtedy też nie najlepsze spotkanie. Ale wiesz, co mnie zaskoczyło? Że miałeś coś, co wydaje mi się, że ma wiele osób, tylko że nie potrafią tego nazwać i powiedzieć, że po prostu zagłuszają ich własne myśli. Tak, tak, no to tak. I to mówię, to ja nie umiałem sobie z tym poradzić, bo bywały momenty, szczególnie ten okres w Arsenalu, był taki, że Dopiero później się tego nauczyłem, ale kiedyś podchodziłem na takiej zasadzie, że pierwsza interwencja musi być dobra, każda kolejna musi być dobra, a wcale życie bramkarza nie musi być takie, że pierwsza musi być super.

Tylko tak trochę się zbierałem na to. Ale pamiętam, że to była dosyć krótka rozmowa, ale pamiętam, że jak wszedłem do tego pokoju, to tak mocno zaznaczyłem, że moje ambicje są wyższe nie tylko, żeby tu być, ale że chcę walczyć o to, żeby grać. Ale bo on ci chyba też powiedział, że nie ma dla ciebie żadnych ofert. Ty myślisz, że to była prawda? Bo ja znalazłem z tego okresu, to był gdzieś mniej więcej 2012 rok, że było trochę plotek transferowych związanych z tobą. Nie wiem, do mnie nie dochodziły żadne słuchy. Okej, czyli to mogła być prawda. Nie wiem, nie przypominam sobie, żeby w tamtym okresie jakoś tak się dużo działo, a propos mojej osoby. A w trakcie całego pobytu w Arsenalu były takie propozycje, które były naprawdę ciekawe i mogłeś je rozważyć? Właśnie ten ostatni okres, kiedy ja zacząłem występować jakby ponownie, nie tak regularnie, ale za każdym razem jak grałem, to grałem naprawdę bardzo dobrze, no to wtedy pojawiło się parę takich ciekawych zapytań.

Nie, jeszcze nie. Była inna osoba, która była w Arsenalu i ona przeniosła się do Milanu. I ona ci polecała? Tak, ona mnie. Ale gdyby była propozycja, to wybrałbyś Milan? Może, nie wiem, ale pamiętam, że w tamtym momencie, to był mój koniec przygody z Arsenalem, To byłem bardzo mocno już dogadany ze Swansea. I też byłem po wstępnych rozmowach i też po tym, jak oni mi przedstawili i też jak ja chciałem, żeby te moje najbliższe lata wyglądały, to byłem bardzo taki sfokusowany na tym, żeby iść w to miejsce, gdzie ja będę Numer 1. Czekaj, ja znalazłem informację, że kiedy skończył ci się kontrakt, to Arsène zaproponował ci propozycję kontraktu na trzy lata, oferując około 50 tysięcy funtów tygodniowo.

No a szczególnie, że w Swansea dostałeś mniej pieniędzy niż proponował ci Arsenal. Tak, no. To jest wspaniała informacja dla wszystkich młodych ludzi, którzy tego słuchają. Ale mówię, że ja byłem bardzo mocno, no ja chciałem siebie budować jako bramkarza. Ok, ale rozumiesz, że to nie jest takie oczywiste, że po prostu rezygnujesz. Naprawdę za spore, tam była jednak spora różnica mimo wszystko. Znaczy, no na warunki angielskie to jest dosyć spora. Jedna trzecia. No powiedzmy. Mniej więcej. Ale idziesz do Swansea i pierwszy mecz na Old Trafford i wygrywacie. No wtedy wasz czucie było... Nie, kurczę, no nie, ten sezon był super. Ten pierwszy sezon w Swansea i w ogóle te wyniki jakie osiągaliśmy i też to bycie taką jedynką jedynką, no było wspaniałe. Super, mega. No ale czekaj, a masz taki jeden mecz, który ci się śni albo od razu przychodzi ci do głowy, w którym mogłeś zachować czyste konto i wygrać Złotą Rękawicę?

Zobacz teraz historia Leicester. Gdzie są potem... Także wydaje mi się, że to może też o tym, ale Swansea zmieniła cię jako człowieka, bo ty mówiłeś, że jak zacząłeś grać w Swansea i jeszcze później, kiedy zmieniła się twoja pozycja w prezentacji, to nie tyle uwierzyłeś, że jesteś genialny i najlepszy, ale raczej uświadomiłeś sobie, że masz coś ciekawego do powiedzenia i że inni mogą się czegoś innego od ciebie nauczyć. Ja myślę, że wtedy zacząłem dzielić się z tym swoim doświadczeniem, które nabyłem. Tak te moje wszystkie historie z Arsenalem, ta moja... Nie wiem, czy słowo przemiana nie jest za duże? Świetne. No, ale uważam, że jakby, nie wiem, zacząłem jakby zdawać sobie sprawę z tego, że jakby ta moja historia, te moje doświadczenia są

99:59 · Yumisu 2

Tam przede wszystkim w ogóle minimalizować ryzyko. Tak, zdecydowanie. No ale uciekł mi jeszcze jeden wątek, no bo przecież ty w Arsenalu byłeś, kiedy na chwilę wrócił tam Thierry Henry. No był, no aha. Jaki to jest gość? Ja oglądałem z nim tylko wywiad. Nie, mega sympatyczny. Mega człowiek. Taki bardzo otwarty od samego początku. Ja pamiętam wtedy jak on wrócił, ja przechodziłem rehabilitację po kontuzji. Pamiętam, że on nawet, ja go nie znałem, on sam do mnie podszedł na siłowni i się pytał, co się stało, czy jest okej. No, zagadał sam od siebie. Pamiętam, że też w pewnym momencie dowiedział się, że ja bardzo lubię koszykówkę, on też jest wielkim fanem koszykówki. Więc też często gdzieś tam na ten temat zdarzało się porozmawiać, zagadywać, co tam się wydarzyło poprzedniej nocy w NBA, więc super, mega, mega, mega.

Wtedy też zdaliśmy sobie sprawę z tego, że trzeba uważać troszkę. A da się porównać radość po pucharze, w którym pomogłeś i wywalczyłeś swoimi interwencjami, a z radością po pucharze zdobytym przez drużynę, gdy wspierałeś ich z ławki rezerwowych? Nie, bo ja się mega cieszyłem. I w jednym i w drugim przypadku. Ja byłem mega szczęśliwy, bo jakby z Arsenalem to było wręcz obowiązek, a z West Hamem to była po prostu piękna historia. Że my zdobyliśmy Europejski Puchar i byłem mega szczęśliwy, że jestem częścią ekipy, która jakby przeszła do historii, jeżeli chodzi o ten klub. To akurat tutaj w ogóle nie odczuwałem jakichkolwiek negatywnych emocji z tym, że nie uczestniczę w tych rozgrywkach tak czynnie na boisku.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.