TAJEMNICA DOLINY SZEPTÓW - REHMEYER'S HOLLOW
Czy legenda może ukształtować rzeczywistość? Poznaj sprawę, o której pisały gazety w całej Ameryce – Rehmeyer’s Hollow.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Franklin Repository Daily, 1928.12.04Franklin Repository Daily, 1928.12.05Franklin Repository Daily, 1928.12.07Intelligencer Journal, 1928.12.03Intelligencer Journal, 1929.01.10Intelligencer Journal, 1929.05.31New Castle News, 1928.12.01Public Opinion, 1928.12.01Public Opinion, 1928.12.02Public Opinion, 1928.12.04Sunday News, 1928.12.02Sunday News, 1928.12.23The Evening News, 1928.12.01The Evening News, 1928.12.03The Gazette and Daily, 1928.11.30The Indiana Gazette, 1928.12.01The Patriot News, 1928.12.01The Plain Speaker, 1928.11.30The Sentinel, 1928.11.29The Sentinel, 1928.12.04The Tribune, 1928.12.05Źródła internetowe: w komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US
Power Wing, przez lata traktowany jak niewinne dziedzictwo, zaczął być coraz częściej uznawany za coś niepokojącego. Świat się zmieniał. Elektryczność, radio, szczepionki i nauka. Wszystko to sprawiało, że na ludzi takich jak Ray Meyer zaczęto patrzeć z góry. a jednak wciąż przychodzili z prośbą o uzdrowienie, o błogosławieństwo i czasem z prośbą o zdjęcie klątwy. Niby ludzie przestawali wierzyć, ale przecież nie zaszkodzi spróbować starej, tajemnej wiedzy, która do tej pory działała. Drugą postacią był John Bleimeyer. Bleimeyer dorastał w cieniu starych wierzeń.
Urodził się w rodzinie, w której magia i modlitwa nie stały w sprzeczności lub nawet i współistniały ze sobą. Jego dziadek, Andrew, był znanym w okolicy powałerem, czyli takim samym uzdrowicielem jak Reimeyer, który modlitwą i zaklęciem potrafił zatrzymać krwotok, uśmierzyć ból, a według niektórych nawet rozmawiać ze zwierzętami. Mówiono, że miał sowę, która mówiła ludzkim głosem, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. No, chyba, że była to zakamuflowana papuga. Ojciec Johna również był powałerem. Tak więc dar, a może przekleństwo, stawało się przechodzić z pokolenia na pokolenie. John wychował się na farmie Hallam na wschód od miasta York w Pensylwanii.
Był chorowitym, chudym dzieckiem, które z trudem znosiło codzienne obowiązki. W szkole nie radził sobie najlepiej. W wieku 14 lat rzucił naukę i podjął pracę w fabryce cygar. Mimo to jego nazwisko zaczęło być znane. Nie jako robotnika, ale jako lekarza pałału. Wielu wspominało tamten dzień, dzięki któremu Blejmajer zyskał reputację człowieka obdarzonego tajemną mocą. Kiedyś w środku dnia pracy pod bramę fabryki podbiegł pies. Z pyska toczyła mu się piana. Na pierwszy rzut oka było widać, że zwierzę jest zarażone wścieklizną. Ludzie krzyczeli i uciekali, ale John stanął między nimi a zwierzęciem.
Spojrzał psu prosto w oczy i wyszeptał słowa z The Long Lost Friend. Psie, połóż nos do ziemi. Bóg stworzył i mnie i ciebie, psie. Zrobił znak krzyża, a pies nagle przestał się rzucać. Uspokoił się, podszedł do Blejmajera i po chwili liznął jego rękę, a potem ruszył za nim jak oswojony. Na zajutrz wszyscy wiedzieli, kim był John Blejmajer. Od tamtej pory ludzie zaczęli go odwiedzać. Z tych samych powodów, z których odwiedzali Blejmajera. Z bólem, z łamanym sercem czy chorobami zwierzęcymi. Ale sukces powołingu nie przyniósł mu spokoju.
Chciał żyć jak każdy inny człowiek, tylko bardziej popularny. Ożenił się i założył rodzinę, a przynajmniej próbował to zrobić. Niedługo po ślubie jego życie zaczęło się sypać. Pierwsze dziecko zmarło po pięciu tygodniach, drugie po trzech dniach. Żona nie wytrzymała żałoby i odeszła, a John popadł w głęboką depresję. Przestał jeść, nie sypiał i błyskawicznie tracił na wadze. Zresztą trudno się dziwić, skoro nie jadł. Ale takie wytłumaczenie byłoby zbyt proste, prawda? John stwierdził, że powód musi tkwić gdzieś indziej.
Prawdopodobnie, bo inne źródła mówią, że to wcale nie była ucieczka. Tylko po prostu uznano, że żadna hospitalizacja, przynajmniej ta psychiatryczna, mu nie pomoże. Dlatego też zdecydowano się go wypisać. W każdym razie John opuścił mury szpitala. Potem żył samotnie. Wciąż wierzył, że jest przeklęty. Szukał odpowiedzi u każdego, kto mógłby mu ją dać. U ustrowicieli, czarowników czy wędrownych pałauerów. Każdy podawał mu inną wersję, że klątwa pochodzi od sąsiada, że winny jest ktoś z rodziny, a niektórzy twierdzili nawet, że przeklał go sam diabeł. Ale żaden nie potrafił zdjąć tej klątwy.
Twarz na banknocie zaczęła się zmieniać. Blejmajer przysiąkł, że zobaczył w niej twarz Nelsona Rejmajera, starego uzdrowiciela, którego znał od dzieciństwa. I to właśnie on, według Nellie, rzucił na Johna urok. Początkowo John nie chciał w to wierzyć. Reymayer był jego dawnym mentorem, człowiekiem, który kiedyś mu pomógł. Ale wizja banknotu i słowa czarownicy nie dawały mu spokoju. Nellie dała mu instrukcję. Żeby zjąć klątwę, musi zdobyć kosmyk włosów Reymayera albo jego egzemplarz The Long Lost Friend. I tutaj zależnie od wersji, albo spalić je, zakopując popiół sześć stóp pod ziemią, albo po prostu je zakopać.
Reymayer nie poprzestał jednak na jednej konsultacji. Choć słowa Nellie Noll brzmiały przekonująco, wciąż nie potrafił uwierzyć, że to właśnie Nelson Reymayer, człowiek, który kiedyś modlił się o jego zdrowie, mógł sprowadzić na niego nieszczęście. Z nadzieją, że usłyszy inną odpowiedź, poszedł jeszcze do trzech innych czarowników czy też pałauerów. Każdy z nich, niezależnie od siebie, wskazał to samo nazwisko. Nelson Raymeier. Ale nie wiem, czy Blaymeier nie zasugerował już na wstępie, o kogo chodzi. Dla Johna nie mogło już być przypadków. Cztery głosy, cztery niezależne źródła i wszystkie prowadzące do jednego człowieka.
Dla niego to był dowód. W jego umyśle nie pozostało ani cienia wątpliwości. Rejmajer rzucił na niego urok, a dopóki John nie odbierze mu jego mocy, klątwa nigdy nie zniknie. Coraz częściej zaczął mówić o Rejmajerze. W pracy opowiadał, że czuje, jak klątwa w nim pulsuje. Wreszcie poznał młodego chłopaka, Johna Carego, 14-letniego robotnika pracującego w tej samej fabryce. John Carey był dzieckiem z trudnego domu, dorastającym w cieniu przemocy i biedy. Jego ojciec zmarł, gdy chłopiec miał 6 lat, a matka wyszła ponownie za mąż za człowieka znanego spijaństwa i brutalnego temperamentu.
John Kerry siedział przy taśmie obok niego, godzinami skręcając cygara w zaduchu i hałasie. Blejmajer od razu zwrócił uwagę na wychudzonego chłopca o zbyt poważnym spojrzeniu jak na swój wiek. Kerry z kolei był zafascynowany starszym mężczyzną, który mówił o mocach, klątwach i złych urokach, tak jak inni o pogodzie. Między nimi szybko powstała więź. Dla Kerry'ego Blejmajer był kimś więcej niż kolegą z pracy. Był ojcem zastępczym, nauczycielem i przewodnikiem. Słuchał go z pełnym przekonaniem, jak uczeń słuchający mistrza. A przypominam, że Blejmajer był osobistością naprawdę cenioną i znaną ze swoich magicznych mocy.
A to pewnie jeszcze bardziej imponowało czternastolatkowi. Blejmajer z kolei w młodym chłopcu widział kogoś czystego i oddanego, kogoś, kto naprawdę wierzył w jego moc. Ich relacja miała coś z sekty w miniaturze. Zaufanie absolutne, ślepa wiara i wspólne przekonanie, że walczą z siłami, których inni nie rozumieją. Z czasem Kerry zaczął przejmować lęki swojego mentora. Gdy Blamire mówił o bólu, o bezsynności i o tym, jak coś wyciąga z niego życie, chłopiec słuchał z przerażeniem. Kerry coraz bardziej wierzył w opowieści o klątwie. a tym samym zaczął wierzyć, że jeśli Raymeier naprawdę potrafi przekląć jednego człowieka, to mógł przekląć i ich obu.
Kiedy więc Raymeier oznajmił, że klątwa musi zostać zdjęta, Kerry nie zawahał się ani chwili. Dla niego to nie była zbrodnia. To była misja. Ratowanie duszy człowieka, którego traktował jak ojca. A i niewykluczone, że i jego własnej, bo przecież jego życie również nie było usłane różami. Cholera wie, czy to czasem nie przez jakąś klątwę. Niedługo potem do swojej misji wciągnęli Wilberta Hessa. Wilbert również był dość młody, bo miał zaledwie 18 lat. Wychował się na farmie w York Township, w rodzinie prostych rolników, którzy pracowali ciężko, wierzyli w Boga i w uroki. Jego ojciec był przekonany, że każda krowa, która przestała dawać mleko, każdy chory koń i każda nieudana uprawa mają swoje nadprzyrodzone przyczyny.
Kiedy farma zaczęła podupadać, zbiory gniły, zwierzęta chorowały, a pieniądze dopniały, rodzina była pewna, że padła ofiarą klątwy. Milton Hess szukał pomocy wszędzie, aż w końcu trafił do Johna Bleimeyera, który w tamtym czasie był już znany w Jorku jako ludowy uzdrowiciel. Bleimeyer przyjechał na farmę Hessa, by odprawić rytuał oczyszczenia i zapewnił rodzinę, że znajdzie źródło ich nieszczęścia. Młody Wilbert patrzył na to z podziwem. W jego oczach Bleimeyer był kimś w rodzaju kapłana. Kimś, kto rozumie świat duchów i potrafi walczyć z tym, czego inni się boją. Kilka miesięcy później Hasowie stracili większość ziemi.
Ich gospodarstwo ledwo wiązało koniec z końcem, a ojciec Wilberta popadł w desperację. Wtedy Blejmajer wrócił, mówiąc, że dowiedział się, kto ich przeklał. I po raz kolejny padło to samo nazwisko. Nelson Blejmajer. Wilbert, wychowany w domu, gdzie power wing i modlitwy były codziennością, nie miał powodu, by w to wątpić. Gdy poznał Johna Carego i zrozumiał, że chłopiec też wierzy w klątwę, poczuł, że los ich trojga jest spleciony. Byli jak trzej wybrańcy. Ludzie, których dusze padły ofiarą tego samego czaru. Plan był prosty. Cała trójka miała udać się do domu Raymayera, poprosić o jego książkę i, jeżeli odmówi, wziąć siłą to, czego potrzebują.
Blaymayer miał zdobyć kosmyk włosów, Kerry miał przynieść linę, a Hess lampę i nóż. W poniedziałek 26 listopada 1928 roku John Blaymayer stanął u drzwi Nelsona Raymayera. Przyszedł w towarzystwie młodego Johna Kerry'ego. Rejmajer znał Blejmajera od dawna. Kiedyś chłopak pomagał mu przy zbiorach, a kilka lat wcześniej sam Rejmajer odprawiał nad nim modlitwy, gdy ten chorował. Dlatego, gdy pojawił się w jego progu, nie było w tym nic dziwnego. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Blejmajer mówił niespokojnie, że od miesięcy cierpi, że nie może spać ani jeść, że ktoś rzucił na niego klątwę.
Trzej mężczyźni, John Blamire, Wilbert Hess i John Kerry, szli w stronę doliny Ramire's Hollow, niosąc ze sobą latarnie, kawałki liny i niejasne przekonanie, że tej nocy zdejmą klątwę, która ciąży na ich życiu. To, co miało być rytuałem oczyszczenia, zakończyło się jednym z najbardziej brutalnych morderstw w historii Pensylwanii. Tego wieczoru nieśli w sobie mieszaninę lęku i fanatycznego przekonania, że działają w imię dobra. Kiedy cała trójka stanęła pod domem Reymayera, Blejmajer zapukał do drzwi. Cisza. Nikt nie odpowiadał. Blejmajer zawołał więc Nelsona. Po chwili odsunęły się okiennice na piętrze.
W oknie pojawił się Rejmajer z latarnią w dłoni. Kiedy zobaczył trzy sylwetki, a w jednej z nich rozpoznał Blejmajera, zapytał czego ten szuka w jego domu o tak późnej godzinie. Blejmajer odkrzyknął, że musi wejść do środka, bo poprzedniego wieczoru zgubił książkę i wydaje mu się, że stało się to właśnie podczas jego wczorajszej wizyty w domu Rejmajera. Rejmajer zszedł na dół i wpuścił całą trójkę do środka, niczego nie podejrzewając. Zaczęto szukać. Ale kiedy odsunięto kanapę, Blejmajer rzucił się na gospodarza, chwytając go w pasie. Przyknął, by pozostali mu pomogli. Kes i Kerry przytrzymali Rejmajera.
We trzech powalili go na podłogę. Stezorientowany Rejmajer zapytał, jakie są ich zamiary. Ale Blejmajer natychmiast go uciszył, twierdząc, że muszą po prostu coś zabrać. Rejmajer próbował wstać. Szarpanina wybuchła na nowo. Wtedy doszło do eskalacji przemocy. I pozwólcie, że w tym miejscu oddam głos naocznemu świadkowi, Wilbertowi Cassowi. Blejmajer chwycił za kawałek drewna i uderzył Rejmajera w głowę. Wtedy Kerry kopnął Rejmajera, a Blejmajer sięgnął po drugi kloc drewna, który mi podał i kazał uderzyć Rejmajera. Uderzyłem go raz czy dwa w lewe ucho i bok głowy.
Potem Blejmajer uderzył go krzesłem, które połamało się na głowie Rejmajera. Blejmajer powiedział, dawaj mi swoje pieniądze. Rejmajer mu je dał, a Blejmajer położył je do kieszeni kurtki. Kerry poszedł i wziął linę z kanapy, a ja ją od niego zabrałem i związałem Reymayerowi ręce. Powiedziałem Bleymayerowi, by teraz obciął mu włosy. Trzy razy kazałem mu to zrobić. Ale Bleymayer powiedział wówczas, że założymy linę na szyję Reymayera. Uniósł mu głowę i kazał nam przełożyć linę pod jego szyją. Kerry i Blejmajer przymocowali linę, po czym Blejmajer nakazał Keremu, by ten udusił Rejmajera.
Kerry zacisnął linę tak mocno, że przestałem słyszeć oddech Rejmajera. Zapadła ciężka cisza. Kiedy Rejmajer był już martwy, Blejmajer nakazał im szukać książki. Nie tej oczywiście, którą rzekomo zgubił, tylko tej, którą wiedźma nakazała mu zakopać, by zdjąć zły urok. Przy świetle lampy naftowej przeszukali szuflady na piętrze, ale księgi nie znaleźli. Zabrali kilka monet, które odnaleźli w rzeczach osobistych Reymayera i już mieli wychodzić, kiedy plan ponownie uległ modyfikacji. I tutaj po raz kolejny zacytuję, co na ten temat miał do powiedzenia Wilbert Hess.
Wtedy Bleymayer powiedział, że będzie lepiej, jeśli spalimy dom, żeby nikt nie nabrał podejrzeń. Kerry wziął się do pracy. Oblał ciało Reymayera naftą z lampy. Reymayer podpalił ubranie Reymayera i wyszliśmy. Kazał mi nie mówić rodzinie o tym, co się stało. Ale Hess nie posłuchał. W środę rano opowiedziałem mamie, Claytonowi i jego żonie o tym, co wydarzyło się w domu Reymayera, a mój brat powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z planów Reymayera. Spałem około godziny. Później zacząłem się martwić. Następnego ranka poszedłem do pracy, wciąż będąc strapionym. Wtedy mój brat powiedział mi, żebym się niczym nie martwił.
1 grudnia 1928 roku policja zatrzymała Johna Blejmajera. Nie stawiał oporu. W jego pokoju znaleziono część pieniędzy pochodzących z domu Rejmajera oraz odzież przesiąkniętą dymem. John Kerry, czternastoletni chłopak, został aresztowany tego samego dnia. Podczas przesłuchania Blejmajer nie próbował nawet zaprzeczać. Powiedział spokojnie. Nie mieliśmy zamiaru go zabijać, ale cieszę się, że nie żyję. W końcu czar prysu i mogę spokojnie spać. Z jego słów piło nie złośliwe okrucieństwo, lecz fanatyczna ulga. Jakby wierzył, że dokonał aktu oczyszczenia.
No bo łatwiej przecież wybaczyć desperatowi, który starał się wyrwać spod złego uroku, niż zwykłemu rabusiowi, który połasił się na pieniądze. Jak było naprawdę? Jak zwykle nie wiadomo. Sam wątek 800 dolarów też pozostaje tutaj niejasny. Jedni mówili, że rzeczywiście Rejmajer ukrył w domu słoik z pieniędzmi. Inni, że były to zwykłe brednie, a Rejmajer, wbrew pozorom, był dość ubogim człowiekiem. Prawdopodobnie wątek morderstwa na tle rapunkowym pojawił się z uwagi na późniejsze działania władz Jorku. I zaraz się dowiecie, co mam na myśli. Podczas gdy sprawa Reymayera dopiero nabierała rozgłosu, śledczy zaczęli sprawdzać, czy John Bleymayer nie mógł mieć na sumieniu czegoś więcej.
Wizerunek został utrwalony. Nowoczesne społeczeństwo skonfrontowane z ludową wiarą, która wymknęła się spod kontroli. Zawstydzeni lekarze i działacze medyczni postanowili wykorzystać tę sytuację, by ostatecznie zdyskredytować ludowe praktyki. York County Medical Society ogłosiło nawet program edukacyjny, który miał na celu wykorzenić Power Wing i zastąpić go wiedzą naukową. Lokalne władze były przerażone rozgłosem. Uznano, że proces należy przeprowadzić szybko, by zamknąć sprawę i zakończyć tę kompromitację. Pierwszy przed sądem stanął John Blamire.
Na sali zapadła cisza. Blejmajer wstał, skinął głową w stronę sędziego i powiedział tylko, dziękuję panie sędzio. Według dziennikarzy jego ton był łagodny, niemal wdzięczny, jakby naprawdę wierzył, że to koniec jego cierpienia. Tego samego dnia został przewieziony do więzienia stanowego w Filadelfii. Kiedy dziennikarze zapytali go w drodze, czy żałuje tego, co zrobił, miał odpowiedzieć. Nie chciałem zabić. Chciałem tylko, by urok się skończył. To jedno zdanie trafiło na pierwsze strony gazet w całym stanie. Proces Johna Carey'ego rozpoczął się tuż po zakończeniu sprawy Blaymayera. Może nie aż tak tuż, bo w ostatnich dniach grudnia 1928 roku.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy legenda może ukształtować rzeczywistość? Poznaj sprawę, o której pisały gazety w całej Ameryce – Rehmeyer’s Hollow.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Franklin Repository Daily, 1928.12.04
Franklin Repository Daily, 1928.12.05
Franklin Repository Daily, 1928.12.07
Intelligencer Journal, 1928.12.03
Intelligencer Journal, 1929.01.10
Intelligencer Journal, 1929.05.31
New Castle News, 1928.12.01
Public Opinion, 1928.12.01
Public Opinion, 1928.12.02
Public Opinion, 1928.12.04
Sunday News, 1928.12.02
Sunday News, 1928.12.23
The Evening News, 1928.12.01
The Evening News, 1928.12.03
The Gazette and Daily, 1928.11.30
The Indiana Gazette, 1928.12.01
The Patriot News, 1928.12.01
The Plain Speaker, 1928.11.30
The Sentinel, 1928.11.29
The Sentinel, 1928.12.04
The Tribune, 1928.12.05
Źródła internetowe: w komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US