Grzegorz Rasiak. Lepszy niż pamiętamy?
instagram.com/zurnalistapl
Kosz sprawiał mi dużo radości. Jednak dużo łatwiej było znaleźć boisko na osiedlu do kosza niż pełnowymiarowe do gry w piłkę. Ale tak samo lubiłem grać tenisa stołowego, czyli ping-ponga. Różne formy zabaw mnie cieszyły i faktycznie nie tylko piłką nożną na podwórku żyłem, ale faktycznie pierwsze wakacje wychodziłem i czekałem, aż ktoś mi dołączy do mnie. Ale czekaj, a miałeś, czy byłeś w jakimś klubie koszykarskim, czy nie byłeś? Nie, ale grałem w prezentacji szkoły trzynastki sportowej, z której się też wywodzę, bo szósta, siódma, ósma klasa to była trzynastka pod patronatem Lecha Poznań. No i tam były różne dyscypliny sportu, w tym miałem jakby wrodzone zdolności, jeśli chodzi o wydolność i faktycznie byłem w prezentacji szkoły i w siatkówkę, i w koszykówkę, mimo że nie byłem najwyższy, bo w podstawówce byłem jednym z niższych, poszedłem wcześniej do szkoły.
A teraz jeszcze śledzisz NBA? Powiem szczerze, dużo mniej. żeby nie powiedzieć wcale, ale jak Stany grały na Olimpiadzie, widziałem też spotkanie, gdzieś tam fragmenty. Jednak ja jestem, wychowałem się na NBA w tych czasach, gdzie faktycznie też brałem piłkę do ręki i próbowałem się bawić. Dzisiaj NBA też się zmieniło tak porównywalnie do koszyków. Na pewno wcześniej można oglądać mecze. Ale ty dorastałeś w takim domu piłkarskim? Powiem szczerze, że kuzynowie z Podostrowa byli kibicami Lecha Poznań. Mój tata śledził piłkę, ale nie miał z piłką nic wspólnego wcześniej. Można powiedzieć, że w rodzinie to chyba byłem pierwszą osobą, która mocno poszła w sport.
No i miała trochę szczęścia, że uprawiała zawodowo piłkę nożną. No ale czekaj, bo ty mówiłeś o tym finale Ligi Mistrzów w 1994 roku, że oglądałeś z tatą. To ty oglądałeś z tatą, czy tata z tobą? Myślę, że jak były takie ważniejsze mecze, kiedyś nie było tak, że mogliśmy tak naprawdę co godzinę włączyć albo w jednej godzinie mieć siedem spotkań. Nie było takich możliwości. I faktycznie jak były mecze Ligi Mistrzów, jak były mecze reprezentacji, często z tatą siadaliśmy, oglądaliśmy spotkanie. Zresztą pierwszy mecz, jaki już lepszego debiut na stadionie nie mogłem sobie wymarzyć. Legra z Barceloną. I wtedy to już na każdym meczu Lecha, jak była możliwość, byłem.
Trafiam do Groklinu i jesteśmy w parze, więc akurat bardzo wiele od niego wyniosłem i tych anegdot, i tych żartów. Mamy kontakt do dziś, więc to jest dla mnie niesamowite wydarzenie, bo chodziłem na każdy mecz zawsze z niesamowitą uwagą i radością. Oglądałem jak sobie Jarek radził na boisku. Do tego był Czesiu Jakołcewicz, ikona defensywy. Lecha Poznań, miałem lat właśnie 17, trafiłem do pierwszego zespołu Warty Poznań, on był czołem, naszym zawodnikiem, a ja można powiedzieć dwa lata wcześniej, czy trzy lata wcześniej, czy cztery lata wcześniej oglądam jego mecze z panem Najkosem, a on strzela jako stoper dwa gole w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
w tym zestawieniu takim bardziej lat, koniec 90-tych i początek 2000, no to jednak 4-4-2 to były, to było ustawienie, gdzie zespoły osiągały najwięcej i napastnicy najwięcej się cieszyli z gry. Tak, w ogóle to była bardzo wesoła piłka nożna wtedy, ale też twoim największym pechem czy szczęściem było to, że twoja klasa jako jedyna w 13 nie trafiła pod skrzydła Lecha, tylko Warty? No nie skończyły się dwa moje marzenia, nie zagrałem do Poznań w Barcelonie, ale dzięki temu gdzieś pośrednio trafiłem. Trochę żałuję, że tak było, no ale tak miało się pewnie potoczyć, bo być może bym tylko w Lechu był, albo bym się, bym został w tym Lechu przez większość życia, albo bym gdzieś mi odesłali później.
No i tak to było. W środę graliśmy mecz, w piątek był pogrzeb, w sobotę mecz z Lechem. I tak to nieszczęście nie spotkało, tak uważałem. Ale tata miał fajne życie, więc cenił mnie, ja go bardzo cenię do tej pory i zawsze będę cenił. No był to trudny okres. Mówisz, że ten mecz z Lechem to był jeden z najlepszych meczów Tak, akurat ja jestem z Poznania, więc kibice Lecha też wiedzieli o tym, że tam prawie 20 tysięcy ludzi na stadionie. 28. No 28. Wiedzieli kibice, że wszędzie, że napisali to po prostu w prasie naszej wielkopolskiej, że mój tata zmarł i...
A dzisiaj piłka nożna dalej cię kręci? Tak, bardzo lubię oglądać piłkę nożną, ale już powiem szczerze teraz, w ostatnich trzech latach, jak już wybieram mecze do te, co sprawiają mi przyjemność, czyli głównie reprezentacja, głównie Liga Mistrzów, jak mogę obejrzeć Lecha Poznań, to też pojadę na Lecha Poznań, jak kluby grają w europejskich pucharach nasze, czasami też zerknę, jak sobie radzą, ale już jednak przewartościowałem troszeczkę i wolę uprawiać czynnie sport, niż tylko oglądać go przed telewizorem czy na stadionie. A jak patrzysz na byłych piłkarzy, jest kogoś, taka aktywność medialna, która ci się bardzo podoba?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
instagram.com/zurnalistapl